Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zebra1807

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez zebra1807

  1. Mala mii, to może u mnie też coś się dzieje, a ja w nieświadomości? Bo młoda jest generalnie strasznie ruchliwa, ale teraz to mi daje czadu do potęgi, czasem nie mogę kawałka przejść bo piszczę z bólu. No i właśnie ten wór ziemniaków, aż by się go chciało podtrzymać. Wczoraj wieczorem do tego pobolewał mnie brzuch nisko, jak przed okresem i krzyże w takim miejscu w jakim całą ciążę nie bolały. A w sumie, niech już się dzieje co chce, chyba wolałabym już być po.
  2. Ale fajnie Kasia, Mała Mii, że Wam się terminy działania klarują :) Zazdroszczę :) Ja zobaczę co jutro powie mój lekarz, jestem ciekawa czy te moje twardnienia i zjechanie brzucha w dół cokolwiek odbiły się na szyjce. Test z dłonią wykonałam, spokojnie mi wchodzi, więc zjechanie brzucha nie było złudzeniem. Wisi jak wór ziemniaków ;) Mała Mii, kurcze czwartek jest już pojutrze :) Ale fajowo :) Ja mam w poniedziałek 11.07 pierwsze ktg...ciekawe co tam wyjdzie. Aaa, historia z paleniem w trakcie porodu - odlot.
  3. Dzięki dziewczyny za wsparcie...jutro mam jeszcze wizytę u mojego lekarza, może go przycisnę jeszcze raz i powiem, że się boję o dziecko. Balbiinka owszem miała, ale cesarka nie stanowi w tym przypadku zagrożenia :) A ja nie mam (czasem myślę, że szkoda) wskazania do cesarki więc pewnie będzie sn. Rodzę w Bielsku - Białej, taki to śląsk jak z koziej d... no ale województwo się zgadza :)
  4. Hej dziewczyny, Ja mam dzisiaj strasznego doła...nie wiem co mnie tknęło, weszłam w internet i sprawdziłam jak się traktuje przy porodzie tego paciorkowca, który mi wyszedł w wymazie. Bo mi dwóch lekarzy powiedziało, że antybiotyk przy porodzie i tyle. i że teraz już nie muszę tego zaleczać. I znalazłam opisy tragedii, ze właśnie tak to lekarze bagatelizują, że nie ma u nas wytycznych i że dziecko powinno być bezwzględnie leczone antybiotykami, jakieś przypadki sepsy i śmierci dzieciaków zaraz po porodzie albo kilka dni po w domu... (przepraszam Was strasznie, że takie tematy teraz...). Czy któraś z Was wogóle została z tym paciorkowcem nie wyleczonym do porodu jak ja? Siedzę teraz i ryczę, że mała może sie zarazić, że ja nic nie mogę zrobić, i że coś się może stać. Na dodatek klinika w której chcę rodzić (bo tylko tam dają znieczulenie) ma tylko podstawowy oddzialik dla urodzonych dzieci i zaczęłam się zastanawiać czy jednak nie rodzić w szpitalu jakby coś było nie tak... jezu, masakra, mam taki mętlik i uczucie, że na nic nie mam wpływu...Co za paskudny dzień :(
  5. Rany, Iwonagos, nie gniewaj się, ale skąd taka agresja, przyczepiłaś się jednego sformułowania i wprowadzasz nerwową atmosferę. Troszkę luzu, każda z nas i tak zrobi po swojemu, bo ma swój rozum i jest dorosła. Skorzysta z rad położnych, pediatry czy doradcy laktacyjnego. I zobaczy czego dziecku potrzeba. Przecież wiadomo, że dyskusje przed podjęciem karmienia są i tak bardzo luźne, tak naprawdę nie wiemy co nas czeka.
