-
Zawartość
337 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Wszystko napisane przez ja jestem nadzieja
-
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was Marusiu,wciąż zachodzę w głowę czego takiego brzydkiego nie lubisz wkuwać,że aż Ci cenzor zeżarł :O :P -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Muti :) Ty chyba praktykujesz jakieś techniki kontroli umysłów :O Nie dość,że PADALEC z Jarem Ci się skojarzył,to jeszcze Mały Książę po głowie Ci się kołacze ..... Skąd masz te wszystkie informacje??!! -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was "A torcik gdzie ? smutas.gif Ni ma torta... Z głodu umrę teraz...beksa.gif" &$$$& Tak. ..ale mam jeszcze ostatniego WAWELA o smaku tiramisu,mogę Cię poczęstować -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was Dziś minęło 5 lat od czasu, kiedy rozpoczęłam terapię. Dziś, na fejsie,oficjalnie postawiłam się PADALCOWI.I jestem z tym szczęśliwa;trochę telepią we mnie emocje ale nie czuję strachu!To jest piękne!To jest cudowne! To jest właśnie szczęście i wolność!I ja tego dożyłam... ;) I sama to zrobiłam!Kocham SIEBIE! :) https://www.youtube.com/watch?v=2jE2e_tgIfg -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was http://zwierciadlo.pl/psychologia/zrozumiec-siebie/ktory-skrzywdziles może zadziała....? :) -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Właśnie zauważyłam,że mi d**y nie ocenzurowało we wcześniejszym wpisie! Marusiu,spij na zdrowie -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was Jestem padnięta;nie mylić z upadniętą :P Coś mi się dzisiaj zupełnie niespodziewanie skojarzyło;tak mnie napadło nagle i z sufitu. "..U mnie w pracy jest 18- letnia dziewczyna,nosi sie ja na rekach bo zatrzymala sie w rozwoju fizycznym ok.2 roku zycia..." & "...Przez prawie trzy tygodnie inspekcji organ kontrolny przejeżdżał palcem po szczebelkach łóżeczek, wizytując kurz. Ani razu nie wziął na ręce kontrolowanego świadczeniobiorcy...." Jak wszystkim wiadomo,mnie się wszystko kojarzy... -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Ja myślę ,że kochała i kocha .... :O a moja racja jest najmojsza.... itd... :O -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
"Co mi to da to czytanie" &$$$& Dowiesz się o czym faktycznie jest ten artykuł. -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Dziękuję za naprawienie linka/u;nie żeby coś,ale "ja wiedziałam,że tak będzie" :) -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
"Autor/ autorka stawia swoja teze,ze przez strach przed aborcje." &$$$& Nie.Nie stawia takiej tezy.Autorka pisze o patologii,która mnie niestety nie zaskakuje :( Pisze o kobietach,które nie chcą dziecka i w związku z tym kiedy dojdzie w ich życiu do zajścia w ciążę to o tę ciążę=o to poczęte życie, nie dbają..Dlatego też nie chodzą w ciąży do ginekologa ,co wyklucza niestety wykrycie ew. wad rozwojowych w życiu płodowym i skorygowanie ich w najszybszym możliwym czasie;wyklucza też położenie takiej pacjentki w szpitalu i objęcie opieką w sytuacji zagrożenia ciąży.Takie kobiety pomimo,że nie chcą donosić ciąży nie decydują się na aborcję licząc jednak po cichu na to,że dziecko stracą w jakichś "sprzyjających" :( okolicznościach.... Mój świat zna takie przypadki,dlatego też trudno mi jest zrozumieć,że to nie jest dla kogoś innego oczywiste i zrozumiałe "na dzień dobry" A czy pofatygowałaś się Kochana i przeczytałaś pozostałą część artykułu? -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
