Odpowiedz na ten temat

Odcięcie od rodziny?

  • gość 2018.02.24 [05:11]
    Stoję na rozdrożu. Z jednej strony poczucie obowiązku, z drugiej chęć odcięcia się zupełnego od ojca i siostry.
    Staram się patrzeć obiektywnie jednak nie da się nie zauważyć tego, że relacje między nami nigdy nie były dobre.
    Ojciec uważał, że jedynym słusznym sposobem wychowania jest bicie. A że zawsze ja byłam tą niegrzeczną, złą, to dostawałam. Siostra mogła narozrabiać tak samo, ale to i tak była moja wina. Niegrzeczna menda, wredna franca (moje drugie imię), klęczenie na podłodze (ciesz się, że nie na grochu), bicie pasem (masz ten luksus, że jesteś dziewczynką, to tylko parcianym, bo chłopcy dostają skórzanym, albo żyłą), nie zjesz obiadu, dostaniesz go zimny na kolację, trzeba było zjeść jak był. W nocy nie chodzi się do łazienki tylko śpi, jak łazisz po nocy, to możesz obudzić siostrę, trzymaj do rana, biję cię bo cię kocham i muszę cię wychować, bo jesteś niegrzeczna.
    Wiele było takich sytuacji, o których najchętniej bym zapomniała (ale nie umiem) i wciąż mam żal do ojca, że traktował mnie tak, a nie inaczej.
    W życiu nastoletnim i dorosłym było nie lepiej. Wyrzucenie z domu (bo powiesiłam plakat na ścianie, a to przecież było jego mieszkanie), zmuszenie do pozbycia się ciąży, bo panna z dzieckiem to wstyd, wydanie (a raczej sprzedanie) za mąż za alkoholika, żeby wstydu nie było, że mam dziecko, a nie mam męża, olbrzymia złość gdy wzięłam rozwód, bo to wstyd, żeby rozwód brać, poza tym to moja wina, że pił,bo na pewno go nie słuchałam i byłam niegrzeczna, więc miał prawo pić i bić.
    Wykluczenie z rodziny, bo jestem po rozwodzie, co może zaszkodzić siostrze w wyjściu za mąż i najlepiej, żebym z nimi się nie kontaktowała w żaden sposób – nie będę tutaj się rozpisywać. W każdym razie uznał, że będzie mi dawał kasę, żebym zajęła się malutkimi dziećmi, po czym wypominał mi, że mi kasę pożycza.
    Od kilkunastu lat mam sporadyczny kontakt z siostrą – ona do niego nie dążyła, bo podobnie jak ojciec uważała, że może to źle wpłynąć na jej małżeństwo (bo mąż może się dowiedzieć, że jestem rozwódką z dziećmi i sama je wychowuję, a wtedy od niej odejdzie). Nigdy nie byłyśmy blisko, bo nawet gdy w dzieciństwie zaczynałyśmy się dogadywać czy kolegować, to ojciec nastawiał nas przeciwko sobie. Ten kontakt poluźniłam jeszcze bardziej od chwili gdy świadomie naraziła mnie na śmierć (niestety nie przesadzam tutaj i nie jest to tylko moje zdanie) i nie powiedziała nawet zwykłego przepraszam.
    Teraz ojciec jest już stary i zaczyna chorować. Poczucie obowiązku każe mi zainteresować się i pomóc, ale wszystko co możliwe przejęła już siostra. Ja nie mogę nawet zapytać o jego zdrowie czy lekarzy, bo nic mi nie powiedzą, tylko ochrzanią, że wtrącam się w nieswoje sprawy.
    Nie przeszkadza to jednak ojcu wydzwaniać do mnie i przypominać mi, że on miał i ma tylko jedną córkę – moją siostrę – a ja jestem niegrzeczna, zła bo się przeprowadziłam daleko. Chce też, żebym w kilka minut po jego telefonie przyjechała do niego. Nie dociera, że sama droga zajmuje prawie godzinę. Nie zdążę przyjechać w kwadrans, to jestem niegrzeczna i niewdzięczna, a on przeze mnie musi wyrzucić to co kupił.
    Mam dosyć.
  • gość 2018.02.24 [07:14]