  6. Balbiinka, Beatris - gratuluję syneczków i mam nadzieję, że szybko wracacie do sił, pierwsze dwie doby pewnie będzie ciężko, ale potem już coraz lepiej :) Zazdroszczę Wam, że macie już dzieci po drugiej stronie brzuchów :) Coś na razie opadam z sił, więc nie piszę więcej. Aaa, kocio-rybka pisałaś, że o 1 w nocy odeszły Ci wody, to jakoś tak w toalecie i delikatnie czy zalało Cię np. w łóżku? Wiem, że głupie pytanie, ale ciągle mam schizę, że zniszczę materac ...:)
  7. Któraś z Was też pytała o zamkniętą klinikę z powodu gronkowca - polecam lekturę forum kilkanaście stron wstecz, faktycznie tak było, natomiast jakiś tam poród opłacony za 1000 zł można chyba między bajki wsadzić... Cena jest taka sama 490 zł + 50 zł wizyta z ktg tydzień przed porodem. Chyba, że na wizycie wstępnej nie robi się usg to jest coś taniej. Ale nie słyszałam żeby ktoś płacił 1000 zł.
  8. Agula, no ja też byłam u Biernackiego więc opinii na temat innych lekarzy nie mam... Jeżeli zamierzasz rodzić siłam natury, to i tak nie ma znaczenia - urodzisz przy tym kto akurat będzie miał dyżur, a wizyta przeporodowa jest typowo informacyjna. Ja mam ktg 11/07 jak dotrwam, a powinnam. Na razie czasem mnie coś pobolewa, zakłuje, ale nie wiem czego się spodziewać, więc będzie co ma być, raczej nie przegapię. Wydaje mi się, że któraś z Was pytała od którego tygodnia przyjmują na poród - pytałam o to lekarza, więc w 36 tygodniu już spokojnie.
  9. Dziubla, dzięki za super wypowiedzi :) Zrównoważone, na miejscu i uderzające w sedno. Przestałam wchodzić na to forum, bo jeszcze jak je czytałam końcem maja, początkiem czerwca to była tu grupa super wspierających się kobiet przed samym porodem, a teraz pomyślałam, że już nie mam tu co szukać wsparcia, same jakieś zeschizowane historie, straszenie itd. Więc i ja pozdrawiam początkiem 39 tygodnia, z moim niepokojem, opuchnięciem i strachem. Musi być dobrze, termin dokładnie za dwa tygodnie... Czekam na pierwsze dziecko i mam nadzieję, że Eskulap pozwoli mi je przywitać na świecie z mniejszym bólem i traumą niż szpital. Co nie znaczy, że jestem bezkrytyczna - wybrałam po prostu opcję, która wydaje mi się najlepsza w tym i tak przerażającym mnie momencie :) Pozdrowienia dla lipcówek i sierpniówek, dużo wytrwałości, już mamy niedługo :)
  10. Hej dziewczyny, Ale dziś wielki dzień, z podekscytowaniem śledzę forum :) Ja dziś spałam świetnie (chyba nagroda za męczarnie poprzedniej nocy)...śniło mi się, że ważę z powrotem moje 54 kg i śmigam w ukochanych wranglerkach....ech, mam nadzieję, że to się jeszcze kiedyś stanie. U nas chłodno, ale przyjemnie i nie leje, chyba jeszcze spróbuję skoczyć do trzech sklepów na wyprzedaż :) Chciałabym kupić jakieś takie koszulki luźniejsze koło pasa żeby się nie stresować oponkami po porodzie... Ja też wizyta w środę, mam nadzieję, ze mała podrosła kurde...
  11. Ale nastrzelałam literówek, sorrki.
  12. Już wieczór, więc Beatris, Balbiina - trzymam kciuki żeby poszło gładko i bez nerwów za dużch, żeby dzieciaczki były zdrowe i wracajcie szybko do nas. Ale musicie mieć stresa - ale najważniejszy cel - zobaczyć maleństwa, a przy okazji pozbyć się w końcu dolegliwości ciążowego stanu. Beatris - mam szcerą nadzieję, że maluszek wynagrodzi Ci walkę jaką była Twoja ciąża. Donosiłaś, dałaś mu urosnąć i jutro już będzie z Wami. Wszystkiego dobrego dziewczyny! Ciekawe czy ktraś z lipcóweczek jeszcze Was dziś w nocy wyprzedzi :)
