"Przyjaciele" już od dawna mnie ośmieszają, opowiadają wstydliwe historie z mojego życia, śmieją sie z moich problemów, ciągle mnie obgadują i ograniczają. Nie potrafię sie od nich uwolnić, ciągle chcą sie spotykać, a ja za każdym razem próbuję sie wykręcać. Nie mogę po prostu powiedzieć "spierdalajcie", bo będę miała piekło w szkole. Zresztą poszłam z nimi do szkoły oddalonej od domu, była umowa, że będę czekała u nich, aż rodzice po mnie przyjadą. Ostatecznie i tak czekam sama na mrozie trzęsąc się i płacząc z zimna. Przez nich bałam się odezwać, aby się nie skompromitować. Więc nie potrafię zmieszać z błotem tych wszystkich, którzy mnie wyzywają. Ostatni miesiąc spędziłam w łóżku bez przerwy płacząc i wkurzając sie na siebie. W dodatku schudłam tak, że mam zanik miesiączki. Na lekcjach nie potrafię sie skupić. Dawniej miałam średnią 5, jak dobrze poszło 5.36, a teraz wszystko zaczęłam oblewać. Co zrobić ?