Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ja jestem nadzieja

Zarejestrowani
  • Zawartość

    124
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Coś znalazłam " TYRAN WE MNIE Tam gdzie brakuje miłość od mamy rodzi się oddzielenie od ciała. Bo mama jest Twoim pierwszym ciałem. Gdy zabrakło mamy (fizycznie, emocjonalnie), ciężko jest połączyć się z własnym ciałem, bo traktujemy je jak mamę - jest niedostępne. Powrót do mamy, to powrót do ciała. Typowa sytuacja: najem się za wszystkie lata! jest taki moment i nagle chaps. Zaczynasz jeść, zachowujesz się jak Twój pies, który pochłania wszystko, co znajdzie na podłodze, z tym że Ty opróżniasz szafki i lodówkę, a nawet półki w Biedronce. W trakcie możesz nie czuć nic albo już nadchodzący wstyd i zażenowanie. Jednak "po" czujesz: ZNOWU TO ZROBIŁAM. Dlaczego ciągle to robię? Przecież tak się staram. Przecież spróbowałam już wszystkiego. Kupiłam 7 diet w tym od Chodakowskiej, bezglutenową, o niskim IG, byłam tylko na sokach, tylko na warzywach, przeszłam kurację chińskiego oczyszczania, pojechałam nawet na głodówkę! CO JEST ZE MNĄ NIE TAK, ŻE NIE MOGĘ SIĘ OGARNĄĆ?! I szereg emocji: wstyd, zażenowanie, poczucie winy, rezygnacja, smutek, bywa że i rozpacz. Co wtedy się dzieje, gdy tak to zostawisz i powiesz OD DZIŚ JUŻ NIC NIE JEM! albo JUŻ NIGDY NIE ZJEM NIC SŁODKIEGO/ PIZZY/ PIEROGÓW. ? Faktycznie nie jesz. Oczywiście trwa to w radosnej wersji kilka/kilkanaście dni. Ponieważ mówisz z głowy do swojego ciała. Twoje ciało nie rozumie nic z tego, o co Ci chodzi. Tyle co niemowlak z wykładu na jakimś uniwerku. Dlaczego jest ten przymus powtarzania? Bo zajmujesz się jedynie objawem (tym, że zajadasz), a nie przyczyną tego zachowania. Wkurzasz się, że tyjesz, odczuwasz niechęć do siebie, bywa że gniew, a także i nienawiść. Masz też złość do ciała, że przytyło. Widzisz ten paradoks? Ty jesz, ale to JEGO wina. Że słaby metabolizm, że niesprawne, niezgrabne, tu wisi, tam się trzęsie. / Wyobraź sobie, jaką tyranię i wieczną krytykę znosi to Twoje niezwykłe ciało. Ja się mu nie dziwię, że ma słabą motywację do zadowalania takiego Krytyka. / Do ciała mów UCZUCIEM. Mów jak do niemowlaka: UŚMIECHEM. ZAUWAŻ jego problem, ZAPYTAJ, czego mu brakuje, co stara się przekazać. Innym kanałem komunikacji się nie dogadasz. Bo ciało bez przerwy mówi swoim językiem do Ciebie, a Ty zazwyczaj nic a nic nie słuchasz. Więc ono wrzaśnie do Ciebie napadem jedzenia. Mówi: EJ TY, NIE JESTEŚ TU SAMA! Tyranizowałam swoje ciało przez 25 lat. Znam się na rzeczy. Prawdopodobnie znam większość Twoich myśli i przekonań. Zapraszam Was (Ciebie i Twoje ciało) do wspólnej przygody podczas kursu BYĆ BOGINIĄ NIE TYRANEM, TY I CIAŁO W BOSKIM TAŃCU. > 14 ognistych dni. > Wspólne warsztatowe spotkania live. > Zadania do pracy "w domu" (praca z lustrem, przekształcanie przekonań, techniki uważności i wiele innych). > Zamknięta grupa na FB. > Możliwość konsultacji indywidualnej. >> Będziemy łączyć się ze swoim ciałem. Fizycznie. Emocjonalnie. Energetycznie. >> Będziemy wyłapywać te myśli, które Wam już nie służą - przetransformujemy Waszą relację. >> Będziemy uczyć się języka ciała. >> Będziemy wychodzi z głowy na spacer sercem. >>> Dam Ci narzędzia i wskazówki jak zawsze możesz wrócić do ciała, gdy przydarzy się przerwa w łączności. >>> Pokażę, jak możesz polegać na wiedzy i mądrości ciała. >>> Przedefiniujemy: co znaczy Ciało, być w Ciele, kochać Siebie. >>> Pożegnamy uroczyście to, co zdecydujesz się