Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

dwa razy pod obojczyk dwa...

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez dwa razy pod obojczyk dwa...

  1. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    zaza- tym razem za bardzo...ległam i nie umiem powstać. Jak nie ja! Ale może jeszcze i dla mnie wyjdzie słońce po burzy, tylko moze musi minać trochę więcej czasu bo ta burza była ogromna:( Zawalił mi świat. Bo stał się światem bez niego. Bez mojego cudnego, kochanego M.... Aga - wiem, ze to co napisałaś to prawda. Czasem nawet udaje mi się w to wierzyć. Gdyby mnie kochał to by przecież był przy mnie. Zasypiał i budził się. I był...cialem, sercem, duszą. A jest przy niej, i to tak strasznie boli.Dlatego nie mogę wierzyć, że będzie dobrze...bo mogę przeczekać tak całe życie. Zaraz się pewnie dowiem, ze planuje sie oświadczyć albo, że dziecko w drode a ja nadal jak ta idiotka czekam iw ierzę, ze taka milość nie mogla się tak po prostu skonczyc.Przeżylam już tyle miesięcy bez niego przeżyję i resztę życia. Bezimienna1111 - zawsze możemy pogadać:) znów na tydzień zostaję sama w domu. ta samotność już mnie dobija. nawet nie umiem iść do przodu...to znaczy idę ale małymi kroczkami...ledwie widocznymi. i to boli, boli ta bezradność. i wkur*** . nigdy nie przeklinałam ale teraz już czasem nie wytrzymuje. kiedyś ktoś mi powiedział, że 'człowiek nigdy nie dostaje krzyża cięższego niźli jego ramiona nie byłyby w stanie unieść'. mój widać jest spory.i długą drogą trzeba go niesć. mam jednak nadzieję, że to już ostatnie metry z nim na plecach.
  2. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    hmmm....czemu?? Sama chciałabym wiedzieć, pewnie jak to M. mówi bo boi się zaufać. I ponoć tylko to jest powodem. Więc była miłość, dzis został ból w mym serduchu..
  3. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    Czemu za trochę miłści jest tyle cierpienia potem? Czemu każdy mówi mi, że się zmienilam, że juz nie ma tej pogodnej Margaretki, że uważam na każdy stawiany krok? A ile razy mam powtarzać że skoro się sparzyłam to teraz już wolę uważać. Mój M. mieszka przecież z nia, z nia dzieli mieszkanie i łóżko, plany i marzenia, z nią jest w szczęściu i smutku...a ja....gdzie jestem ja? Zostałam ponoć w sercu jego, ale to za słabe by ze mna znów był. Tak kocham go, choć on nie widzi tego. Twierdzi, ze dla niego to za szybko, że powrót po 9ciu miesiacach to dużo za szybko, że trzeba czasu...JAKŻE PUSTE SŁOWA... jakiż wielki żal...smutek...nawet plakać nie potrafie juz. Zrobiłam się na blond co bym nie wyglądała jak chodząca smutna, chuda szkapa. Moje życie to porazka, stracilo barwy przez jednego czlowieka... A cos wewnątrz mnie woła do M: "Chodź...dam Ci znów kredki a Ty pomaluj mi znów świat...."
  4. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    "I znów setny raz popełnię to samo zło, I znów setny raz powiem sobie, że to nie to..." Tylko ciekawe czy kiedyś uwierzę w to? M. znów zawiódł, znów nie wrócił, choć obiecywał. A ja mam czekać. Już chyba nie potrafie...nie potrafię wierzyć to, że będzie dobrze. Gdzie się podziały moje marzenia, plany, moje szczęście? Czy jednak wszystko było z nim związane? Czego zabrakło? Czego on nie dostrzega? Tydzień temu dostał prezent,coś co robiłam blisko półtora roku. Miał dostać na urodziny, ale wtedy nie mogłam mu dać. Teraz mogłam. Niedziela. On jest znów przy niej. Ja sama. Rodzice wyjechali na wczasy, Samotnosć mnie zabija. Tak mi brak jego bliskości, dotyku... M. okłamałam Cię...wybacz...musałam powiedzieć że juz nie czekam, że już sie z tym godzę. Dla Ciebie abyś mógł być szczęśliwy. Ja dalej kocham i dalej cierpię choć już tego nie wiesz.
