Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kingsol

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez kingsol

  1. tylko ja nie potrafie zrozumiec tego, dlaczego zaczela znow palic? przeciez kilka miesiecy po operacji nie palila i znow zaczela. pozniej znow przestala bo zaczal ja dusic kaszel i teraz na nowo zaczyna. lekarka ja chwalila ze widocznie bardzo jej zalezy na zdrowiu bo inni jej pacjenci krotko po operacji musieli zapalic. no i przechwalila. Lena caly czas trzymam kciuki za Twojego meza. Ty tez badz dzielna dla siebie i dla NIego!
  2. Dziewczyny dzieki za informacje:) Katarzynka - tak od operacji do chemii minely jakies 4 miesiace. teraz mama nie kaszle wiec na nowo zaczela popalac. twierdzi ze od dwoch papierosow dziennie nic jej nie bedzie. i nic do niej nie dociera, kiedy jej mowie ze nie ma palic bo sie zabija, jest wielka obraza majestatu i ciche dni:) jak z dzieckiem
  3. LENA trzymaj sie dziewczyno, musisz wierzyc ze bedzie dobrze!!! wlasnie przeczytalam dokladnie mamy wypis ze szpitala po operacji: T2N1M0R0, stopien kliniczny IIB. w opisie: nacieki na wezlach chlonnych okolicy kikuta. wokol szwow metalowych oraz wzdloz pozostalych oskrzeli platowych i segmentarnych pluca prawego hipodensyjny naciek zapalny. z teo wynika ze chemie powinni dac od razu. jednak mama byla tak wymeczona operacja i powiklaniami po niej ( zapalenie pluc, odma po usunieciu drenow) ze pewnie ta chemia by ja zabila.leczono ja antybiotykami aby zlikwidowac zapalenie, chemie zaczela dostawac w listopadzie 2009. aha nie wiem co znaczy R0
  4. witam:) Lena to na pewno tylko takie chwilowe zalamanie u Twojego meza, dzisiaj na pewno czuje sie lepiej. a ja po Waszych wypowiedziach sprawdzilam i mama tez ma wpisane T2N1, byc moze chodzi o te nacieki, bo lekarze nic nie wspominali ze jakies wezly chlonne sa zaatakowane. w srode wyniki, mam nadzieje ze beda dobre.
  5. Katarzynka wlasnie chodzilo mi o ecomer tylko pomylilo mi sie z witaminami bo ja w aptece wolalam witaminy a babka mi dala ten tran, stad moja pomylka. a moja mama calymi dniami z wnusiem poza domem, nie moze usiedziec w miejscu - a to na placu zabaw. a to do znajomej. jest w swietnej formie i mam nadzieje ze tak jej zostanie na bardzo dlugo:)
  6. Katarzynka wcale nie jest powiedziane ze te skutki uboczne wystapia. niech tata nabiera sily, zapytaj w aptece o witaminy o ktorych kiedys pisalam dla ludzi leczonych chemia. na pewno bedzie dobrze:)
  7. wyniki amy 7 lpcaczyli w tym samym dniu co Wy mama ma sie stawic w szpitalu. tym razem jedzie do poradni onkologicznej do doktor Goudy
  8. Katarzynka - wlasciwie od samego poczatku byla mowa tylko o chemii, bo ani chirurdzy tak jak juz pisalam ani ci od naswietlania na garbarach nie chcieli sie podjac leczenia. opisy faktycznie za kazdym razem sa dosyc zdawkowe, ale dosc przejrzyste tak ze mozna wyczytac jak sie sprawy maja. musze powiedziec ze mama podczas chemioterapii czula sie znakomicie, zadnych mdlosci tylko wlosy wypadly. w przypadku mojej mamy pomagalo jedzenie, to znaczy zaraz po pobraniu krwi do badania mama jadla sniadanie. podczas pierwszej chemii mama z wrazenia nic nie zjadla i przyplacila to bolem glowy i bardzo zlym samopoczuciem. ale wiedziala ze to skutek glodu a nie chemii. poza tym zawsze miala pod reka lek Atossa ale chyba tylko raz musiala go polknac. wiem ze ludzie zle znosili nawet ta najslabsza chemie ale Twoj tata powinien dostac ulotke z informacja jakie sa skutki uboczne i jak im przeciwdzialac. jesli sami Wam takiej ulotki nie dadza to domagajcie sie jej,poza tym mama musiala podpisywac papiery, ze zgadza sie na chemie i jest swiadoma tych skutow ubocznych.
  9. aha i mama dostawala ta chemie bo lekarze nie podjeli sie przeprowadzenia operacji uzupelniajacej ze wzgledu na stan zdrowia mamy po pierwszej operacji. przed chemia zawsze sa robione badania krwi i dopiero w zaleznosci od wynikow jest podawana ( lub nie) chemia. na poprawienie wynikow mama po chemii ( do 24 h) robila sobie zastrzyk domiesniowy z witamin, oczywiscie przepisany przez lekarke. byl on dostepny tylko na szamarzewskiego 82 w aptece ki kosztowal 1 grosz. oczywiscie na recepte, bo normalnie kilka set zlotych.
  10. Lena zobaczysz, Twoj maz tez bedzie mial dobre wyniki. najwazniejsze to pozytywne myslenie, wiem ze to nie jest proste, ale nie wolno poddawac sie demonom naszej wyobrazni:)
  11. Katarzynka, bedzie dobrze, chemia na pewno nie bedzie silna, pewnie taka jaka moja mama dostawala na poczatku czyli najslabsza.na pewno Twoj tata bedzie sie po niej dobrze czul. moja mama tez idzie 7 lipca do szpitala ale raczej tam nie zostanie .
