Odpowiedz na ten temat

Czy ktos z czesem ucieszyl sie z wpadki?

  • gość 2018.04.17 [12:28]
    Zrobilam kilka testow. Wszytskie dodatnie. Jestem zalamana. Nie wiem jak to sie stalo, bo zawsze byla prezerwatywa i nie bylo problemow. Moze cos wycieklo lub byla wadliwa. Moj facetvsam jest z wpadki na gumce (okropnych ma rodzicow!), wiec sie nie ucieszy albo bedzie miec obawy, ze powtorzy historie swoich rodzicow. Czy ktos z czasem.ulozyl sobie zycie po wpadce czy zaluje, ze jednak urodzil? Nie jestem wierzaca, wiev rozwazam rozne scenariusze.
  • SamaSamotna29 2018.04.17 [12:37]
    Znam wiele osób, które ułożyły sobie życie po wpadce. Ciesz się i doceń, że masz szansę być matką. Ja mam 29 lat i diagnozę, że nigdy nie będę mieć dzieci, a nawet nie wiesz jak tego pragnę. Jeśli nie przekonasz się do bycia matką oddaj dziecko do domu dziecka, jest dużo małżeństw, które czeka w kolejce na bobasa. Nawet nie wiesz jak bardzo chciałabym być na Twoim miejscu.....
  • gość 2018.04.17 [12:43]
    Moja bardzo dobra koleżanka wpadła z facetem z którym była ponad 3 lata. Był szybki ślub i.. szybki rozwód. Dziś każde ma już nowych partnerów. Tatuś się dzieckiem nie interesuje.
  • gość 2018.04.17 [12:44]
    Hej usmiech.gif Wybór należy do ciebie i twojego partnera, ale... nie usuwaj, jesli po prostu się nie spodziewałaś ciąży i tyle. Masz kupę czasu, żeby przygotować się do macierzyństwa. Całe szczęście ciąża trwa az 9 miesięcy oczko.gif Mój syn jest wpadką. Jak na spowiedzi, powiem ci, że chciałam usunąc ciążę, ale po prostu stchórzyłam. stopniowo, z każdym dniem coraz bardziej kochałam to, co zaczęło się rozwijać we mnie wbrew mojej woli. Po prostu odpadłam, nie mogłam się bronić, wzięło mnie znienacka i już nie opuściło. Wielka miłość. Niewyobrażalna. Nie ma drugiej takiej miłości jak miłość matki do dziecka i dziecka do matki. Zastanów się, przemyśl mądrze swoją decyzję, bo odwrotu nie będzie. Dziś na samą myśl, że mogłabym go nie mieć, robi mi się słabo. Więc odpowiadając zwięźle na twoje pytanie. Tak, ucieszyłam się z czasem z wpadki. Ba, jestem najszczęśliwszą osoba na świecie, tak szczęśliwą, że czasem po prostu łzy napływają do oczu. Jestem nadal z jego ojcem, mamy też drugie dziecko, tym razem planowane. Gdyby nie ta wpadka... gdyby mój syn się nie pojawił... biedne bym miała życie. Dzieci to wielka radość i dar. Niektórzy muszą się nakombinowac i namęczyć, żeby zajść w ciąże, a my (ty i ja) zobacz jakiego mamy farta! Nie musiałyśmy się starać nic a nic! usmiech.gif No i jasne, że bedzie ciężko. Ale nawet gdybyś 10 lat się przygotowywała do macierzyństwa i tak bedzie ciężko. Bo tak już jest.
  • gość 2018.04.17 [12:49]
    Jakie obawy, że powtórzy historię rodziców? Jak nie będzie chciał, to nie powtórzy. Teraz będzie mieć osobę, która go będzie kochać bezwarunkowo i niech to doceni.
    Ja jestem osobą, która cieszy się z wpadki. Też byłam na początku załamana i wściekła, ale się jakoś ułożyło. Żeby było zabawniej zaliczyłam drugą wpadkę przy prezerwatywie. Człowiek się bał chemii, to ma. Poszłam w końcu po piguły, zrobiono mi badania i co się okazało? Że dopadła mnie choroba uniemożliwiająca normalną płodność.
    Z perspektywy czasu, kiedy wiem, że gdybym odkłada ciążę na jak najpóźniej, bo nigdy nie czułam jakiejś większej potrzeby posiadania dziecka, to bardzo możliwe, że nigdy bym tego dziecka nie miała. Więc chyba tak miało być. Zamiast być matką, mogłam być wredną zgorzkniałą 40latką, której odbiło by na punkcie ciąży, w która zajść nie może.
