Odpowiedz na ten temat

2 latka i nauka czytania. Jakie wasze doświadczenia ?

  • gość 2017.02.17 [16:45]
    Rozpoczelysmy nauke metoda Domana. Mysle ze tak za pol roku powinna juz dobrze czytac. Co o tym myślicie ? Jak u was wygladala nauka czytania ?
  • gość 2017.02.17 [16:54]
    moj czytal na 1,5 roku. chyba troche pozno.
  • gość 2017.02.17 [17:16]
    Zawsze jak czytam podobne pytania nasuwa mi się pytaniejezyk.gif o co? Pytam poważnie.
  • gość 2017.02.17 [17:25]
    Tak pozno? Moj zaczal w 3 dobie po porodzie!
    A tak serio, pogielo cie? Daj dzieciakowi normalne dziecinstwo , a nie przelewasz na niego swoje chore ambicje.
    Mamusia ma 2 doktoraty jak zakladam?
  • gość 2017.02.17 [17:31]
    Nie rozumiem az takiego oburzenia. Przeciez nie chodzi o typowa nauke, czy zmuszanie, tylko o kreatywna zabawę, która ma sie dzicku podobac. Jest duzo zestawów zabawowych do zapoznawania sie z literkami wlasnie od 2 lat
    https://magwords.pl/produkty/zestawy-do-nauki -czytania?gclid=Cj0KEQiA25rFBRC8rfyX1vjeg7YBEiQAFIb3b8vs-kyY Suddkb63VtXmFS9KWUpLwaBL01LH8Iv0TDkaAuKR8P8HAQ
  • gość 2017.02.17 [17:39]
    Ok, wszystko rozumiem, że przez zabawę. Mam troje dzieci i z doświadczenia wiem, że dzieci wolą pobawić się klockami, garnkami i ogólnie najlepszą zabawą jest robienie bałaganu. Przerost ambicji. Wysyp dzieciakowi mąkę, groch i daj mu się w tym pobawić. Uwierz, że w jego wieku bardziej przyda mu się taka zabawa.
  • gość 2017.02.17 [17:42]
    To Wasze normalne dzieciństwo to pewnie bieganie i wrzeszczenie jak dzikus? jezyk.gif bo akurat mam pare takich "normalnych" dzieci w otoczeniu.
    Poczytajcie same o czytaniu globalnym i roznych metodach nauki a dopiero potem szczekajcie jakie to niszczenie dzieciństwa i chora ambicja. Dziecko naprawde mnostwo moze sie nauczyć przez zabawe a to tylko zaprocentuje w przyszłości. Ale to trzeba chciec i poświęcić mu czas.
  • gość 2017.02.17 [17:46]
    "Wysyp dzieciakowi mąkę, groch i daj mu się w tym pobawić. Uwierz, że w jego wieku bardziej przyda mu się taka zabawa."
    To Twoje "bardziej się przyda" to masz na mysli motoryke mala czy po prostu ot tak byleby byc anty czytaniowa?
    I co stoi na przeszkodzie by dziecko cwiczylo ROZNE umiejętności? Chyba bawisz sie z dzieckiem wiecej niz pol h dziennie.
  • gość 2017.02.17 [17:47]
    Już po nauczeniu dzieci czytania i to dopiero w szkole jezyk.gif powiem tylko strata czasu, większość dzieci w tym wieku nie jest w stanie nauczyć się czytać i wcale nie chce i nie potrzebuje. Lepiej wykonywać z dzieckiem ćwiczenia przygotowujące do nauki czytania i pisania, czyli wyrabiać sprawną rękę i ćwiczyć koncentrację.
  • gość 2017.02.17 [17:50]
    Autoreczce nie podobaja sie odpowiedzi. Bobjwk to, ktos inny ma odmienne zdanie? A sobie ucz dziecko na zdrowie, nie nasza sprawa, ale sie nie ciskaj, ze ktos woli dziecku dac plastikowe naczynia i make do zabawy.
    P.S. moje dziecko tez lubilo takie zabawy kuchenne, a czytac nauczylo sie w wieku 6 lat samo, wiec...
