Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

dorka83

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez dorka83

  1. Kasiu a tak mi się jeszcze przypomniało, macie już wyniki histopat? Bo pisałaś, że lada dzień mają być i nie wiem, czy coś przegapiłam, czy jeszcze czekacie???? Mój tata znowu w swoim żywiole, sadzi, przycina, nawozi swoje winorośle i krzaczki, a mama się wkurza bo już z kosiarą nie da się po ogrodzie przejechać z powodu tej jego pasji. No i najlepsze jest to, że wszyscy wiedzą, że ojciec jest zapalonym ogrodnikiem i z każdej okazji dostaje ostatnio jakąś roślinkę do ogrodu (zastępują one flaszeczę, która teraz juz dla ojca nie istnieje). Wyobrażcie sobie radość mojej mamy i brata, którzy teraz to wszystko muszą objeżdżać taką wielką spalinową kosiarką;) No ale przecież nic mu nie powie skoro ojca tak to cieszy;) Buziole:)
  2. Hej kobitki! Co do gg sorry, że się wtryniam, ale pewnia jedna z Was ma stary nr gg i dlatego nie możecie się dogadać. Ja też tak raz miałam i myślalam, ze mnie koleżanka olewa;) Leno, przesylam Ci mnóstwo pozytywnych myśli;) Na zmartwienie zawsze jeszcze przyjdzie czas, pozdrowienia dla Twojego Lubego. Joanko, jesteśmy tu zawsze dla każdego, pisz jak Ci ciężko, wyżal się, zawsze to pare gram na duszy lżej. A mi zapowiada się szalony tydzień- wyprawiam córkę na kolonie do GDYNI! w niedzielę wyjazd- 700km od domu! Moje biedne dziecko;) To pierwszy wyjazd samotny i od razu z grubej rury, nie wiem czy dobrze robię, ale córa zachwycona wizją 2 tygodni bez nas... No i oczywiście latam i załatwiam, lekarzy, zakupy, dresiki, adidaski itd,itd. Pozdrawiam Was wszystkie buźki pa pa.
  3. Hej kobiety ale tu gwarno dzsiaj:) Aż się przyłączę. Leno, nie rozmyślaj tyle, zaufaj lekarzom, bo lepiej że wycięli te zmiany niż mieliby je zignorować i wysłać ci męża do domu. A tak niestety też się zdarza gdy zmiany okazują się zbyt rozległe. wszystko będzie ok, trzeba w to wierzyć:) Kasiu, mój ojec był na L4 przepisowe 180 dni, a później musiał zacząć się starać o rentę chorobową. Dostał rok niezdolności do pracy (co będzie potem nie wiemy, może stanie się zdolny???!!!) no i parę dni temu jego lekarz rodzinny wystawił mu zaświadczenie o właśnie pierwszej grupie inwalidzkiej, co oznacza dodatkowe 180zł dodatku do renty (zasiłek pielęgnacyjny?) Mój tata marzy o tym żeby jeszcze kiedyś pracować, tym bardziej, że jego były pracodawca dał mu ostatnio do zrozumienia, że brakuje ludzi w jego fachu i mógłby pracować choćby kilka godz w tygodniu, żeby tylko teoretycznie pomagać mlodym pracownikom. Ok tez się rozpisuję, buziaki pa pa.
  4. No zebyś wiedziala, mój ojciec nie miał robionego tk głowy i to nie daje mi spokoju, bo wiemy, że rp daje przeżuty do głowy. Ale przed operacją nie naciskaliśmy żeby jeszcze operacji nie odwolali gdyby cos jednak było:( Może to i głupie, ale takie miałam obawy. Teraz tata ma iść po skierowanie na badania do lekarza rodzinnego, więc to chyba u niego będzie musiał prosić o jakies dodatkowe badania. Wiesz może czy jest możliwość zrobienia prywatnie PET i ile to może kosztować? Spokojnej nocy i miłego weekendu:)
  5. No właśnie Kasiu, mój ojciec nawet nie kaszlał po operacji... Jak jestem u nich to słyszę czasami, że odkasłuje, ale raczej tak naturalnie, rzadko, nie to "szczekanie" które bylo przed operacją. Teraz ojciec musi iść jeszcze do lekarza rodzinnego po przekaz na badania ogólne po operacji. Ciekawe jak częto będzie je robić- jeżeli o mnie chodzi to oby jak najczęściej. Masz rację, że jesteśmy teraz takie nadwrażliwe, powiem szczerze, że nawet nie potrafię się do końca cieszyć, bo to jakieś takie dziwne, ale nie myślę o tym ze on jest zdrowy. Tak podświadomie wiem że to wróci i czekam kiedy. Matko jak to okrótnie brzmi jak to napisałam. Ale może jeszcze się przekonam,żeby ufać, że będzie dobrze. Dobrze, że się tu mamy;) Buźki.
