Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

JUTTA100

Zarejestrowani
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez JUTTA100

  1. JUTTA100

    In vitro 2020

    Ja jestem już chyba przebadana wszerz i wzdłuż, przynajmniej tak mi się wydaje. I wszystkie wyniki oprócz mutacji ok.Teraz po nieudanym transferze robiłam jeszcze cytokiny i subpopulacje limfocytów panel rozszerzony. Wyniki są dobre. Miałam konsultacje z immunologiem i genetykiem. Leczę się u dr Olszak. Bardzo nam podpasowała, widać było że się zaangażowała, zlecała różne badania. Zawsze mówiła że lepiej na spokojnie przygotować się do procedury. Była pewna że z takimi w miarę dobrymi wynikamu uda się nam za pierwszym razem. Niestety... Nie wiem już sama czy znowu mam dzwonić i ich męczyć. U Was też po nieudanych transferach odbywały się konsylia lekarskie w Waszej sprawie? Nie wiem dokładnie na czym one polegają.
  2. JUTTA100

    In vitro 2020

    Cześć dziewczyny. Czytam forum praktycznie od początku naszych starań z in vitro czyli od około dwóch lat. Cieszę się z każdych pozytywnych wiadomości i smucę kiedy przechodzicie ciężkie chwile. Jesteśmy z mężem 10 lat po ślubie. W pierwszą ciążę zaszłam po kilku miesiącach starań , niestety zakończyła się poronieniem w 14 tyg. Po ponad roku zaszłam w kolejną ciążę z której mamy cudownego synka. Gdy synek miał 1,5 roku niestety znowu poroniłam. Po kolejnych miesiącach starań lekarz zlecił badanie amh . Gdy okazało się że jest niskie lekarz zaproponował leczenie w klinice leczenia niepłodności. I tak już minęły ponad 2 lata od pierwszej wizyty i moja cierpliwość powoli się kończy. Najpierw pierwszy lekarz stwierdził ,że z takim tragicznym wręcz nasieniem męża to zaleca jednak nasienie dawcy. Nam jednak ciężko było się z taką decyzją pogodzić i poszliśmy do następnego lekarza, który zlecił badanie prolaktyny. Okazało się że jej poziom jest bardzo wysoki więc lekarz zaproponował leczenie farmakologiczne. Po prawie roku leczenia okazało się że mąż ma wzorowe wyniki. Przez ten czas mimo że nie stosowaliśmy antykoncepcji ciąży nie było. Więc przystąpiliśmy do procedury. U mnie oprócz niskiego amh ok. 1 stwierdzono mutację mfhr. W lipcu 2019 mieliśmy pick up z którego otrzymaliśmy 3 zarodki. Były one poddane badaniom genetycznym z których wyszło że niestety jeden zarodek jest nie[prawidłowy. Czekaliśmy więc na kolejny cykl i kriotransfer. Czekałam na miesiączkę aby rozpocząć przygotowania i jakie wielkie było nasze zdziwienie gdy okazało się że jestem w ciąży. Niestety i ta ciąża skończyła się niepowodzeniem. Musiałam odczekać kilka miesięcy i w końcu w lutym odbył się nasz pierwszy transfer. Pomimo pierwszych dobrych wyników i radości z powodzenia transferu znowu musieliśmy przechodzić ciężkie chwile i pogodzić się z porażką. Teraz niestety przez koronawirusa sytuacja się skomplikowała. Ja wszystko rozumiem, ale widzę że transfery w miarę normalnie się odbywają a u mnie jest problem że niby są odwołane konsylia lekarskie. I mam przekazaną informację że mam czekać i tak już od 3 miesięcy.Też już nie jestem najmłodsza mam 39 lat więc nie ukrywam że czasu coraz mniej a o naturalną ciążę starać się na razie boję. Napiszcie mi jak to u Was w klinikach wygląda. Ja jestem w Invikcie w Gdańsku. Pozdrawiam
×