Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

LadyLady24

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. LadyLady24

    ucieczka sprzed oltarza

    U mnie było odwrotnie, tzn miesiąc przed ślubem zostawił mnie narzeczony, w sumie bez powodu (tzn. on mi nigdy nie powiedział, jaki jest powód jego decyzji) po prostu wrócił z pracy, nagle oznajmił, ze ślubu nie będzie, byłam tak zaskoczona, że szczerze próbowałam pytać, ale nie chciał mówić tylko latał jak oparzony, zbierał swoje rzeczy i tyle. Także no czasami tak się zdarza, teraz z perspektywy czasu wiem, że jednak dobrze, że tak się stało, bo pewnie bylibyśmy teraz już po rozwodzie.
  2. No chyba, że Tobie to wyszlo na dobre ten rozwód, to lepiej wcześniej niż za jeszcze kilka lat. Ale dzieci jeszcze nie było?
  3. Echhh no to wyrazy współczucia w takim razie.
  4. pewnie to zależy od regionu, 16 lipca był wtedy ładny, jeszcze właśnie zazdrość mnie złapała, bo nasza data początkowa to był 16 lipca, wahaliśmy się później między 9 a 2 lipca i został 2, a przeważylo to, że chcieliśmy konkretnego kamerzystę i konkretny zespół, i jak na 9 lipca lub 16 to albo jeden albo drugi już miał zajęte, wolne zostało na 2 i aż pod koniec na 31 chyba.... Jak komuś 2 lipca nie padało, ale było jedynie zimno ale ten deszcz wisiał, to jeszcze w tym wszystkim o tyle dobrze, bo ja niestety, ale musialam szybkie wyjście z domu i szybkie wejście do Koscioła.... Troche szkoda tego...
  5. ogólnie, ja sobie przypominam, to caly lipiec byl taki nijaki, dużo deszczu i ta jedna jedyna sobota 2 lipca w deszczu.
  6. u nas zimno to było dzień przed weselem, okropna pogoda, ciągle lał zlewny deszcz a bylo tyle załatwiania, już w piątek wiedziałam, ze pogoda niestety nie dopisze. W sam dzień ślubu mżyło, jak fryzjerka mnie czesala przestalo i już myślałam ooo żeby chcoiaż przetrzymało, ale niestety. A pamiętam jeszcze w czwartek przed ślubem odbierałam sukienkę z salonu to było tak parno i gorąco echh ale ogólnie wesele udane, chociaż tak jak piszecie, sam dzień ślubu chciałabym przeżyć jeszcze raz, z tym, że z ladną lub chociaż suchą pogodą, ale przygotowania to byla masakra przez ludzi, bo niektórzy naprawdę nie potrafią się zachować z szacunkiem dla organizacji i dla Mlodej pary.
  7. ale nikt nie mówi, ze od razu jak ktoś bogaty albo pogoda ładna w dniu ślubu to od razu w małżeństwie będzie źle. Oczywiście, tacy ludzie mogą mieć nawet tego szczęścia jeszcze więcej, szkoda właśnie, że nie ma takiej chociaż trochę równowagi w życiu. Ja tylko podałam jeden przykład z wielu, że akurat znam parę, która miała pompę weselną a już razem nie są i też ktoś mógłby powiedzieć: i po co był ten przepych itd... Ja ogólnie zawsze każdemu życzę szczęścia i fajnie byloby, jakby nawet takie coś jak pogoda każdemu w tym najważniejszym dniu dopisywala.
  8. dodam, my mieliśmy około 115 osób i zebraliśmy zaledwie lub aż równe 15 000... całe wesele wyniosło ponad 30 000 ....
  9. Autorko bo jak to się mówi: Biednemu zawsze wiatr w oczy. My również jak chcieliśmy wesele to musieliśmy robić je sami. U Ciebie może o tyle dobrze, że zrobiliście je sami ale przynajmniej może rodzice nic nie gadali, bo u nas moja teściowa to koszmar, robiliśmy za swoje, a gadania było jakby ona wszystko sponsorowała. Mało tego, naobiecywała, że na wesele dla mojego męża to ona już kasy uzbiera (nasze było rok po weselu mojego męża brata) a jak przyszło co do czego, do płacenia zaliczek itd nagle co się okazało? Ze trzeba dobierać kredyt, bo nagle teściowa kasy nie ma... Dodam do tego, że bardzo dużo ludzi czekało "niby" na nasze wesele, ale tylko gadką czekało, co do czego odmówiło przyjścia bardzo dużo i to też był problem, bo sala wynajęta duża, zaliczki popłacone, nagle gości mało.... I my podobnie jak u was, myślimy bardziej życiowo, pieniądze zebrane z kopert poszły na zapłacenie za działkę, którą udało nam się dostać w sumie jak na działkę w atrakcyjnej cenie dzień przed weselem heh. Poza tym mały szczegół, pogoda nam nie dopisała w dniu ślubu także widzisz no szkoda, że jeden ma za dużo, a drugi za mało. 2 sierpnia było wesele sąsiadki mojej, dzinych ludzi, widać bylo przepych ostry, pogoda rano niby wyglądało ze będzie deszcz, jak później się rozpogodzzilo to piękne słoneczko, mogła normalnie z domu wyjść, ustawić się, porobić fotki, no ładnie, zazdrość łapie, że aaaa czemu ja tak nie miałam, ale właśnie, jak to ktoś napisał wyżej, ciekawe jakie życie będzie, bo znam przypadek, że też wesele wielka pompa, pogoda dopisała, wszystko och ach, niecałe 5 lat i rozwód, jedno i drugie wpędzone w lata i masz.
  10. LadyLady24

