Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ŚIiwka

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    A bo już ręce opadają z bezsilności na swoją głupotę i pisać się nie da! ;-) Wszystko wróciło - tyle mam Wam do zakomunikowania. Kilka spotkań, jedna impreza, mocno alkoholowa, podczas której właściwie nie odstępował mnie na krok. Słowa, spojrzenia, jego bliskość, ciepło, serdeczność wszystko to powoduje, że całą pracę nad sobą mogę sobie wsadzić... Z uczuciem nie powalczysz. No ale staram się podejść do tego pozytywnie - jak by nie patrzeć, to bardzo dowartościowuje a poza tym dobrze mieć tak oddanego bliskiego człowieka. Tylko z "dołami" trzeba sobie jakoś poradzić, co wcale nie jest takie łatwe, zwłaszcza że z M. ostatnio różnie: humory, górki i dołki. Przestaję mieć do tego cierpliwość. Ale faktycznie mogłybyście coś napisać, dziewczyny!
  2. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Ale abstrahując na mur wpisałam przez samo "h" i nie wiem, co za chochlik to zmienił :-D :-D
  3. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Revolucjo - już odpowiadam na Twoje przedostatnie pytania: M. trochę wyluzował ostatnimi czasy, ale nie tylko dzięki pracy nad swoimi reakcjami (może trochę), ale głównie dlatego, że uporałam się z moimi problemami w pracy i moja pozycja zawodowa dzięki temu bardzo poważnie się ustabilizowała, w związku z tym ma mniej pretekstów, żeby po mnie "jechać". Ja kompletnie nie rozumiem tego mechanizmu w jego zachowaniu: jak mam kłopoty, to mi jeszcze dowala jak się tylko da i pogrąża, a jak sobie radzę to mnie wspiera... Więc teraz (chwilowo) jest OK. Poza tym teraz jestem silniejsza, więc nie pozwalam mu wchodzić sobie na głowę i wszelkie próby sabotażu dławię w zarodku. Mniej więcej tak wygląda nasz obecny układ ;-) Elewacjo - nic krytycznego się nie wydarzyło, po prostu tak ułożyło się życie: najpierw były jego problemy ze zdrowiem (wtedy ja odpuściłam i postanowiłam nie być dla niego dodatkowym źródłem stresu), a potem - wydaje mi się - on się zaczął wycofywać, unikać spotkań. Może stracił śmiałość widząc mój dystans i nie znając jego prawdziwej przyczyny? Potem byłam zabiegana i bardzo zajęta, on też zajął się swoją robotą, ja nie specjalnie się narzucałam, i tak powolutku... pomalutku... przeszliśmy na odwyk od siebie. Oczywiście żałuję, że nie odważyliśmy się porozmawiać wprost, ale z drugiej strony wciąż odnoszę wrażenie, że wszystko o sobie wiemy i rozumiemy się i tak bez słów. Ostatnio spotkaliśmy się przypadkiem i skończyło się to miłą i ciepłą pogawędką. Padły nawet propozycje wspólnych nowych projektów. Kto wie? Może znowu coś fajnego z tego wyniknie? Oby. Kontakt z nim jest dla mnie bardzo inspirujący i psychicznie uzdrawiający (już abstrahując od wszystkich innych walorów...) Potrzebuję go i tęsknię - ot, taki "odwyk". :-D MUSZELKAAAA! No przecież napisz coś więcej, bo umieramy z ciekawości!!! Uściski dla wszystkich "niewiernych"!
  4. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Kochane! Milczę, bo jestem na wielomiesięcznym odwyku od niego i próbuję na nowo docenić walory małżeństwa. Małżeństwo ma się lepiej i to cieszy, ale odwyk nie bardzo się udaje, jest deprecha :-( Nie chcę zbyt dużo opowiadać, żeby się nie nakręcić znowu, ale mniej więcej efekt jest taki, że mamy do siebie dużo mniej śmiałości niż kiedyś i rozmawiamy tylko służbowo, prawie nie patrząc się na siebie. Gimnazjum normalnie :-D Czytam Was średnio raz na tydzień, (zbyt dużo nie piszecie :-P więc jestem na bieżąco). Zazdroszczę Revolucji (buźka!), kibicuję Piszącym, martwię się o Muszelkę. Czekam na wieści od milczącej Reszty. A dla Mili mam szczególne uściski i nawet Poetka z powyższych postów zainspirowała mnie do stworzenia takiego oto rymu: Mila, ciepłym moczem lej debila!