  13. To ja zasieję kolejne ziarno niepokoju - gdzie jest Aneczqa? Ma ktoś kontakt?
  14. Wiedziałam od rana, że coś się dzieje, Eli wpis prawie zawsze zaczynał dzień na forum. Ela, jestem okropnie wzruszona i gratuluję córeczki. Pięknie w terminie! Szybkiego dochodzenia do siebie i wielkich pokładów miłości dla kolejnej osóbki w Waszej rodzinie! Strasznie się cieszę :)
  15. Balbiina, no wcale się nie dziwię takim emocjom :) A co do karmienia - to nacisk jest dalej, moje koleżanki nazywają to "terror laktacyjny". Ja się nie zarzekam, zobaczymy jak wyjdzie, ale nikt mi nie wmówi, że jestem złą matką jak się nie będę czuła na siłach walczyć o laktację za wszelką cenę. Tym bardziej, że zamierzam karmić max pół roku albo krócej.
  16. Kasia, ja mam to samo - bieganie do łazienki i ciągła zmiana boków. Balbiina, ale musisz mieć nerwowo dziś. Ale za to jaka perspektywa - jutro zobaczysz mieszkańca swojego brzucha. Moja młoda tak szaleje, że niewiele mogę dziś zrobić, czuję się jakby brzuch był wypełniony do ostatniego milimetra.
  17. Tak pomyślałam, że Ela zawsze bladym świtem informowała nas o swojej bezsenności, a dziś cisza. Czyżby coś się zaczęło, skoro o tej porze nie ma żadnych postów?
  18. Czesc dziewczyny, Omka - zasmucił mnie Twój wpis, musiałaś mieć okropny dzień i generalnie musi być Ci ciężko. Trzymaj się dzielnie, szkoda, że nic nie można pomóc... Jesteśmy z Tobą. Pełnia 15-tego, ja mam termin 18-tego, może coś księżyc wcześniej zdziała. To chyba data bitwy pod /runwaldem, będzie łatwo zapamiętać ;):) Poprzednią noc spałam super, tej nocy na odwrót, max 6 godzin mi z tego wyszło i te spacery ciągłe do łazienki. Wkurza mnie to, że teraz by można jeszcze pospać, a się nie da. Anik - super, że sesja się udała, ja w 9 miesiącu już raczej bym nie chciała, bo brzuszek mam ślliczny, ale twarz i nogi popuchnięte, średni widok. Fajnie, że Polka rośnie i wszystko ok. U nas dziś zimno i ponuro, piorę jeszcze pożyczone od koleżanki grubsze pajace, bo jak tak będzie przy wyjściu że szpitala to mała mi zmarznie.
  19. Cześć dziewczyny, Nie bardzo mam dzisiaj siłę pisać, bo starałam się z moim mężczyzną zrobić coś jeszcze dzisiaj w domu, zamontowaliśmy roletę, lampę i moskitierę w naszej sypialni, przestawiliśmy łóżko żeby zmieścić łóżeczko i zrobiło się całkiem inaczej :) Nie jestem dziś w formie - fizycznie to już pomału dramat, brzuch znów przez znów zjechał niżej, do tego stopnia, że miałam problem wyskoczyć autem na zakupy bo mam wrażenie, że na udach leży mi pięciokilowy kamień. A psychicznie szkoda gadać, Młoda od wczoraj wieczorem rusza się prawie bez przerw, dzisiaj tak mnie kopnęła w spojenie łonowe, ze krzyknęłam i wybuchnęłam płaczem. To nie był dobry pomysł bo wpadłam w histerię, że mam dość i ryczałam dobre 15 minut. Uff. Ale co tam - teraz przede wszystkim myślę o Beatris i Balbiinie :) Dziewczyny nie dajcie się nerwom, pojutrze o tej porze będziecie mamami i macie tę przewagę nad nami, że już o tym wiecie :) Kubolinka pięknie opisałaś swoją cesarkę, dziewczynom i nam wszystkim tego trzeba teraz :) Ela, cieszę się, że dotrwałaś do momentu kiedy przyjęłaś odpowiednią dawkę antybiotyków i zatoki się uspokajają. Wszystkim dziewczynom, które z terminami na dniach, życzę, żeby coś zaczęło się dziać i jakby co - żeby szło gładko i szybko :) Ja w poniedziałek zaczynam 39 tydzień, jeszcze teoretycznie co najmniej dwa, ale jak wszystkie pewnie ma przeczucie, że to może być zaraz. Pozdrowienia dla wszystkich lipcówek, ten miesiąc należy do nas :) Dobrej, przespanej nocki...