"A Twoim zdaniem aborcja nie jest naganna? " &$$$& Przyznam,dziwne dla mnie pytanie.... Po pierwsze dlatego,że artykuł jest o czymś zupełnie innym niż aborcja. Po drugie,kobiety które nie robią aborcji ale za to robią wiele żeby pozbyć się ciąży,to jednak jakby robią sobie tę aborcję tylko bez pomocy lekarza,tak niby "mimochodem" :( A jeśli chodzi o mój pogląd na aborcję w ogóle,o to czy w moim postrzeganiu świata i ludzi aborcja jest naganna,to uważam że pomimo iż jest zła,to w pewnych sytuacjach może być jednak mniejszym złem. -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Poczęte narodzone W każdym łóżeczku częstochowskiego ośrodka Ufność mieszka popsute przez rodziców dziecko do lat 3. Opiekuje się nimi 20 pań. I system. Gdy na rannej zmianie pani Krysia wita każde z osobna, wspinają się po szczebelkach i czekają na swoją kolej. Wiedzą, że zawsze zaczyna od rzędu po prawej, idąc od ściany w kierunku okna. Choć porzuceni mieszkańcy łóżeczek Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego Ufność w Częstochowie są bardzo mali, już lubią rutynę. Taka atrapa bezpieczeństwa. Rytuał kolejności obowiązuje też podczas wieczornej kąpieli. Najpierw do wanienki ma iść Mateusz, następnie Oliwka, Adam itd. Nigdy Adam przed Oliwką, bo gr***ają niespokojnie, oglądając się na boki. Ich matki nie słuchały w ciąży Mozarta. Są klasyczne inaczej: ojciec dał matce pięścią w brzuch i wyszło o trzy miesiące za wcześnie – popsute; wyszło pijane – i też popsute; ojciec złapał za nóżki, strzelił o ścianę – i popsuł. To niejednoznaczni proceduralnie świadczeniobiorcy. Bo nie wiadomo, do którego płatnika należą. Ustawodawca nie przewidział chorych sierot. Jako bezdomne powinny podlegać pod organ socjalny, jako popsute – pod medyczny. A to narażałoby państwo na podwójne świadczenia, czyli wyleczyć i wychować jednocześnie. Posłowie od kilku lat rozwiązują to sudoku: kogo jednoznacznie obciążyć finansowo popsutymi dziećmi? Niejednoznaczne Więc, zgodnie z kolejnością, w łóżeczkach mieszkają (m.in): Mateusz, rok i dziewięć miesięcy. FAS – alkoholowy zespół płodowy. Po trudnej operacji gastrologicznej. Mama obecnie poczęła piąte. Tato czasem zjeżdża do Polski, wtedy godzą się, ona zachodzi, po czym się kłócą, on obija jej brzuch i rodzi się nowy wcześniak z wielowadziem. Oliwka. Mama chwaliła się, że od zajścia nie trzeźwiała. Nawet nie wiedziała, że urodziła. Już poczęła dziewiąte. Ale nie chce się zabezpieczać. Bo co będzie, jak znajdzie tego, którym po raz dziesiąty się zauroczy, poukłada sobie życie długoterminowo i zechcą mieć docelowe dziecko? Kiedy ciocie – opiekunki – podciągają Oliwce rajtuzy, szybko wstaje w łóżeczku i łapie mocno za szyję. Żeby już jej nie puścić. Adam, młodszy brat Mateusza. FAS. Wada serca. Bez operacji umrze. Alan. Pierwszą rzeczą, jakiej doświadczył po urodzeniu, był detoks. Typowy FAS – mała głowa, krótkie szparki powiekowe, szeroko rozstawione oczy, kąciki ust opadające, brak czerwieni wargowej, nisko osadzone uszy. I inne. Malwina, półtora roku. Urodzona pijana (2 promile). Nie czuje bólu ani gorąca. Nerwowa. Czasem buntuje się, zmuszana do ćwiczeń. Wtedy krzyczy: mama! Panie mówią, że to cud psychiki – przecież nie zna takiego słowa. Jakby rodziły się z archetypem domu. Piotr. Mama ze schizofrenią, ojciec z Filipin, przebywający nielegalnie. Wada