  5. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Muszelko, trzymam kciuki za Twoją szczęśliwą przyszłość, ale... bądź rozważna w tych wszystkich emocjach! Mąż wie?
  6. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Cześć! Nie bardzo mogę ostatnio pisać :-) No ale taaaakie wieści! Wiecie, co sobie myślę? Że te wszystkie rozwody są dowodem na to, że taki romans nie dzieje się znikąd. Najczęściej przyczyną jest jednak jakiś kryzys w małżeństwie - bardziej lub mniej uświadomiony. Jak jest "cacy" i "super", to raczej mało kto szuka atrakcji poza związkiem. Widzę po sobie: jak małżonek się stara, mam znacznie mniejszą motywację do działania "na zewnątrz" ;-)... U mnie na razie spokój, urlopy. Rozstaliśmy się bardzo miło - huczna imprezka ze sporą ilością alkoholu - ale było kulturalnie, chociaż trzymał się (za)blisko i potem przepraszał, że chyba ciut za dużo wypił :-P Ale wydaje mi się, że trzymaliśmy w miarę fason, bo M. był dużo trzeźwiejszy ode mnie, a nie robił mi wymówek, chociaż w sumie akurat o K. wypowiada się z dużą (niezwykłą sobie) ostrożnością. Mam wrażenie, że czuje, że jest to wyjątkowa dla mnie osoba, tylko nie chce tego nazwać wprost, żeby nie wywoływać wilka z lasu. I... bada... Urlopowe pozdrowienia!
  7. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    "...koniec zawsze jest jeden. W takim razie i żyć nie warto, bo koniec też jest jeden.... dlaczego więc każdy tak bardzo chce przeżyć życie szczęśliwie, kolorowo, marzy, planuje, kocha???" Filozoficzne i piękne ujęcie sprawy, lepiej się nie da! :-)
  8. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Myślę, ze wyłuszczyłyście ładnie to, co należało. :-) No cóż, ja w przeciwieństwie do Elewacji, dostaję furii na samą myśl o tym, że M. mógłby mnie zdradzić. Tak mam i nie zamierzam dyskutować z tym odczuciem! ;-) Natomiast dla K. żona jest na pewno bardzo ważna i to u niego szanuję, bo to o nim jak najlepiej świadczy. Poza tym byłoby śmieszne i naiwne, gdyby zaczął mi tłumaczyć, że nie sypiają ze sobą (po prostu nie uwierzyłabym, bo sama dobrze wiem, co robię w domu - i nie tylko w domu - z mężem :-D). Laski, jest dobrze! Skoro Zielonaa wywołała mnie do tablicy, to zdradzę co-nieco. Jeszcze raz dziękuję za cenne porady i ostrzeżenia! Dzięki Wam zrozumiałam jedno: że powinnam sprawę wybadać, ale nie po prostacku. Tak też uczyniłam. Swoimi sposobami zbadałam teren i wiem, że po pierwsze nic mi się nie wydawało, po drugie - dalej jest miło, po trzecie - chyba rozumiem już przyczynę braku kontaktów. Mianowicie ja przez pewien czas musiałam się odizolować po to, żeby dać radę psychicznie się uporać z arcytrudnym zadaniem, którego nie dałabym rady zrobić, będąc w takiej huśtawce emocjonalnej. On to odebrał jako "kosza" i próbował odpłacić mi tym samym, a może też odetchnąć trochę od nadmiaru wrażeń - bo sam miał mnóstwo roboty. Najśmieszniejsze jest to, że ten "romans" ;-) ma bardzo niewiele wspólnego ze stereotypowym postrzeganiem takich