Mnie zastanawia tylko w jaki sposób rodzice rozmawiają z dzieci i tłumacza kwestie wiary, religii i podjętych decyzji o nie chrzeczeniu, nie uczestniczeniu w sakramentach jak inni. Myślę że tutaj jest problem, bo tenat wiary i zobowiązań z nią związanych jest przyćmiony przez prezent.
My nie chodzimy do kościoła, dzieci nie byly chrzczone, starszy syn był w wieku komunijnym kilka lat temu i w związku z tym że rodzinę mamy bardzo wierząca to często rozmawiamy o kościele. Tlumacze dziecku na czym polega wiara w Boga, praktykowanie religii, coniedzielne msze święte i inne nabożeństwa. Mówię dlaczego dla jego babć kosciol jest ważny. Rozmawiamy też o innych wyznaniach żeby miał świadomość że na świecie istnieje wiele obrządków do których przynależność wiąże się z obowiązkami. Mówię też dlaczego my nie bierzemy w tym udziału. Pytam go o zdanie bo w końcu to on powinien decydowac.
Więc kilka lat temu pytałam go też o to czy chcialby przystąpić do sakramentów jak jego kuzynka w tym czasie. Bo temat ...enki, wianka, restauracji, prób w kościele był walkowany. Powiedział że nie chce bo dla niego jest to dziwne. Tyle.
Temat prezentów gdzieś był w tle ale mój syn wiedział za co ten prezent maja dzieci dostać i nie był zainteresowany, bo wiedział że to nie jego bajka.
Rozpisałam się, ale odnoszę wrażenie że rodzice mający takie dylematy po prostu nie potrafią wytlumaczyc dzieciom swoich poglądów i konsekwencji. Pozniej jest problem co zrobić żeby zjeść ciastko i mieć ciastko.