    Tak to sobie przetłumacz, że nigdy nie wiesz, co cię dopadnie.
  • gość 2018.04.17 [13:20]
    My.
    Najpierw bylo spore zaskoczenie, mimo ze bylismy razem juz kilka lat I szczesliwi. ale dzieci nie chcielismy miec jeszcze (a moj facet jak na tamten czas, to raczej wcale). byslimy wtedy razem 2 I pol roku, od roku meiszkalismy razem, pracowalismy, oboje tuz po 25 roku zycia.
    to nie bylo tak, ze ciaza nas zalamala, ale dosc wystraszyla. "co teraz" I takie tam. nie jestesmy wierzacy, ale usuwac nie chcielismy.
    ja szybko sie jednak zaczelam z ciazy cieszyc, moj partner tak jakos dopiero w polowie ciazy sie z tym do konca pogodzil. ale nie blyo o to klotni, scen, itd. byl ciut cieszy okres, bo mojego partnera stresowalo to, ze zostanie ojcem, skoro za dziecmi lagodnie mowiac, nie przepada.
    tak od 7. miesiaca lubil glaskac moj brzuch itd, ale stresa mial.
    I choc zabrzmi to jak z filmu ... z chwila gdy wzial synka na rece po narodzinach, zmienilo mu sie calkowicie.
    koniec koncow okazal sie lepszym rodzicem, niz ja -spokojniejszym, bardziej cierpliwym itd.
    wzielsiym slub jak mlody mial rok.
    cywilny, bo nie jestemsy religijni, syn nie ma chrztu.
    obecnie syn ma 8 lat a my jestemy bardzo szczesliwi, ze go mamy, ze mamy siebie.
  • gość 2018.04.17 [14:46]
    Czyli sa jakies szxzesliwe zakonczenia. Najpierw lekarz, bo noze jakas pozamaciczna albo zagrozona i byloby po problemie... jestem tak wsciekla, ze nie wiem czy nagle zaczne sie z tego cieszyc. Nagle widze same minusy.
  • gość 2018.04.17 [14:52]
    Ja cię pocieszę. Ciążę miałam planowaną, a dziecko mam chore. Nie znam ani jednego dziecka z wpadki, które byłoby chore czy niepełnosprawne. Zachodzą w ciążę na imprezach po pijaku i wyjaraniu wagonu szlugów i nic złego tym dzieciom nie jest. Ciesz się.
  • gość 2018.04.17 [14:58]
    Ja się ucieszyłam. Wpadliśmy z trzecim dzieckiem i jak minął pierwszy szok przyszła radość. A potem jeszcze urodziłam czwarte, planowane
  • gość 2018.04.17 [16:45]
    Ja wpadłam miesiąc po ślubie, ledwo skończyłam wtedy studia, na szczęście miałam zapewnioną pracę i mój mąż świetnie zarabiał. Na początku ja się totalnie nie cieszyłam, w przeciwieństwie do mojego faceta. Jakoś w połowie ciąży dopiero mi się odmieniło i teraz jestem najszczęśliwszą matką pod słońcem.
  • gość 2018.04.17 [16:55]
    U mnie wpadki nie było. Ale specyficzna sytuacja. Byliśmy po ślubie. Zaczęliśmy się starać o dziecko. Po niecałych 3 miesiącach zmieniła się moja sytuacja. Zdecydowaliśmy że poczekamy z dzieckiem. I kiedy zabrałam się za realizację planów okazało się że ja już jestem w ciąży. Byłam przerażona. Płakałam. No bo to niemożliwe że tak szybko się udało. I to wtedy kiedy musieliśmy zmienić plany. Teraz mój synek ma rok. I nie wyobrażam sobie żeby moje życie wyglądało inaczej. Mało tego ja po porodzie nie chciałam więcej dzieci. Jeszcze miesiąc temu byłam zła jak ktoś namawiał mnie na kolejne. A teraz nie wyobrażam sobie żeby za 4 lata nie mieć dwójki dzieci. Poza tym przyjaciel mojego męża spotykał się z dziewczyną. On chciał dziecko, ona nienawidziła dzieci. Mówiła że jak chce to niech ma ale z kim innym. No i co? Oczywiście ciąża. Ona odrazu do pracy wróci, ogólnie najbardziej anty nastawiona osoba jaką znam. Teraz ich córeczka ma 4 miesiące. Znajoma wyedukowana w sprawach opieki, bezpieczeństwa, diety. Wciągnęła się bardzo. I niedługo planują rodzeństwo dla małej. Widujemy się bardzo żadko, bo mieszkamy na dwóch końcach Polski. Ale widzę po niej jak bardzo się zmieniła. A jeszcze na początku ciąży jak u nas byli to zachowywała się jakby naszego dziecka nie było. Nawet nie chciała poruszać tematu dzieci
  • gość 2018.04.17 [17:23]
    To jest taki szok. Ja tez jak Twpja znajoma bylam czy jesten dziecioodporna, a teraz nie wiem. Taki bunt sie we mnie odzywa. Tyle kobiet sie stara czy bierze leki na owulacje, a ja zaliczylam wpadke. Facet na wyjezdzie, razem nie mieszkamy, ja nie wiem czy sie nie zwinie po takim wyznaniu.
