Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość myszkikiszki

Mąż nie wspiera mnie po poronieniu

Polecane posty

Gość myszkikiszki

W 7 tygodniu okazało się że serce mojego dzieciątka przestało bić. Za tydzień miałam zrobić betę żeby mieć 100% pewności obumarcia płodu. Dostałam tabletkę na wywołanie poronienia i cztery godziny później miałam łyżeczkowanie. Dramat psychiczny i ból fizyczny. Od paru dni jestem w domu, mąż zachowuje się jakby nic się nie stało :-( przychodzi z pracy i cały czas wisi na internecie, szuka części do komputera, ściąga filmy, czyta o telefonach... trzy dni po moim zabiegu przyszedł z pracy wykończony upałem i poszedł się kąpać, długo nie wychodził z łazienki wiec poszłam sprawdzić czy nie zasłabł a on się masturbował w wannie. Kiedy wyszedł śmiał się i powiedział ze mu głupio ale rozumie że ja nie mogę jeszcze seksu uprawiać. Wyszłam z płaczem obolała z mieszkania. Nie mogę zrozumieć tego braku uczuć, jestem parę dni po stracie dziecka a on zachowuje się jak zwierzę bez uczuć. Dzisiaj jak mu powiedziałam ze mnie boli jego zachowanie powiedział że to moja wina bo on nie wie jak ma się zachować i to ja powinnam mu powiedzieć co ma robić :-(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
współczuję, stara dziecka na pewno bardzo boli :( , ale powiem Ci szczerze, że oni przeżywają to troche inaczej ..to co ich boli duszą w sobie ..nie powiedzą w prost, tacy oni już są .. a co do masturbowania nie przejmuj się, Ty jeszcze nie możesz a faceci potrzebują tego .!! Lepiej aby robił to niż miałby Cie zdradzać ..wiem ze to wszystko jest trudne, ale poradzisz sobie .:) , trzymam kciuki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość munmyy
Autorko, domyslam się ze to bardzo ciezkie chwile dla Ciebie, ale Twoj maz zapewne tez bardzo to przezywa. Jak sama.napislas mpwil ze noe wie jak sie zachowac. Mysle ze on zwyczajnie sie boi aby Cie noe zranic jakims slowem, ale chcialby z Toba o tym porozmawiac. Proponuję abyscie wieczorem.aoboe spokojnoe razem usiedli i porozmawiali. Powoedz mu czego od niego oczekujesz. Czy jest to milczenie z jeho strony czy rozmowa. On tez pewnie czuje sie zagubiony. Pozdrawiam Was serdecznie i zycze powodzenia!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszkikiszki
znie chcę mówić mu jak ma sie zachować ;-( niech poszuka u księdza psychologa albo na forum zamiast gapić sie na telefony karty pamięci....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość  Klaudia
moj facet jak ma jakiś problem siedzi w internecie, oglada samochody ...dla nie poznaki ciagle sie smieje ...to ja z pierwszego postu ..wiem ze to ciężkie, ale musisz sobie dziewczyno poradzic . :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko wcześniej cię ksiądz z psychologiem posuwali i znają cię lepiej niż twój mąż. Miałaś skrobanki wcześniej i oni potrafili stanąć na wysokości zadania? Pisz jaśniej, bo trudno odgadnąć twoje intencje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
jakiego k***a dziecka? w 7 tc to nawet nikt tej ciazy nie rejestruje. Idz powiedz matce,ktorej dziecko urodzilo sie martwe,albo zginelo jako nastolatek w wypadku,ze stracilas 7 tc plod i ja rozumiesz

