Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

gosik96

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Wszystko napisane przez gosik96

  1. Nela, u nas - gdyby była dziewczynka - miała być Fionka :)
  2. Hej hej hej! Kope lat! Widzę, że wiele z nas jest ciężarnych po raz drugi, albo już rozpakowanych! O Antałku i Iwce wiedziałam, ale o reszcie nie! Gratuluję dziewczyny! Włosy mi się jeżą na karku na myśl o drugim dziecku - ale i mnie przyjdzie się zmierzyć z tym wyzwaniem. Jestem też w ciąży - termin na 15 marca, będzie drugi chłopak! Mieszkamy w Londynie, tutaj mam prowadzoną ciążę w ramach publicznego systemu i póki co nie mogę narzekać. Z uwagi na komplikacje w pierwszej ciąży jestem tu pod opieką ginekologa położnika. Ale z ostateczną oceną wstrzymam się do czasu po porodzie :P Niestety to dopiero 25 tydzień a kilka dni temu okazało się, że szyjka macicy drastycznie się skróciła i grozi mi wcześniejszy poród. Co 2 tyg będą mi robić jakiś test, który ma niby przewidzieć, czy poród nastąpi w ciągu następnych 2 tyg. I tak co 2 tyg. Powinnam się oszczędzać a ja latam jak szalona - bo jak tu nie latać przy takim Kornelu? :P Czytam o waszych dzieciach i je sobie wyobrażam - czy nie uważacie, że te 2 latka to jest najsłodszy i najlepszy wiek jak do tej pory? Kurcze, my jesteśmy w Kornelu tak zakochani, tak nim zafascynowani! Tym, jak się wszystkiego szybko uczy, jak chłonie to, co się do niego mówi, jak cieszy się naszą obecnością i jak proste zabawy z nami dają mu wielką radość. jak się potrafi spontanicznie przytulić, jak udaje dorosłego gdy jesteśmy na zakupach, jak fantastycznie próbuje się komunikować słowami, jaki jest dobry dla innych dzieci, jak patrzy nam pytająco w oczy, gdy o coś prosi lub "pyta". Cudny to czas i chłonę go jak mogę. Kornel chodzi do żłobka 2 dni w tygodniu - początki były bardzo trudne, przyzwyczajaliśmy go aż trzy tygodnie po 3 razy w tyg i nadal płakał, gdy go zawoziłam. teraz jest lepiej - choć ma gorsze dni. łapie angielski w mig - woli mówić "apple" niż "jabłko" - choć, wie, że to to samo i potrafi wymówić obie wersje. Mówi "yes i "no" - zamiast tak i nie. I tak wiele innych wyrazów. A przecież większość czasu słyszy język polski! :P Ja skończyłam tu w Londynie szkołę fotografii i zamierzam w tym kierunku iść z wlasną karierą - także zupełne przebranżowienie. Dla drugiego synka nie mamy jeszcze imienia - nic, ale to nic nam się nie podoba. Może Wy pomożecie? Potrzebujemy mieć takie imię, żeby po polsku brzmiało "normalnie", ale żeby też było łatwe do wymówienia dla anglików - bez polskich znaków itp. Może któraś coś podrzuci?
  3. Misia, na 92??? O wow, to rosnie nam top modelka! Kornel jest wysoki ale ciuchy na 86 a nawet wiele spodni na 80 jest na niego dobrych! Niezle Natka wystrzelila! Kornel ma rozowy pchaczyk - dostalismy po poznanej tutaj Mai :) i go kocha (kornel swoj pchaczyk)! Dzis bylam z nim w sklepie z zabawkami i tam na placu zabaw postawilam go przy takim chlopiecym pchaczyku, zeby sobie chodzil. Ale on nie byl zainteresowany, przeraczkowal gdzies miedzy inne zabawki i nagle patrze a on idzie taki zadowolony, dumnie pchajac... rozowy pchaczyk! Identyczny jak mamy w domu! On sie w domu z tym pchaczykiem pod prysznic pcha! Tak go kocha :) Misia jak tylko Natalka nie goraczkuje to nkech wychodzi chociaz na 20 min nawet przy kiepskiej pogodzie (no chyba ze wiatr jakis strasznie silny i zimny). Jeja musze nadrobic zdjecia, ale moze jutro.