    Narzeczony został świadkiem

    Ja wrócę do Twoich słów o finansowaniu wesela przez rodziców. I powiem szczerze, że trochę nie rozumiem w tym momencie rodziców, bo to wychodzi na to, że dla jednego zrobią super wesele, a dla następnych co wcale? Podobnie postąpiła moja teściowa, dla córki wesele zrobiła, a dla Synów już nie, zarówno mój mąż jak i jego brat jak chcieli wesela, musieli sobie zrobić sami (my mamy jeszcze rok czasu spłacania kredytu za wesele, a już 2 lata po ślubie jesteśmy). Ktoś powie, bo rodzicielski obowiązek zrobić wesele, tylko może być taki problem, że ktoś nie ma takiej kasy. W takim wypadku uważam, że rodzice powinni, jak mają np 30 tyś, dać po 10 tyś dla każdego w ramach wesela i już. Byłoby to bardziej sprawiedliwe, niż to, żeby dawaj jednemu 30 tyś, a dla reszty skromniej lub wcale, tak jak to było u nas. Moja teściowa zapłaciła w przypadku naszego wesela jedynie 1300 zł za tort i ciasto weselne i nic więcej.
  11. LadyLady24

    Narzeczony został świadkiem

    Dziwny związek macie. Brat mojego już teraz męża żenił się jako pierwszy i poprosił mojego A. o to, żeby mu udostępnił swoje auto i był kierowcą, mój A. się zgodził, ale pod takim warunkiem, że ja jako narzeczona jadę tym autem również, a dla młodej było drugie auto załatwione, a póżniej po Kościele mlodzi wsiedli do naszego auta i wieźliśmy ich na salę, a świadkowie oddzielnie, w tym drugim aucie..... Można??? Można....
  12. jak ja bym chciała być chociaż w takiej sytuacji, że jestem na umowie O PRACĘ i to na czas nieokreślony, nie mówiąc już o tym, że mogłabym sobie pozwolić rezygnować z jednej pracy na rzecz innej echhh :(((
  13. LadyLady24

    Jęczmień lub gradówka na oku

    przeglądam teraz w necie informacje o Twojej maści i faktycznie piszą ze jest rewelacyjna, echh szkoda ze okulistka jak bylam dzisiaj mi jej nie przepisała. Tą co mam czytalamw ulotce, ze to jest to zatkanych kanalików bardziej, nie pisze nic i jęczmieniu ani gradówce. Boje sie, ze jak mi nie bedzie to przechodzic, to wlasnie ze skonczy sie na zabiegu. Nie rozumiem tylko dlaczego do jednej okulistki jak zachodzisz to po prostu bierze i ci to wyciska i masz ulge od razu a inna daje maśc i teraz nie wiadomo, loteria, albo pomoze i np. pęknie samo zanim bedzie wieksze albo nie pomoze. Tak jak pisałam kiedys mi się z dnia na dzień zrobilo coś w oku (btw. również lewym) że pieklo, napuchlo i widać było pod skóra rope to mi wycisnela i od razu ulga. Swoją drogą śmiesznie tak mam bo prawe oko nie lapie żadnej infekcji a u lewego to już któras z kolei. Nawet zapalenie spojówek czy czasami zwykle łzawienie ZAWSZE zaczyna sie od lewego.
  14. LadyLady24

    Jęczmień lub gradówka na oku

    Szkoda wlasnie ze tej maści o której mówisz nie da się dostać bez recepty, wolałabym unikac jak ognia lekarzy, nie lubię chodzić po prostu, bo męczy mnie to ze trzeba szukac i to strasznie dużo czasu zajmuje. Wiesz z tymi soczewkami od kiedy wogole udalo się dobrac do mojej wady to byłam przeszcześliwa, bo noszenie okularów od 3 roku życia to jednak zrobilo swoje no i śmiech ze strony kolegów i kolezanek w szkoalch, ze wiesz mialam juz po prostu dość. Teraz noszę je czasami i tylko w domu tak żeby za bardzo nikt mnie w nich nie widzial (wole nawet jak mąz widzi mnie jak najmniej w nich). Spróbuje za chwilę rozgrzać oko i na razie leczyc tą maścią Dexamytrex którą dzisiaj dostałam, trochę mi zmniejszyła ból, trochę w sumie od wczoraj zmniejszyl się sam, więc trudno tak naprawde powiedzieć co będzie dalej. Ale chcialabym już to mieć za sobą.
  15. LadyLady24

    Jęczmień lub gradówka na oku

    Właśnie wtedy 1 raz co poszlam to okulistka po prostu dała krople i nie zdiagnozowala jęczmienia bądz gradówki, zresztą wtedy to pamiętam ze jeszcze nie bylo widać że tak powiem tych takich ropnych zmian po prostu wyglądało to na zapalenie spojówek, tymbardziej ze kilka dni wcześniej cięliśmy z meżem drewno, przy tej pracy byłam w soczewkach i czułam ze mi nalecilo okruchów do oczu i po tym to się zaczelo, krople pomogły, wszystko bylo ok i po wlaśnie dłuższym czasie zacżęło się od brudzenia się soczewek, gdzie to ja od razu nie poszłam do okulisty tylko tak przetrzymałam. Echhh za 2 dni muszę być na studiach i okulary mi sa tak nie po drodze echhh Za bardzo tylko nie wiem o co chodzi z tym rozgrzewaniem, byłam niby u okulisty która leczy już dłuuuuugo bardzo a widzicie jakoś dala szybko maść i już. Dlatego też przeciągałam pójście do okulisty i sie meczylam rpzede wszystkim z tym brudzeniem sie jednej tylko soczewki, bo właśnie zawsze idąc do lekarza obawiam się czegos takiego, ze zamiast pomoc, to trzeba bedzie chodzic nie wiadomo ile razy teraz zeby to wyleczyć....
×