  • gość 2017.02.17 [17:54]
    Nie, nie bieganie i wrzeszczenie, ale bez przeginania w druga strone. Ja sie nauczylam czytac w wieku 7 lat jak poszlam do szkoly. Skonczylam studia i mam swietna prace, wiec widac mozna. Nie widze powodu by uczyc dwulatka czytania. Potrzebne mu to jak rybie zeby. I tak, to sa chore ambicje i zadna nowoczesna literatura mnie do tego nie przekona. Ostatnio wymyslaja coraz to dziwniejsze metody wychowawcze, a odnosze wrazenie ze dzieciarnia coraz bardziej rozpuszczona i glupsza od tego. Ty umialas czytac w wieku 2 lat? Pewnie nie i zyjesz. Nie rob dzieciakowi wody z mozgu. Niech sie bawi i uczy tego, co dla jego wieku jest norma. Jak ma zadatki na geniusza to sama zauwazysz, a jak bedzie tepy to i nauka czytania w wieku 2 lat mu nie pomoze. Ale nie moj dzieciak nie moj problem.
  • gość 2017.02.17 [17:57]
    Moze i można. Tylko po co? Dla mnie to niszczenie dziecinstwa. Jedynej beztroski jaką się ma i na to wszystko obowiazki? A po drugie nie wyobrażam sobie tego. 2 lata to bardzo małe dziecko ktore musi sie nauczyc o wiele bardziej podstawowych rzeczy jak np uboeranie itd i jak mu tu keszcze dołożyć coś. No i po pierwsze jakby go zmuszac i zmuszać to jakies tam efekty marne ale by byly tylko po co ? Zeby sie nim chwalić? Swoj poziom dumy podniesc?
  • gość 2017.02.17 [18:08]
    mi też sie nie chce i powiem Ci autorko nawet dlaczego poczekam aż pójdzie do szkoły .Bo moja matka tak jak i TY przez zabawę od 8 roku życia nauczyła i goniła mnie do pracy domowej pranie sprzątanie gotowanie itd. mając 13 lat tylko ja robiłam te rzeczy smutas.gif i dziś mając 30 nienawidzę mojej matki za to b wyszło , że od zawsze musze się martwić o siebie i innych o sprzątanie i w ogóle a szczerze mam dość lecz nie widzę sensu związku , że wymagam tylko od faceta żeby robił koło mnie już jeden rozwód mam za sobą Tak że matka koncertowo s**********a mi życie pechowiec.gif
  • gość 2017.02.17 [18:24]
    Tu autorka. Oczywiscie, ze to nauka przez zabawę ! Co w tym zlego ? Mala juz mowi, wiec pomyslalam czemu nie, zakupilam karty i sie uczymy pomalutku. Bede z nia w domu jeszcze przez rok, a wiec wypadaloby cos w tym czasie robic kreatywnego. Grochem tez nie bedzie sie bawic caly dzien. Ale dzieki za opinie, rozumiem..
  • gość 2017.02.17 [18:30]
    A wlasnie, ze mozna dziecko zaczac uczyc w tym wieku usmiech.gif
    https://youtu.be/-9bkiZZot_U
    I nie rozumiem oburzenia na mamę, bo chce cos z dzieckiem robic. pechowiec.gif
    My zaczelismy co prawda pozniej. Ale teraz synek ma 4,5 r i czyta wlasnie metoda Domana nauczony. Rozne sa dzieci, ja swojemu czytalam zawsze mnostwo ksiazek, i on byl bardzo zainteresowany literkami i czytaniem.
  • gość 2017.02.17 [18:42]
    Nikt sie nie oburza, uwazamy tylko, ze to zbedne. Oje dziecko w tym wieku przez zabawe uczylam kolorow i rysowania, byly pierwsze puzzle 4-elementowe. Oczywiscie zabawy w kuchni tez. Wiec jak widac, mozna kreatywnie spedzac z dzieckiem czas, niekoniecznie nauke czytania majac na mysli.