układów z zewnątrz. Nie przeczę, że facet mnie fizycznie pociąga, ale nie o to tu głównie chodzi! Przede wszystkim pociąga mnie i inspiruje jego osobowość. Niesamowite, wspierające i bardzo przyjemne jest wrażenie jedności odczuwania i postrzegania, czytania siebie nawzajem.Tego nie ma ani on z żoną, ani ja z mężem. TO nas do siebie tak naprawdę przyciąga. Właściwie nie musiałam zadawać żadnych pytań, on wie - ja wiem i... wiemy, że wiemy :-D Jeżeli chodzi o szczerość i prawdziwość, to w tym przypadku niczego nie muszę udawać ani przed nim, ani przed M., bo to są zupełnie inne relacje i emocje i jedne nie wchodzą w kolizję z drugimi. (Zupełnie jak w tym powiedzonku: "Nie da ci ojciec, nie da ci matka tego, co może dać ci sąsiadka" :-P) Pogadaliśmy, upewniliśmy się o tym, że potrzebujemy się nawzajem, wróciły wspólne plany, jest fajnie! Genialnie się czuję w jego obecności, potrzebuję jej, daje mi radość i to jest na tyle fajne, że jestem nawet w stanie zrezygnować z bliższej "zażyłości", gdyby miała ona zepsuć ten niesamowity kontakt. A co do szacunku, czy też jego braku w takim układzie, to przytoczę tylko pełen zdziwienia komentarz mojego męża po tym, jak był świadkiem naszej dłuższej rozmowy: "Ależ ten facet cię szanuje!" Pomyślałam sobie wtedy z goryczą: "Szkoda, że ty nie zawsze i że muszę szukać tego szacunku u kogoś innego..." Ale fakty są takie, że M. w zestawieniu z "konkurencją" też się zaczyna starać. Cóż, samce tak mają, że muszą rywalizować, bo inaczej dziadzieją... Buziaki, dzięki, że jesteście!
  9. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Zielonaa :-) Dzięki za błyskawiczną reakcję! Tylko że ja właśnie tak od dłuższego czasu nic z tym nie robię i czekam, a one wciąż nie chcą powyzdychiwać :-( Okropnie mi z tym, cierpię i dlatego się miotam i myślę, że może ta bezczynność jest w tym przypadku błędem i może należałoby jakoś w końcu z gościem pogadać? Domyślam się, że on może funkcjonować podobnie - też się cyka przed taką rozmową, nie ma śmiałości tak sobie gadamy sami ze sobą wymyślając niestworzone rzeczy na siebie wzajemnie i w efekcie coraz bardziej od siebie odsuwamy...
  10. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Oj Laski, Laski! Nie piszę, bo nie mam o czym - spotykamy się z K. od jakiegoś czasu tyle co nic. W pracy dobrze, nawet bardzo dobrze, projekty wypaliły z dużym sukcesem, mam z górki, ale roboty wciąż wiele, no i jestem okropnie zmęczona, potrzebuję urlopu na gwałt! Musiałam się odezwać, bo to, co wypisujecie, nie pozwala siedzieć na miejscu w milczeniu!!! :-D Całuję i pozdrawiam, używajcie do woli!
  11. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Mila - teraz doczytałam Twoje dwa ostatnie posty i widzę, że wietrzysz podstęp w jego zachowaniu. Może niepotrzebnie? Zachowaj spokój i obserwuj, czas wyjaśni. Mnie się wydaje, że on już od dawna dążył do unormowania stosunków z Tobą i niekoniecznie miał jakiś konkretny interes na myśli. Teraz masz okazję to sprawdzić.