  4. Misia, nie przejmuj sie bieganiem :) zacznie w swoim czasie i wcale nic nie powinna. Tutaj w uk maja w tej kwestii cale szczesxie bardzo wykuzowane podejecie i nikt sie niczemu nie dziwi :)
  5. Co do mowienia - kornel mowi sporo, ale rozumie doslownie wszystko. Najwiecej i naczesxiej mowi "mama, tata, baba, to lub ma - zeby mu cos podac, , u-u - pies; koko- kura, sssssss- waz, oto- autobus, auto; ułaaa - samolot, koparka; oko, ama - jesc i smoczek. Czasem mowi nagle "malina" (imie jednej z naszych kocic) ale mowi to raz na kilka dni tylko i to sam z siebie. Probuje tez "czikita"- druga kocica i wychkdzi mu cos jak "kiczita"- to probowal moze trzy razy. Chodzimy duzk na zajecia po angielsku u ogladamy tutajsze bajki, no i codzienne sprawy i rozmowy tez sa po angielsku - takze bedziemy miec tez dziecko dwujezyczne. Zwlaszcza ze zamierzam sie troche wesprzec zlobkiem. Choc nie wiem jak to sie uda bo on strasznie jest mamusiowy i nie lubi mnie tracic z oczu... Mlody jeszcze sam nie chodzi, ale z pchaczykiem to biega. czasm widze jak go doslownie podnosi odrywajac wszystkie kola by ominac przeszkode badz zmienic kierunek. Kilka dni temu stanal sam na chwile bo sie zapomnial jak pil soczek z niekapka. Pusfil pchaczyk bo obiema rekami zlapal kubek niekapek. Stal tak i bil smiesznie balansujac brzuszkiem. To bylo we wtorek i jeszcze tego nie powtorzyl. W ogole bardzo jest ostrozny pod tym wzgledem. Wlasnie szykujemy sie do przeprowadzki. O zgrozo - znow pakowanie itp. Ja pkstanowilam zaczac sie realizowac. Tez juz popadalam troche w depreche, nie wiedzialam czego chce od zycia, gdzie w ttm wszystkim jestem ja i kim tak wlasciwie jestem - ja jako ja a nie mama kornela. Co mam robic ze swoim zyciem? Pewnego dnia cos we mnie peklo i doznalam olsnienia! Chce cos zmienic w swoim zyciu, chce robic cos, co kocham. Postanowilam isc do szkoly i rozwinac swoja pasje i poczulam, ze wskoczylam na wlasciwy tor. Nie wiem dokad mnie on zaprowadzi, ale nie obchodzi mnie to. Nagle poczulam sie dobrze we wlasnej skorze. Moja rodzina puka sie w czola - moze ie wprost, ale da dosyc sugestywni. A ja chodze jakby mi ktos skrzydla doczepil :) Postaram sie nadrobic wiecej waszyxh wpisow. Trudno mi znalezc czas. Kornel zaraz chce mi wyrywqc telefon lub przeniknac do komputer :) jest bardzk bardzk bardzo absorbujacy. I oazdego dnia coraz bardziej cudowny! Kocham tego malego czlowieka Nadrobie niedlugo wiecej wpisow. Trzymajcie sie dzielnie!