  6. Leno tak sie cieszę, że operację macie już za sobą. Teraz jeszcze te pare gorszych dni i będziecie to mieli za sobą:) To prawda, że od morfiny ludzie staja się inni, mój tata też nas o wszystko opieprzal, nawet o to, że jakaś babka ze trzy razy na pięć minut przechodziła stukając obcasami obok jego sali pooperacyjnej. Prawdę mówiąc mnie to już też po kilku razach wkurzyło bo latala tam i z powrotem, ale to nie powód żeby się od razu tak wkurzać. No ale teraz już jest lepiej. Katarzynko, nie żebym Cie zignorowała, ale jakoś mi umknęło, żeby Ci odpowiedzieć;) Tata byl dzisiaj rano na konsultacji i wszystko jest super, nie potrzeba żadnej chemii, ani naświetlań, więc u nas pełnia szczęścia:) Ale tata mówi, że coś go w środku kłuje i czasami aż podskakuje na krześle, mam nadzieję, że to normalne skoro wszystko się goi i wraca do normy. Pozdrawiam was i życzę wszystkim miłego weekendu, buźki.
  7. O oddawaniu krwi przed operacją jeszcze nie słyszałam, ale tak sobie myślę, że musieli mieć tam deficyt krwi i w ten sposób trochę sobie pomagali. Trzymajcie się kobitki, widzicie operacji było trzeba, żeby forum ożyło. LENO CAŁY CZAS TRZYMAM KCIUKI!!! (wszystkie cztery;)). Buziaki pa pa.
  8. Myślami jestem z tobą Leno;) Teraz bedzie już tylko lepiej, wytrzymaj jakoś do tej 15.00 nie wariując. Wiem, że tak naprawdę to trudniejszy czas niż te godziny w czasie operacji. Pozdrawiam wszystkie z Was cieplo, choć u mnie deszczowo i ponuro :(
  9. Leno ja też jutro będę o Was myslała:) Pewnie że będzie dobrze, nie ma innego wyjścia. A z tymi schodami to nieźle tam macie, mój tata miał wyścig na rowerku, musiał utrzymywac pewną prędkość i w trakcie miał robione ekg i pobieraną krew na gazometrię. Pozdrawiam Was buźki pa pa.
  10. Dziewczyny! Ja trzymam też kciuki za Twojego mężusia, Leno i za Twoją mamę kingsol. Mam nadzieję, że ten naciek nie okaże się groźny. Ile właściwie minęło czasu od operacji twojej mamy? Leno, a jak tam z twoją pracą? Zdecydowałaś się już czy wyjedziesz? Kurcze tak się zastanawiam, mojego tate tak bolą te żebra, że cały czas jeszcze łyka ketonal. Myślicie, że to normalne? Aha i dopiero teraz te nieszczęsne szwy mu poznikały, a to juz 5 tygodni minęło. No właśnie 5 tygodni- jak ten czas zapiernicza... Ja też zauważyłam,że coś tak cicho się zrobilo na naszym forum. Ale w koncu to dobrze, że nas tu nie przybywa. Zaglądam tu czasami kilka razy dziennie, ale czasami nie chce mi sie nawet klikać. Coś mi ostatnio w ogóle nic się nie chce... Podobno muszę zrobić sobie test becka... Pozdrawiam Was wszystkie i piszcie częściej, nawet o bzdurach;)
  11. Lena, a nie masz kogoś bliskiego, kto mógłby w razie czego zerknąć do męża? Wiesz on pewnie bardziej przejmuje sie tym, że ty się zamartwiasz niż samym sobą i chcialby żebyś miała trochę normalnośći. Przemyśl to może da się coś zrobić???? Pozdrawiam;)
  12. No widzisz Monik, wszystko ok! Super cieszę się i wyobrażam sobie jaki głaz spadł Wam z serc:) Tylko dlaczego lekarz od razu tak was nastraszył????? Mimo wszystko regularnie niech mama chodzi do lekarza bo lepiej dmuchać na zimne. Pozdrawiam serdecznie pa pa.
