Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

czarna koala

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. na Pomorzu to funkcjonuje. i z tego co wiem to też w Suwalszczyźnie, ale to już nie jestem pewna :) "u nas praktycznie kazda młoda odpowiada "chleb sło i pana młodego zeby pracował na niego" ale to juz takie sztuczne ciągle to samo" przysięga małżeńska też jest ciągle taka sama... :->
  2. "narzeczona - popieram w 100 - "Bardzo kameralny slub wynika z potrzeb emocjonalnych pary mlodej a nie najnowszych trendow." - dokładnie o to mi chodzi nie każdy marzy o założeniu plastikowej korony i wyszczerzaniu do obiektywów. Niektórzy cenią intymność - i w tym duchu chca powiedzieć ukochanej osobie TAK, a nie na oczach tłumu gapiów." no i co? sama atakujesz w głupi sposób. wesele w gronie rodziny to niekoniecznie plastikowa korona i szczerzenie zębów do kamer. normalne wesele jak najbardziej moze byc gustowne. Ty cenisz intymnośc, inni więzy rodzinne. widzisz jakiś problem?... "Jeśli usamodzielniająca się dopiero Młoda Para nie ma zapędu do hucznych imprez plus rozsądnie ocenia swoje możliwości finansowe, a oprócz tego nie zamierza wyciągac pieniędzy od rodziców - poprzestanie na skromnym przyjęciu." omg a dlaczegożby młoda para miała nie miec swoich pieniedzy na wesele, a nie tylko na przyjęcie? :D "są ludzie, którzy wolą powiedzieć "TAK" w obecności kilku osób i nie kręcą ich "przyjaciele, co się będą cieszyć razem z nimi w najpiękniejszym dniu"." no tak, bo najpierw trzeba MIEĆ przyjaciół :D "to najpierw milosniczki malych wesel zaczely obrazac osoby pragnace duzego wesela." w sumie racja :D "a ja sie zgodze w 100% z tym, ze zrobila sie moda na male wesela i nie wnikam czy jest to modne dlatego, ze ludzie nie maja pieniedzy na duze wesele, szkoda im kasy, czy maja taka potrzebe emocjolanla czy jeszcze cos innego." w sumie kolejny raz - racja.
  3. tak :D a ja wymieniałam w grudniu, eeeech... chociaz w sumie to tylko 40zł. :)
  4. "To zdanie: "Nie chcę być księżniczką w otoczeniu cioć, wujków, stryjków, kuzynek i pociotków (...) Nie chcę myśleć o transporcie i noclegach dla wujka Franka i jego rodziny. Nie chcę spędu na 150 osób." akurat niczego, koalo, nie obrazuje." jak dla mnie obrazuje niechęć do cioć, wujków, stryjków, kuzynek i pociotków.
  5. "Tak z ciekawości, w jaki sposób 200? Ile przyjaciół? I co rozumiesz przez słowo "rodzina"? Bo ja dziadków, rodziców, rodzeństwo, rodzeństwo rodziców + ich dzieci." wiesz, to nie jest trudny do uzyskania wynik :D patrząc na rodzinę mojego męża... ...moja teściowa ma szescioro rodzeństwa (!) - teściowa jest najmłodsza, ma prawie 60 lat, najstarsza jej siostra świętej pamięci miałaby w tym momencie 80 lat; sama ta najstarsza siostra miała pięcioro dzieci, obecnie niewiele młodszych od teściowej, z których to każde ma swoje rodziny, w każdej średnio po dwoje dzieci, dzieci w moim wieku lub niewiele młodsze, połowa już w związkach... i z samej tej siostry się zrobiło 16 osób :D a gdzie reszta rodzeństwa teściowej i ich rodziny? :D na dokładkę cała rodzina teściowej jest ze soba bardzo zżyta, wszyscy mieszkają w dwóch miastach i jednym miasteczku rozłożonych w trójkąt, w odległościach ok. 30km od siebie. nie ma opcji żeby bedac w jednym miescie, odwiedzając jedną rodzinę - nie spotkać pozostałych, bo po prostu sie tak nie da :) idzie wiesc że "do X przyjechali Y" i następuje samorzutny zlot rodziny w danym mieszkaniu :D kazdy przynosi coś do zjedzenia, coś do wypicia... i to wszystko są mili, kochani, serdeczni