  6. Hej heeeeej! Dawno mnie nie bylo, nadrobilam tylko kilkanascie ostatnich wpisow, bo padam. Misia, super newsy! Z praca za rogiem mistrzistwo! Co do chorob - gdzies ostatnio czytalam, ze dobrze jest dziecko (c)hartowac - jeja sorry nie wiem jak jest poprawnie. Robi sie to tak, ze na dworze w zimny dzien (o ile nie ma wiatru) zdejmujesz dziecku czapke na 5 min. Nasteonego dnia na 10 min i tak wydluzasz ten czas tylko nie wiem do ilu. W domu pozwalasz chodzic bez skarpet tez najpoerw chwile a z czasem coraz dluzej. Nie przegrzewac, nie ubkerac za grubo. Interesowalam sie tym bo Kornel tez dosyc czesto cos lapie. Dzis wlasnie konczymy antybiotyk i jakies leki wziewne dostalismy. Ale wczoraj juz z nim poszlam na spktkanie z grupka dzieci- tutaj zalecaja by dziecko wracalo do zlobka (o ile czuje sie dobrze) juz 24-48 godzin po ROZPOCZECIU BRANIA ANTBIOTYKU. Szok- ale moze cos w tym jest, zeby az tak nie izolowac. Zobaczymy jak to bedzie w pryszlosci. Misia no i gratulacje z okazji podwyzki. No i do pracy pieszo - jeja mistrzostwo! Ale ci sie trafilo! I jeszcze mieszkanie? Fiu fiu fiuuuu, rewelacja. Nareszcie bedziecie na swoim, niezalezni od nikogo. Pelnia szczescia. Jak malo kto bedziecie potrafiki docenic to, zego udalo wam sie razem dokonac :) wspaniale sie czyta takie wpisy! Iwka, widze ze u was nadal troszke pod gorke. Nie lam sie kochana, masz nas na forum - i lzy i zlosc zawsze mozesz bezpiecznie tutaj nam przekazac :) z zus w koncu sie przeciez wyjasni, prawda? A dzieci i siedzenie w domu - to jest etao przejsciowy - za kklka lat bedziesz miala dwojke odchowanych dzieci, a niektore z nas byc moze znow wejda w temat pieluch. To jest trudny czas, ale przejsxiowy!
  7. Aaaa i my na szczepienie idziemy w poniedziałek - odkładałam i odkładałam. Podobno w Polsce jakieś 5 mies dziecko zmarło po powikłaniach po szczepieniu? Będzie miał MMR i pneumokoki i meningokoki. Assiula - fotki uzupłnię, obiecuję! Co do karmienia to zupki kupne są już zupełnie bleeee. Musze sama gotowac i koniec. No i kanapki wszelakie są good! A co do zasypiania - u nas czasem są dwie a czsem jedna drzemka w dzień. Ostatnio mamy skok rozwojowy - młody wcina za 3 i prawie nie śpi w dzień - masakra! A wczoraj wieczorem zasypiał M w wannie podczas kąpieli - nigdy wczesniej się to nie zdarzyło. No ale w dzień spał może 20 min łacznie - w samochodzie, więc trudno się dziwić. Z zębów mamy 7 oraz przebiły się trzy czwórki - ciężko wychodzą. Młody ma ciągle stan podgorączkowy i ten ból go pobudza strasznie. no i wszędzie go pełno, lata jak nakręcony. Chce jeść i jednoczesnie coś robić, nie może usiedzieć. Zrzuca wszytsko co napotka na swojej drodze. a szafek w kuchni to zupełnie nie potrzebuję - wszytsko i tak leży na podłodze.
  8. Antałek, ogromne gratulacje! Biedny malutki, zapalenie płuc na "dzień dobry" - tak długo go wyjmowały, że chłopaka przewiało ;) nie no a tak poważnie, wyobrażam sobie, co przeżywaliście - intensywna terapia to musi być straszne no i bardzo poważne... Całe szczęscie, że już dobrze i za kilka dni będziecie razem! Dziewczyny, strasznie was przepraszam, że się nie odzywałam, ale kmpletnie nie miałam na nic czasu. Szukaliśmy mieszkania bo tutaj wypowiedzieliśmy umowę najmu. Szukanie mieszkania w Londynie to koszmar - jeździłąm codzienie oglądałam po kilka. W końcu trafiliśmy na bardzo bardzo bardzo ładne mieszkanie, położone przy cudnym parku z widokiem na zieleń i ze świetnym dojazdem do miasta, więc mój M zamiast 1.30 - 1.40 do pracy będzie jeździł max 45 min od drzwi do drzwi. Duża oszczędność czasu! A i ja będę miała o wiele lepszą bazę wypadową na podbój Londynu :) A cenowo będzie tak samo jak teraz więc sukces! :) No i siłownię mamy na dole w cenie więc mam ambitne zamiary (oby się na zamiarach nie skończyło) przygotowania sie do lata, hehe :D Ale kosztowało nas to dużo zdrowia. Kornel momentami