  13. Witajcie kobietki, dawno się nie odzywałam, ale miałam mnóstwo obowiązków związanych z komunią, a teraz na dobre powracam do codzienności:) Kasiu, współczuje Ci, to straszne co piszesz, jednocześnie w ten sam sposób zmarła moja babcia, tylko ona nie leżała przez 3 tyg a 20 godzin! niesamowite jak ktoś chory od kilkunastu lat na raka (jak moja babcia) może zaskoczyć swoją śmiercią... ona też odeszła bez bólu. Katarzynko, pytasz o wyniki- już są, przzyszły w zeszłym tygodniu i sa rewelacyjne- nie ma nigdzie przeżutów anni nacieków, węzły chłonne czyste. Czekamy jeszcze ooczywiście na konsultację, ale z wyników wnioskujemy że wszystko jest ok:) Kingsol, tzrymam kciuki za mamę, żeby wszystko wyszło ok:) Monik, ja też nie znam się zbytnio ale z tego co wiem guzki poswoiste to zmiany pozostałe po gruźlicy, a dobre jest to, że nie ma nic w węzłach chłonnych i aorta jest ok, to bardzo ważne. Co do guzków to lekarz najlepiej oceni. Pozdrawiam Was kochane!
  14. Dokładnie monik, skoro nie macie nawet wyniku z tk to musicie odczekać i może wcale nie ma sie o co martwić. Tylko czemu lekarz założył od razu, że to może być rak? Leno, jeśli jesteś tak uczuciowa to porycz sobie i przy mężu...nie ma nic gorszego jak udawanie, że nic sie nie stało. Jak cię wkurzy to mu też nagadaj, niech nie myśli, że się nad nim litujesz dlatego, że jest chory. Andzia i Joanka po to tu jesteśmy, żeby czasami troche sobie posmęcić, więc piszcie od czasu do czasu, bo zaczynamy się martwić jak za długo jest cisza:) Kobiety wyobrażacie sobie, że znowu grozi nam powódź. Aż kląć mi się chce, ale za poważne forum...:) Dopiero szlam zmyty, zniszczone sprzęty czekaja przed płotem na wywóz (świetnie to wygląda), w niedzielę Komunia mojej córki, a tu znowu taki alarm. Ja chyba w wariatkowie skńczę... Buźki dla Wszystkich, p pa.
  15. No to mnie uspokoiłaś, ż twoj tata ma te same szwy, bo już myślałam, że mu się coś po morfinie przyśniło. No i że niepotrzebnie tej pani uuciekl (boże, ona go na kozetce podobno trzymała, a on się jej wymknął i polazł do domu). To sobie musiała pomyśleć:(. Miłego dnia wam życzę, papa.
  16. A jeszcze tak mi się przypomniało, Kasiu- mój tata tez nie bierze żadnych leków p.zakrzepowych, nawet aspiryny nie kazali mu brać. Zastrzyki dostawal tylko w szpitalu. I jeszcze coś, trzymajcie się: w dzień wyjscia taty ze szpitala przyszedł prof. prowadzący i mówił mu wszystko co ma teraz robić. Powiedział że ma się zglosić do szpitala w swoim mieście na wyjęcie szwów, tj szwów z "dziur" po dwóch drenach i wejsciu na antbiotyki, blisko pachy, a na ranie pooperacyjnej ma szwy samorozpuszczalne i "nikt nie ma mu w tym grzebać" powiedzial prof. A tata jak byl na tej chirurgii powiedział to też p. doktor, która szwy mu wyciągała (nazwał ją przy okazji siostrą bo nie zaczaił, że to lekarka:)) A ona na to, że je też wyciągnie- ojciec zszokowany, nie wiedział co robić, ale skoro prof. kazał to się nie zgodził na ściąganie szwów z tej rany i poszedł do domu. A dzisiaj stwierdził, że nie widzi żeby mu one wypadały. Bedą jaja jak sie okaże że je trzeba było usunąć;) ale dodam że nic się wokół nie zaczerwienilo i super się goi. Co wy na to?