  12. Dorka - bardzo Ci dziekuje za pamiec:) Katarzynka - trzymam mozno kciuki
  13. Lena sprobujcie z otrebami, oczyszczaja jelita wiec moze na Twojego meza podzialaja. Katarzynka - tak moja mama miala nacieki z kikuta bo go zle podwiazali
  14. mam jeszcze do Was pytanie - czy Wasi bliscy po operacji dostawali jakies leki po ktorych stracili na jakis czas smak? z moja mama tak bylo, tylko nie pamietam po jakich lekach, chyba po antybiotykach. przez to nie chciala nic jesc bo wszystko bylo bez smaku.
  15. Katzrzynka z tego co wiem to p.zakrzepowe podaja w szpitalu codziennie, a przynajmniej powinno tak byc.
  16. Lena, teraz juz bedzie tylko lepiej:) dziewczyny piszecie ze Wasi bliscy dostawali morfine. moja mama nie dostawala - podawali jej za to ketonal w konskich dawkach az ja uczulil i nie moze brac nawet najslabszej tabletki.
  17. na operacje namowilysmy mame razem z siostra, bo bala sie narkozy . jakis czas po operacji wystapily u nie silne problemy z oddychniem, dusila sie musiala byc pod tlenem. pomietam jak wtedy do mnie powiedziala ze namowilam ja na operacje a teraz "zdechnie". wiem ze gdyby nie my, nasza obecnosc z nia w szpitalu ( dojezdzalam pociagiem z Gniezna, bo nie mamy samochodu), to ze czula ze moze na nas liczyc - nie wyszla by z tego.
  18. ale to ze przytyla "zawdziecza" tez steryda ktore przyjmowala podczas chemii, teraz kiedy ich nie bierze schudla kilka kilogramow, choc apetyt ma rownie dobry. wczoraj bylysmy z mama w lesie , pieszo przeszlysmy kilkanascie kilometrow a mama nawet zadyszki nie zlapala:)
  19. Katarzynka z moja mama bylo tak ze takie kryzysy miala jeszcze w szpitalu po operaci( lezala kilka tygodni) i wtedy te kryzysy byly zwiazane ze stanem zdrowia - a to zapalenie pluc, a to rozedma po wyjeciu drenow, byla bardzo slaba bo praktycznie przez caly okres w szpitalu nie chciala wstac z lozka. wstala dopiero pod koniec, krotko przed wyjazdem do Ludwikowa. w domu tez takie kryzysy dopadaly ja raczej kiedy byla przeziebiona. na wzmocnenie czasem bierze witaminy ( nie pamietam teraz nazwy) ktore w aptece polecili mi wlascnie dla chorych przechodzacych chemioterapie ( nie zawieraja B12). poza tym je duzo jablek i wogole ma bardzo dobry apetyt - przez ten rok prztyla 10 kilo.
  20. opinie lekarzy sa rozne, mojej mamie lekarka nie powiedziala ani ta ani nie, a mojej kolezanki ( od ktorej to dostalam) ojcu powiedzieli ze moze to pic. wiem ze na allegro mozna to kupic,
  21. pytalam kiedys w aptece o witaminy i dowiedzialam sie ze chorzy na raka nie moga przyjmowac witaminy B12. bo ona wlasnie" karmi" raka
  22. Katarzynka, tak to moja mama pije mleko z grzyba tybetanskiego. mama czuje sie po tym lepiej i ta zadyszka przeszla jej tez wlasnie dziek niemu.
  23. to prawda troche latania jest z tym dodatkiem ale 173 zl piechota nie chodzi. z peruka tez masz racje . te drozsze wygladaja bardziej naturalnie ale plus jest taki ze placiliscie 70 zl a nie 220. wiem ze byla tez opcja w Poznaniu ( na ulotkach) ze do tych z naturalnych wlosow mieli doplacac 200 zl ale mojej mamie w NFZcie powiedzieli ze tyle nie daja
  24. moja mama jest na emeryturze i rowniez starala sie o dodatek pielegnacyjny. dostala go do grudnia 2010 i wtedy znow musi skladac papiery aby znow jej przyznali na jakis tam okres czasu. w mamy przypadku jest to 173 zl. dostajac ten dodatek ma darmowe przejazdy komunikacja miejska ( wraz z opiekunem) i znizki dla niej i opiekuna na pociagi i chyba pks( pks nie jestem pewna bo nie jezdzimy). nie wiem rowniez czy wiecie ale kazdemu choremu ktoremu w skutek chemioterapii wypadly wlosy, przysluguje sie raz na rok dofinansowanie na peruke lub tupecik w kwocie 150 zl.
  25. a tak jeszcze a propo lekarzy. po smierci mojego taty, 11 lat temu, moja mama sie rozchorowala . bolalo ja ciagle w okolicach mostka. chodzila do lekarzy, lezala w szpitalu - caly czas leczyli ja na serce. dopiero gdy pewnego dnia chwycil ja straszny bol, zawiezlismy ja na pogotowie. byl tam taki lekarz w wieku mojego pradziadka:) ktory , gdy tylko spojrzal na mame powiedzial ze to wrzody!! wiec mama z ta wiadomoscia poszla do swojego rodzinnego. lekarka zapisywala przez dluzszy czas jakies leki na zoladek ktore nic nie pomagaly. w koncu mama dowiedziala sie gdzies ze sa jakies tabletki wysuszajace i kazala je sobie przepisac( jakby lekarka z dlugoletnim doswiadczeniem sama nie mogla na to wpasc) pamietam ze leki kosztowaly fortune ale byly warte tej ceny, bo mama ma spokoj z wrzodami do dzisiaj:) i serce tez ma zdrowe:) przepraszam za ta dluga pisanine, ale nie zawsze warto bezgranicznie wierzyc lekarzom
×