Ja też wierzę, że to nie prowokacja, a nawet jakby była to problem w społeczeństwie istnieje.
Dzieci się nie myją, lub nie są myte.
Dorośli śmierdzą.
Nastolatki nie myją włosów.
U mnie jest jeden sklep, w którym nie ma okien i jest problem z klimatyzacją. Nie chodzę do niego. Po prostu się nie da w godzinach szczytu. I jeszcze rozumiem, gdybym mieszkała w patologicznej dzielnicy, pełnej meneli, ale nie, przeciwnie, w kolejce stoją paniusie, które maja na sobie cichy więcej warte niż cała moja szafa, a śmierdzą starym potem!
Ludzie się nie myją, mimo, że mieszkają w blokach, willach, wszędzie są łazienki, a mydło jest tanie.
I to samo tyczy dzieci, nie sądziłam, że małe dzieci mogą śmierdzieć, a jednak i niedawno przekonałam się o tym mając z takimi kontakt.
Dzieci z tzw dobrej rodziny...
Pewnie zaraz ktoś napisze, że ktoś może śmierdzieć, bo jest chory.
Oczywiście, są takie przypadki, ale paniusia, która śmierdzi starym potem i niemytą .... jest po prostu fleją, a nie osobą chorą, bo chory wie, że jest chory i robi wszystko by nie śmierdzieć.
Kiedyś siedziałam obok takiej pańci w autobusie, okres jesienny, obie w płaszczach, trasa była długa.
Płaszcz tak mi przesiąknął smrodem, że musiałam go dać do czyszczenia! A najgorsze było to, że musiałam jeszcze wrócić i cały czas być w tym śmierdzącym płaszczu.