ludzie, których bardzo lubię. a i to nie zaprosiliśmy na wesele wszystkich, pominęliśmy całkowicie rodzinę jednego wujka i dzieci drugiego bo z nimi mamy SŁABSZY kontakt... teśc ma rodzeństwa troje, ale za to jego ojciec (mojego męza dziadek) miał pięcioro rodzeństwa. w wakacje był zlot rodziny tescia - dokładnie 111 osób :D moja mama ma tylko jedną siostrę więc to pikuś. ale ojciec już też troje rodzeństwa, kazde z rodziną, minimum dwoje dzieci, jeden wujek troje. moi dziadkowie od strony ojca nie żyją ale... żyją dwie siostry mojej babci, jedna tylko z męzem, ale druga z dwiema córkami, które mają rodziny... i tez wszyscy żyją w jednym miescie i tez się z nimi utrzymuje kontakt... na te wakacje planowany jest zlot rodziny ojca, obecnie już jest ponad 70 osób chętnych... wyobraź sobie jak to się ładnie rozrasta :D i nie ma opcji za bardzo okrojenia nikogo. moja szwagierka ma w tym roku komunię i lekka ręką jej wychodzi 30 osób NAJBLIŻSZEJ, autentycznie najbliższej rodziny :D
  6. jak czytam takie wypowiedzi... "nie bawią mnie też "rodzinne" spędy które i tak z reguły zamieniają się w zbiorowe żmijowisko - syczenie "co gdzie jak kiedy" i szukanie pretekstu do obmowy... dodajmy do tego tłum spoconych wujaszków" "Nie chcę być księżniczką w otoczeniu cioć, wujków, stryjków, kuzynek i pociotków (...) Nie chcę myśleć o transporcie i noclegach dla wujka Franka i jego rodziny. Nie chcę spędu na 150 osób." ...i wiele innych podobnych to serdecznie wam współczuję rodzin. jak dobrze że moja jest normalna. niech każdy robi sobie takie wesele na jakie ma ochotę. nikt nie jest z tego powodu ani lepszy ani gorszy. jesli ktokolwiek wartościuje swój związek czy to wystawnością zabawy, czy to skromnością przyjęcia - to jest po prostu żałosny.
  7. "podaj przyklad tego Twojego - Ale co innego nazwisko francuskie "Hugo" (czytane po francusku), a co innego "Hugo"takie,ktore juz weszlo do polskiego i czytane o olsku. Dlatego to drugie odmienilam!" tyle ze na pierwszy rzut oka nie rozpoznasz które jest jakie :) dlatego zalecam duża ostrożnośc przy odmienianiu nazwisk. jesli wiemy że ktoś swojego nie odmienia to nie odmieniajmy mu na siłę. osobiście w tym zakresie wolałabym popełnic błąd językowy niż nietakt.
  8. jak nazwisko brzmi (jaki?) Bzowy to prawidłowa odmiana powinna być chyba (jacy?) Bzowi :/ "I do Hugonow zaproszenie tez zaadresowalabym "Hugonowie" " no i byłby babol taki sam jakbyś własnie odmieniła Wiktora Hugo ("ksiązka Wiktora Igona"...) :) nazwisko brzmi jak polskie (w sensie że nie brzmi jak Smith czy Kawasaki ;) ), ale polskie nie jest i samo w sobie jest nieodmienne po prostu. jezyk polski lubi zwodzić, dlatego zawsze lepiej się zorientować jakiej formy używają zainteresowani niż walić jak sie uważa za słuszne. z dwoga złego lepiej nawet popełnić błąd językowy którym sie nikt nie przejmie (ostatecznie nikt poza zainteresowanymi sie nawet o nim nie dowie) niż gafę kalibru "pan Annan Koffan" :)
  9. no na przykład nazwisko rodziny mojego męza jest podobne właśnie do tego Hugo (czytanego po polsku - "Hugo"):) zasadniczo można odmienić w liczbie mnogiej - "Hugowie" ale rodzina tego nie odmienia i nigdy nie odmieniała. zawsze było "Zofia i Tadeusz Hugo" ;) wiec my w zaproszeniach też nie odmienialiśmy. znajomi mają nazwisko podobne do "puzon". tez w sumie mozna odmienić - "puzonowie", ale oni TEZ nie odmieniają i nigdy nie odmieniali, wiec tez im nie odmienialismy, bo podejrzewam że własnie odmienieniem poczuliby się urażeni. poprawność poprawnościa, życie zyciem...
  10. czarna koala