  • gość 2018.04.17 [17:30]
    Niby się z czasem ucieszyli, ale i tak prawdy nikt nie powie. No bo jak tu powiedzieć "Żałuję, że mam dziecko". Nikt się z otoczenia nie przyzna, chyba że anonimowo np. tutaj.
  • gość 2018.04.17 [18:49]
    Oczywiście że tak.
    Ktoś podobnie już pisał. Razem byliśmy już od kilku lat, no i tym razem antykoncepcja jakoś nie zadziałała. Szok owszem, ale teraz myślę, że przyspieszyło to nam tylko podjęcie życiowych wspólnych decyzji. Córka jest dziś mądrą, piękną młodą kobietą, jestem z niej bardzo dumna i kocham nad życie. Tak samo jak drugą, planowaną. oczko.gif
  • gość 2018.04.20 [22:49]
    Ojciec dziecka sie nie ucieszyl. Zapytal "co chce z tym zrobic". Przykre.
  • gość 2018.04.20 [22:55]
    Przykre, ale może to taka pierwsza reakcja. Ty jestes matką, Ty urodzisz, ale to wspolne dziecko. Ja wpadlam w podrozy poslubnej, bylam studentka, nie planowalam dzieci, ale po chwili szoku szybko się ogarnelam i cieszylam się z ciąży, mąż bardziej. Teraz nasza nastolatka to duma i oczko w głowie, bardzo mądre, udane dziecko usmiech.gif
  • gość 2018.04.20 [22:57]
    dziś [22:49]
    jesteś Autorką? hmm reakcja ojca nie fajna...może potrzebuje więcej czasu?
  • gość 2018.04.20 [23:12]
    "wpadłam" 5 miesięcy po ślubie - jw. dziś to piękna, mądra nastolatka. Z drugą wpadłam nie tak dawno w najgorszym chyba z możliwych momentów naszego życia - wiek "graniczny", obciążenia finansowe, ja bez pracy... Córka jest CUDEM. Wierzymy, że cała reszta się poukłada. Po prostu musi.
  • gość 2018.04.21 [08:26]
    Tak, tu Autorka. Ile czasu dac mezczyznie? Biedactwo, szok dla niego i nie chce. Ja nie wiem, on mysli, ze to moja wina czy uwaza sie za taka super partie, ktora chcialam zlapac na dziecko. A co ja mam powiedziec? To ja jestem w ciazy, ktora zniszczy mi cialo i plany na zycie. Nikt inny nie wie, bo sama nie wiem czy urodzic.
  • gość 2018.04.21 [09:25]
    Ile dać facetowi? To dla niego sprawdzian. jeśli Cię kocha, może obudzić się dopiero jak urodzisz, jak nie - być może wcale.
    Jeśli usuniesz, wasz związek i tak się rozpadnie (nie daję 1% szansy na przetrwanie). Nie będę pisać o pustce i syndromie poaborcyjnym, bo zaraz posypią się na mnie gromy.
    Plany, studia etc. - życie potoczy się inaczej ale to nie znaczy, ze nie zrealizujesz, tego co chcesz, może pełniej?
    Moja przyjaciółka urodziła w wieku 17 lat, jeszcze w liceum. Skończyła szkołę, studia, podyplomówkę. Z ojcem dziecka wzięła ślub ale rozstali się po kilku latach. Nigdy nie żałowała decyzji, wręcz dziękowała mi i innym osobom, które ją w tamtym okresie wsparły. Super facet z niego wyrósł smiech.gif
    Ja też nie znam żądnej dziewczyny, która by żałowała, że urodziła. W przeciwną stronę - wiele.
