Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kingsol

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez kingsol

  1. Dorka nutridrinki mozesz kupic Tacie jesli nie bedzie mial apetytu, a normalnie moze jesc wszystko. moja mama miala swietna opieke w szpitalu, o kazdej porze dnia i nocy mozna bylo dzwonic i jaki kolwiek lekarz mial akurat dyzur wiedzial wszystko na temat choroby i stanu mamy.pielegniarki pilnowaly zeby mama jadla lub pila nutri, mama lezala w Poznaniu na SZamarzewskiego. chemie dostawala po jakims czasie od operacji bo nastapil wyciek z kikuta pluca, przerzutow zadnych nie stwierdzono. fakt, na poczatku mama strasznie sie meczyla, przez jakis czas nie rozstawala sie z inchalatorem. ale po jakims czasie to minelo. wiadomo ze nie bedzie biegac, ale nie meczy sie kiedy idzie normalnym krokiem. teraz pije mleko z grzybka tybetanskiego i twierdzi ze bardzo jej pomaga. trzymajcie sie wszyscy cieplutko, ciesze sie( jakkolwiek glupio by to nie brzmialo) je jestescie tutaj, ze nie musimy byc sami z tym wszystkim, ze zawsze mozna o cos spytac i dostac odpowiedz.
  2. Dorka moja mama miala operacje w lipcu zeszlego roku. usowali jej jeden plat pluca. na pooperacyjnej lezala dwa dni. miala zalozone dreny aby krew , ropa i inne wydzieliny po operacji mogly splynac. po operacji kazali jej , mimo bolu, duzo kaszlec aby nie doszlo do zapalenia pluc. bol jest silny, ale zawsze mozna poprosic o zastrzyk przeciwbolowy ktory daje ulge. tak jak mama Pauli, moja tez byla oslabiona i zmeczona, wygladala jak wlasna matka.w szpitalu byla dosyc dlugo bo doszla jej po drodzr tozedma i zapalenie pluc. . nie chciala nic jesc, wiec ratunkiem byly nutri drinki, ktore zastepowaly przez pewien czas posilki. troche czasu minelo zanim doszla do siebie, ale teraz smiga po miescie, sprzata, gotuje. przeszla kilka serii chemioterapi ale na razie lekarze uznali ze nie sa jej potrzebne. Dorka, jakwazniejsze w tym wszystkim jest wsparcie rodziny, zarowno w domu jak i w szpitalu , mysle ze tam przede wszystkim. mama stwierdzila ze gdyby nie my nie dala by rady przez to sama przejsc.
  3. Dorka moja mama miala operacje w lipcu zeszlego roku. usowali jej jeden plat pluca. na pooperacyjnej lezala dwa dni. miala zalozone dreny aby krew , ropa i inne wydzieliny po operacji mogly splynac. po operacji kazali jej , mimo bolu, duzo kaszlec aby nie doszlo do zapalenia pluc. bol jest silny, ale zawsze mozna poprosic o zastrzyk przeciwbolowy ktory daje ulge. tak jak mama Pauli, moja tez byla oslabiona i zmeczona, wygladala jak wlasna matka.w szpitalu byla dosyc dlugo bo doszla jej po drodzr tozedma i zapalenie pluc. . nie chciala nic jesc, wiec ratunkiem byly nutri drinki, ktore zastepowaly przez pewien czas posilki. troche czasu minelo zanim doszla do siebie, ale teraz smiga po miescie, sprzata, gotuje. przeszla kilka serii chemioterapi ale na razie lekarze uznali ze nie sa jej potrzebne. Dorka, jakwazniejsze w tym wszystkim jest wsparcie rodziny, zarowno w domu jak i w szpitalu , mysle ze tam przede wszystkim. mama stwierdzila ze gdyby nie my nie dala by rady przez to sama przejsc.