  5. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    pewnie jestem już tu nieproszonym gościem ale wolę sobie tu napisać niz wysłać list do niego... ...kim on jest? a może raczej kim był? jedno jest pewne był kiedys kims mniej ważnym niz teraz. i nie wiem o co tu chodzi. im dlużej mija od rozstania tym ja bardziej go kocham. dziewiec miesięcy. tyle dni,które sprawiły, że mojeżycie straciło blask. prawda. pojawił się znów. chciał wrócić. znów mu nie wyszło . i teraz prosi bym na niego czekała. musi zdobyć sie tylko na odwagę. ale na co odwagę? pewnie an to by ze mna być. ironia losu. jakbym nie wiadomo kim była. a mial przecież we mnie wszystko. bylam niczym żona, matka, kochanka. i ostatni jego sms: 'M. Ty jesteś tak cudowna, taka, ze każda przy Tobie blednie. wiem już że z nikim nie będę tak szczęsliwy jak z Tobą. Obym tylko potrafił wrócić. czekaj jesli możesz' i czuję się jak glupia. każdej doradzilabym unieść glowę i nie oglądać sie za siebie. każdej - lecz nie sobie. przecież ja jestem inna. ja kocham na zawsze, ja cierpię za miliony, moja milosć jest romantyczna. i guzik prawda. Nie ma miłości. Bo gdyby byla to bysmy nie plakaly. Moja milość odeszla. Jej już nie będzie. Zabrał mi ją człowiek, który i pokzał mi czym prawdziwa miłość jest. Odeszla. Ona nie wraca. Może juz tylko przyjsć inna...
  6. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    dziewczyny ja Was czytam cały czas... czemu nie piszę? nie wiem. zbyt dużo się zmieniło, zbyt wiele zapomniałam chwil. M. chciał wrócić. Tak, gnebił mnie, wydzwaniał, przyjeżdzał a z sie z nim spotkałam. Wtedy usłyszałam, ze jego zycie tylko przy mnie ma sens. Myślałam, że jestem silna. Nie wróciłam. Mineło kilka dni , pisał ale już nie przyjeżdzał...w końcu ja chciałam wrócić ui usłyszałam,ze on już nie wie czy to dobra decyzja. Trzymam sie. CHoć czuję sie tak jak te prawie dziewieć miesięcy temu. Jak biedna , mała porzucona żabka. Nie jest lekko. Kiedyś marzyłam by wrócil, dzis marzę by o nim zapomnieć. Mam nadzieję, że wy będziecie miały lepiej. Że albo wcale nie będą chcieli wrócić, albo wrócą na stałe a nie na moment. Trzymajcie się ciepło dziewczyny:) Beren, zaza w wolnej chwili napiszcie jak Wam się uklada:)
  7. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    Drogi M. wczoraj minęła 30sta niedizela bez Ciebie...no moze niezupełnie, bo pzrecież długo mnie jeszcze mamiłeś że mnie kochasz. Tyle wyszło z Twojej miłości co nic. Jednak potrafileś kłamać pięknie. Te ciągłe słowa : "Kocham Cię Margaretko ale narazie nie potrafię znów z Tobą być. Potrzeba mi czasu."..takie piękne lamstwa. Kryłeś wtedy, że już masz ja. Rozmawiałeś ze mną na skypie i widizałam, ze na laptopie na tapecie nadal masz moje zdjęce leżącej na plazy. Może byo tylko wtedy, gdy gadalismy, apotem było już jej? Chciałabym wiedizec , ze się pogubileś i odnajdziesz jeszcze swoja drogę ze mną. Chciałabym to wiedzieć choć rozsądek mowi mi, że ni wolno tak mysleć. Więc tkwię w tym wszystkim. Sama. Może ktoś kiedys doceni moją wartość. I tak na koniec: " Tak naprawdę wiele dałabym by z Tobą byc. i tak wiele dałabym lecz nie mam nic. i tak wiele dałabym by dotknąć gwiazd... i tak chciałabym byś przy mnie trwał.... bo tak anprawdę wszystko czego pragnę to przy Tobie być.... i tak naprawdę wssystkim czego pragnę jesteś Ty...."