na teraz oddać do Źródła, ziemi, Wszechświata. Zainwestuj w siebie, jeżeli NAPRAWDĘ chcesz pojednania z ciałem/matką/światem. Jeśli jesteś ZDECYDOWANA być ze sobą szczera i uczciwie pracować. Zapraszam na tę intensywną przygodę tylko te Kobiety, które mają serdecznie dość tyrana w sobie. Te, które chcą być BOGINIAMI w relacji z i do ciała. Jeżeli mówię do Ciebie, jeżeli Twoje ciało drży, gdy to czytasz, to chodź, będzie pięknie!" To zaproszenie na warsztaty ale ja sobie to tutaj zachowam w innym celu; jako wskazówki do przeszukiwania internetów :)
  2. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Margosiek :) :) :)
  3. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Księga, to może oznaczać Biblię :) Nie myślałam o tym cytacie co ma w sobie chleb, uśmiech i dobrą radę, tak jak na to zasługiwał. Aż dzisiaj zobaczyłam go szczególnie, kiedy wspominałyśmy Ptaśkę, Margośke i ich topik.... I nasz najpierwszy topik, też wspominałyśmy :) i tamte nicki.... ;)
  4. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    "...nie wydawaj duszy swojej smutkowi. I mie dręczenie siebie myślami. Radość serca jest istota życia człowieka a wesołość przedłuża dni życia. Wytłumacz to sobie i smutek oddał wreszcie. Smutek zgubił już wielu i nie ma zbiegł pożytku. Zazdrość skraca dzień a zmartwienie sprowadza na ciebie starość." To cytat z księgi. Gość pisze z telefonu, bo jest w podróży a normalnie to nie umie pisać z telefonu tylko z laptopa; dlatego robi takie telefonowe błędy i stąd Jego pisanie jest dla mnie, jeszcze cudowniejsze niż normalnie :) Często, nocuje w miejscach gdzie nie ma wi-fi.... Kurcze.... jak by to było przenocować w miejscu gdzie nie ma wi-fi..... a mieć do wstawienia jakiś wpis.... !? I jeszcze skręcił kostkę kilka dni temu :( ale nadal idzie. Po drodze spotkał m.in. człowieka z koniem, który idzie tak samo .
  5. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    "Stwórca kocha poetów i tych co drugiemu umieją dać darmo chleb, uśmiech albo radę. " z "Kapla w drodze".
  6. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Filozof, to Filozof; męża do tego nie mieszajmy :P ale żeby była jasność, mąż wie o Filozofie :D Zrobię sobie fotkę w tej spódnicy i wrzucę, wiadomo gdzie ;) :)
  7. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Filozof, chyba się na mnie obraził jakby albo coś koło tego :O Znów zaczął swoje gierki z manipulowaniem :O ( tak sobie myślę, że On chyba nawet na prawdę nie wie o tym zbyt wiele ) no a ja zaczęłam Go gasić :P Przy okazji, męski szowinizm z Niego wylazł :O i w końcu napisał, że przecież nie muszę z nim wcale rozmawiać a ja do Niego, że " na wzajem".... No chyba Go to trochę ubodło, bo postanowił pójść, film obejrzeć :D :D :D Wciąż, zachwycam się chabrową spódnicą :)
  8. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Kupiłam sobie dzisiaj, długą do kostek spódnicę w pięknym chabrowym kolorze :) Jestem nią zachwycona :)
  9. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Suchajcie= czytajcie!!!! :O Wiecie, że Filozof jest j....y w ch....j :P ale to co mi ostatnio napisał, rozłożyło mnie na łopatki i do tej pory nie puszcza....! :O :O :O Otóż napisał On mnie, że w manipulowaniu nie ma nic złego (!!!) wytłumaczył następnie w sposób filozoficzny= blablablabla.... skąd słowo manipulacja , i zapytał mnie czy jest coś złego w "prowadzeniu za rękę ludzi" ...!!!! Umarłam tam na miejscu w żałosnym roześmianiu i "obiecałam" wytatuować sobie to w widocznym