    Nie wiem co Ci radzić autorko.
    Przeszłaś przez koszmar zgotowany przez najbliższe osoby ,z pewnością zostawiło to uszczerbek na Twojej psychice.
    A mimo to chcesz z własnej woli (bo masz dobre serce i jesteś dobrym człowiekiem ) pomóc ojcu w starości , lecz i ty napotykasz na problemy z jego strony.
    Najlepiej byłoby odciąć sie od ojca całkowicie i zapomnieć .
    Zająć się swoim życiem, widzę jednak że serce po prostu nie daje Ci porzucić starego ojca mimo krzywd jakich od niego doznałaś.
    Według mnie cała ta obecna sytuacja nadal ściąga Cię w dół bo ojciec każdy moment wykorzystuje by Ciebie oskarżać,
    Jeśli jest siostra która przejęła całą opiekę nad ojcem to Ty powinnaś ograniczyć się tylko do odwiedzenia go co jakiś czas .
    Skoro wszysko co związane z ojcem jest utrzymywane w tajemnicy to po prostu odpiść.
    I tak już jesteś przez nich postrzegana jako zła , po co dodatkowo wysłuchiwać oskarżeń na swój temat .
    Niech oni sobie radzą sami , Ty masz dzieci więc żyj dla nich i chroń siebie bo one tylko na Tobie mogą polegać .
    Trzymaj się autorko i pozwól NIKOMU siebie niewinnie oskarżać .
  • gość 2018.02.24 [07:16]
    *miało być : i NIE POZWÓL NIKOMU siebie niewinnie oskarżać
  • gość 2018.02.24 [07:38]
    gość dziś [07:14]
    A mimo to chcesz z własnej woli (bo masz dobre serce i jesteś dobrym człowiekiem ) pomóc ojcu w starości ,
    xx
    To nie ''dobre serce'', tylko zwyczajne typowe poczucie obowiązku warunkowane więzami biologicznymi. Po pierwsze.
    Po drugie, Autorko, znajdź sobie dobrego psychoterapeutę, ponieważ nie wyłącznie przeszłość, ale jakikolwiek wybór na przyszłość w kontekście rodziny będzie Cię bardzo mocno uwierał. Tutaj nie ma dobrego rozwiązania - zostaniesz, to się nasłuchasz, odejdziesz, to sumienie Cię zatruje. Wybieraj. Ale przede wszystkim potrzebujesz nabrać dystansu i odnaleźć stabilność emocjonalną w tym wszystkim. Sama ze sobą - przypuszczam - nie dasz sobie rady.
    Odnosząc się do komentarza powyższego (07:14) - Autorka wątku musi nauczyć się żyć nie dla dzieciaków, ale sama dla siebie. Odnaleźć sens i cel w sobie, a nie na zewnątrz. Tylko i wyłącznie wtedy będzie szczęśliwa i usatysfakcjonowana życiem.
    Relacja jest jednostronna i nie wiemy, czy Autorka faktycznie była taka ''niewinna'', co jednak nie usprawiedliwia znęcania się nad nią przez ojca... Cóż, powodzenia i najlepszego życzę.
  • gość 2018.02.24 [07:48]
    A ja wiem co doradzić autorce - zupełnie odcięcie od tego śmiecia c***a ojca i tej k***y siostry! Amen.
  • gość 2018.02.24 [07:50]
    Z perspektywy obserwatora zawsze najłatwiej sądzić i radzić.
  • gość 2018.02.24 [07:55]
    Poza tym, ciesz sie, ze siostra przejęła na siebie obowiązki - gorzej, gdyby staruch od ciebie tego wymagał. Wtedy to dopiero Zal. Nie masz co sobie wyrzucać, on jest Zły i przekonany o swojej słuszności; do Głowy mu nie przyjdzie, zeby usiąść nad jakas refleksja, ze baardzo zle robił i cie szczerze przeprosić - to po co twoje wyrzuty sumienia? Z jakiego powodu, sie pytam? I Tez radzę terapie - "stara d**a" jestes, a ojciec nadal potrafi cie skutecznie wpędzić w chore Poczucie winy, a co gorsza - ty odczuwasz, ze słusznie!pechowiec.gif

Odpowiedz na ten temat


Trwa ładowanie...