    A zauwazylam niestety tendencje matek do przesadzania, ucza. 2-letnie maluchy jezykow obcych, czytania, liczenia a pampers na tylku jest, smoczek w buzi i karmia lyzeczka, bo dziecko nawet samodzielnie sie nie naje.
  • gość 2017.02.17 [18:51]
    Zgadzam się z większością wypowiedzi. Ja również nie widzę żadnego powodu,aby 2-letnie dziecko uczyć czytać. Wszystko w swoim czasie,dzieci powinny rozpocząć naukę czytania w przedszkolu lub w 1 klasie, nie znam nikogo,kto by się czytać nie nauczył,więc nie rozumiem tego chorego wyścigu.
  • gość 2017.02.17 [18:57]
    17.46 bawię się z dziećmi więcej niż godzinę dziennie. Nie jestem jak to określiłas anty czytaniowa (?????). Mam realne oczekiwania w stosunku do dzieci. Uczenie dwulatka czytać uważam za zbędne i nie potrzebne. Wyobraź sobie tego dwulatka za kilka lat w pierwszej klasie, co będzie robił kiedy inne dzieci będą czytać aaalllla mmmma kooota. Mój syn nauczył się czytać w wieku 4 lat, obecnie jest w pierwszej klasie i nudzi się na lekcjach.
  • gość 2017.02.17 [23:10]
    Czy ktorakolwiek z Was wie co to CZYTANIE GLOBALNE? Krotka pilka: tak albo nie.
  • gość 2017.02.17 [23:15]
    Autorko no już dostałaś odpowiedź, nikt tutaj nie próbował dwulatka nauczyć czytać. Czego jeszcze od nas oczekujesz?
  • gość 2017.02.17 [23:16]
    NIe, geniuszu, tylko ty poznałaś tą nowatorską metodę smiech.gif
    Ale zgadzam się z poprzednimi wypowiedziami- nie widzę żadnego sensu i żadnego celu w tym żeby dwulatka uczyć czytać, bez względu na metodę.
    Tyle że... nie uważam też żeby autorka dziecku robiła też jakąkolwiek krzywdę. To tak jakby mówić że krzywdzimy biorąc na kolana i pokazując w książeczce że to jest słoń, to tygrys, a to żyrafa... Tak samo jak nie uważam żeby ktoś krzywdził dziecko sadzając je na nocnik w wieku 10 mcy czy nawet mniej.
    Jeśli kogoś to bawi, ma na to czas i chęci- to czemu nie?
    Zgadzam się po części z tym że dziecko które już umie czytać będzie się nieiedy nudziło w szkole albo irytowało stałymi powtórkami, sama to przechodziłam bo się nauczyłam czytać wcześnie (ja się nauczyłam, bo nikt nade mną nie siedział), ale po pierwsze- mądry nauczyciel zajmie takie dziecko czymś innym, a po drugie- dość szybko się to wyrówna.
  • gość 2017.02.17 [23:17]
    Jestem nauczycielem i jestem w szoku.
  • gość 2017.02.17 [23:28]
    Ja nauczylam sie w wieku 5lat, znajoma w wieku 3 jezyk.gif jakoś problemów z tego powodu nie mialysmy. Owszem, w szkole byłam do przodu, ale z matematyki też i tak bylo do liceum, wiec to wiecej skladowych...ale jakoś nie pamiętam bym sie nudziła. Nie jestem autorką, lecz rozbawilo mnie, ze wg mamus na kafe pokazywanie dziecku obrazków i napisów to niszczenie dzieciństwa i chora ambicja.
    Akurat badania pokazują, że warto takie rzeczy robić. A pracowalam tez troche z dziecmi i szczerze widac, ze dzieci sa strasznie olewane przez rodzicow. Braki w podstawowej wiedzy, logiczne myslenie lezy, nawet pamiec krotkotrwala. Osoby z kilkudziesiecioletnim stazem coraz czesciej zwracaja na to uwage. Wiekszosci przydaloby sie troche "poniszczyc dziecinstwo".