świrował już od tego jeźdżenia.Cieszę się, że mamy już to za sobą. Kornel uwielbia samoloty - tutaj lata ich bardzo dużo, więc spacery czy jazda autem to ciągłe wskazywanie paluszkiem w niebo :D Sam nie chodzi, ale przy meblach to wręcz zasuwa. Za ręce nie chce chodzić, choć zrobił ostatnio dwa kroki i był z siebie mega dumny. Mówi w sumie tyle samo co wczesniej, ale rozumie skubaniec wszytsko, co się do niego mówi. Wymuszanie płaczem - normalka. czasem ulegam dla świętego spokoju - przyznaję. Przez to uleganie zepsuł nam nianię elektroniczną oraz wydzwonił do wielu znajomych i rodziny :D Słuchajcie - ostrzeżenie! Mojej koleżanki syn w wieku naszych dzieci wypadł z łożeczka. Wspiał się po konsoli od karuzelki - zamontowali mu ją za nisko i on na nią postawił nogę i wyskoczył na głowę. Noc w szpitalu mieli bo wymiotował. Także te konsole trzeba montowac jak najwyżej górnej krawędzi łóżeczka! Jeja nie mam nawet czasu poczytać dokłądnie co u was, strasznie was przepraszam - młody śpi muszę iść buraki zetrzeć na obiad :D Taka ze mnie kuchara i pani domu, hehe :)
  9. Hahaha, Antałek, szczęśliwego ciachnięcia! Historia z żelazkiem niezła :D Będą mieli lekarze później co opowiadać :D Iwka, wpisami gości już wiemy, że nie należy się szczególnie przejmować :)
  10. Zdrowia wszytskim chorującym! Ogromnie współczuję. Phoney, a może to trzydniówka? czy już była? Może być dwa razy bo to dwa różne wirusy powodują. Charakterystyczna jest gorączka i brak innych objawów. U nas sylwester miał być nudny, a dosłownie ok 17 zgadałam się z koleżanką, którą poznałam niedawno tu w UK, że oni siedzą w domu bo mieli gdzieś jechać ale plany się zmieniły. Także zaprosiliśmy ich do nas i mieliśmy rewelacyjnego sylwestra - śmiechy, żarty, przekąski, wspaniałe drinki. Coś cudownego! Dzieci spały grzecznie :) Życie nas czasami zaskakuje. Dziewczyny, oby ten Nowy Rok i wszytskie następne przyniosły Wam wiele szczęścia! I oby nasze dzieci już więcej nie chorowały!
  11. O rajuuuu Misia, tak mi przykro! Strasznie smutne wiesci, biedna Natalka! Kurcze brzmi to potwornie. Nie wiedzialam, ze tak czeste sa te powiklania... My tez jestesmy przed szczepieniem. Misia jak sie nazywa ta szczepionka? Mozesz sprawdzic w ksiazeczce? Moze sa rozne - roznych producentow?
  12. Hej hej dziewczynki! Sorry za czas milczenia, ale w Polsce miałam strasznie zajęty czas i jeszcze się rozchorowałam a młody miał problemy z zębami z krwiakiem na dziąśle włącznie. Już jesteśmy w UK. Assiula, u nas impreza trwała od ok 12 do ok 19. Wszystko się udało, rodziny się świetnie dogadały (pierwszy raz spotkanie pełnymi rodzinami - rodziców i rodzeństwa), dzieciaki szalały - rewelacja. Tort zrobiłam zupełnie inny niż planowałam, niestety nie wyszedł zbyt smaczny - za suchy :( Oczywiście nikt mi tego nie powiedział - sama tak uważam. Ale oczywiście ważniejsza atmosfera niż smak tortu, więc się szczególnie tym nie przejęłam. Obejrzałam Wasze fotki - Piękne! Pysia, Igor to cały tata! A ty wyglądasz rewelacyjnie! Patryk Silie - piękna sesja! Assiula - Krystian faktycznie do Ciebie mega podobny! Próbuję się tu w UK jakoś ogarnąć, ale jakaś taka jestem... Nie mam planu na siebie i trochę mnie to dołuje. Miałam plan na polskę, ale po co robić coś w Polsce, gdy planujemy na razie życie w UK. Terli, fajnie, że się odezwałaś - trzyam więc kciuki za drugie podejście :) Mrufka - przykro czytać o komplikacjach po szczepionce... Nas też zaraz czekają szczepienia. Silie, przywróciłam zdjęcia terlikuli z Kosza do odbiorczej :) Btw - terlikula - piękny tort i super obie wyglądacie! Phoney - ten sam pomysł chciałam podsunąć co pysia - spróbuj dać coś przeciwblowego - ja też stawiam, że to zęby. U nas gdy idą zęby to jest horror - teraz akurat odstatnich kilka dni jest z zębami spokój i młody jest dosłownie innym człowiekiem! Niesamowite jak się zmienia, gdy go nic nie boli!
