Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość smutassssssssssss

nieszczesliwy zwiazek

Polecane posty

Gość smutassssssssssss

czy ktos mi moze powiedziec jak odejsc od faceta z ktorym sie jest 6 lat i ktorego nadal sie kocha??????????chce to zrobic ale cos mnie powstrzymuje i nie wiem czy to przyzwyczajenie czy milosc,kocham go i chcialabym z nim byc ale zeby bylo tak jak dawniej,zeby mnie zauwazal a nie tak jak teraz...bo czy to jest normalne ze od roku sypiamy ze soba raz na miesiac albo na dwa,teraz juz jest poltora miesiaca przerwy a spimy w jednym lozku tylko ze on jest wiecznie zmeczony...ale pare razy sprawdzilam historie i ogladal pornole.Powiedzial ze tylko tak patrzyl i ze mnie kocha i nic mu nie brakuje ale kto w to uwierzy...ja juz nie mam sily bo to ponizenie blagac faceta o sex...poza tym ciagle sie klucimy i ciagle nie dotrzymuje slowa ,cos zaplanujemy a potem to odwoluje i mowi mi ze ja chce zeby bylo jak w bajce a tak nie bedzie>co ja mam zrobic???????????ratunkuuuuuuuuuuuuuuu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutassssssssssss
prosze niech ktos cos napisze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość woooow
po 6 latach to normalne.. przyzwyczaj sie, albo rzuc, ale traisz na to samo

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutassssssssssss
no wlasnie dlatego boje sie odejsc ze trafie na nastepnego i po paru latach bedzie to samo...czy wszystkie zwiazki tak koncza??????????ja tak nie chceeeeeeeeeeeee a nie chce tez miec faceta za facetem tylko jednego jedynego i rodzine....moze powinnam sie wyprowadzic na chwile zeby zatesknil i zobaczyl jak to jest beze mnie??????

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość mam podobnie tyle
że u Nas to Ja się tak zachowuję, choć bardzo kocham męża mam od dłuższego czasu jakąś blokadę w sobie i nie wiem co zrobić żeby to zmienić a bardzo bym chciało bo boję się że zniszczę nasz związek:(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutassssssssssss
ale dokladnie co czujesz?????kochasz go????czy myslisz ze chcialabys byc z kims innym i ile razem jestescie?????sorki ze tak pytam i pytam ale ja naprawde nie wiem co zrobic....mysle o odejsciu tylko sie boje ze tym przekresle juz wszystko.I radze ci zebys pogadala z chlopakiem bo on moze czuc to samo co ja i jak ktos sie pojawi na drodze to moze odejsc...ja mysle ze gdyby u mnie sie ktos pojawil to daloby mi to sile zeby go zostawic bo mam dosyc takiego olewania;(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość .....................hyh
Mój związek to był gehenna. Dużo dałem z siebie energii, czasu, pieniędzy ( bo oszczędzałem na sobie). Ta jędza mnie odrzucała, odrzuciła. Wady mi wypominała, a swoich to nie widziała. Poszła sobie do innego który coś znaczy wśród znajomych. Nienormalna... egoistka... wygoda... wyrachowana. Jestem teraz realistą, boję angażować się i unikam związków. Ma bogatszą rodzinkę, która uważa się za lepszych od innych. Nie godzę się z taką niesprawiedliwością i uważnie przyglądam się każdej nowej kandydatce. Przez 3 lata nie ruszyć du...py do chłopaka. Nie poznać mojej rodziny, znajomych. Będąc z tą zołzą która ma się za lepszą miałem non stop same smutki. Związek rozpadł się wyłącznie przez nią. Nie przez to że mi się nie podobała, ale jaka była. Na pewno nie była bezinteresowna. Smutne że dużo osób musi nacierpieć się z powodu że ktoś ich nie docenia. W związku trzeba dać dojść do słowa 2 osobie, wspierać, obustronnie iść na kompromis i być obecnym w życiu tej 2 osoby. Bez czułości nie ma związku. Moja była to przykład dziewczyny, która zawsze nie doceni tego co ma. Więcej i więcej, dwulicowość na zewnątrz. 3 lata jednostronnego nadskakiwania niewdzięcznej zołzie która później ze mnie przy znajomych robiła niewdzięcznego. Rok smutków bo zostałem potraktowany jak śmieć. I jak tu później zaufać komuś. Gdyby nie moja pasja która pozwoliła mi odżyć to ciężko byłoby mi cokolwiek znieść. Mam nadzieję że w końcu trafię na taką która nie zadziera nosa jak większość.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiano yhm
.....................hyh skąd jesteś i ile masz lat?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość tiano yhm
podaj woj.i wiek