  12. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Elewacja!!! :-D :-D :-D Zaplułam monitor! Życzę zdrówka, a co do innych rzeczy - tak się już kręci ten świat, raz górą a raz dołkiem, trzeba przeczekać, będzie lepiej! Trzymajcie za mnie, bo pracuję teraz nad ważną dla mnie i trudną rzeczą, w związku z czym przydałaby się właśnie górka ;-) A reszta... constans... najpierw ja na niego klnę, a potem, gdy już wydaje mi się, że sobie poradziłam i poukładałam oraz obrzydziłam skutecznie - zjawia się On i tak na swój sposób, po męsku i bez specjalnych ceregieli okazuje mi swoją troskę i serdeczność. I jak tu zachować zdrowie psychiczne??? nie ma warunków... Z M. niestety coraz trudniej: moje cele nie są dla niego ważne, raczej są zagrożeniem (dla poczucia własnej wartości? niedopieszczonego ego?) Woli ze mną rywalizować niż wspierać i być partnerem. Albo próbuje mną dyrygować, albo się obraża i ignoruje. Czasami tylko wraca błyskiem normalność i serdeczność, ale niestety na krótko - a im bardziej tego potrzebuję, tym rzadziej się to zdarza. Widzę, że się szarpie i nie jest szczęśliwy sam ze sobą, ale odrzuca wszelkie moje próby zbliżenia się do niego, a ja już tracę siły na jednostronne ratowanie tego związku. Dwie trywialne prawdy aż się cisną na usta - do tanga trzeba dwojga a poza tym natura próżni nie lubi... Życzę Wam Wszystkim spełnienia marzeń na wiosnę - w dowolnej dziedzinie życia!
  13. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Elewacjo - ale i tak pewnie masz świadomość, że to Twoje subiektywne odczucie! W naszych oczach jesteś promieniejącym słoneczkiem i pocieszycielką utrapionych dusz :-) Jesteśmy przy Tobie! Laseczka ma rację, że nie o wszystkim można pisać od razu ze względu na ostrożność... Ja powiem tylko tyle, że przez dłuższy czas byłam na "odtruciu" od niego, on też unikał kontaktów. Próbowałam znaleźć energię do życia odcinając się od tego całkowicie i zniechęcając się do niego na wszelkie możliwe sposoby. Byłam z tym jednak bardzo nieszczęśliwa; z jednej strony efektywniejsza w działaniu, z drugiej - pusta w środku... Wystarczyło kilka słów i drobna rzecz, która mi uświadomiła, że jestem dla niego wciąż ważna, a ten brak kontaktu to tylko pozory i próba walki z samym sobą. Wszystkie emocje wróciły. Gorzkie poczucie szczęścia ;-) Narkotyk, cholera! Pozdrawiam, całuję, dobrze, że jesteście!
  14. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Mila - uściski! :-) Revolucjo - powiało wakacjami i zapachem egzotycznych kwiatów! Super, że miałaś okazję poszaleć w oderwaniu od stresów codzienności! A co do fusów - nabrałam ochoty na dobrą herbatkę, idę sobie zrobić. Wróżyć raczej nie będę, bo jeszcze bym coś wykrakała... :-P
  15. ŚIiwka

    Matki, żony i kochanki- teraz koleżanki

    Może to i dobrze, że dla osób postronnych topic stał się nieciekawy... W końcu to nie im ma służyć. Wybaczcie moje milczenie. Nie pisuję ostatnio, bo tak jak na początku pisanie tu pozwalało mi uwolnić nagromadzone emocje, to ostatnio zauważyłam, że mnie to okropnie rozkleja i rozwala, a przy moim trybie życia raczej muszę szukać źródeł energii niż się jej pozbywać ;-) Za to regularnie Was czytuję. :-) U mnie stagnacja, jeżeli chodzi o "te" sprawy. Widujemy się rzadziej - nie wiem, czy z przyczyn obiektywnych, czy celowo... natomiast jeżeli dochodzi do kontaktu - widzę, że jest spięty, chociaż bardzo stara się być miły. Na maila czy sms mam odpowiedź w ciągu minuty dosłownie - chociaż muszę przyznać, że sam konkret i w kilku słowach - ot, facecia natura! ;-) Nie wiem, wciąż nie wiem, o co tu właściwie chodzi... Muszelka, co z Tobą??? Laseczki - buziaki, pozdrowienia i piszcie!
×