Odpowiedz na ten temat

Ja jestem winna temu ze szwagierka poronila ? Tesciowa nie zaprosila mnie na imi

  • gość 2017.03.20 [21:13]
    Marne prowo
  • gość 2017.03.20 [21:46]
    Zaproś teściowa na kawę i porozmawiajcie z nią puki jeszcze chcecie to naprawiać. Powiedzcie ze was krzywdzi, ze jest wam przykro i albo ona coś z tym zrobi albo kontakt sie urwie bo nie wyobrażacie sobie by tak traktowała wasza córeczkę. Teściowa zachowuje sie karygodnie i musi swoje zachowanie zmienić!
  • gość 2017.03.20 [22:14]
    A ja powiem z innej perspektywy. Moja bratowa zaszła w ciążę jakoś kilka tygodni po mnie, ja niestety poronilam w 8 tygodniu. Jakieś dwa tygodnie po moim poronieniu dowiedziałam się o jej ciąży, o mojej nikt nie wiedział tak samo jak o jej skończeniu oprócz mojego partnera. I powiem wam szczerze że bardzo unikalam mojej bratowej do końca jej ciąży A święta w grudniu to już szczególnie były bardzo przykre bo to wszystko działo się na końcu września. Nawet jak urodziła to do małej poszłam po kilkunastu dniach z prezentem bo nie mogłam się przemoc. Życzę im jak najlepiej Ale cały czas jak patrzę na to dziecko to myślę o moim które nie miało szansy się urodzić. do tej pory bardzo boli mimo że minął już rok .
  • gość 2017.03.20 [23:26]
    Autorko, urodzisz corke to zrozumiesz. Ona zawsze bedzie najwazniejsza dla ciebie, nie twoja synowa. Tesciowa glupio robi ale wg niej tak broni corke. Moze po tym poronieniu nie moze zajsc w ciaze, stad to tyle trwa? Przykre dla ciebie, wiem ale czasami tak juz jest. Moja tesciowa nigdy nie pytala sie o moje samopoczucie w ciazach czy o dzieci a nie bylo obiektywnie zadnego powodu do takiej obojetnosci. Ona juz tak ma. Przezylam, to moje dziecko nie tesciowej, jej nie musi zalezec.
  • gość 2017.03.20 [23:29]
    Ale tutaj nikt nie neguje uczuć szwagierki tylko zachowanie teściowej, która dba o uczucia tylko jednego ze swoich dzieci (pomijam już tutaj autorkę bo według niektórych synowa to nie rodzina, ja mam inne zdanie co do tego). Czy syn musi przepraszać, że zostanie ojcem a siostrze się nie udało? Czy jego matka musi totalnie olewać wnuczkę żeby siostrze nie było przykro? Tak się skupili na tamtej stracie, że radość z tego dziecka ich ominie gdzieś bokiem (piszę o dziadkach) a dodatkowo pozostanie niesmak i popsute stosunki z synem. Ja nie chciałabym, żeby moje dziecko było tematem tabu w rodzinie i na miejscu męża autorki zapytałabym wprost rodzonej matki kiedy przewiduje wpuszczenie synowej z wnuczką za próg, dopiero jak tamta para będzie miała swoje dziecko, już urodzone całe i zdrowe?
  • gość 2017.03.20 [23:44]
    Wnuczek to wnuczek, co za roznica czy od corki czy syna ? Moj maz ma siostre i tesciowa jednakowo traktuje wnuki. Byla informowana jak tam maluch sie rozwija i sama dopytywala, odwiedziła mnie w szpitalu i w ogole jest spoko babcia. Ja sie nie dziwie ze potem sa takie konflikty rodzinne, jak tesciowe twierdza ze synowa to nie rodzina i wnuczek mniej wazny.
  • gość 2017.03.21 [01:27]
    Gosciu z 23.29 Masz racje, w idealnym swiecie tesciowa nie zachowywalaby sie w ten sposob, traktowala dzieci rowno itd. Niestety, ludzie postepuja glupio, maja wady, kochaja bardziej jedno dziecko. Nawet jak watek to prowo to takie historie sie zdazaja. I moze w tej sytuacji oziebienie kontaktow naprawde nastapi az szwagierka sama nie zostanie matka.
  • gość 2017.03.21 [08:09]
    Sadze ze to nie prowo bo sama znam podobna sytuacje. Tez poronilam, to boli ale takie zachowanie przez tyle czasu zamiast pomoc, to moze doprowadzic do depresji. Nie mozna kogos innego obwiniac, ze jej dziecko zyje a moje nie.
  • gość 2017.03.21 [09:24]
    Wiadomo, że idealny świat nie istnieje ale moja rada jest prosta - porozmawiać z matką a jak to nic nie da to darować sobie szukanie kontaktu, o narodzinach jedynie poinformować i tyle. To jest normalne, że przeżywa stratę swojeh córki ale chyba takie chronienie jej daje więcej szkody niż pożytku, miesiąc czy dwa to wiadomo, że trzeba dać czas ale do końca ciąży? No i co z noworodkiem? Też pewnie niemile widziany. Takie traktowanie już narobiło szkód bo zapewne żal w mężu autorki pozostanie, że matka przejęła się tylko jednym wnukiem a to żyjące odtrąciła i wręcz odebrała mu radość oczekiwania. Mężczyźni wbrew pozorom też przeżywają takie rzeczy i też chcą się dzielić szczęściem a tu własna matka nie chce o tym słuchać.

Odpowiedz na ten temat

Trwa ładowanie...