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość te skuteczny
Nie,nie wszystkie związki tak wyglądają i tak się kończą.Nie warto godzić się na bylejakoś, bo może być pięknie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ....jakisjegomosc
Napiszcie ktoś coś. Jak to jest u was. mail : zazenowaniepodejciem@tlen.pl Podobno nie można nadskakiwać w stosunku do kogoś. Przynajmniej ja nie chcę mieć relacji kiedy każdy pokazuje swoje ja i jest fajnie. Przesadzam trochę. No trzeba wierzyć że ludzie potrafią być ok, ale jak wiele osób które spotkałem mają podstawowe rzeczy w du..pie. Nie mam na myśli osoby które znam z widzenia, z pracy, ale takie z którymi chodziłem. Strojenie się w piórka na pokaz. Jesteś z kimś długo, a taka osoba nic z siebie nie daje. Wieczne tłumaczenie się kogoś takiego, wymówki, znalezienie jakiegokolwiek pretekstu żeby nie przemęczyć odrobinę siebie. Nieważne czy to dziewczyna czy chłopak. Jak przychodzi do konkretów zmieniają swoje oczekiwania życiowe. Nagle. Błyskawicznie chcą czegoś innego. Chcą kogoś innego. Związek musi być po ich myśli. Związek w obrębie ich własnego otoczenia, świata żeby się nie wysilić. Tak odebrałem swój dawny. Druga kwestia. Dowartościowanie niektórych osób swoją posadą, w jakiej są szkole, co robią i ile mają, ile potrafią na raz zrobić, co już przeżyli, gdzie już byli, kogo znają, ile rzeczy więcej od kogoś. Dlaczego po pewnym czasie zaczyna wychodzić komuś słoma z butów takim prostackim myśleniem. Dlaczego chcą mieć coraz więcej i być coraz lepsi od innych. Dlaczego takie osoby idą po trupach, ranią innych, jednocześnie myśląc że wszystko robią jak trzeba. Dlaczego brak skromności. Dlaczego takie osoby rozgrywają życie poprzez pryzmat co zyskają. Druga osoba nie jest największym zyskiem, tylko widzą że w życiu mogą mieć lepsze profity z kogoś innego. Rzygam tym bo czułem takie podejście do mnie kilka lat. Dlaczego niektórzy chcą mieć wszystko od razu, być na szczycie. Wiem że mogę tak pisać i pisać bez końca. Efektów to nie da. Osoby na których człowiekowi zależało wolą w inny ''sposób''. Ktoś napisał ze w życiu może być inaczej. Dla mnie nie bylejakość to coś tak odległego. Prawdziwe szczęście jak ktoś zauważy kogoś w biedzie. Nie chcę już kogoś kto chce samej beztroski w życiu. Kogoś rozkapryszonego, kogoś na kogo wpływają inni. Kogoś kto akceptuje mnie tylko jak jest fajnie i coś z tego dostaje. Zawiodłem się na tym. Dla mnie lepsze od dalszego ciągnięcia takiej znajomości jest bycie samemu. Nie muszę nadskakiwać wiecznie żeby ktoś był zadowolony. To nie jest życie tak być samemu. To nie jest przyjemne życie gdy ktoś widzi tylko własny nos. Fajnie że jest kafeteria bo wyrzuciłem swoją złość przez te kilka minut jak popisałem sobie. Anonimowo.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ....jakisjegomosc
bez spacji w mailu jak komuś zapali się lampka żeby coś napisać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ....jakisjegomosc
zauważyłem że nie po polsku napisałem maila brakuje ś, wypadek przy pisaniu

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość guga6
powiem ci tak-jeśli masz wątpliwości odnośnie tego związku-to zerwij teraz,nie czekaj dłużej.ja jestem w nieudanym związku odośmiu lat....wcześniej bałam się zerwać,bo obawiałam się,że nikogo nie znajdę....a teraz ....szkoda gadać....seks raz na dwa miesiące,zero porozumienia....gdyby nie dziecko-to bym się rozwiodła,ale szkoda mi mojej córki

