Tak, masz rację. Kiedy odkryłam to wszystko, chciałam z nim porozmawiać, więc postawiłam syna przed faktem dokonanym. Widziałam strach na jego twarzy, jakbym myślała o tym nie wiadomo co. To prawda, nie miałam pojęcia, więc dałam synowi wolną rękę, żeby mi to wyjaśnił. Powiedział, że to wszystko zaczęło się w okresie letnim. Pamiętam, że wtedy był w odwiedzinach u mojego byłego męża, który mieszka w niemczech, i ten zabrał go do znajomych, którzy mają córkę w wieku około 8 lat, a ta ma problemy z moczeniem się w nocy. Syn "pożyczył" kilka sztuk od tej dziewczynki, po prostu zrobił to z czystej ciekawości. Widocznie na tyle mu się to spodobało, że nie chciał z tego zrezygnować, aż do teraz. Te pampersy, które znalazłam kupił sobie na sztuki na OLXie, tak żebym niczego nie podejrzewała, bądź któryś z sąsiadów go nie przyłapał z paczką pampersów. Na osiedlu, gdzie mieszkamy nie ma dzieci w tym wieku, raczej w wieku mojego syna i starsi. Spytałam go otwarcie, o co chodzi, czy o sam fakt używania ich, czy po prostu samo uczucie, że ma je na sobie. Powiedział, że kila razy zdażyło mu się je zmoczyć, kilka razy specjalnie, by "zobaczyć" jak to jest. Na tym skończyliśmy rozmowę, bo nie wiedziałam, co mam powiedzieć. Przez prawie tydzień chłopak chodził struty, nie wychodził z pokoju, nie wychodził z kolegami, tylko dosłownie patrzył w sufit i dumał. Nie chciałam, żeby moje dziecko popadło w depresję, albo coś gorszego przez takie coś. Bóg wie, co mu strzeli do głowy, a jako matka bym się załamała, sama też leczę się psychiatrycznie. Poszłam z nim do psychologa, na początku wstydził się z nią rozmawiać, z tego co mi powiedziała, ale później się otworzył i opisał sprawę. Psycholożka też stwierdziła, że może to być infantylizm parafiliczny, ewentualnie źródło silnego stresu z powodu wydarzeń dnia codziennego, coś go dręczy, i dosłownie wysysa, ale co mogłoby... Szkoła? Treningi? Stwierdziła, że to była obrona przed tym wszystkim z zewnątrz, takie odcięcia się od tego i poczucie bezpieczeństwa. Dla mnie dobro moich dzieci jest najważniejsze, nie wybaczyłabym sobie jako matka, gdyby moje dziecko dosłownie było wrakiem człowieka, to młody chłopak, życie przed nim. Poszłam z nim na ugodę, że jak będzie miał gorszy dzień, może sobie po domu je nosić. Mnie nic to nie kosztuje, nie jest to dla mnie coś aż tak złego, a mam spokój psychiczny i pewność, że jest z nim OK.