Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tablica liderów


Popularna zawartość

Pokazuje zawartość z najwyższą reputacją 26.03.2023 we wszystkich miejscach

  1. 1 punkt
    Mnie często zastanawia w takich sytuacjach ta mityczna miłość ridzocow do dziecka. Wydaje się że trwa ona mniej więcej do okresu ząbkowania pociechy, bo pozniej zaczyna się frustracja, potrzeba atencji a w dorosłym życiu teksty że cię urodziłam i mogę ci wchodzić na głowę.
  2. 1 punkt
    Nie ubieram się od razu, ale spie w pizamie Wg mnie są trzy rozwiązania 1 rozmowa z mężem i niech on wyjaśnia 2 zamykaj te drzwi i po kłopocie 3 spraw żeby nie chcieli wpadać bez zapowiedzi przestań być do rany przyłóż i przepraszać ze po władnym domu w majtach chodzisz. Nie proponuj kawki za każdym razem jak ktoś się wprosi. Zamykaj drzwi przez jakiś czas i nie otwieraj jak pukają aż stwierdza że nie są mile widziani. Niestety ludzie lubią się wpieprzać w cudze życie w butami a my jeszcze im sernik podajemy. Zaznacz granice. Wiadomo że problemem jest też fakt że to jego rodzina a nie twoja. Może zaczba przychodzić tylko kiedy mąż jest w domu. Moi rodzice żyją tak z otwartymi drzwiami, oni tak mają ulozone. Ja bym nerwicy dostala bo mój dom to mój azyl i obcy wchodzą po wcześniejszej zapowiedzi lub zaproszeniu. Oczywiście też wyniosłam z domu ta gościnnosc po rodzicach i jak zamieszkałam z mężem znajoma potrafiła wpaść w drodze z pracy. Sofa była dla niej niewygodna, stolik za nisko, a kuchni z aneksem w życiu by nie chciała...więc w końcu zapytałam "rozumiem, że kawka ci tez nie smakuje?"... więcej nie przyszla
  3. 1 punkt
    No jak domownicy chodza co chwilę z domu na dwór to bez sensu... nie będę zamykać przecież drzwi na klucz jak dzieciaki latają ciągle z podwórka do domu i na odwrót. Co innego jakbym wychodziła z domu raz czy dwa razu dziennie na dwór, ale tak to ni widze sensu zamykania drzwi za każdym razem jak dzieci wyjdą na dwór się pobawić. Jakoś ja nie mam w zwyczaju otwierania sobie u kogoś bramy wjazdowej i wchodzenia do domu nie używając ani dzwonka ani nic. To jest chore. Równie dobrze mogę sobie po domu latać na golasa i nikomu nic do tego skoro jest dzwonek to powinno się z niego korzystać. Dla mnie to brak kultury i tyle.
  4. 1 punkt
    Są takie filmy na YT "I wish I knew this in my 20"s or 30's." Cos pieknego, cala prawda wylozona na tacy. Tylko co z tego, skoro ludzie paczą, lajkną a potem z powrotem do swojej norki pelnej niezrozumienia i ciąglej walki ze światem. Wiesz, ze mamy tylko wplyw na siebie ale to i tak nie dociera do ludzi. Oni chcą by inni robili tak jak chcą, by im bylo wygodnie. Mysle ze z tego m.in. bierze sie problem mentalnosci polakow. Polakom wszyscy są cos winni, za wojna, za komunizm, za oszustwa Tuska, za sądy Kaczora a latka lecą i nie wrocą.
  5. 1 punkt
    No cóż, nie sposób tego nie widzieć. Ale co dziwne, że te wnioski mają nieliczni. Kiedy rozmawiam z niektórymi to sie stukają w głowe. Niestety wielu nie widzi, tak mocno żyją w matrixie, że nie zawuażają, że zyją w takim kraju wsród takich ludzi i sami robią to co robią. Ta śmieszna gonitwa za papierem z uczelni wyższej a potem dół bo do pracy nie mogą sie dostać. Zastanawiam sie, co musi sie stać w życiu człowieka by potrafił stanąć z boku i spojrzeć krytycznie na siebie i to co nasz otacza? Ja doznałem dużo złego od tzw, polaków wiec może cierpienie? Moze to potrafi wstrząsnąć kims by sie przebudził? Tyle informacji na YT jest o self improvememnt czy o wyjsciu z matrixa i tego medialnego shitu jakim nam sie podaje i który utrzymuje nas na twarz przy ziemi, a ludzie i tak nie wierzą. UWażają żę Tusk winy albo Kaczor winny, albo rodzice albo szef itd. No nie jedyną osobą ktora jest odpowiedzialna za to gdzie akurat jesteśmy to ta ktorą widzimy w lustrze. Każdy może sie z tego bagna wydobyć, ale trzeba zawziętosci i samodyscypliny a to trudne.
  6. 1 punkt
    Być może nie pracujesz tam gdzie ja. Ludzie to świnie, układują sie w celu obniżenia statusu wroga, zwalczają się, popierają się by kogoś odsunąć i to wszystko w oparach milczenia. Proponuje zatrudnij sie do jakiejs państwowej spółki gdzie zarząd ustalany jest z ramienia politycznego to zobaczysz jak wygląda realne życie. Albo po prostu uwierz na słowo, że ludzie nie są tacy jak nam sie może wydawać. Chociaż w prywatnych firmach też tak czasami bywa.
  7. 1 punkt
    Zupełnie nic. Nie moje dzieci i niech sobie nazywają jak chca
  8. 1 punkt
    Człowiek dostosuje się do wszystkiego i wiele osib zaczynako życie od minimalnej płacy i spania na materacu. Więc tak. Da radę ale jw. Na szczęście to nie musi być permanentny stan rzeczy i zawsze może być lepiej i lepiej. Trzeba włożyć wysilek i mieć chęci.
×