Przypomniało mi się to jak kiedyś koleżanka z liceum mi opowiadała jak jej tatuś-gównozjad strącił w kuchni serek homogenizowany, który się rozwalił, to wziął łyżeczkę i zjadł go z podłogi bo szkoda było tego serka... czaicie?? A sąsiedzi mojej matki to całe życie nie palą światła w domu bo dom stoi w takim miejscu ,że w okna świeci im latarnia z ulicy i dzięki temu mają widno..:)) Z kolei inna sąsiadka jak pracowała w szkolnej stołówce to zamiast produkty na obiady dla dzieci przeznaczyć, targała je do domu i tym żywiła męża i dwoje dzieci, ale za to za zaoszczędzone pieniądze drugi dom pobudowali, przynajmniej mają powód do dumy:))