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Klaudia
k***a czy wy jesteście normalne....nosilyscie kiedyś swoje malenstwo pod sercem .. ? Siodmy tc , to jest juz malenstwo dla kazdej kochajacej matki ...nie stracilam swojego malenstwa ale jestem w 39 tc , ale nie wyobrazam stracic go nawet na początku ..bezduszne dziffki! Brak słów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość  Klaudia
i jak ma się dziewczyna czuć lepiej , po stracie swojego malucha, czytając takie bzdury ...!!bo to tylko płód kurfa ! 7tc jest rejestrowany p*****loooona wywłoko, ja juz chodzilam od 8tc.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiesz co, poziom twojej kultury poraża :D Tak na marginesie, mam na pamiątkę zdjęcie z USG mojej córki w 7tc...powiesz mi w jaki sposób można to nazwać dzieckiem? Bo nawet płodem chyba jeszcze nie. Ot,zwykły zarodek. Połowa kobiet roni w 5-7tc i nawet tego nie zauważa,myśląc,że to spóźniony okres czy kij wie co. Żeby nie było, naprawdę współczuję kobietom (w tym wypadku autorce postu) utraty ciąży,ale nie róbmy sobie jaj - co innego stracić zarodek,kiedy nie czuć nawet ruchów,no nie czuć właściwie nic,a co innego faktycznie poronić w późniejszej ciąży lub urodzić martwe dziecko. Wtedy- zgodzę się,jest to tragedia. Ale o ile poronienie w każdym stadium jest z pewnością przygnębiające,o tyle naprawdę nie mogę zrozumieć dorabiania sobie ideologii do tego typu spraw. Mam 2 dzieci, kocham je nad życie - wiem co to jest ciąża,poród,macierzyństwo. Jestem empatyczną osobą i lubię z ludźmi rozmawiać,słuchać ich,doradzać. Ale naprawdę uważam,że wpadanie w depresję z powodu utraty 5-7 tygodniowego zarodka jest przesadą,nawet jeśli kobieta starała się o dziecko już dłuższy czas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
gość dziś moze jak stracisz to zrozumiesz ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość Klaudia
właśnie stracisz to zrozumiesz.. jak mozna byc takim zwyrodnialcem ja Ty ! to jest juz dziecko, nie zarodek..moze z punktu widznia medycyny tak jest , ale nie dla kobiety ktora stara sie o maluszka , chce mu dac szczescie i zycie !! nie pisz nic wiecej kobieto, jak nic madrego nie masz do powiedzenia.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Aha... czyli teoretycznie, od strony faceta, każdy akt masturbacji należałoby uznać za bezpodstawne porzucenie ?? :D Już widziałam posty wariatek,które uważają,że nawet marnowanie nasienia można porównać do aborcji ..

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja mam taka nietypową radę, następnego dziecka juz sobie z nim nie rób, poszukaj kogos normalnego bo ten typ się nie nadaje. Obrzydliwe masturbowanie jak ktos kogo się kocha cierpi, nie ważne ze on tego nie przezył, nie wazne że może to jeszcze nie było dziecko, ale jednak.... Wywal smiecia na zbity pysk i nie miej skrupuł, jestem juz dosyc stara i mówię Ci, że z tej mąki chleba nie będzie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
A ja się zgadzam z panią wyżej. 7 tc i taka żałoba, kiedy nawet płci nie da się określić. Moi znajomi na tym etapie wzięli odszkodowanie za śmierć dziecka! Aha, też poronilam w 7tc. Było mi przykro, owszem, ale tutaj był topic o aniolkowych mamach, które takie poronienie po dwa lata przeżywa i świeczki pali na 1.11.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Na tym etapie co trzecia ciążą jest robiona. Byłam sekretarką medyczną na położniczym, co 2-3 kobieta ma większą liczbę ciąż Niż porodów. To przykre, ale robiąc test trzeba mieć świadomość, że do dziecka daleko. W 7 tc ile wiedziałaś o ciąży, tydzień?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Wiem,ze polki sa zacofane i ograniczone umyslowo.Czy maz byl przy tobie podczas badan u ginekologa to samo @podczas lyzeczkowanie zapewne niw bo po co by mial byc tak mysla zacofane kobiety.Ja mialam i Zawsze mam meza podczas badan i byl przy zabiegu po poronieniu wtedy widzi ze go nie izolujesz i traktujesz powaznie.Moj wspieram mnie tez przy porodach.Mamy po to Prawo Pacjenta ust 2008r art 21 gdzie mozna miec osobe bliska podczas badan i zabiegow nawet w szpitalu.Ale polki sa tepe i zacofane wstydza sie meza w takich momentach,potem gdy on ma je gdzies to sa rozzalone!Takie przezycia lacza Normalne pary.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
O tym właśnie pisałam. Nie odmawiam tym kobietom przecież prawa do smutku i żalu po utracie - w końcu to przykre doświadczenie i na pewno żadna z nas nie chciałaby tego przeżyć. ALe chodziło mi o przesadę. Tak jak tu ktoś napisał - żałoba po 2 lata i palenie świeczek na 1.11. Nie uważacie,że to już lekko zakrawa na paranoję? Był niedawno taki temat tutaj (nie dywagując nad tym,czy była to prawdziwa sytuacja,czy zmyślona),że babka uderzyła nastoletnią córkę w twarz,bo ta jej wykrzyczała w niewybrednych słowach coś na temat wcześniej nienarodzonego dziecka. Wy też tak będziecie? Będziecie miały kolejne dziecko/dzieci,ale im i pewnie mężowi też,nie dacie zapomnieć,że kiedyś byłyście w ciąży i nadal nie pogodziłyście się ze "śmiercią aniołka"? Będziecie stać w miejscu,tudzież oglądać się wiecznie za siebie,nie zwracając uwagi na to,co dzieje się tu i teraz? A później będzie płacz,bo się straci dziecko. Tylko tym razem żywe,myślące,ukształtowane i zranione brakiem zainteresowania ze strony matki,która nadal rozpamiętuje poronienie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Jak nie powiesz mu jak się ma zachować, to słabe szanse, że dojdzie do tego sam. To facet, oni połowy nie widzą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ja o tej pierwszej ciązy nawet nie pamiętam. Tzn. No pamiętam, jasne, ale nie tak żeby celebrować datę czy naZywać się mama aniołka. Na planowany dzień porodu poczelismy synka i on mi główkę teraz zaprzata. Nie chcę się zastanawiać, jakiej byłoby płci tamete dziecko, jak by wyglądało.. mam synka i on jest najważniejszy. Fakt, że bylo mi przykro, no ale jakby tamto dziecko się urodziło nie byłoby tego....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość  Klaudia
każda z nas przeżywa inaczej .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość myszkikiszki
to był 10 tydzień, a akcja serca w 7 tygodniu zamarła