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Bylam w takim zwiazku przez 7 lat. Na szczescie nie mielismy dzieci wiec bylo latwiej. Jestesmy nadal malzenstwem ale juz tylko na papierku. Doszlismy do wszystkiego dopiero po rozstaniu, latwiej nam sie rozmawia, rozumiemy swoje bledy, zostalismy przyjaciolmi. Rozwod niedlugo, ja jestem w zwiazku, o ktorym zawsze marzylam... wreszcie czuje sie kochana, nie musze blagac o seks, jest cudowny. Jezeli masz watpliwosci co do tego zwiazku, nie jestes szczesliwa, nie czekaj. To nic nie zmieni.... ja czekalam 2 lata:( Naprawde warto zaryzykowac. Ja nie szukalam nowej milosci, po prostu stalo sie. Nigdy nie bede zalowac tego kroku bo moge smialo powiedziec, ze jestem szczesliwa:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ciekawska zoska
greeny-----zazdroszczę i życzę szczęścia....ja też jestem po rozwodzie,ale na razie czuję się bardzo samotna i źle...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość anonimowa Ślązaczka
Witam ja mam tak samo byłam z facetem 7 lat ale już od dawien dawna było źle.. Nie mieszkaliśmy ze sobą.. Spotykaliśmy się to u mnie to u niego.. Nawet tematów nam brakowało do rozmów.. Jak ja zaczynałam rozmowę to szybko ją zbywał.. Oddalaliśmy się od siebie.. Zakończyłam związek. Po 3 tyg rozstania zaczął pisać (a dalej mieliśmy kontakt), że tęskni.. Ale ja doszłam do wniosku, że z mojej strony to chyba tylko przyzwyczajenie.. Nie mówiłam mu nic jeszcze.. Widujemy się ale ja trzymam dystans, zero fizycznego kontaktu i o dziwo! Coś zaczyna iść ku lepszemu!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ....jakisjegomosc
O nadskakiwaniu- przestroga. Był pewien chłopak który myślał że spotkał kopciuszka. Dbał o Nią, zabiegał, wysilał swoje ciało i duszę. Wszystko kręciło się dookoła dziewczyny. Chłopak nie przedstawił swoim znajomym dziewczyny, która nie chciała do niego pojechać. Zobaczyć miasta, znajomych. Za to miała pomysły gdzie jeździć ze znajomymi czy z różnymi kółkami. Był wiecznie przemęczony dojazdami, przemęczony nadskakiwaniem. Kopciuszek jak się okazało nie był kopciuszkiem. Nie była wyrozumiała, liczyła się tylko z sobą, starała się podporządkować chłopaka, jej wysiłkiem było wyjście z domku i wrócenie do niego. Swoją czułość do niego przeniosła na zdobywanie nowych znajomości, kontaktów. Zupełnie nic nie wnosiła w związek. Zupełnie olała sobie tego chłopaka. Zwykłe powietrze, kontakty i droga na szczyt ważniejsza. Mijały dni, tygodnie, miesiące, lata i w końcu chłopak powiedział dość. Chciałem kompromisów a Ty nie chcesz to teraz ja chcę poczuć się doceniony. Dziewczyna nie przyjęła tego do wiadomości. Albo będzie tak jak chce ona i tyle. Zrobiła z siebie pokrzywdzoną, oczerniła chłopaka, powędrowała na poszukiwanie księcia. Na koniec powiedziała jemu że może z nią być jeśli coś osiągnie w życiu poprzez głupią metaforę, która obraziła chłopaka. Pogoń króliczka za marchewką żeby wrócić do właściciela. Chłopak powiedział co o niej myśli, a ta strzeliła focha. Oczerniła go przed znajomymi, pożaliła się koleżankom. Chłopak chciał z nią porozmawiać a ta zamiast w końcu się zmienić to że chłopak będzie z nią nieszczęśliwy. Nawet wtedy chłopak co któryś miesiąc do niej zadzwonił żeby pogadać i żeby zrozumiała jak się ona zachowuje. Ona ma swoje zdanie i koniec. Trzy lata miała w dupie. Własne ego silniejsze i ambicje. Chłopak doszedł do wniosku że takie nadskakiwanie, bycie dobrym mija się z celem. Jeśli ktoś taki szanuje gbura która ma wszystko gdzieś. Nie szanuje chłopaka który nie był leniwy i dał coś z siebie. Nauczyło go to że nie można nadskakiwać. Dajesz od siebie kawałek serca, nie dostajesz nic tylko obrywasz mocno po dupie. Nie dajesz nic to taki ktoś z Tobą się liczy. Egoizm tylko co ona. Czysta hipokryzja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ....jakisjegomosc
Nikogo nie można zmuszać, ale to bardzo niesprawiedliwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość wrozki zebuszki sie reklamuja
wróżka zębuszka, taroty to nic dobrego