  13. Wesolych Kochane! Wyspanych! :) Codziennie chodze spac o polnocy a nawet pozniej. Nie wyrabiam sie sama z przygotowaniami, a jeszcze latanie po lekarzach i odwiedzwnie rodzinki/ przyjaciol. Kornel mial krwiaka na dziasle i to go tak strasznie bolalo- czworka na szczescie juz sie przebila i orwiak sie goi- bylismy u stomatologa i dal masc ale niewiele brakowalo a bylby antybiotyk. Mlody w pewnym momencie juz nic nie chcial jesc ani pic i tylko plakal i lkal... Ja NADAL chora - jutro wykupuje antybiotyk niestety bo juz 2 tyg mi sie to ciagnie. Ale w miare funkcjonuje jakos. Pewnie jakbym sie zdrowo wyspala i odpoczela to byloby inaczej. Jutro wigilia, M bedzie lecial do nas wieczorem i w ogole jest ryzyko, ze nie doleci bo w UK pogoda fatalna i jak sie opozni wylot z Londynu to nie zdazy na przesiadke i jeszcze sie okaze, ze bedzie musial spedzic noc w paryzu... Dodatkowo jak przyleci to w pierwszy dzien swiat z nikim sie nie zobaczy bo caly dzien bedziemy zapieprzac przygotowujac sie na urodziny. Ale za to drugi dzien swiat cale nasze rodziny sie spotkaja :) Oj trudne jest takie latajace zycie. Sto lat wszystkim naszym dzieciaczkom z okazji ich urodzin! I wszystkiego wspanialego na te swieta. I robcie duzo zdjec! A jeszcze tylko naoisze ze mlody zaczal sie nareszcie do mnie przytulac! Wczesniej nie bardzo to lubil, a teraz wtula sie we mnie slodko. Cudne to chwile, karmie sie nimi doslownie...
  14. Gosciu, moj brqt ma corke ze stycznia 2012, mj synek jest z grdnia 2012. Roznica na poczatku byla oczywiscie gigantyczna, teraz nadal jest, bo tamta jest jakby nie patrzec dwa razy starsza - moj ma rok a tamta za miesiac dwa lata. Ale mysle ze za rok juz ta roznica taka straszna nie bedzie a za dwa lata to juz sie zacznie zacierac. Rozumiem, ze chodzi Ci o to, czy lepiej, zeby Twoje dziecko bylo najstarsze czy najmlodsze w swoim roczniku? Czy to naprawde ma az takie znaczenie? :) Zycie jest tak zlozone, ze zapewne jest mnostwo zarowno wad jak i zalet obu tych polozen. A Twoje dziecko najlepiej niech przyjdzie na swiat w swoim czasie :) Justi, wszystkiego najwspanialszego na nowej drodze. Oby byla gladka i szeroka! Wspanialych Swiat! Odzywaj sie jak tylko bedziesz mogla. U nas chorob ciag dalszy. Ja znow cierpie na bezsennosc z powodu kaszlu. Jeja dusze sie normalnie, lzy z oczu leca, juz nie mam sily kaszlec, a jeszcze mnie meczy. Bylam wczoraj u lekarza - z uwagi na moja watrobe mam sie poleczyc objawowo tona lekow a jak po 3 dniach nie bedzie poorawy to dostalam recepte na antybiotyk jednodawkowy. Kornel trzymal sie dzielnie, ale wczoraj tez zaczal kaszlec - na szczescie w nocy go nie meczy. Meczy go za to w dzien cos i nie wiem co. Dooatrzylam sie czegos na gornym dziasle, jakby mial tam uaz i odstawal mu kawal dziasla, jakby oderwane bylo czesciowo... pediatra (pierwsza lepsza do ktorej byl termin) nie mogla (nie chciala?) tam mu dokladnie zajrzec i kazala isc do dentysty. Powiedziala ze nie widzi dokladnie co to jest. Jade z nim rano koczowac pod gabinetem dentystycznym zeby sie wcisnac - bo terminow wolnych nie ma az do "po swietach". A mlody marudzi w dzien strasznie, ma jakies takie jakby napaey bolu kiedy nagle zaczyna sie krzywic na twarzy i plakac tak jakby "w sobie"- tak jakby ten bol go przytlaczal, wyglada, jakby to bylo cos takiego trudnego do zniesienia. Mamy tez lekka biegunke. Goraczki brak. Dziwne to- moze to zeby jednak. A moze to wlasnie to cos na dziasle...
