witajcie kochaniutkie!
czekamy na dzieciątko mojej siostry, już 3 dni po terminie a tu nic, chyba mu się podoba w brzusiu :)
kurcze dziewczyny muszę się wam przyznać że strasznie się obawiam jak to będzie, że nie wytrzymam emocji i się rozpłaczę bo już teraz na pytania mamy( która niczego nieświadoma dopytuje kiedy my?) łzy cisną mi się do oczu.
ostatnio w ogóle dopadł mnie wisielczy nastrój :( przynajmniej raz dziennie sobie w kącie popłakuję, jak nikt nie widzi. nie wiem czemu , może te ostatnie wydarzenia w rodzinie tak mnie przytłoczyły.
wczoraj odbyłam tez poważną rozmowę z mężem- w listopadzie jedziemy do kliniki leczenia niepłodności bo mój lekarz chyba już mi nie pomoże. najpierw klinika we wrocławiu , jeśli leczenie farmakologiczne nie pomoże na jakikolwiek zabieg zdecyduję się już albo w Warszawie albo w Białymstoku bo o tych klinikach piszą najwięcej dobrego. nie mam siły już czekać, łykać kolejne dawki leków które niewiele mi pomagają... niby wszystko mamy zaplanowane ale najbardziej boję się że braknie mi sił, boję się kolejnych niepowodzeń i rozczarowań i sama nie wiem ile jeszcze jestem w stanie znieść :(
dobrze że chociaż mam was, przepraszam że od jakiegoś czasu nie piszę do każdej z was ale z moim nastrojem to chyba w nikogo optymizmu za wiele nie wleję :(