  4. moja mama nie da sobie przepowiedziec ze nie moze palic. powiedzialam jej nawet dobitnie ze zabija sie na wlasne zyczenie i ze to jest rak ktory wczesniej czy pozniej da o sobie znac. gorzej niz z dzieckiem.
  5. Joanka bardzo mi przykro:( zadne slowa w takiej sytuacji tak naprawde nie maja sensu... tydzien temu dowiedzialam sie ze ojciec jednej z moich dobrych kolezanek zmarl na raka pluc. cala jego choroba trwala moze pol roku.wiecie co powiem troche egoistycznie, ale smierc jest okrutna nie dla tych ktorych zabiera, ale dla tych ktorzy tu zostaja.... a moja mama zaczyna znowu popalac papierosy!!! jestem na nia zla jak nie wiem co. wydaje mi sie ze ona nie do konca zdaje sobie sprawe z tego, co to jest za choroba. a ja boje sie ja uswiadamiac zeby sie nie zalamala..... trzymajcie sie dziewczynki, Joanka sciskam Cie mocno...
  6. Pauli u mnie bez zmian, mama miala dwa razy przekladana chemie z powodu kaszlu, teraz jedzie w przyszla srode, moze juz dostanie chemie. czuje sie dobrze, smiga na spacery. caly czas pije mleko z grzyba tybetanskiego i twierdzi ze lepiej sie po tym czuje bo nie ma ucisku w plucach.wiec moze faktycznie cos w tym grzybie jest:)
  7. z tego co piszesz wnioskuje ze jest to niestety drobnokomorkowiec. ale najlepiej poczekaj na to co powie onkolog i nie zalamuj sie.
  8. witam mam do was takie pytanie. dostalam dzisiaj grzybka tybetanskiego.mieliscie z nim kiedys do czynienia? czy naprawde moze wspomoc leczenie tej strasznej choroby?
  9. Anwima bardzo mi przykro,nie miej nam za zle.... moja mama czeka na wyniki pobranych wycinkow. poza tym moja siostra kilka lat temu miala usowana szyjke macicy ( rak) i teraz znow ma zle wyniki... Boze co sie dzieje.... trzymajcie sie dzielnie wbrew wszystkiemu.....
  10. heyah a w ktorym szpitalu? na garbarach moze?
  11. pauli a jak Twoja mama? moja kolezanka ma ojca z rakiem pluc . ktos jej przywiozl z za granicy jakies grzyby ktore sie pije z mlekiem czy cos takiego . podobno ojciec wogole sie nie meczy nawet jak idzie po schodach, a przedtem mail zadyszke. mam dostac od niej tego grzyba , jestem ciekawa jak podziala na moja mame:)
  12. witam. zawiozlam dzisiaj mame do poznania , wyjdzie chyba w czwartek. dzisiaj miala robione, usg, tomograf, rtg, ekg, echo serca. wyniki dobre:) jutro bedzie miala iberoskopie czyli wycinki. wynik za dwa tygodnie. z tego co mowila lekarka nacieki znikaja. w srode chyba jeszcze dostanie chemie.
  13. pauli psychiatra raczej na razie nie jest potrzebny... psycholog wystarczy, a doraznie moze jakies ziolowe tabletki uspokajajace.... na prawde nie wiem co jeszcze moge Ci poradzic...