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ....jakisjegomosc
Moja była chodzi teraz z innym chłopakiem. Dowiedziałem się że zaczęła z nim kręcić jak chodziła ze mną. Z nim się dogaduje bez problemu, a ze mną nie. I już na początku związku wie że to on. Mnie odrzuciła jak śmiecia. Teraz widzę jaki idiota ze mnie. Z kim się zadawałem. Nie próbowała, nie starała się trzymać, walczyć o ten związek. Nie jestem tyle wart co on. Czemu tak trudno o miłość gdy nie jest kolorowo a właśnie życie doświadcza szarością? Wszystko obróciło się przeciwko mnie i dziewczyna też. Jak trwoga to do kogoś innego... . Teraz dopiero przekonałem się co oznacza poświęcenie dla kogoś. Nikt dla mnie nigdy się nie poświęcał. Nikt oprócz rodziców. Ale to inna kwestia. To ja poświęcałem mnóstwo czasu, wszystko poświęcałem, siebie. Dlatego moje uczucia były szczere, mocne. Jak ktoś nie potrafi się poświęcić dla drugiej osoby. Jeśli inne rzeczy są ważniejsze to nigdy nie kochał. Oszukiwał. Był pozorantem/ką, kierował się błahostkami, obłuda. Nie ma czego żałować. Rozczarowałem się tą dziewczyną. Po swoich doświadczeniach zauważyłem że zazwyczaj tak to jest u osób które dostają wszystko od życia. Nie liczą się z takimi sprawami jak związek. Zabawa i plac zabaw w którym można robić co się chce. To wszystko napawa mnie obrzydzeniem. Mam wstręt i obawy na przyszłość. Powiedziałem sobie że niech ma tego swojego gogusia, który podrywa cudze dziewczyny. Jak złodziej nocą przychodzi do domu i zabiera łupy. Nagle wszystko jej się zmieniło i poczuła przypływ uczuć do kogoś. Dogaduje się z nim bardziej niż ze mną bo ja chciałem żeby pokazała coś od siebie. Chciałem żeby w końcu po paru latach pokazała że jej zależy. Coś niewyobrażenie złego, nieracjonalnego, dziwnego, kosmicznego powiedziałem, prosiłem, rozmawiałem. Na gg dawała sobie opisy niewdzięczny i szybko za nowego chłopaka się wzięła. Brawo. Szczęścia takiego jakie sobie wymarzy. A ja przez to że byłem taki zdołowany nie miałem ochoty na nic innego jak zwykła wegetacja. Ona się bawi, szuka wrażeń. Teraz jak w końcu mam trzeźwość umysłu, (smutki nie sprzyjały niczemu,) skupiam się na innych rzeczach i idę do przodu. Jeśli ktokolwiek trafi na kogoś takiego kto odejdzie w taki sposób. Nie martwić się. Nie ma kim. Nie ma co głowy sobie zawracać takimi osobami, które olewają nas.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość ....jakisjegomosc
NIGDY WIĘCEJ ona ... , tyle cierpienia przez jedną osobę,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zagorzkaherbata
czesto wielu ludzi opiera swoje zycie na wykorzystywaniu innych, nie mam pojecia z czym to sie wiaze, brakiem wychowania, rozpieszczeniem, egoizmem, wygodnictwem, czemu tak jest ze ludzie odwracaja sie i lataja za innymi, byla chce pokazac mi na zlosc, ignoruje, nagle zmieniaja zdanie bo ktos ja pobajerowal, a ona leci jak glupia, nie patrzy na kilka lat ze soba, nie dba o chlopaka, szantazuje ze jak cos to wtedy, patrzy na bledy kogos, a nie widzi jak ona podchodzi do slowa zwiazek, czuje sie przytloczona, przytloczona tym ze ktos do niej jezdzi a ona nie, nie potrafi sama pojechac, chce tylko brac i brac, od siebie nic nie daje, chłopak rezygnuje, jego zlosc rosnie, rosnie, irytuje sie, smutnieje, w koncu odpuszcza i ma dosc, po co spotykac w zyciu takich ludzi, po co spotykac takie gnidy, rządzą sie, od siebie nic nie daja, chyba ze na pokaz, wymagaja tylko .... od kogos, a od siebie....,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zagorzkaherbata
najbardziej nie rozumiem jak ktos rezygnuje w dlugotrwalych zwiazkach, rozumiem ze na poczatku mozna sie decydowac, ale pozniej nie robic z geby du...py, stroszyc sie w piorka, robic fochy, rządzić się, nie dbać o kogoś, nie wykazywać inicjatywy obustronnej, albo zyje pelnia zycia i biore co mi sie podoba i kogo, nikt nie przeje calego swiata, nikt nie wezmie do grobu wszystkich bogactw na swiecie, a strata czlowieka ktory bedzie za kims nawet w biedzie jest prawdziwa strata, jak sie przekonalem juz kilka osob z mojego otoczenia tego nie rozumie zupelnie, wraz z byla dziewczyna,