  • gość 2018.04.21 [09:32]
    Pomyśl, że genotyp tego dziecka jest już ściśle okreslony. Kolor włosów, oczu, płeć, temperament...nigdy póżniej to już nie będzie taki sam człowiek. Jest jeden, jedyny w czasoprzestrzeni, niepowtarzalny. Jak Ty.
  • gość 2018.04.21 [09:40]
    Ja nie żałuję, cieszę się że tak wyszło. Ale byłam w dobrym momencie w życiu, dobra praca, z******ty szef (w sensie podejścia do ciężarnych pracowniczek), mieszkanie, a przede wszystkim naprawdę fajny facet, który pokochał naszą córkę chyba szybciej niż ja i jest cudownym ojcem. Nie wiem, co bym zrobila gdyby nie było go przy mnie, pewnie urodziłabym, kochalabym i dałabym radę, ale na pewno byłoby dużo trudniej.
  • gość 2018.04.21 [10:13]
    To zależy, czy planowaliście wspólne życie, jak długo jesteście razem, czy to związek oparty na miłości . Jak mu powiesz, to się dowiesz. Jesteś na samym początku, wiec w zależności od jego reakcji będziesz miała do rozważenie wszystkie ewentualności. Te kilka tygodni i tobie da czas na uporządkowanie myśli.
  • gość 2018.04.21 [12:05]
    Wyglada tak, ze ja planowalam wspolna przyszlosc, a on czasami cos przytaknal czasami zbyl milczeniem, ale nigdy bie zaprzeczyl. Jakby mi wprost powiedzial, ze jest ze mna z wygody, dla seksu, obiadu i rozrywki, to bym bez slowa go zostawila. Jakos doszlo do mnie, ze bylam dla niego ta jedyna. I to boli. Zaznaczam, nie lapalam na dziecko i na dziecku przed 30stka w ogole mi nie zalezalo.
  • gość 2018.04.21 [12:10]
    Mając 3 synów zdarzyła nam się wpadka.Nie chciałam ciąży,chciałam poronić.Mąż spokojnie podszedł do tego,powiedział ze damy rade.Dopiero od 3 miesiąca zaczęłam cieszyć się że będzie dzidziuś.Oszalałam ze szczęścia gdy w 20 tc okazało się że to dziewczynka!Dziś córka ma 4 latka a ja 2 miesiące temu urodziłam synka-tym razem była to planowana ciąża.
  • gość 2018.04.21 [12:13]
    dziś [12:05]
    Jaki facet powie takie rzeczy wprost?
  • gość 2018.04.23 [09:47]
    Reakcja faceta jest kluczowa. Jak on nie chce, to dlaczego ja mam chcec i sie poswiecic?
  • gość 2018.04.23 [10:30]
    oczywiście ! bierzesz na bary oś zrobił/a zakasasz rękawy i do roboty . A potem taki slodziak wszystko wynagradza .
  • gość 2018.04.23 [10:48]
    ja zaszlam na ostatnim roku studiow i to 2 msc po rozpoczeciu nowej pracy. jak zobaczylam test ryczalam w lazience. krzyczalam do chlopaka ze zniszczyl mi zycie ze nienawidze siebie ze chce poronic. z chwila gdy zobaczylam bijace serce na usg mi sie odmienilo. doszlo do mnie ze to zycie we mnie juz istnieje i czasu nie cofne i skoro my je stworzylismy to musimy mu pomoc. a jak poczulam pierwsze ruchy corki to sie poplakalam ze wzruszenia. i wiesz co? wszystko sie ulozylo. wykladowcy szli mi na reke obronilam sie tydz przed porodem. szef okazal sie spoko prace mam nadal tam. z facetem jestem do dzis a corka przewartosciowala moj swiat i nauczyla cieszyc z codziennych malych rzeczy. nigdy nie cofnelabym czasu. nigdy.
  • gość 2018.04.23 [11:29]
    Wlasnie, Ty zle to przyjelas, ale wnioskuje, ze chlopak okazal Ci duze wsparcie. Ja nie mam nic. Wynajmuje pokoj, umowa-zlecenie, praca ok, ale jak nic wylece jak zavze brac zwolnienia. Wlasciciel mieszkania tez nie da mi z dzieckiem pomieszkiwac, bo pozniej trudniej eksmitowac takiego najemce. Mieszkanie duze, moze ze 100m, 3 pokoje, 2 wspollokatorow, tu nawet chomika nie mozna trzymac, a gdzie dziecko. Zimna jest zimno, lazienka i kuchnia nieogrzewana, stara kamienica.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...