Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Zarchiwizowany

Ten temat jest archiwizowany i nie można dodawać nowych odpowiedzi.

Gość gość

Korepetytorka mojego syna

Polecane posty

Gość gość

Mam pewien problem z korepetytorką. Zacznę od tego, że mój syn chodzi do 2 klasy liceum i nie radzi sobie z matmą. Od pewnego czasu przychodzi do niego korepetytorka z polecenia - uczy dzieci moich znajomych i oni są z niej bardzo zadowoleni. Początkowo byłam sceptycznie nastawiona, ale okazało się, że syn zaczął przynosić lepsze oceny - najpierw dwójkę, potem trójkę, a teraz nawet czwórka wpadła. Widzę, że dziewczyna potrafi tłumaczyć. Niepokoi mnie tylko sposób, w jaki rozmawia z moim synem. Niektórych słów nawet nie rozumiem, np. na przywitanie coś w stylu "elo mordo", albo jeżeli dobrze zrobi zadanie to "gitara" albo "zajebiście". Zdarza mi się podsłuchiwać pod drzwiami i kilka razy słyszałam przekleństwo, w stylu: "Młody, ale żeś spierdolił". Myślicie, że powinnam interweniować?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Naucz ich jak mają żyć.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
w jakim sensie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
może ktoś jeszcze się wypowie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
moze ma taki sposób uczenia, ze bardzo spoufala sie z uczniami. nie robiłabym dymu skoro widac pozytywne efekty jej pracy bo atmosfera sie zepsuje. niech sie zwracają do siebie tak, jak im pasuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość OlaBBBB
Zgadzam się z przedmówczynią. Po prostu nastolatkowie tak się do siebie zwracają, a jakie tworzywo takie narzędzie. Grunt że syn ma lepsze oceny. On ma ją rozumieć, a nie Ty.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Ale to trochę dziwne. Dziewczyna jest przed 30-tką, nie wiem dokładnie, ile ma lat. Rozmawiają ze sobą jak równolatkowie. Nadziwić się nie mogę. Jakieś wyrażenia typu "cisnąć bekę" albo "mieć polewkę". Nie wiem, skąd ona zna takie słownictwo, tym bardziej że rozmawiając ze mną, posługuje się wyszukanym i bogatym słownictwem. Nie mogę jej rozgryźć - w jednej chwili nastolatka, a w drugiej nauczycielka pełną gębą, która naprawdę sprawia wrażenie erudytki.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Widocznie ma taki sposob nauczania, ze musi sie znizac do poziomu, zeby zlapac dobry kontakt i zeby twoj syn chcial jej sluchac. Olej to.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Dlaczego zniżać do poziomu? To uważasz, że z nastolatkiem nie da się porozmawiać normalnie bez "zniżania się do poziomu"?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
15:47 widocznie z twoim synem nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
I co z tego? Jest młoda, ma swoje podejście do chłopaka. Płacisz jej za nauczanie syna, a nie za sposób zwracania się do niego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gość
Tak, ale do tej pory nie spotkałam się z takim sposobem nauczania. Dotychczasowi korepetytorze zachowywali się tak jak nauczyciele w szkole i nie pozwalali sobie na takie słownictwo i "kolegowanie" się z uczniami. Teraz jest inaczej. Rozmawiają ze sobą jak równolatkowie. Syn ją bardzo lubi i widzę, że nawet czasami wymieniają się na facebooku jakąś muzyką czy linkami. Czy naprawdę tak powinno wyglądać nauczanie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

×