miejscu, ażeby Ci którzy mnie kochają ( w domyśle Wy) wiedzieli , że oto jest ze mną źle i potrzebuję ratunku.... :( Filozofia to jak się okazuje, dziwna nauka a ja zawsze myślałam, że mądra.... :P Poza tym, u nas smutek; znaczy u mnie. Naparzanka z Miernotą sięga coraz większych rozmiarów, a we mnie zaczynają się budzić swego rodzaju wyrzuty sumienia. Wracam wtedy, dawna JA. Miejsce w którym mieszkam, wciąż jest gdzieś w latach 90-tych; to dzięki marazmowi, który przez ostatnie 20 lat zafundował nam Miernota :O ale kiedy zadajemy mu kolejny cios, budzi się we mnie jakaś.... nie wiem... litość może.... i to podszyta strachem/ lękiem/ obawą.... Przypominam sobie wtedy, to wszystko co mogliśmy mieć jako społeczność a czego nie mamy; przypominam sobie, że żyjemy w zastraszeniu, bylejakości, tresowani do poczucia bezradności itp. i wtedy wiem, że mamy rację; ale tamta "niepewność" wciąż jest gdzieś z tyłu głowy.... Wiem, że jako niewielka świadoma część naszej społeczności, jesteśmy jedynymi którzy mogą TO zrobić ale chciałabym łagodnie, bezboleśnie. Niestety, nie da się w taki sposób; już wiemy, że się nie da inaczej niż poprzez radykalne działania, nawet bardzo radykalne powiedziałabym..... I niby wszystko to wiem ale pojawia się ten dyskomfort, taki wyrzut.... że gościa kopiemy. Dawna Ja, wciąż jeszcze nie umarła :( Kocham Was :)
  10. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Takie ulizane grzywki, to tylko w Posen :O :D jeszcze tylko brakuje, piżamki po DOBRANOCCE :D i lulu-spać :P
  11. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Nie fikaj, Młodzieńcze bo Ci napiszę, żeś sam jest średni 🦸
  12. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Walczymy. Piszą o nas w lokalnych tygodnikach. Wciąż myślę o walce, o tym czy walka jest konieczna...? I wychodzi mi , że nie ma innej drogi... Chcieliśmy to robić inaczej= dobrym przykładem, pracą społeczną, tłumaczeniem co jest pięć.... ale ludzie tego nie łykają; jakby nie chcą, takiej taktyki :O nie są zainteresowani zmianami na spokojnie. Filozof twierdzi, że to normalne ; że Jego spece od badań zachowań grup społecznych...blablabla.... już dawno to wybadali... :O i że jedynie krew, flaki na wierzchu i spektakularne zrzucenie Miernoty z piedestału, jest szansą na zmiany. Wojna/ walka to nie jest to , co Prosiaczki lubią najbardziej :) ale zawsze myślałam o sobie, że jeśli kiedyś przyjdzie taki dzień , to będę gotowa zawalczyć, chociaż wolałabym nie; że jeśli to się stanie konieczne, to nawet sanitariuszką będę mogła być ( a to, ostatnie co lubię w życiu :O ) że odłożę na bok swoje spokojne życie :) i wpuszczę do siebie , adrenalinę i chaos. Wciąż myślę, że jest we mnie ten bunt od dziecka; od czasów kiedy musiałam go tłumić a teraz wybucha bo może, a tyrania wciąż jest dla mnie czymś najgorszym na świecie, czymś co "muszę" zwalczać. Kocham Was :)
  13. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Ale masz wypasione emotki, Marusiu!!! :)
  14. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Wróćcie, proszę Nie jest fajnie być samą, tutaj.
  15. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Zostałam jakby celebrytką :O Nie gwiazdą szołbizu, bynajmniej ! :D Tylko kimś takim, co mu się pod kołdrę/ do garnka/ przez płot zagląda.... :P Pierwsze zetknięcie z tą sytuacją, to oczywiście adrenalina :P bo jakby, nie?! A teraz to już musi pójść z górki :) bo przecież "wilki, nie przejmują się tym co mówią o nich barany" (jakoś tak, to szło ;) )
×