  20. Kocio-rybka, ale super, że już jesteście w domku! Dużo wytrwałości, radości z Karolka, szybkiego zbierania sił :) Gratulacje raz jeszcze. Zazdrościmy :) Misia27 - mi się też ciut przykro zrobiło po twardej selekcji :) Ale na szczęście to nie zamykanie forum, to dostęp do maila - więc szanuję prawo założycielki :) Ale forum nie zamykajcie dziewczyny, bo ja jestem uzależniona i napewno bym się poryczała. Freuline - nam w szkole rodzenia mówiła babka to samo o tych nakładkach i powiem Wam, że to chyba prawda - dwa tygodnie temu urodziła moja koleżanka, nie miała kupionych a strasznie bolały ją sutki już po dobie karmienia, więc podarowałam jej moje z canpolu, rozmiar S -i tak są za duże, i to nie chodzi o średnicę tylko o wysokość tego dziubka - jak brodawka go nie wypełnia to tam się gromadzi mleko, dziecku sie to przelewa itd. Dziś właśnie kupiłam S-ki z aventu w zamian za tamte, wolę mieć na wszelki wypadek i zobaczymy. Właśnie spędziłam 1,5 godziny na pucowaniu łazienki, od 30 tygodnia się zarzekam, ze już tego robić nie będę...i robię..taka jestem.
  21. Agusia, no właśnie facetom tak czasem coś odbije sporadycznie, może ktoś go gdzieś po drodze wnerwił i na Tobie się wyżył :) Miałam podobną sytuację ostatnio, zresztą pisałam o niej na forum, na drugi dzień kilka razy byłam przepraszana i słuchałam tłumaczeń, że po prostu bardzo zły dzień i emocje skumulowały się wieczorem więc oberwałam ja.
  22. Hej dziewczyny, ale tu ruch dzisiaj! Co do ochrony prywatności - faktycznie trzeba się bardzo pilnować, ja już się trochę w życiu nacięłam i teraz unikam prezentowania się w nadmiarze. Z przyjemnością oglądałam Wasze zdjęcia i chętnie podzielę się moją Młodą jak się urodzi, ale decyzję pozostawiam balbiinie (wyślę maila z adresem) czy podać mi hasło czy nie. Jedyne co powiem, to że nie czuję się być w jednym worku z tymi co dopisały się do tabelki i cisza, albo pojawiły się na koniec i czują się jak u siebie :) Prawie całą ciążę tu jestem, codziennie czytam, nie codziennie piszę bo nie mam o czym :) Kasia, trzymam kciuki za ściąganie krążka, oby nie bolało! Opti - matko, ale Cię dorwało z tym bólem, strasznie współczuję, pewnie dziecko na coś uciska i dlatego nie możesz stawać na nodze. Ja też niewiele rozmawiam z brzuchem, czasem trochę :) Agusia - no to Twojego męża coś w d... ugryzło chyba, że z takim hasłem wyjechał. Przeczekać a jak mu przejdzie to powiedzieć, że przegiął i żeby się pilnował. Codziennie obiecuję sobie, że już odpuszczę i odpocznę trochę. Jaasne, chyba dopiero jak mnie skurcze chwycą. Wczoraj mnie zajechały moje koleżanki...jedna wpadła na 5 minut, a została 1,5 godziny, zaraz po niej wpadła druga na pół godziny (była 2,5) - nie miałam nawet kiedy zjeść... wieczorem byłam wykończona. Niby to dla mojej przyjemności (ktoś mnie pytał o zdanie, hmmm?), ale ja już trochę się teraz tak czuję, że toleruję w zasadzie mojego faceta i rodziców, reszta mnie męczy. Trochę mam wrażenie jakbym była zwierzątkiem, które się kręci i szuka dobrej norki do porodu ;) Nie bardzo już chcę być głaskana, albo żeby mi ktoś rzucał piłeczkę (tzn. nie mam już siły na rozrywki), raczej mam ochotę na ciszę i spokój. W domu mogę sobie robić, we własnym tempie, dziś tez goniłam jeszcze po urzędach (oczywiście w kolejkach NIKT nawet nie pomyślał żeby mnie puścić), ale jakoś towarzysko już nie mam ochoty się udzieleć - popuchnięta i z obolała. Byle do końca, idę coś podziałać w wielorybim tempie.
