Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Tamiła

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. 1000 zł ZUS , 250 zł komorki, 250 zł prad co dwa mieciace, 300 zł podatek za dom 4 razy w roku, 15 zł za wode co miesiac, co miesiac podatek od dochodow, ale to roznie. 150 ksiegowej.250 zł paliwo, 300 zł automatycznie pobiera sie na konto oszczednosciowe i 100 zł na konto dziecka. No i inne zwiazene z firma, ale tego chyba temat nie dotyczy, po co komu znac opłaty za pracownikow i inne takie. Kredytow brak. Zawsze dochodzi jakis opał, przeglad samochodow i inne takie jak u kazdego.
  2. Może nie jasno napisałam. Syn np pisząc słowo DINOZAUR przepisuje je tak jak pamięta. Nie wie, że D to D, nie wie, że Z to Z. Po prostu pisze to z pamięci tak jak z pamięci rysuje.... Z literek, które zna i pisze świadomie to tylko M, A, T, O, E, B i X. I cyferki zna do 5 i jak powiem napisz 4 to wie o co chodzi.
  3. Mój czterolatek potrafi napisać swoje imię, MAMA, TATA, DZIADEK, BABCIA, KOCHAM, DINOZAUR i niektóre literki, ale to bardziej jest pisane z pamięci, takie typowo przepisywanie i zapamiętywanie. Potrafi napisać cyferki do 5. I to tyle :) I super. JA go nie uczę, bo ma na to czas. Zna tyle ile sam chce poznać, to znaczy codziennie chce powtarzać alfabet, codziennie chce coś przepisywać i jest ciekawski takich właśnie prostych rzeczy. Oprócz tego jego pasją jest siadanie razem wygodnie i pytanie mnie przez godzinę: a jak jest po niemiecku to, a jak jest po niemiecku tamto :D To jego ulubiona zabawa ze mną, jak mu się nudzi. Nie wiem, ale fascynuje go język niemiecki i dinozaury. O tak, twierdzi, że będzie paleontologiem. Jak był całkiem mały to potrafił powiedzieć mama, tata, baba i dino :D Fakt faktem, dla mnie to jeszcze malutkie dziecko, które ma się BAWIĆ, nie UCZYĆ. Chyba, że przez zabawę i chyba, że samo chce.
  4. Tak, robimy dokładnie to samo. Począwszy od całego becikowego, po wszystkie pieniądze z chrzcin, urodzin i jakiekolwiek od kogoś dostanie ma odkładane. Do tego stała suma pobiera mi się co miesiąc z konta na to jego konto. Jakiś czas temu pradziadek dał swojemu jedynemu prawnukowi też większą sumę, to też oczywiście wpłaciliśmy. Mały ma 4 lata, a już ma jakieś fajne oszczędności :) Mi rodzice również duuuuużo pomogli, gdy wchodziłam w dorosłe życie, mojemu mężowi jego rodzice również. Teraz kolej, żebyśmy my ułatwili dorosłe życie synowi.
  5. Życzę Ci tego szczerze :) Uważam, że mało jest takich mężczyzn, którzy nie żyją właśnie flirtami i podziwianiem obcych kobiet, więc tym bardziej Tobie życzę szczęścia. W dzisiejszych czasach wiele rzeczy jest chorych. Dla mnie chorych i na szczęście dla mojego męża również, ale dla wielu te rzeczy to norma, to postęp, to nowoczesność.... Cieszę się, że żyję w małym miasteczku, spokojnym i może trochę zacofanym względem wielkich metropolii. Ale mnie to pasuje. My z mężem nie byliśmy nigdy jakimiś imprezowiczami, nie mieliśmy potrzeby się wyszaleć, lub uczyć bliskości na pornolach. Grunt, to się dobrze dobrać względem przyjętych norm, wartości moralnych, priorytetów... Powodzenia.
  6. JA z kolei nie jestem chyba wrażliwa na męskie piękno, bo w ogóle na facetów się nie patrzę. Owszem, na mojego męża często jak śpi to się gapię i myślę, że jest przystojny i taki dobry....Ale czasem jak na studiach koleżanki komentowały, że idzie facet, który ma świetne pośladki, to ja tego za nic nie widziałam :D Nie zwracam w sumie uwagi na obcych mężczyzn w żaden inny sposób jak na każdego innego człowieka. I jak teraz pomyślę, to jak długo męża znam, nie zauważyłam, żeby jakoś zauważalnie patrzył się na inną kobietę. A co do wierności? No cóż. My z mężem jesteśmy swoimi jedynymi partnerami seksualnymi i wręcz odrzuca mnie jak tylko pomyślę, że mogłabym to robić z innym. Takie już moje dziwne usposobienie.
  7. Ja nie miałam żadnej depresji poporodowej. Wręcz przeciwnie, tak strasznie bałam się porodu, że jak już urodziłam, to byłam przeszczęśliwa, że po pierwsze dziecko jest super zdrowe, a po drugie tak szybko poszło i nawet nie było tak źle :) Nie umiałam doczekać się powrotu do domu i byłam jakaś taka radosna i podekscytowana, że ciężko to opisać :D Szybko wróciłam do formy, wyspałam się z synem za wszystkie czasy i w ogóle nawet mąż mówił, że jakieś hormony radości mnie opanowały :)
  8. elfikowa - hehe to całkiem podobnie do mnie :) i tez nie znosze reala :)
  9. 90% codziennych zakupow robie w Auchanie. Wieprzowine , kurczaki i jajka kupuje od pobliskiego gospodarza. Ma on tez sklep ze swojskimi wyrobami - tam kupuje 2 razy w tygodniu wedliny i takie tam bo sa pyszne - kupuje głownie dla syna i meza, bo ja osobiscie jem minimalne ilosci miesa. Pieczywo w piekarni. Owoce i warzywa latem na bazarze - od kolejnego gospodarza. A tak pozatym to tak jak pisłam - reszta w Auchanie bo lubie ten sklep.
  10. Zasypiam ok. 1:00 wstaję ok 9:00.
  11. Tak. Z miłości. Tylko i wyłącznie.
  12. Tamiła

    Do mężatek

    Mój mąż pracuje codziennie od 9:00 do 17:00 ( chyba że mu się nie chce, to sobie skraca godziny pracy, ale nigdy nie przedłuża ) i poza godzinami pracy czas spędza zemną i z synem. Nie przy komputerze, nie przed TV, tylko ten czas spędzamy w trójkę. Różnie. Z kolegami się nie spotyka. Jedynie robimy latem jakieś wspólne koleżeńskie grille, ale to z 3 razy w roku maks. i to cała nasza paczka znajomych razem.
  13. U nas od zawsze obchodzi sie ten dzien i w ogole te swieta bardzo uroczyscie. Wigilie spedzamy od 14:00 u moich rodzicow. Ja pomagam, maz z synem i tata cos tam tez probuja robic :) o 17:30 zaczynamy czytamy ewangelie, modlimy sie, dzielimy opłatkiem, składamy zyczenia... Jest 12 potraw. Potem prezenty i siedzimy razem przy grzanym winie i koledach az syn staje sie spiacy, wiec tak do 21:00. Pierwszego dnia jezdzimy na obiad do rodzicow meza i siedzimy do wieczora. Drugiego znow na obiad do moich rodzicow i wtedy tez przyjezdza tam moje rodzenstwo z rodzinami i siedzimy do wieczora. Strasznie lubie te dni...
×