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość trybun na kafe
wg mnie to silny imperatyw i instynkt domonujacego i zdominowanego. ten kto okazuje dzis słabosc jest wykorzystywany i ponizany przez tego, który słabosci nie okazuje. brak empati i dobrych emocji daje taki efekt jak w temacie

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość zagorzkaherbata
na dluga mete nikt nie pozwoli sobie na fochy, rzadzenie sie itd. w zyciu musi byc fajnie, nie musi byc lekko, co sie wiaze z taki sprawami jak materialne, sytuacje losowe, itp powinno sie, trzeba miec kogos z kims sie idzie do przodu a nie cofa, nie nawiazuje do sytuacji zawodowych i materialnych, tylko do wspolnego przejscia przez wszystkie lata w zyciu, jesli ktos w zwiazku powie komus na zasadzie wolnosc tomku w swoim domku to o czym tu mowic, pisac, na zyganie bierze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość nieszczesliwie jest gdy
To jest bardzo cudowne jak ktoś wymaga od kogoś, a od siebie nic nie daje. Nigdy od siebie nie daje, ale chce żeby jej/ jego zdanie się liczyło. Cudowne jak się ma wszystko i podchodzić do wszystkiego w formie zabawy. Tylko musi być zabawa, bo inaczej je st kiepsko I TRZEBA DAĆ DYLA. Cudowne jest jak tylko ktoś się stara i jak się wkurzy w końcu na tą drugą osobę że ma mnie w du.... . Jak ktoś jeździ wiecznie na rejsy, ma pieniądze na wszystko, chce być najlepszą i za cenę tego może każdego skreślić w życiu. Fajnie jak ktoś uważa się za lepszą od innych. To jest żałosne że taki ktoś ma prawo oceniać kogoś kto kilka lat zabiegał. Żałosne że ktoś taki ma prawo zwracać uwagę chłopakowi który miał dość i w końcu zaczął szukać sobie innej dziewczyny. Ile może być nierówno w związku? Nie w znaczeniu co posiada, ale ile od siebie daje. Najgorsze że taka dziewczyna nie widzi swoich błędów. Po prostu myśli że nie doprowadziła do rozpadu związku. Z jej winy nie było w związku czułości, z jej winy ktoś miał jej dość bo sama nie zadbała o poświęcenie czasu u chłopaka, wolała innych. Jak on przez kilka lat dawał jej najwięcej od siebie to ma to w du..... . Ważne że on nie ma pozycji, ważne że znajomi są tacy a tacy, pozoranctwo dla znajomków. Ktoś ma tylko kiwać główką. W grupie znajomków jest fajnie bo każdy kokietuje drugiego co to nie ja i wcale nie wymaga. Brawo. Oby zawsze było tak fajniuchno. Jeszcze mnie krytykować że miałem dość...... . W życiu powinno podchodzić się tak jak ktoś do nas podchodzi. Ktoś nam łaskę robi tak i my powinniśmy. Ktoś jest dla nas dobry odpłacić jemu tym samym. Powinno się pouczyć tego drugiego jak źle robi. Jak to nic nie daje to co można zrobić.... . Ja powiedziałem wszystko co mi leżało na sercu byłej. Woli swoje zasady które polegają na tym żeby jak najmniej straciła. Typowa egoistka. Trzeba zwracać na podejście drugiej osoby. Jeśli nie zwraca się uwagi jak ktoś do nas podchodzi to jest taki efekt jak u mnie. Obudziłem się po kilku latach że dziewczyna nic od siebie nie daje. To prawdziwe szczęście jak ktoś ma cały czas ciepłe serce dla kogoś. Jeśli potrafi odwzajemniać cały czas. Wtedy jest naprawdę fajnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość bez_nadziei