serca, wcześniactwo, niedotlenienie okołoporodowe, zamartwica. Głowa z tyłu płaska, bo nie był wyciągany z łóżeczka. Choć zależały, próbuje się pozbierać, przewracać z pleców na brzuszek i odwrotnie. W Ufności mieszkał jego brat Łukasz. Zuzanna, pół roku. Poczęta i urodzona jako czwarta. Kiedy miała trzy miesiące, zdenerwowała mamę. Złapała Zuzannę za nóżki i uderzyła nią w róg stołu (mama twierdzi, że to był beton). Dopiero na drugi dzień wezwała karetkę. Trzeba uważać na głowę Zuzanny. Zwłaszcza miejsce, gdzie w pękniętej czaszce powstał miękki krater. Tęczówki uciekają jej na dół, jak zachodzące słońce. Może widzi, bo patrzy w stronę głosu i wykrzywia usta do uśmiechu. Organ toczy przeciw mamie postępowanie. Miała zgłosić się na diagnostykę, ale organ nie wie, gdzie przebywa. Nie była u Zuzanny. Pewnie chcąc uniknąć więzienia, obierze strategię poporodowego szoku. Mikołaj, półtora roku. Kończył cztery miesiące, kiedy został z tatą i za głośno płakał. Tato wziął go za nóżki i cisnął o ścianę. Mama wezwała pogotowie, bo jakoś mało się ruszał. Tłumaczyła, że starszy braciszek niechcący stłukł mu kubeczek na głowie. Plastikowy. Mikołaj nie widzi i nie słyszy. Bez pomocy umie tylko spać. I płakać. Ale to nie jest zwykły płacz. To tzw. krzyk upośledzonego mózgu, cienki, długi i niekontrolowany. Mikołaj jest wiotki. Zaciśnięte ma tylko piąstki. Czasem sztywnieje w padaczce. Przywieziony do Ufności jeszcze jadł z butelki. Ale duży szczękościsk nie pozwalał mu ssać i chudł. Żywiony sondą dojelitowo. Raz w miesiącu odwiedza go ospała matka. Kiwa się przy łóżeczku od rana do ostatniego autobusu, że dzieciak był taki czerstwy i żywotny. Za popsucie życia Mikołaja tato dostał 6 lat, ale złożył wniosek o uniewinnienie. Swoją niewinność argumentuje faktem, że przecież syn żyje. Bo oddycha. Po roku tata ma szansę na wyjście za dobre sprawowanie. Żeby ocieplić swój wizerunek, napisał do Ufności list. Jedno zdanie: „Proszę udzielić mi informacji o stanie zdrowia Mikołaja?”. Tyle. Miałby papier na zainteresowanie synem. W sali nr 4, jak szmaciane lalki, leżą trzy ociupiny urodzone w końcówce listopada. Też popsute: drżenia kończyn, asymetrie, drgawki mózgowe. Jeszcze za małe, żeby ustalić, jak bardzo. Z tzw. ciąż niemonitorowanych. Ponieważ aborcja jest naganna, mamy zaszły i nosiły, ale nie zakładały kart u lekarza, na wszelki wypadek. A może coś się „niechcący” stanie? Łatwo obejść brzuch. Jest tyle luźnych bluzek w sekend hendach po złotówce. reszty nie wklejam;jak ktoś zechce to znajdzie. -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was https://www.youtube.com/watch?v=O1Fzw6piIO0 -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Oczywiście link się zepsuł :O https://www.youtube.com/watch?v=Xk6sudnAAhE Dobranoc :) -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was Czy ktoś z (nie)obecnych,zamierza wziąć udział w poniedziałkowym strajku? -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