  8. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    tez powoli buduję na nowo swój mały świat....strasznie mi to idzie...ale co się sdziwic jak główny budowlaniec mojego zycia odszedli sama muszę to budować...ze zgliszczy tego co pozostalo...chociaż szkoda, ze wiatr ostatnich kamyków nie zwial żebym mogla zacząć budowę chociaż raz na satłym gruncie... niedziela...juz nawet nie wiem która bez Ciebie....chyba 30sta którą spe.dzam samotnie. Smutno mi. Wczoraj nad jeziorem patrzylam ukradkiem jak pewna para patrzy sobie pieknie w oczy. Nie byli strasznie młodzi, mieli po jakieś 30 lat. Ale tym razem nie poczułam zazdrosci. Wręcz przeciwnie poczułam dziwną radość, ze może jeszcze też kiedyś szczęśliwa będę patrzeć komuś w oczy. TAK BARDZO TEGO ZAPRAGNĘŁAM...poczuć znowu że oczy mi się tak świecą, a serce mocniej bije. takie moje małe marzenie....mieć kogos kto mnie nigdy nie zrani. kto pokocha taką jaką jestem i kogo pokocham tak jak pana M. tylko czy to jeszcze możliwe?
  9. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    DObrze, że on tylko bawi się z kolegami. MNie boli bo ma inną, gdybym wiedziała, że jest sam byłoby mi lżej. Teraz boli bardziej niż przedtem, gdy nie wiedziałam, ze jest z nią. Wtedy jeszcze były nadzieje, dziś nie ma ich...
  10. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    waniliowa mandarynka - i ja tyle zrobiłam, więcej nie moglam. Zamknęłam drzwi i cichutko odeszłam...tak cichutko byś bez problemu zapomniał. I zapomnialeś, szybciej niż myslałam, w zasadzie zapomnieliscie, bo ona ci w tym pomogła. Postanowiłam dziś sobie zrobić wieczór filmowy. Zrobiłam błąd. Obejrzałam najpierw coco chanel, ale potem niepotrzebnie 'nie klam kohcanie'. I wszystko wróciło. Jak w górach po tym filmie mi się oświadczyłeś, jak powiedziałeś, że dobrze, że my mamy prawdziwą miłość, której nawet najmocniejszy halny nie naruszy. Jak jest dzis? Ona nosi mój pierścionek?Jesteś szczęśliwy? Bo ja nie jestem....i tu tkwi błąd. Płaczę, bezsilność mnie zżera od środka. Jestem tylko w pracy i przy ludizach silna, w domu wraca cały ból ze zdwojoną silą. Kapią lzy, lecz nic nie dają.... ty nie wracasz... mi nie jest lżej... Postanowilam w polowie października jechać do Włoch do znajomych. Może wtedy trochę odreaguje po tym że znowu będę Cię widywać. Boję się października...ty dumny pewnie będziesz na swoim iphonie pokazywa.l zdjęcia z wakacji z nia....a ja?? czy chociaż pomyślisz, że to mnie będzie bolało? czemu nam się to przytrafilo? czemu to szczęście nie mogło trwać wiecznie? a jeśli to rozstanie mialo mnie czegoś nauczyc, to czemu nie potrafię wyciągnąć z nigo wniosków i isć dalej nie ogladajac sie już nigdy za siebie... p.s. mój pierwszy byly chcial wrócić,,, powiedizalam mu, że moje serce kocha tylko m. i nie mogę z nim być....i stracilam ostatniego przyjaciela...