  • gość 2017.02.17 [23:34]
    Za późno. Inne dzieci w przedszkolu rozgromią ją na niwie intelektualnej, ona będzie czytała, a tamte dzieci będą biegle władały trzema językami, jeździły na nartach, grały w krykieta i dyskutowały o rosyjskiej operze. Spóźniłaś się, zabrałaś dziecku szansę na życiowy sukces.
    A tak poważnie zamiast wcielać w życie różne dziwne metody daj dziecku poznawać świat, uczyć się wedle własnych chęci i możliwości. Nie zabieraj jej dzieciństwa.
  • gość 2017.02.17 [23:44]
    Jakie niszczenie dziecinstwa pechowiec.gif moj synek sam ciagle mnie pytal podczas czytania ksiazek : mamo a co to za literka, co to za slowo, mial ksiazke o alfabecie i sam przychodzil i pytal, przepisywal tez sobie literki i cale wyrazy. Mialam mu powiedzieć : nie synku, zostaw to, nie bede ci tlumaczyc,bo w szkole bedziesz sie nudzil ? Bez przesady...
  • gość 2017.02.17 [23:56]
    A ta metoda nie jest zadna nowoczesna, bo stworzona w latach 60tych...
    Niekiedy rodzice pytają czy umiejętność czytania we wczesnym wieku nie skraca dzieciństwa, nie kładzie się na nie cieniem. Odpowiadam z mocą: – Absolutnie! Obserwuję z uwagą od dwudziestu lat dzieci, które zaczęły czytać wcześniej niż ich rówieśnicy. Są to dzieciaki z dużą wiedzą ogólną, znakomicie radzące sobie w szkole, kochające książki, ze sporym poczuciem własnej wartości. Nie dostrzegam żadnego niebezpieczeństwa w fakcie, że pięciolatek sam przeczyta sobie książeczkę. Większą troską napawać powinno długie przesiadywanie przed komputerem czy oglądanie telewizji, bądź bajek z odtwarzacza.
    Teoria skracania dzieciństwa nie może być prawdziwa, skoro zabawa w czytanie to tylko jeszcze jedna radosna zabawa, zajmująca kilka minut dziennie.
    Pojawiła się także teoria, iż wczesne czytanie może być powodem dysleksji. Myślę, że można to między bajki włożyć. Wśród wcześnie czytających dzieci nie zaobserwowałam dyslektyków.
    Po co zatem bawić się w czytanie? Po to by dać dziecku solidną podwalinę pod ogólną wiedzę (a wiadomo, że im młodszy umysł, tym chłonniejszy), by kształtować jego procesy poznawcze, pomnażać inteligencję i znakomicie się przy tym bawić.
  • gość 2017.02.17 [23:56]
    Mój syn nauczył się czytać w wieku 4 lat, obecnie jest w pierwszej klasie i nudzi się na lekcjach.
    xxx
    Miałam tak samo. Też umiałam czytać tak wcześnie. Najpierw w zerówce nudziłam się strasznie, gdy pani pokazywała literki a potem w podstawówce znów to samo. A jak mnie nudziło to pisanie literek przez x linijek w zeszycie. Dla mnie to było cofnięcie się w rozwoju, bo już w pierwszej klasie swobodnie czytałam normalne testy.
    Czytałam kiedyś artykuł, że udowodniono naukowo, że wczesne nauczenie się pisania i czytania ma jakieś powiązanie z późniejszymi problemami z zapamiętywaniem twarzy. Chodzi o to, że mózg pracując nad nową umiejętnością, jaką jest rozpoznawanie liter jakby zaniedbuje tą część odpowiedzialną za rozpoznawanie ludzkich twarzy. I wiecie co? Wtedy powiązałam fakty, że nie mam zupełnie pamięci do twarzy. Mogę jednego dnia na imprezie kogoś spotkać i rozmawiać z nim pół wieczoru a za kilka dni nie powiem mu nawet cześć na ulicy, bo go nie poznam. Jak mam kogoś spotkanego opisać, nie potrafię tego zrobić, bo zwykle ciężko mi wytworzyć w głowie obraz jego twarzy. Zawsze mi to w życiu bardzo przeszkadzało, choć nigdy się nikomu nie skarżyłam. Może to być przypadek, ale chyba jednak coś w tym jest.