c.d Plażą szły zakonnice, a słońce w dół wciąż spadało nie mogąc spaść. Zakonnice latem nad Bałtykiem, w habitach (podobnie jak na Giewoncie) to widok częsty. Do tego długi zachód słońca. Normalka. Mąż tam w świecie za funtem odkładał funt na Toyotę przepiękną aż strach. Mam jakieś irracjonalne przekonanie, że , że małżonek naszej Joli zarabiał nie funty lecz dolary i to pewnie w gdzieś Libii (choć nie byłbym tu na 100% przekonany). Funty jednakże lepiej się Dutkiewiczowi rymowały. Pamięta ktoś, jak to wielu Polaków na początku lat 80-tych kupowało po powrocie z USA w pewexie toyoty corolle albo (ci ubożsi) Daihatsu Charade diesel w kolorze metallic za 5 - 7 tysięcy $? Jemu też marzył się taki awans społeczny, srebrna corolla i dlatego robił nadgodziny. Mąż twój wielbił porządek i pełne szkło, narzeczoną miał kiedyś jak sen. Z autobusem Arabów zdradziła go, nigdy nie był już sobą, o nie. Małżonek był chłop konkretny, acz zasadniczy i bez zbytniego polotu. Raz miał pannę-nimfę, która go oplotła, potem wykręciła numer z którego nie wyszedł. Z tego powodu nie ma między nim a Jolą specjalnej więzi psychicznej - jest tylko więź polegająca na układzie "ty jesteś ładna, bądź grzeczna, a ja ci dam kasę". Dutkiewicz sam przyznaje, że z tym autobusem arabów to pojechał. Małżonek miał natomiast wadę. Lubił w chwilach słabości dać w palnik, zwłaszcza jak mu się dawna panna przypomniała. Wg mnie resetował się rudą wódą "na myszach". W wielkiej żyliśmy wannie i rzadko tak wypełzaliśmy na suchy ląd. Czarodziejka gorzałka tańczyła w nas, meta była o dwa kroki stąd. Co tu komentować: urzędowali w wannie i pili wódę. A że czasy były ciężkie - trzeba było skoczyć od czasu do czasu na pobliska metę - jedną z wielu w kurorcie. -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Znalazłam w sieci coś rozbrajającego ;) :D autor: ludwik » 30 kwie 2007, 09:19 oto moja wersja: główni bohaterowie: niewiasta imieniem Jola przyjaciel o kryptonimie Koleś miejsce: Karwia czas: lipiec v sierpień 1982 Jolka, Jolka, pamiętasz lato ze snu, gdy pisałaś: „tak mi źle, urwij się choćby zaraz, coś ze mną zrób, nie zostawiaj tu samej, no nie”? Lato 1982. Karwia. Cannes badylarzy, kurnikarzy i jubilerów jeżdżących taunusami i mirafiori. Jola jest jeszcze młoda, ładna ma pieniądze i dziecko. Niegdyś była zabawowa, teraz przy mężu - stara się udawać ustatkowaną. Pieniądze zarabia małżonek, z tego powodu nieobecny. Stan wojenny, zero telefonów. Jolka nudzi się. Przypomina jej się Koleś sprzed męża. Pisze do niego, żeby wpadł po starej znajomości, to się zabawią, bo jej samej tu ciepło, ale nudno. Koles musi jednak pamiętać o tym, że dziecko jest na tyle kumate, że może dać tatusiowi cynę i w związku z tym, jak zdecyduje się przyjechać to musi zachować konspirę. Żebrząc wciąż o benzynę gnałem przez noc, silnik rzęził ostatkiem sił, aby być znowu w tobie, śmiać się i kląć, wszystko było tak proste w te dni. Tutaj mamy znowu realia stanu wjennego. Koleś ma kawał drogi, ale hormony buzują. Benzyna na kartki, nie ma skąd wziąć, trzeba żebrać. Przy założeniu, że jechał polonezem - z pewnością było tak, że silnik rzęził. Koleś sam za dnia pracował, więc to kolejny (oprócz konspiry) powód, aby przyjezdżać tylko w nocy. Dziecko spało za ścianą czujne jak ptak, niechaj Bóg wyprostuje mu sny. O dziecku było wcześniej, ale druga linijka swiadczy, że Jola z Kolesiem wyprawiali niezłe harce, przy czym pamiętajmy, że musieli być cicho. Powiedziałaś, że nigdy, że nigdy aż tak, słodkie były jak krew twoje łzy. Koleś tak postępował z Jolą, że była szczęśliwa jak od dawna nie była. Musiał chłop otworzyć w niej jakąś dawno nie otwieraną stronnicę duszy. Co on jej zrobił? -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