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko przesadzasz...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozumiem ciebie ale mąż nie robi nic złego.każdy radzi sobie ze stresem na swój własny sposob. Jeśli ci z tym zle to mu powiedz czego oczekujesz,to facet i wydaje mi się ze jeszcze młody także inaczej to rozumie.żal możesz mieć do siebie ze nie mówisz mu o swoich uczuciach,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Rozumiem ciebie ale mąż nie robi nic złego.każdy radzi sobie ze stresem na swój własny sposob. Jeśli ci z tym zle to mu powiedz czego oczekujesz,to facet i wydaje mi się ze jeszcze młody także inaczej to rozumie.żal możesz mieć do siebie ze nie mówisz mu o swoich uczuciach,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
17.56 w 7 tc o ciązy wiedziałam 4 tygodnie! tak 4 gdyby ktoś nie dowierzał.Jesteście okropne ! Nie macie empatii za grosz i tak to jest trauma dla wrażliwej kobiety a nie takich orangutanów jak wy. Strata dziecka to strta dziecka. Teg nienarodzonego też. To całe spektrum negatywnych doznań od rozpaczy po depresję.Jeśli tego nie pojmujecie to nie ma w was za grosz wrażliwości na cierpienie drugiej osoby.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko doskonale Cię rozumiem i współczuję i masz prawo do swoich emocji zalu łez i rozpaczy.Nie słuchaj tych wrednych babsztyli! Każdy psychologo powie Ci to co ja. Poczytaj sobie stronę poronienie.pl tam znajdziesz wiecej wsparcia niż tu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko podobnie przeżywałam jak Ty. Zal rozpacz kto tego nie przezył to nie zrozumie a ktoś kto pisze że go to obeszło to dla mnie.. brak słow. Jak może obejść to że we mnie przestało bić serce drugiego człowieka. Nie nosiłam przez 11 tygodni kawałka plasitku w sobie tylko początek ludzkiego życia biło już serduszko powstawało ciałko może jeszcze w innej formie niż narodzone dziecko ale tętniło w nim życie. Szokiem było przeczytanie na karcie badania 'brak akcji serca'. Czy komórki mają serce? Czy może raczej ludzkie życie tak sie zaczyna? Pod sercem nosiłam moje dzieciątko które chciało żyć narodzić się za kilka miesięcy tak samo jak dzieci tych które tu na Ciebie naskoczyły. Nie dane mu było, nie dane było mi poczuć tych cudownych kopniaków w brzuszku, pocałaować, przytulić do serca, bo właśnie pod moim sercem jego serce przestało bić. Nigdy nie usłyszę od niego "mamo" i nie pogłaskam po głowce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak samo jak i wy miałąm dolegliwości ciązowe, tak samo robiłam badania, dbałam o siebie , cieszyłam się, miałam plany marzenia. Czekałam na to dziecko bardzo długo, to nie była wpadka tylko ogromne zaangażowanie i starania. Niedługo bym rodziła a moje żyjące dziecko miałoby rodzeństwo.. Macie rację przesadzam, to nic takiego. Pójdę do supermarketu i kupię sobie kilo zarodków ...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Autorko sama napisałaś,że w 7 tygodniu przestało bić serce , czy może nie było akcji serca??Pewnie raczej tak było , bo po co by ci kazali robić za tydzień betę, skoro serce biło i nagle przestało bić? Gdy była taka sytuacja , to chyba od razu lekarz ci powiedział,że może być taki finał? Po drugie , skoro w 7 tygodniu serce przestało bić, to dopiero za 4 tygodnie ( raz piszesz o 10 tc tygodniu, raz 11tc ) miałaś zabieg???3-4 tygodnie hm....chyba cię poniosła wyobraźnia.... Współczuję roniącym, sama poroniłam , jak i 50% moich koleżanek( które wiedziały o tym), ale nie róbmy jaj... W większości krajów do 12 tc nikt nie mówi ..o ciąży...dopiero po 12 tygodniu zajmują się ciążą..:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×