Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

asiamt

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez asiamt

  1. no właśnie jeśli nie samochodem to jedynie pociągiem sama to trochę bałabym sie, ale zobaczymy
  2. uhu tylko my gratów wieziemy strasznie dużo, musiałabym jechac sama, albo z babcią, ale ona zapewne na to nie pójdzie mężuś musiałby samochodem
  3. gadałam właśnie z mężem, rozważymy opcje różne, ale pociąg też bierzemy pod uwagę, tylko jak on wytrzyma w nim he he?
  4. hmm zaciekawiłaś mnie, pogadam z mężusiem, może pojedziemy dzięki bardzo za info widzisz co 2 głowy to nie 1
  5. ale przynajmniej przy nim czuję sie bezpiecznie, bo uścisk też ma mocny he he już napisałam historię choroby na maila
  6. no łapkę to ma jak 5 razy moja he he, w bicepsie, tricepsie i w czym tam jeszcze zaraz Ci na maila napiszę
  7. no właśnie kobrietta chyba mamy to samo, młody odzidziczył przypałośc po tatusiu i dziadku, jasna cholera, ja to moge jeździc, latać, do tyłu do przodu w górę i w dół, a on nieeeeee przez to siedzimy na dupie, bo mi go strasznie szkoda męczyc i podróżą i lekami jak sie wymorduje to zasypia, po pół godzinie to samo
  8. aaa i ślubny też huśtawek nie znosi macie coś z siebie Monia he he
  9. no mojego męża też nie muliło w pociagu rozważałam i tą opcję jedzie z nami babcia, to może pojechałaby ze mną zastanowimy sie ale do celu pociągi nie dojeżdżają, bo nam zlikwidowali trzeba by było jeszcze 100 km jechac autem, trochę to skomplikowane by było
  10. przed chwilą tata mój rozmawiał z wujem i dalej proponuje avio, ale mówił, ze do czasu wyjazdu coś pomyślimy jeszcze ale co tu myśleć, to jest masakra
  11. he he he żeby dziecko spadło kobrietta, dobre, wtedy to juz pewnie będzie spało jak spadnie
  12. my Monia prawie wogóle nie jeździmy, to może raz sie nic nie stanie hydroksyzyna też ogłupia strasznie, więc wolę dać mu aviomarin
  13. dzieci mojej mamy znajomej, a w zasadzie jej wnuki też jeździły na aviomarinie, jakaś tam część tabletki, też ok 2 lat miały
  14. no tak, tylko pół tabletki, tak nam zalecił wujo a ja dam moze 1/4 tabletki, nie wiem jak młody zareaguje kobrietta moze wypij jakąs miętę albo melisę, coś pewni stanęło na żołądku, gorącą wodę
  15. lokomotiv to jakby mleka się napił, kiedyś "pół" butelki prawie przez drogę mu dałam, był cały w czerwonych rzygach z aviomarinem to jest taka sprawa, że cała tabletka, ta najmniejsza dawka jest za duża dla dzieci ponizej 6 roku życia, ale pół tabletki już można podac jak nic nie działa, to daje się to podobno, oczywiście po wcześniejszej konsultacji z lekarzem a diphergan jest podobno gorszy od aviomarinu, nie zawsze działa, a jakieś tam skutki są mocniejsze, oj jakoś tak mi tłumaczono
  16. kobrietta mój uwielbia serki, to moze dam mu w łyżeczce, albo soku malinowym, bo podobno jest gorzka a co Ci jest?
  17. Monia wiem, że od 6 roku mój wujo powiedział, że pół tabletki można mu podać, bo na młodego nic nie działa, dosłownie nic, jedziemy do centrum a on już prawie rzyg, mina kwaśna i zero słowa, to co mówić 260 km tak mi go szkoda i siebie, ze muszę mu podać, tylko jak?
  18. dziewczyny podpowiedzcie mi, z czym podać, albo jak podac młodemu pół tabletki aviomarinu na drogę nie mam pojęcia, moze coś wymyślę od czasu podróży, ale moze macie jakies fajne pomysły tabletka jest podobno gorzka i on jak ją poczuje to wypluje i rzyganka całą drogę
  19. cześć dziewczynki u nas w pracy zawirowania różnego rodzaju walczymy o powiedzmy lepszy byt w piątek mój nerw osignał apogeum, myślałam, ze rozniose pewną osobę w pracy, ale jak sie okazało poszło w miarę gładko, aż sie zdziwiłam, a cały pooprzedni tydzień byłam strasznie podminowana przez tą sytuacje do tego stopnia, ze całą sobotę głowa mnie bolała i pomógł mi dopiero fervex byliśmy na działeczce w sobotę, wszystko pięknie rośnie i dojrzewa, pogoda była w miarę, bez upałów i zimna, tak jak lubię wieczorkiem w sobote oblałam mój sukces niewielki winkiem wczoraj sprzątałam cała chatę, bo w sobotę nie dałam rady mężuś zabrał młodego na plac zabaw do lasu i spędzili tam prawie pół dnia ja muzykę na fulla i do roboty ale się zmachałam jak dzika i to nie zdążyłam zrobić wszystkiego, no cóż zrobi się na tygodniu a w piątek 27 lipca przybywają do nas znajomi z córeczką w wieku młodego chyba na 2,3 dni, zobaczymy, oby tylko na 2 he he będzie fajowo, bo to fajni ludzie, zwłaszcza kolega, szczery i dobroduszny, ale w kasze też sobie nie da dmuchać, potrafi wszystko załatwić, taki obrotny jest z tej sameroboty co mój ślubny, tylko z innego miasta, z Dęblina
  20. e tam, najwyżej z szafą polatacie marcysia u mnie narazie nie wieje, ale mam taką mapkę pogodową z aktywną mapą burzową
×