Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Buzia1976

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. Kiedy 2 lata temu zmarł mój tato też mówiłam że jest tylu złych ludzi którzy chodza po tym świecie i nic złego ich nie spotyka. Mój mąż zawsze mi wtedy powtarzał, że nie wolno tak mówić, że Oni dostają kolejną szanse od losu na to żeby się poprawić. Niecałe 2 lata później odszedł mój mąż, najwspanialszy człowiek na świecie, który za swoją dobroć i pomoc innym powinien cieszyć się bardzo długim życiem. Odszedł nagle bez pożegnania. Mijają prawie 4 m-ce i jest beznadziejnie a dzisiaj nasz syn obchodzi swoje 8 urodziny a pierwsze bez ojca którego tak kochał.Życie bez Niego nie ma sensu. Patrząc na syna wiem że muszę żyć dla niego chociaż to nie życie to tylko wegetacja.....
  2. Czytając Wasze wypowiedzi zauważyłam że taka tragedia dotyka bardzo kochajacych się ludzi, planujących wspólną przyszłość i chcących być razem jak najdłużej. W moim przypadku jest tak samo. Marzyłam że jako staruszkowie będziemy chodzić wspólnie na spacery trzymając się za ręce jak nastolatkowie, że będziemy się zawsze kochać i wspierać. Wszystko legło w gruzach. Trudno się pozbierać. Nie potrafię normalnie żyć, moje życie to po prostu wegetacja......... i ból, ciągły ból i pytanie dlaczego........ Rodzina i znajomi uważają że wszystko OK , przecierz mam pracę , dom, samochód..... i co z tego nie ma jego i nigdy już nie będzie. Już mnie nie przytuli, pocałuje i nie powie jak bardzo mnie kocha. Nie ma marzeń, plany legły w gruzach. Wiem że muszę być dla syna i staram się dla niego bo teraz tylko on mi pozostał.
×