związki, związki. Na początku zawsze jest pięknie, romantycznie, magicznie. Po jakimś czasie magia ulatuje, tyle, ze niestety przeważnie jest to tylko jednostronne. Nie wiem czy ja mam pecha, czy może odpowiadam za swoje błedy z przeszłości. Kiedyś to ja szybko się nudziłam i raniłam. Zraniłam dwóch facetów, którzy mnie znienawidzili przez to jak ich potraktowałam. A ja nie miałam nawet wyrzutów sumienia. Wiem, ze nie byłam dorosła do miłości. Później się zakochałam, na amen. Tyle, że... mój książę okazał się być zwykłym "bawidamkiem" i nie byłam jedyną Panią w jego życiu. Boleśnie to przeżyłam. Rok byłam sama. Kolejna miłość narodziła się z przyjaźni. Myślałam, że to juz jest to. Jednak rzeczywistość nie była aż taka piękna. Szybko zaczęło się psuć. Ukochany zaczął odpuszczać, przestało mu na mnie zależeć. Nie okazywał mi czułosci, nie zależało mu, zeby się zobaczyć. Wreszcie rozstaliśmy się. Bardziej z jego inicjatywy niż z mojej, ale po jego zachowaniu się tego spodziewałam, więc uznaliśmy, ze jest to NASZA decyzja. Ostatni okres czasu kojarzył mi się tylko z cierpieniem, więc wlaściwie to mi ulżyło. On strasznie to przeżył. Twierdził, ze zrozumiał, że zachowywał się źle, że nikogo już tak nie pokocha. Dałam mu szansę. Tyle, że teraz to ja byłam inna. Oboje jesteśmy ludźmi , którzy lubią mieć ostatnie słowo, którzy chcą by ich zdanie liczyło się najbardziej.Jesteśmy całkowicie różni do siebie. Ja lubię aktywnie spędzać czas, on woli siedzieć w domu i oglądać telewizję. Kiedyś sprowokowałam kłótnię, i mówię od razu- z głupoty, z czystej głupoty. Zakończyłam to w nerwach, z krzykiem, odpychając go od siebie.I tak samo jak on wróciłam z płaczem żałując swojegu czynu. Daliśmy sobie miesięczną przerwę. Wróciliśmy. Ze wzgldu na swoje trudne charaktery ustaliliśmy między sobą pewne zasady. Drobne kompromisy i obiecaliśmy sobie panowac nad swoimi emocjami. Jest dobrze. Tylko zastanawiam się nad jednym- jak długo tak może być? Jesteśmy różni, bardzo różni od siebie w cechach pozytywnych a bardzo podobni w cechach negatywnych. On jest z natury ignorantem a ja (jak on to nazywa) "arystokratką". Każde chce być najważniejsze, teraz oboje się staramy i chodzimy na ustępstwa, ale obawiam się, ze długo to nie potrwa. Kochamy się wzajemnie i nie potrafimy żyć bez siebie, ale zastanawia mnie fakt czy człowiek może oszukać samego siebie, że jest kimś innym niż jest. Czy emocje tłumione nie wybuchają z czasem z podwójną siłą i czy nie za wiele się już między nami wydarzyło. Czy nie za dużo ran już sobie zadaliśmy i zbyt wiele łez przez siebie wypłakaliśmy. Kocham go, jednak patrząc na to racjonalnie to to mnie przeraża, przyszłośc mnie przeraża. Im dłużej trwa związek tym więcej człowiek z siebie daje i tym więcej ma do stracenia. I wiem, ze rozstanie zaboli z potrójną siłą, bo wszystko się naloży.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość smutna i samotna:(
ja jestem z facetem 5 lat i tez nam sie wali od dluzszego czasu...:( nie mam z kim o tym porozmawiac... juz nie wiem co myslec.. nie mam sily kolejny raz cos "ratowac" bo nie wiem czy jest jeszcze co.. kocham go, ale sa tez inne wazne rzeczy w zyciu, ktore mi nie odpowiadaja w nim... chcialabym zebysmy ruszyli z miejsca albo w jedna albo w druga strone...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×