  15. Dorka, kuba prezentuje swoje uzebienie wspanie! :) mozna sie przestraszyc, wyglada to jak ostrzezenie przed ukaszeniem, hehe. Co do oduczania gryzienia, szczypania itp- nie nalezy krzyczec, piszczec itp- to powoduje, ze dziecko jest zainteresowane nietypowa, czy nawet smieszna dla dziecka reakcja rodzica i zacheca do tego, by dzialanie powtorzyc. Lepej jest natychmiast np po ugryzieniu przerwac zabawe czy inna aktywnosc, ktora sie w danej chwili wykonywalo, spokojnym ale zdecydowanym tonem powoedziec*****kazac "nie wolno, to boli" i mowa ciala na kilka/kilkanascie sekund "odwrocic sie" - tak jakby stracic zainteresowanie dzieckiem. Dla niego utrata zaineresowania to kara i zaczyna rozumiec bezposrednie polaczenie przyczyna (ugryzienie) - skutek (mama nie chce sie bawic) - czyli ze gryzienie sie nie oplaca. Po tych kilku, kilkunawtu sekundach wracamy do przerwanej aktywnosci jak gdyby nigdy nic, z usmiechem itp. U nas to dziala na ciagniecie za wlosy- mlody lubi moje wlosy i bawi sie nimi duuuzo delikatniej, ostrozniej. Ale lubi sobie od czasu do czasu matke tak z zaskoczenia wytarmosic za czupryne. Koliberek - w odniesieniu do akcji z wymuszaniem - u nas jest to tez temat na czasie. Zwlaszcza sprzety elektroniczne - jak mu nie dam kompa czy telefonu to dla niego najwieksza tragedia/ porazka osobista. Kladzie sie na podlodze i od razu ryk i taka zlosc. Nie moge przy nim nic zrobic na kompie czy napisac smsa... Ale wystarczy ze zaczne sie z nim bawic czyms innym, odwracam uwage i zaraz jest ok. No chyba, ze jest zmeczony, wtedy nic nie jest ok :) a jesli do tego dochodza zeby to juz w ogole wszystkoe jest bardzo NIE-OK. A ja mam kolejna bezsenna noc sponsorowana przes paskudny kaszel...
  16. Nela, u nas z rekawiczkami to samo! Zdejmuje rekami lub zebami i wyrzuca. A jak moja mama mu zalozyla na sznureczku to wyrzuca i wyrzuca i wyrzuca... jakies dziwne te rekawiczki, sie przyczepily :) Bylismy dzis u lekarza na ogolnym przegladzie i mlody mierzy 79cm i wazy 10,2kg. Doktor potwierdzil, ze zebole ida z kazdej strony doslownie. Mlody u lekarzy jest mega grzeczny, sookojny, zaciekawiony- pozwala sie badac, zagladac sobie w uszy, chetnie otwiera buzie by zajrzec mu do gardla :) zagaduje nawet lekarza. Justi tort wyglada rewelacyjnie! Swietnie to wyszlo! Tosia piekna, jeja z tymi rurkami zdjecie az lapie za serce... Mikolaj superowy, ale to chyba nie Tosia ;)) Pysia Igor jaki dumny z auta! :) Oraz jeja jaki ty masz tam porzadek! :)
  17. Proszku do pieczenia ja zawsze daje duzo mniej niz w przpisach albo wcale. Trudno mi pojac ze na jedno ciasto zalecaja 2 lyzeczki proszku... przeciez to chemia jest. I Justi ma racje- jak jest duzo to piecze w jezyk. A ja bylam w klinice Ambroziaka. Poddalam sie kilku magicznym zabiegom na buzie :) Oj dawno moja buzia nie zaznala tyle dobrego, hehe :) Dzis wygladam kiepawo, ale podobno jutro bede kwitnac :) Tak w ogole to pojechalam tam zamknac sobie naczynka na udach - ale okazalo sie, ze trzeba to zrobic inaczej i naczynek mi nie zamkna. No ale skoro juz tam bylam, to zapytalam, czy moga mi cos zrobic z twarza. Full wypas. Polecam. Rano mlodemu lapalam mocz. Jeja 2,5 godziny z nim siedzialam! Na