  11. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    Kto wie lepiej czym jest tęsknota, niż ten który sobie z nią nie radzi? Kto wie lepiej co to znaczy stracić kogos bliskiego, niż ten który właśnie stracił? Kto wie lepiej co znaczy pokochać prawdziwie, niz ten który właśnie tak pokochał? Jednak jesteśmy stworzeni po to, zeby zawsze sie podnosić i iść dalej. Nikt nie zostanie w tym samym miejscu przez całe życie. Nikt nie przeżyje życia za nas. I tak żyję. Jeszcze cierpie, ale już tylko w sobie. Powstrzymuję lzy coraz częściej. Stawie mu czoła jeśli będzie trzeba. Już nigdy nie dowie się , ze go kocham nadal. Nigdy tego nie uślyszy, żeby był szczęśliwy. Niech zmienia dziewczyny. Mnie stracił. Choc chciałabym, żeby wrócił, to wiem, ze o by tylko pomogło mi psychicznie o nim tak naprawde zapomnieć. Już nie potrafiłabym być z nim, sen przy nim już nie byłby bezpieczny, a moja miłość zawsze drżała by czy znowu nie zwątpi i nie odejdzie. Trudno jest kochać. Może łatwiej było nie wiedzieć czym jest milosć?? Chociaż prościej.... ...wtedy nie miało się takich wymagań, wyobrażeń. Teraz nie obiecuję sobie, ze jeszcze tyle włożę w życiu w miłosć. Prawda jest bolesna, obawiam się, że mogę wejsć w związek z mężczyzną z rozsadku. Z takim, który będzie po prostu dobry i takim który nie pozwoli mi się zaangażować i sam się nie zaangażuje. Może być inaczej, ale narazie wydaje mi się, ze będzie tak. Jestem zbyt niezależna. Nie potrzebuję faceta-opiekuna. Sama potrafie wymalować mieszkanie, naprawić kran, czy położyc panele. On był tym z którym chciałam żyć, zasypiać i budzic się. Skoro nie ma go, będę sama. W końcu czy "tęsknić to to samo co czekać"? czy "czekać to to samo co tęsknić"??...bo juz nie weim co ja czuję...
  12. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    "taki czlowiek jak Ty Madziu nie zasluguje na łzy"...te słowa powiedizała wczoraj przyjaciólka moich rodziców gdy wpadła do nich w odwiedziny a zastała tylko mnie. Akurat płakałam, choc juz wiecej miałam tego przez Niego nie robić. Już chciałam w życiu płakać tylko ze szczęścia. Kolejny raz nie wyszło. Pewnie znowu nie wiesz, że płakałam przez Ciebie. Dla Ciebie to był tylko nic nieznaczący sms. Ja myślę nad zmainą numeru, chociaz mam go prawie 10lat. Przecież napsiałeś tylko : "Te Arabelki nie są już takie jak kiedys. Nagle z przytulnej, małej chatki jest zabita dechami dziura w której nie ma po co rozpalać kominka. Nagle z pięknego konia jest buntująca sie jakaś głupia klacz. Chciałem tylko żebyś to wiedziała.Pozdrawiam" Tylko tyle mi napisałeś i aż tyle żebym wiedziała, że jesteś w Naszych górach z nią. Zawsze w tym domku robiłam klimat. Zawsze przynosiłam świeże kwiatki latem a zimą rozpalalismy ogień i paliliśmy masę kadzidełek i świeczuszek. Tak to lubiłeś. I ja też. Ale to już bez znaczenia. Wiem, że jesteś tam z nią. Byliście też zagranica. Ja jestem tu, czesto obcuję ze swoimi łzami. Dziś mi się śniłeś, spytałeś w tym śnie czy wybaczę Ci, że zwątpiłeś we mnie i, że z nią spałeś...bylam taka szczęśliwa. Ale juz nie jestem bo się obudziłam. I jeszcze jedno, gdyby ktoś mi powiedział, że za rok wrócisz obiecałabym, że przez ten rok nie uronie ani jednej łzy. Byłabym znow szczęśliwa, chociaż miałabym tyle czekać. I w związku z tym zawalczę o coś innego. O to aby uwierzyć, że za rok będę szczęśliwa, ale już nie z Tobą. Ty mnie nie chcesz. Ty zwątpiłeś w moja miłość. Dla Ciebie nie liczy sie co ja czuję. Ty juz masz swoje życie z nia, swoją miłość do niej. beze mnie. na zawsze. tak an koniec też Cię pozdrawiam, ale tu na kafeterii, bo tego nigdy nie zobaczysz. na smsa nie odpiszę...bo Cię nadal kocham. jeszcze Twoja, M.
