Musimy się duzo modlić za naszych chłopaków,jedynie tym mozemy im pomóc,ja tak szczerze mówiac mam staszny zal do Boga,ale powiem wam dziewczeta ze po ostatniej wizycie u psychologa ,naprawde miłej i sympatycznej pani,osoby wierzącej,zrozumiałam ze nie pomogą mu moje łzy i obojetnosc na życie.Nie te wszytkie miliony swiec na grobie piękne kwiaty które zaraz zwiedna,tylko własnie modlitwa.chociaż moje modlitwy sa nie do końca takie jak powinny bo płyna ze strachu przed Nim ze jeszcze bardziej mnie zrani i skrzywdzi to modlę się za niego i proszę że skoro jego świeczka była tak krótka i tak szybko wypełnił swą misję tu na ziemi,to niech TAM będzie szczęsliwy i niech z góry czuwa nade mną i nad naszym synem,mam nadzieję że kiedyś go tam spotkam.Nasz czas tu na ziemi w obliczu wieczności jest chwila i minie szybko a wiecznosc spedzimy juz razem i nikt a anic juz nas nie rozdzieli,mam na co czekac....