  23. Asia - lipcówka, no właśnie mój partner też palacz. Nigdy nie paliliśmy w domu, zawsze na zewnątrz - taras albo ganek i tak już zostanie. Dobre określenie "palaczka wieczorowo - knajpiana" hehe :) I wyobrażasz sobie te 10 minut dla siebie, wieczór, dziecko nakarmione śpi i wtedy zamiast segregować skarpetki chociaż jeden relaksujący papieros... no wiem, jestem okropna, z takim podejściem nigdy nie rzucę. Przyjmuję nagany i słowa oburzenia, ale człowiek taki słaby czasem :)
  24. Haha dziewczyny, ale normalne tematy - widzę, że nam się koncówka pojawia za zakrętem bo o końcu abstynencji się zaczyna myśleć. I ja dołączam do tej grupy, która by się chętnie piwka napiła... W szkole rodzenia nas uprzedzali, że jak będziemy chciały zrobić sobie przerwę np. dwa dni z karmieniem (np. pokarm odciągnięty) i pójść na imprezę, to żeby pamiętać, ze alkohol generalnie pobudza laktację i można imprezę spędzić w łazience w knajpce opróżniając piersi albo wymieniając non stop wkładki :) Ja też nie palę całą ciążę, tzn. od momentu kiedy się dowiedziałam, a to było bardzo szybko. Nie wyobrażam sobie zresztą inaczej. Ale czy nie wrócę...nie będę się zarzekać, czasem mi tęskno za wieczornym dymkiem na tarasie po ciężkim dniu. Z tym, że ja nie palę w dzień i nie z tych co latają po mieście z petkiem w zębach, po protu lubię wieczoriem w spokoju kilka papierosów wypalić - albo lubiłam, może uda się nie wrócić. Dzisiaj załatwiliśmy ważną, ale w sumie komiczną sprawę - tzw. uznanie przez ojca dziecka poczętego. Jako, że nie jesteśmy małżeństwem, to musimy składać oświadczenia - ja, że "tak, ten pan to biologiczny ojciec", a pan, że to jego dziecko. Normalnie robi się to po urodzeniu, ale wtedy musimy być oboje, do 2 tygodni po porodzie, już widziałam gonitwę z noworodkiem przy cycu i gojącym sie tyłkiem po urzędach... A tak to zalatwiliśmy to teraz, dziecko widnieje w papierach urzędu jako nasze, więc sam ojciec, mimo, że nie jesteśmy małżeństwem będzie mógł załatwić akt urodzenia i inne formalności a ja będę odpoczywać i zajmować się małą. Ponadto dziecko dostanie już nazwisko taty w szpitalu, nie będzie zamieszania. Jestem zadowolona, bo im mniej zawracania mi głowy po porodzie tym lepiej.
  25. Atena, gratulacje dla siostry! No i dla Ciebie :) Mam nadzieję, że obie dziewczyny szybko pozbierają siły. Ale poród jak ze złego scenariusza, nie dość, że grubo po terminie, tyle godzin męczarni ze skurczami i jeszcze cesarka na koniec, po co oni ją tak męczyli, ech... ważne, że już po wszystkim.
×