  13. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    I tak idę dwa kroki do przodu i kilka wstecz. Historia sie za każdym razem powtarza. Tęsknię choć już sama nie wiem czy bardziej za M. czy za milością. Widzę dopiero ile krzywdy mi zrobił. Mimo wszystko życzę Mu szczęscia. Chcę by byl w życiu szczęśliwy, choć boli, ze to szczeście beze mnie. Ale widać tak miało być. Cierpię, ale może to cierpienie da kiedys dobre rezultaty. On nie wie, ze tęsknie, anwet nie wie, że nadal jestem sama. Pewnie mysli, że mam następnego, przecież kiedyś często zmieniałam chłopaków. Ale teraz Margaretka już nie jest taka jak byla. Nadal jak głupia wierzy, że to był ten jedyny, ten jej książe....głupia jest ale nie potrafię jej tego wmówić (pewnie dlatego, że właśnie sobie najtrudniej wmówić pewne rzeczy). Przestałam spotykać się z chopakiem, który wydawał mi się interesujący. Zrobilam to z dwóch powodów: nadal kocham M. i nie chcę nikogo w zastępstwie(bynajmniej narazie moje serce tego nie chce) a poza tym On ma dziewczynę, która musiała na kilka miesięcy wyjechać do rodziców chorych. Chociaż był gotów zaryzykować i ją zostawić, powiedziałam że dla mnie nic nie znaczy. Kolejny raz musiałam to powiedizeć, kolejny raz nie dla swojego dobra. M. myśli,że nie odzywam się do Niego bo jestem szczęsliwa i o Nim zapomniałam(tak napisał mi we wtorek) a nie wie,że robię to, żeby mógł z nią być szczęśliwy. Chyba teraz wiem co znaczy tak naprawdę kogoś kochać.... ,...to moje kochać jest najtrudniejszym słowem świata, oznacza bowiem chcieć Jego szczęścia, skazując tym samym swoje szczęście na wyrok niespełnienia... i tak trwają: -wiara - wierzę nadal w to, że On zrozumie, że mnie kocha, -nadzieja - bo ją mam, ze jeszcze wróci, -miłość - bo to piękne móc wiedzieć że się kogoś tak kocha z nich zaś największa jest miłość.
  14. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    dwa dni nad morzem i od razu człowiek inaczej wygląda... patrzę w lustro i znowu widzę kogoś kim zawsze chciałam być, długonoga, ślicznie opalona, już teraz brunetka z nienaganną figurą. taka w samo prawie. dla siebie. nie dla innych . to mnie an razie nie obchodzi, poki co cche wygladać dobzre dla siebie samej. on tego nie docenił. zamazał wszystkie moje dobre cechy. moje dobre serce. wszystko skreślił. wiem jedno już nie potrafiłabym z nim być choć nadal chciałabym by wrócil. w zasadzie to chcialanbym chyba bardziej tego by ona go zostawiła i by wtedy poczuł to co ja. odkryłam nad morzem jedną bolącą prawdę. on nie potrafi kochać. on kocha żebny nie być samotnym. sam tak mi powiedział, że nie potrafił by być sam, bo jak by to wygladało. i za kim tu tęsknic?? mozliwe, że tęsknie za milościa, nie za nim.
  15. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    skoro nie chcesz z nim być, to powiedz mu to...niech szantażuje, w końcu zrozumie że nie kochasz juz go.