  • gość wczoraj [00:18]
    To ciekawe z tym zapamiętywaniem twarzy, też się nauczyłam wcześnie czytać, idąc do zerówki robiłam to właściwie płynnie (nikt mnie nie tresował bynajmniej), i też mam ten sam problem z twarzami, najgorzej było w nowych miejscahc pracy albo na uczelni.
    Co jest tylko przykładem tego że nie da się rozwijać we wszystkich kierunkach jednocześnie.
    Autorka "krzywdziłaby" dziecko jedynie gdyby to było znudzone, zniecierpliwione, zmęczona taką "zabawą" a ona robiłaby to na siłę. Ale zakładam że nie tak to wygląda. Uczymy dzieci bardzo róznych, mniej lub bardziej potrzebnych rzeczy, niejeden ojciec opowiada obszernie synkowi np. o markach samochodów czy silnikach i jakoś nikt mu nie zarzuca że krzywdzi go. Znam chłopaka, obecnie dorosłego, wychowywanego na wsi, którego ojciec był prawdziwym pasjonatem rolnictwa, synowi też to przekazywał, młody jako 4-5 latek bezbłędnie rozpoznawał marki i modele sprzętów, traktorów, kombajnów itd. I w tej samej kategorii traktuję naukę czytania.
    Nie mówiąc o tym że każde dziecko ma etap na którym w naturalny sposób do czegoś ciągnie- nagle zainteresują go literki, cyfry, robaczki, narzędzia- i uważam że zawsze warto to wykorzystać. Podejrzewam że gdyby dziecko autorki nie wykazywało zainteresowania i chęci współpracy to za Chiny by go nie nauczyła niczego.
  • gość wczoraj [00:55]
    gość dziś [00:18]
    podpisuję sie pod tym.
    Dzieci maja rozne zamilowania. Gdy byłam małym dzieckiem, fascynowało mnie pisanie, mam siostre starsza o 7 lat i bardzo chciałam ja nasladowac. Meczyłam wszystkich wokól, w koncu ojciec kupil mi "dorosłe" zeszyty w linie, a ja pisalam, mam do tej pory cale "powieści ", ktore tworzyłam , jako czterolatka - na jednej stronie calkiem spory tekst, na drugiej rysunek. Dla mnie była to jedna z ulubionych zabaw, pamietam, domagałam sie tez dyktand i stopni, taka zabawa w szkołę.
    Moim dzieciom z kolei, zamiast opowiadac bajki o wymyslonych ksiezniczkach, co je i mnie nudziło, wolalam mówić o prawdzwej historii - i Polski i świata . Mowiłam tez o mitach greckich, o historiach biblijnych - dla malych dzieci bez róznicy czy opowiadam o wymyslonym królu, czy np o Jagielle, tak samo sie ciekawią , a przy tym ucza sie historii,
  • gość wczoraj [01:02]
    Ale przy metodzie Domana nie uczycie dziecka liter, tam małe dzieci kojarzą całe wyrazy - znaki graficzne z obrazkiem/fotografią. Więc jakiekolwiek badania o "wypieraniu" umiejętności rozpoznawania twarzy przez rozpoznawanie liter nie mają tu znaczenia. Tak samo można powiedzieć, że wspomniane tu uczenie dziecka rozpoznawania marek samochodów/czegokolwiek innego wpłynie na jego późniejsze rozpoznawanie twarzy.
  • gość wczoraj [01:05]
    A po tym temacie widać jak bardzo niektóre kafeterianki nie przyswoiły podstawowych umiejętności - sprawdzania o czym się pisze. Autorka wyraźnie zaznaczyłą o co jej chodzi, a te dają wywody o obowiazkach, niszczeniu czasu beztroski itd. Jakby autorka chciała sadzać 2latkę w ławce i 45min prezentować jej literki.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...