    BRZYDKIE ZĘBY

    "polska niszczy zeby ludziom - niestety taka prawda, w Polsce najgorsi dentysci jakie moga byc, zj**ali mi zeby jak bylam mala. Masakra. Dopiero w Niemczech znalazlam dobrych dentystow i mam koronki i mostki z porcelany za ktore zaplacilam ponad 10 tysiecy EURO.Wole zaplacic miliona zanim dac sobie robic zeby w Polsce. Zdrowe zeby mi zj**ali. Jakbym byla w Polsce to chyba tez juz miala szufladki.I nie przypie**alajcie sie do autorki jesli nie miala szczescia i mozliwosci bo w tej Polsce to k**wa mlodzi ludzie bez zebow chodza.Popatrzcie lepiej w swoje pyski.' patrzę i widzę równe, białe, zdrowe zęby. wszystko zasługa polskich stomatologów i ortodontów, bo w życiu się nie leczyłam za granicą. wiedz nie chrzań głupot.
  11. no u nas nie ma. świadkowie tylko i wyłącznie. w ogole nie wiem jaka jest różnica miedzy świadkami/drużbami/starostami. moze mi ktoś wyjasnic? :)
  12. w niektórych rejonach (np u nas) nie ma rozróżnienia na swiadków i drużbów. to te same osoby są :)
  13. czarna koala

    koszty w kosciele

    a Ty znów czytasz to co chcesz :) jak widac z topicu wielu księzy nie bierze pieniedzy z różne sprawy związane ze ślubem. chociaz ja osobiście nie mam nic przeciwko płaceniu za śluby. za wszystko w zyciu sie płaci, wiec czemu nie za ślub/chrzest/pogrzeb itd? jak by nie patrzec to są naprawde pojedyncze przypadki w życiu kazdego człowieka wiec takiego znów majątku to się na to nie straci. nie mowiac na dokładke ze jest dowolnosc i mozna zapłacić tyle ile sie chce, mniej, wiecej albo wcale. w zadnej innej dziedzinie nie ma takiej opcji :) nie mowiac o tym że koszt imprezy zasadniczej, czyli slubu, jest naprawde ZNIKOMY w porównaniu z kosztami imprezy towarzyszącej, czyli wesela dowolnej postaci (przyjęcia, balangi etc.). mi osobiście wstyd by było wydac bodaj i 1000zł na DJa, a załowac kilku stówek dla ksiedza. ""w mysl prawa KK nie prowadzi dzialalnosci wiec nie musi wystawiac rachunkow" - alez ja jestem doedukowana, w mysl prawa jedno a po cichu drugie - ale bron jezusku nie wysuwam oskarzen zadnych" chyba nie jestes jednak ;) w mysl prawa kosciół nie musi wystawiac rachunków, ale żadne prawo nie zabrania kościołowi brać pieniędzy od kogokolwiek. wszystko jest lege artis i tyle.
  14. nie musi być drogo żeby było fajnie, naprawde :) to że masz mniej pieniedzy nie znaczy ze bedziesz miała mniej piekny ślub i gorsze wesele :)
  15. czarna koala

    koszty w kosciele

    a moze ksiądz po prostu raz miał lepszy humor a raz gorszy? moze jedną pare bardziej lubił, moze ich znał, moze byli milsi, moze miał z nimi nauki i zauwazył ze mają inne podejscie, moze atmosfera w kosciele była lepsza, moze ksiądz ich widywał w kościele a tej drugiej pary wcale?... czemu od razu wszystko na pieniadze przeliczac skoro moze byc inny powód?... u nas za zapowiedzi nie chcieli nic, za mszę też nie, ofiarę daliśmy bo chcieliśmy i mieliśmy to przewidziane w kosztach, ale tez rąk po nią nie wyciągali zachłannie. faktury ani rachunku nie mamy bo nie wpadliśmy na to żeby chciec, ale mamy pokwitowanie. i jeszcze ksiądz nam grzecznie i miło podziękował. u męża za zapowiedzi ksiądz wziął 100zł, bez żadnego papierka. za męza akt chrztu zapłaciliśmy 20zł, za mój 50, ale tez chyba tylko dlatego że odbierał go mój ojciec a on z tych co to mało dac nie potrafią :) za obydwie wpłaty mamy pokwitowania. dekoracje mieliśmy robione ze świezych kwiatów wiec troche droższe, koszt - 600zł, dzielone na wszystkie pary (akurat w nasz dzien były raptem dwie :P). z tym ze dekoracje robiła niezalezna osoba, żadna siostra czy ktoś inny. mam rachunek. organiscie i koscielnemu nie płaciliśmy nic. organista poproszony o niegranie bo mamy własną muzyke powiedział ze nie ma problemu. wynajętemu duetowi muzycznemu ktory nam robił oprawę - 150zł - tu nic nie mam :) generalnie dochodza do wniosku ze mam chyba nietypowego ksiedza. ale on ogólnie kasy nie bierze, chyba że ktos naprawde sam daje. na kolędzie też nie bierze. w kościele obok moja przyjaciółka za msze dała 400zł, czy coś wiecej - nie wiem. przypuszczam że za akty taka sama kwota bo to te same parafie :)
×