  16. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    M. zebyś Ty do cholery wiedział ile dla mnie znaczysz! Ale Ty d dawna nie chcesz tego wiedzieć. Myślisz, że te 7miesiecy to pewnie dla mnie swietna zabawa, imprezy d rana i nowi chłopacy. Na taki obraz sobie u Ciebie zapracowałam. Ale amsz rację...moze tak trzeba postępować! Popełniłam ejden błąd, a Ty zamiast mi go wybaczyć, to zrobiłeś wsyzstko zeby samemu sobie udowodnić, ze ja to samo zło i nie miałbyś przy mnie życia. Tylko zapomniałeś o jednym, że jesteś ogromnym tchórzem...w zasadzie powinnam była napisać to wielkimi literami...JESTEŚ WIELKIM TCHÓRZEM! O tak lepiej wygląda, jest bardziej dosadne. Kolejny raz sie nie zgodzisz? Ale weisz w głębi duszy,że to prawda. Może mnie anwet tak naprawdę nie kochałeś. Oświadczyłeś się żeby mieć pewnosć, że juz na zawsze będę Twoja, po to miał być też ten szybki ślub. A ja oddałam Ci wszystko co miałam najpiękniejszego. Pokochałam (tak, właśnie pokochałam a nie tylko tolerowałam ) Twoja rodzinę. Nawet Twoja siostrę traktowałam jak swoja, nie wspominając o rodzicach. Dziś wsyzscy udajecie, że mnie nie ma. Pochowaliście mnie....zrobiliście mały pogrzeb , a potem do Twojego mieszkania wprowadziła się ona. Ułatwiłam Ci wszystko, może jej bardziej. Chociaż dzwoniłeś i pisałeś, ja nie reagowałam. W koncu przestałeś...jesteś z nia szczęsliwy. Nawet nie wiesz, że zrobiłam to z miłosci. Choć to dla mnie bolesne, musiałam tak zrobić. Jesteś złym człowiekiem. Nie patrzysz jednak na świat sercem, Twój rozum kalkuluje wszystko. On tłumi Twoje serce..Ale podobne robi mój rozum....nie pozwala sercu działać. Dlatego ten list (wybaczcie mi wszyscy za te brednie) umieściłam tu, a nie wysłałam do Ciebie. Jeśli mnie kiedyś spotkasz udam,że Cię nie znam. Też dla Ciebie to zrobię, zebyś widział że dobrze postąpiłeś odchodząc. Żebyś nie zaburzył sobie tego obrazu , który wykształciłeś. Przecież teraz musisz widziec, we mnie juz tylko zła Magdalenkę...tak dla Ciebie jest łatwiej. Moje uczucia od dawna się nie liczą...
  17. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    kupa czasu wiem...ale i z mojej strony wielka, prawdziwa miłość. nie liczę już na taką w życiu, chciałabym jeszcze tylko anmiastke tego poczuc znów...
  18. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    Aga dużo, wiele za duzo zeby nadal tak bolało...zaraz będzie prawie 7miesięcy. Mówia,ze czas jest najlepszym lekarstwem. Dziś wiem, ze to nieprawda. Chyba jedynym lekarstwem na wyjście z tego jest znów się zakochać. Ale to nie takie proste, kiedy darzy sie takim uczuciem exa...
  19. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    tarysman - gdybym umiała to przestałabym. zresztą sam powinieneś wiedzieć, ze człowiek czasem jest silny a czasem przychodzi ogromny dół, ogarniająca pustka....tak, ze człowiek nie panuje nad łzami, nad wszystkim innym. mojem serce dziś to wielka krwawiąca rana. pewnie jutro zapomnę, że dziś tak bolało, ale poki co to boli...
  20. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    oddajcie mi Jego, moje szczeście, uśmieh na twarzy. chcę wreszcie znów żyć, a nie tylko wegetować. płaczę od trzech godzin, wpadłam w jakiś okropny dołek. czemu klejną noc mi sie śnił? czemu to zderzenie z rzeczywistoscią tak boli? ja nie proszę o wiele...proszę o jedną osobę , która sprawiała, że moje zycie było piekne. bez Niego stało sie koszmarem.nie chc takżyć, ale nie amm siły już walczyć. mój mały rozumek nie daje za wygraną, serce zresztą też nie ułatwia niczego. tak piękna pogoda a ja zasloniłam rolety i siedzę sama w domu. wariuję. a miało być tak pięknie, tak pięknie ku*** mialo być...