ostatnia chwile dojechalismy do ambulatorium, by oddac do analizy. Juso gryzienie w reke to u nas ciagniecie za wlosy. Choc ostatnio w chwilach zlosci woli mnie za wlosy pociagnac albo podrapac mi twarz. Calowanie super. My tez mlodego w usta nie calujemy :) a on jak sie przymila to tak fajnie otwiera usta i przybliza twarz do mojej glowy i tak nie bardzo wie co dalej :) Mamy problemy ze spaniem. Rozregulowal sie mlody totalnie... nie wiem czy spie 4 godziny na dobe przez niego i prsez napady kaszlu, ktore mnie mecza. Ajjjj, ide wieszac pranie i spac. Na kanaoie spie zeby nie budzic mlodego w sypialni. Iwka ja ostatnio tez na Targowku bylam :) Powiem wam, ze dom to dom. Kocham to miasto. A moje mieszkanie - jeja, cudnie mi w nim :)
  18. Justi to Twój tort brzmi bardzo wypaśnie i smacznie! Byliśmy rano u lekarza - młody podobno zdrowy, ale jeszcze soiśki musimy złapać do badania. Za to zęby idą ponoć na całego. także na szczęście nie jest przeziębiony, ufff. Także ja się tylko musze wykurować. Dziś się będę kurować wieczorem na mieście :D Jupi! :)
  19. Justi, strasznie współczuję Wam tych przejść, zwłaszcza Tosi, ale Wam - rodzicom - także. Dobrze, że Twój M wziął to na klatę. Szacun. Nie ma nic gorszego niż cierpiące dziecko. Nie ma nic gorszego niż cierpiące WŁASNE dziecko... U nas dramat - usypiam młodego od 20 - jest 22.30... Chyba się udało wreszcie. Ryk po całości, gorączka. Chyba jutro zaliczymy lekarza. Mnie też by się lekarz przydał. Antałek, ze szparką babci mistrzowski tekst :) Assiula jak zawsze niezawodna jesteś w poprawianiu humoru. Mrufka, obyście jednak nie musieli przechodzić tych wszytskich badań :( Ach, na domiar pechów zepsuło mi się auto, któr pożyczył mi tata. Wczoraj jechałam na resztce akumulatora (pękł pasek alternatora) przez lasy z nosem przy szybie - wyłączyłam nawet nawiew a światła już praktycznie nie świeciły - nic nie widziałam bo szyby parowały a światła nie oświetlały drogi. W końcu się poddałam bo już nic nie widziałam i musiał braciak po mnie wyjeżdżać na ratunek. Z resztą wczoraj cała lawina pechów, z samochodem na finał. A dziś, żeby nie było lepiej - wzięłam się za próbny tort kornelowy. Przygotowałam ciasto na biszkopt z przepisu Iwki. Wszystko gotowe... piekarnik się zepsuł... Kufaaaaaa, myślałam, że coś rozwalę ze złości. Zwłaszcza, że na uro młodego większość dnia miała być z piekarnika! Na szczęście okazało się, że to prosta, elektryczna usterka - mój brat znów mnie uratował - pamiętał jak się wprowadzałam do swojego mieszkania (trylion lat temu!), że był jakiś problem z piekarnikiem wlaśnie i się okazało, że wteczkę trzeba podłączyć odwrotnie. A ja zdążyłam już próbować kilku innych sposobów naprawy, nawet próbowałam już serwisy obdzwaniać. A tu się okazuje, że wtyczka odwrotnie i działa! No i biszkopt Iwki wyszedł wspaniały! Urósł (nie dawałam aż tyle proszku do pieczenia - pół miary z przepisu dałam) cudnie! Mama się śmiała jak go posłusznie - zgodnie z zaleceniem Iwki - upuszczałam na ręcznik na podłogę :D I gdy ostygł cudnie dał się pokroić na trzy części i był wspaniale, równomiernie upieczony! Siedział w piekarniku 35 min - ale zrobiłam w małej foremce 16cm - za to