Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

factorygirl

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. factorygirl

    jestem w rozsypce

    Chciałabym się komuś wyżalić, a chyba najlepiej zrobić to anonimowo. Mam wrażenie,że straciłam cała radość zycia, popadłam w kompletny marazm i otepienie. Jestem na swoich wymarzonych studiach, a olewam je koncertowo. Nie wiem jakim cudem zdałam sesję bez poprawek, ale w drugim semestrze chyba już tak nie będzie...nie chce mi się, po prostu nie chce mi się jeździć na zajęcia, perspektywa 3h w autobusach, żeby pojechań na i z uczelni po prostu mnie dobija. Dodatkowo moja rodzina ma problemy finansowe, a ja nie jestem w stanie pomóc. Nie mam faceta. Najchętniej zagrzebałabym się w łóżku na kilka tygodni i nie wstawała z nadzieją, że pozniej będzie lepiej. Wiem, ze w zyciu wszystko zalezy od nas samych, ale ja nie mam psychicznej siły, żeby wziąć się garść. Czy ktos tez tak ma? Co robić, żeby wyrwać się z tego impasu?
  2. factorygirl

    Jedzenie kompulsywne - komu jeszcze marnuje zycie?

    jest prawie 15.00 a ja tylko na kawie i papierosie. To chore, wiem,ze niszczę sobie zdrowie, od tego co od 3 lat robie ze swoim organizmem mam juz powazne problemy zdrowotne. Jeszcze nie wiem co mi jest dokładnie, ale z powodu zaburzenia równowagi organizmu pojawił się gronkowiec. No ale nie o tym... 3 lata temu zaczeła się dieta, schudłam z 65 do 59 kg (1,7 m wzrostu) i było okej, ale zbytnio się wkręciłam, chciałam więcej, bo podobały mi się efekty i komplementy na temat mojej nowej sylwetki. No i się zaczęło...czułam się dobrze tylko będąc głodna, zeszłam do 52 kg, potrafiłam spędzić cały tydzien na kawie i gotowanych brokułach, bez siły do życia, ale zadowolona. Póżniej oczywiscie musiał zdarzyć się jakiś napad, po którym nie miałam nawet siły wstać z łózka, tak bolał mnie żołądek. Ale ból zółądka to było nic w porównaniu z wyrzutami sumienia i codziennym powtarzaniem "od jutra". Obecnie moja waga waha się w okolicach 53-57, ale najgorsze jest to, ze juz nigdy nie spojrze na jedzenie normalnie. Żałuje tego co sobie zrobiłam.
×