  14. pauli jestem, jestem:) nie wiem co Ci poradzic bo moja mama od poczatku byla pozytywnie nastawiona. nawet sie dziwilam, bo podejrzewalam ze sie zalamie. domyslam sie jak ciezko jest patrzec na zalamujaca sie mame... sluchaj a moze jakis psycholog by mamie pomogl, musicie cos z tym zrobic, bo inaczej mama sama sie wykonczy, musi odzyskac wiare w wyzdrowienie. trzymajcie sie cieplutko:)
  15. moze faktycznie sie troche unioslam ale ja chce sie wymieniac doswiadczeniem z osobami ktore, jak w temacie, maja w rodzinie kogos chorego na raka pluc, i maja ze tak powiem praktyczne doswiadczenie a nie tylko teoretyczne bo naczytali sie czegos. koniec tematu my w poniedzialek jedziemy do poznania, mama juz czuje sie dobrze po przeziebieniu. trzymajcie sie cieplo dziewczyny, i nie traccie nadzieji:)
  16. Lulali nie znam ciebie ale znam podobnych tobie nawiedzonych ludzi. poczytaj troche to sie dowiesz czego czlowiek potrzebuje do zycia, zobacz piramide zywieniowa, dowiedz sie wiecej i wtedy sie udzielaj. jak bys troche poczytaala to forum to bys wiedziala ze juz nie jeden taki mondrala tu byl i szybko znikal bo nikt go nie sluchal. wiec daruj sobie i sama sie lecz zielenina
  17. Pylo bardzo mi przykro...zreszta nie wiem co napisac bo zadne slowa w takiej chwili nie mialy by sensu...
  18. Lulali przestancie juz pieprzyc o tych soczkach. to nie zastapi normalnego jedzenia a chory musi miec sily do walki z choroba. od burakow jej nie przybedzie wiec spadaj na forum dla anorektyczek
  19. pauli1974 wszystko bedzie na wypisie, wtedy bedziesz wiedziala co mamie tak naprawde jest. nie kazdy lekarz powie wprost co tak naprawde choremu dolega
  20. pauli1974 moim zdaniem nowotwor to rak, a ze zostal wyciety z naddatkiem to chyba znaczy ze moze troche naciekal i to tez zostalo wyciete. nowotwor jest albo zlosliwy albo nie, nie ma lekko zlosliwego. jesli po wycieciu wszystko dobrze podwiazali to nie powinno byc naciekow.
  21. Max Zander vel Klaun co ty za glupoty piszesz. sam sobie przeczycz- jak soki mogly byc z trucizna? przestan juz wyglaszac te swoje madrosci, jednego swira sie pozbylysmy to przyszedl nastepny. i przestan obrazac innych, bo nikt tu ciemny nie jest. czy ty nie rozumiesz ze chory potrzebuje czegos wiecej niz zielstwa do tego zeby mial sily? denerwuja mnie ludzie ktorzy nie wiedza o czym pisza, ktorzy tak naprawde nigdy nie zetkneli sie z rakiem, nie chorowal nikt z ich bliskich. a co najlepsze nie znaja osobiscie nikigo kto wyleczyl by sie z raka zielstwem. Max Zander vel Klaun potrafisz tylko jak robot powtarzac teksty innych , nie majac wogole doswiadczenia w tej dziedzinie.
  22. pauli1974 kiedy moja mama byla po operacji lekarz powiedzial ze ma jesc na co ma ochote. Twoja mama musi miec sily a na soczkach daleko by nie zaszla. dobrze ze mama ma apetyt, moja nic nie jadla tylko nutri drinki pila. wiec pauli1974 niech mama je duzo i co tylko chce. wiecie co jak tak czytam te wszystkie pierdoly o soczkach to dochodze do wniosku ze one na prawde sa skuteczne:)no bo w tym wszystkim chodzi o to zeby pokonac raka prawda? no a ze pokona sie go razem z pacjentem to juz inna sprawa:) pozdrawiam cieplutko i trzymajcie sie:)
  23. dzwonilam dzisiaj do poznania , mamy lekarka kazala dzwonic 7 marca i powiedziec jak sie czuje i czy 8 bedzie mogla przyjechac. wlasnie 8 ma termin kolejnej wizyty i maja porobic wszystkie badania. mam nadzieje ze do tego czasu wydobrzeje.
  24. witam mama miala jutro jechac na chemie, ale niestety zlapala ja jakas grypa. teraz sie boi ze przyjdzie zapalenie pluc. jutro z samego rana zamawiam wizyte domowa i musze dzwonic do poznania. mam nadzieje ze wszystko sie dobrze skonczy
×