głębokiej. Kupiłam taką tortownicę rozciąganą 16-30cm okrągłą, bez dna. Fajna sprawa. Kremy zrobiłam dwa - oba na bazie śmietany bitej i mascarpone, ale trochę różne. Jeden z nich wyszedl zdecydowanie pyszniejszy. Biszkopt nasączyłam sokiem z pomarańczy i cytryny. Dodałam gruszki w syropie ze słoika do kremów. Oraz część zrobiłam z nutellą a część z dżemem porzeczkowym. Po degustacji zdecydowałam, że krem będzie taki, gdzie bitka śmitka dominuje (ubita śmietanka Łowicka Tortowa 36% - Kupiłam też Śmietankę Gostyń 30% ale nie mogłam jej ubić - może dlatego że w czasie ubijania przelałam do innego pojemnika), jest niewielki dodatek mascarpone. Z owoców do samego kremu dodam gruszki w syropie ale też jakiś kwaśny owoc - np. ananasa - raczej świeżego. No i chcę jednak z nutellą, ale też może dodam cienką warstwę banaów. Tort pokrywać będę masą lukrową i będę lepić ozdoby z masy właśnie (ratuj się kto może). Zdolnośc**plastycznych to ja nie mam (zwłaszcza brakuje mi połączenia - wyobraźnia - ręka) - bo zawsze sobie wszytsko tak pięknie wyobrażam, a potem nie umiem tej artystycznej wizji zmaterializować. Ale zobaczymy - może lepienie jest dla mnie bardziej odpowiednie niż rysowanie :P Smykałkę do technicznych robótek mam. W każdym razie - Iwka wielkie dzięki za ten przepis! Justi daj znac jak c****szło pieczenie i obfotografuj co tam zmajstrowałaś. O raju, zbieram się do spania - jeszcze musze tylko... o żesz w morde ile ja jeszcze muszę...
  20. Dziewczyny, ja tylko na moment. Justi, pamiętam o 13.12-trzymam kciuki! Przylecieliśmy dziś do PL - ja z młodym. Lecę spac bo padam. Daję tylko znać, ze żyję. Buziaki!
  21. Assiula ten opłatek na tort to może być dobre rozwiązanie w sumie, choć takie trochę "bezosobwe". jak już tort robisz sama to może i górę jakąś sama wymalujesz czy coś... Mądrzę się a sama nie wiem co mam na górze zrobić :P daj znać jak jeszcze coś znajdziesz :P :D Może takiś tutorial jak ozdobić tort krok po kroku? ;P
  22. Monika tadzio cudny, faktycznie był wlepiony w mikołaja oczami dosłownie :D fajnie, że się nie bał! Tort wygląda ciekawie, wygląda na taki "zdrowy" - jakby zbożowy?
  23. Assiula to będziemy robić urodziny tego samego dnia :) Ja w czwartek lecę do wawki i wtedy też mam zamiar zrobić próbę tortów - obym tylko czas na to znalazła. jak nie - będzie improwizacja. Wezmę ten przepis na biszkopt od iwki skoro się sprawdził. Fotki nowe zaraz bejrzę. musze się spieszyć bo musze szybko obiad ugotowac i siebie ogarnąć póki młody śpi.
  24. phoney udanych urodzin! A jak t z tortem będzie u was bo nie pamiętam? A i wczoraj byliśmy na ważeniu - 10,1 kg - myślałąm, że waży z 11, a tu niespodzianka.
  25. Dziewczyny, zazdroszczę wam tych nocnych sukcesów, ale sama na razie nie będę młodego odzwyczajać. On po prostu jeden raz w nocy MUSI zjeść - wieczorem się jakoś mocno nie najada - zazwyczaj ok 18 pudding ryżowy i ok 19.30 mleko z kaszką - ok 150-180ml. I niestety ale o 2-4 po prostu musi zjeść - soczek nie pomaga - potrafi wypić cały i dalej się wierci. A dla mnie najgorsze, że ja się w nocy najpierw nie mogę obudzić a potem po karmieniu nie mogę zasnąć. I tak... Ale narzekać nie mogę bo już się budzi tylko 1-3 razy max.
×