  21. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    serce. nie, to już tylko połamane na małe elementy fragmenty tego co po tym sercu zosatło. póki co nie mam kleju, nie potrafie tego skleić. przecież jedynym klejem jest tu szczęście. a ja? czy ja jestem szczęśliwa? może powinnam być, jestem młoda, na studach dobrze idzie, juz zdrowa, z dobra pracą ale brak mi najważniejszego. rok temu pojechalismy na ten weekend nad morze. dzis chciałam ale nie miałam z kim. wśród znajomych zrobiły się jakos same pary. nie pasuje do nich, zapomnieli omnie zajęci sobą. rodzice...mówią, ze to siara jechać z dorosła córką nad morze, że czas znaleźć kogoś.... ku... żeby to było takie proste dawno zbudowałabym sobie szzcescie. łzy. znowu one płyną po mojej twarzy. to jedyne na co mnie teraz stac.
  22. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    to była spokojna noc, dobry sen...do czasu. chyba z 5minut przed budzikiem przyśnił mi się On. powiedział: dobrze, ze Cię odnalazłem, tak długo na to czekałem. nic nie powiedziałam, przytuliłam się by poczuć Jego bliskość. było mi tak dobrze. i obudziłam się. kolejny dzień On budzi się z Nią. piękna pogoda więc pewnie jadą nad morze. a ja? ja nawet nie mam z kim jechać. myśli wracają i je odpycham i potem znów wracaja i tak w kółko. błędne koło i łzy. tylko za czym? czy jeszcze potrafiłabym być z człowiekiem przez którego cierpię siódmy miesiac? czy On pamięta jeszcze tamte noce i dni? czy dla Niego one jeszcze są ważne, czy to już tylko epizod jeden z wielu które przeżył?
  23. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    ja chyba już nie chce wierzyć... a może po prostu anrazie nie potrafię. znów mi się śnił. setny raz, a moze nawet sto pięćdziesiąty. straciłam rachube. ciężki poranek, łzy kolejny raz. bioprę sie w garść. dla siebie. dla ludzi, którzy nie chcą patrzeć na smutną twarz. kolejny raz wkładam swoją maskę udawanego szczęścia
  24. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    usłyszałam dziś piękne słowa, że ponoć 'wiara potrafi działać cuda'... ale mam jedno ale do tego...bo w co to ma być wiara do cholery? wierzyłam w Niego, w to, że jednak wierzy w moją miłość i w to co było pięknego między Nami - wiara okazała się byc złudną... wierzyłam więc w siebie, ze ja potrafię byc silna za dwoje, że potrafię zdziałać cuda z miłoscia- i ta była złudna... wierzyłam więc dalej w szczęście, z Nim lub bez Niego, po prostu szczęscie - ale i to nie dało mi nic.... wierzyłam więc w Boga, że jest sprawiedliwy, że ma dla mnie plan - lecz i On mnie nie słucha.... więc w co mam jeszcze wierzyc by w moim życiu zaczęły dziać się cuda? te prosto z serca, nie posiadające wartosci materialnej? bo ja juz chyba nie wierzę w nic....choć i tu ludzie mają coś do powiedzenia, że 'trudno tak nie wierzyć w nic' dla mnie dziś zbyt trudne gadanie ludzkie
  25. dwa razy pod obojczyk dwa...

    Jak sobie radzicie po rozstaniu?

    widzisz zaza...pomyslałam wiec sobie, ze go chyba wcale nie znałam... ja poznałam innego faceta, kochanego, szczerego, uczciwego...tamten M. nie potrafil ranic, ten którym jest teraa potrafi i jeszcze wine na mnie zwakla no tak zapomniałam, że chciał do mnie wrócić ale ja wolałam być z exem (chociaż nawet mi to przez myśl nie przeszło) bajkopisarz...dziwny stwór
×