  17. Witajcie dziewczyny! Kasiu, mój tata nie ma jeszcze tych wyników, powinnny być w tym tygodniu, mieszkamy daleko od szpitala, więc wysyłają je nam kurierem. Wiecie co kobiety, ludzie to jednak są okrutni- dowiedzałam się dzisiaj, że ludzie z naszej miejscowości (dzielnica ok 1000 mieszkańców wszyscy się znają) informują się wzajemnie o stanie zdrowia mojego taty. Otóż ma on być w HOSPICJUM bo już tak źle niby z nim, a jak go ktoś na podwórku zobaczył to stwierdzili, że to w takim razie już wrócił do domu, pewnie umierać. Normalnie nie wiedziałam, czy się śmiać czy płakać! Zatem tata stwierdził, że wybierze się dzisiaj do baru, gdzie często chodził na piwko. Pewnie koleżkowie się zdziwią albo się tego "ducha" wystraszą:) On już znowu na zakupy ddo marketu śmiga, tylko takie małe, bo dźwigać oczywiście nie umie. Coraz bardziej mu te zmasakrowane żebra dokuczają. pozdrawiam Was wszystkie i miłego niedzielnego wieczorku życzę. A coś nam sie Andzia nie odzywa, pisz kobieto co u ciebie;)
  18. Witaj Katarzynko! Przyznam, że nie wiem czy tata bierze cos przeciwzakrzepowego. Wiem, ze w szpitalu dostawał zastrzyki ale w domu ich nie bierze, może ma jakies tabletki...? sprawdzę to i dam Ci znać. A poza tym to dostał recepte na tramal i ketonal forte. Wiesz, dopiero teraz (2 tyg po op.) przechodzi mu to znieczulenie zeber i zaczyna coś pojękiwać, i widzę,że troche częściej bierze te tabletki. Nie zrozum mnie źle, ale ja popędziłabym po receptę na jakiś silniejszzy środek niż te co pisałaś, bo jak tata będzie cierpiał to zamiast pyralginki może sobie od razu tik-taka zjeść:( No ale mam nadzieję, ze nie będzie tak źle. Pozdrawiam Cię i załą resztę forumowiczek:)
  19. Zła fortuna to ma przynajmniej dobrego, że rozumu nauczy, a przyjaciela pokaże. Andrzej Maksymilian Fredro
  20. Witajcie dziewczęta, ja wreszcie powróciłam do cywilizacji;) Długo mnie nie było, ale teraz wszystko zaczyna wracać do normy, tylko psychika upada, kolejny raz... ilez można znosić stresów w przeciagu paru tygodni. Mam nadzieję że teraz dla odmiany cos dobrego mnie czeka... Smutna, bardzo Ci współczuję:( Myślami jestem z Tobą i twoimi bliskimi.
  21. juz nawet swojego nicka nie potrafiłam poprawnie wpisać
  22. hej kobiety, właśnie mam chwilowo prąd zaraz go znów wyłączą, bo zalewa nam transformator...:( Przed domem około 60cm wody...eh (opolszczyzna). Katarzynko mój tata nie marudził, sam się ogolił i apetyt miał od razu po operacji. Pewnie mi nie uwierzycie, ale tata wczoraj przyszedł do mnie (ok 500m) żeby przed powodzią zobaczyć sie z moimi córkami. Przyszedł sam pieszo, przyniósł soczki i wafelki dla dzieci, 8 dni po operacji! nawet szwy ma jeszcze nie wyjete, właśnie dlatego, że nas zalało i sobie taką wycieczkę zrobil. Także ogólnie jest super, owszem boli go strasznie ale nie narzeka. Pozdrawiam Was trzymam kciuk:)i
  23. Katarzynko, tak mój tata jest w domu od wczoraj- 6 dni po operacji. Heh... ja siedze i czekam co się dalej będzie działo, woda u nas przelewa się już przez wał przeciwpowodziowy więc spać i tak nie mogę. Normalnie szaleństwo i panika. Dobrze, że tatus cały czas na tramalu- bałam się, że stres będzie go "przyduszał" , a rodzice mieszkają jakieś poł km od Odry. On w ogóle jest taki fajnie wyluzowany po tych tabletkach- twierdzi, że wszyscy przesadzamy i wkurza się na mame, że ta wynosi sprzęty na piętro:( Niech mu będzie:) Do zobaczenia, usłyszenia czy tam przeczytania kobiety, trzymajcie sie, Katarzynko trzymam kciuki za twojego tatusia!!!
  24. Witam Was kochane, nie odzywam się bo czuwam nad domkiem z powodu powodzi. Dziś w nocy ma nas zalać konkretnie (podobno ok 1,5m) zaraz pewnie wyłączą prąd więc będę odcięta od świata:( Pozdrawiam Was wszystkie buźki, odezwę sie po wszystkim, mam nadzieję, że już wkrótce.
  25. Witajcie ponownie! Leno, nie zalamuj się, nie znam się zbytnio na slangu medycznym, ale wyniki na pewno nie są zle skoro chcą twojego męża operować. Wiem, ze wystarczy, żeby był jakis przerzut, albo za duża zmiana, żeby operacji nie przeprowadzono. Więc bedzie dobrze! Tego się trzymaj i zaufaj lekarzom, to jedyne wyjście żeby nie dać się zwariować. Katarzynko, skoro tak pragniesz, to życzę Ci z całego serca żebyś i ty zaskoczyła tatę dobra wiadomością. ja sama przekonałam się, że nawet cuda w tej dziedzinie się zdażają;) Moje córki mają niecałe 9 i niecałe 2 latka, w maju i czerwcu będa obchodzic urodziny. No i starsza córka będzie miała niedługo komunię św. i tak cały czas rozmyslam, czy tata, jej ukochany, ulubiony dziadek, będzie mógł być z nami chociaż przez chwilkę?:( Trzymajcie się kobietki i nie poddawajcie się!
×