https://kobietatojablog.wordpress.com/ -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was "Panie, nie modlę się o cuda ani o wizje, proszę tylko o siłę na moje dni. Naucz mnie sztuki małych kroków. Uczyń mnie bystrym i zaradnym, abym potrafił dokonywać ważnych odkryć i nabywać doświadczeń wśród różnorodności każdego dnia. Pomóż mi lepiej wykorzystywać mój czas. Obdarz mnie zmysłem odróżniania tego co ważne od tego, co nieistotne. Modlę się o siłę dyscypliny i umiaru, nie tylko aby przejść przez życie, ale i po to by przeżywać swoje dni pożytecznie, i dostrzegać niespodziewane przyjemności i wzloty. Uchroń mnie przed naiwną wiarą, że wszystko w życiu musi iść gładko. Daj mi trzeźwe rozpoznanie, że trudności, porażki, wpadki, niepowodzenia są nam dane przez samo życie, byśmy mogli wzrastać i dojrzewać. Ześlij mi właściwą osobę we właściwym czasie, która będzie miała dość odwagi i miłości, aby mówić prawdę! Wiem że wiele problemów rozwiązuje się bez mojej pomocy, więc proszę, naucz mnie cierpliwości. Wiesz jak bardzo potrzebujemy przyjaźni. Uczyń mnie godnym tego najpiękniejszego, najtrudniejszego, najbardziej ryzykownego i kruchego daru życia. Daj mi tyle wyobraźni, abym mógł dzielić się z innymi odrobiną ciepła, we właściwym miejscu, o właściwym czasie, poprzez słowa czy w milczeniu. Oszczędź mi strachu przed przegapieniem czegoś w życiu. Nie dawaj mi tego co wydaje mi się że pragnę, lecz to czego naprawdę potrzebuję. Naucz mnie sztuki małych kroków!" Modlitwa napisana przez autora Małego Księcia – Antoine de Saint-Exupéry w jednym z najtrudniejszych okresów w jego życiu. -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was Mam za sobą ciężkie przejścia :O :P ale dzień się kończy,więc czas/okazja się zrelaksować ;) https://www.youtube.com/watch?v=Poo2h3tBhnQ -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
"- Mindfulness to szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę - tłumaczy jej twórca. - Odnosi się tym samym do doświadczenia świata, które znajduje się poza naszymi oczekiwaniami, i jest rodzajem doświadczania rzeczy "takimi, jakimi są". Fejs "Zdrowa Głowa" -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
"...jak czytam różne historie,to widzę,że tam się przerabia dzieciństwo,nie wiem kontakty z rodzicami ,grzebie się w tym wszystkim,pisze się jakieś zadania itd... nie mam tak niestety, Nadziejo,że jak moja powie to jedno słowo lub zdanie, to ono mi da porządnie do myślenia lub zaboli lub uskrzydli lub cokolwiek.... dlatego Was męczę,bo mimo ,ze Pani jest "fajna"i za pierwszym razem jak do niej trafilam i mialam nakreslić "moje życie"to po skończonym spotkaniu czułam się dobrze,jakoś tak bezpiecznie nie wiem może tego wtedy potrzebowałam ,ale teraz potrzebuję czegoś bardziej,,," &$$$& Ja 2 pierwsze spotkania odbyłam z jakąś dziwną kobieciną z krzywym makijażem i wspominam to jako totalną porażkę.Po pierwszym spotkaniu z moją terapeutką miałam w głowie chyba chaos ale i nadzieję że wreszcie będzie szło do przodu;później bywało tak ,że wychodziłam z terapii i miałam mdłości.Takie prawdziwe.Dzieciństwo przerabiałam od pierwszego spotkania z Nią,to było przecież To co zaprowadziło mnie do takich a nie innych wyborów w dorosłości. -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
Kocham Was Tak,faktycznie nie napisałam o mężu. Po około 3 miesiącach mojej terapii,On przestał pić.Zaczął chodzić ne terapię grupową ale niedługo;po tym uczęszczał na AA ale też bez jakiegoś zacięcia/systematyczności czy coś w tym typie;teraz zdarza mu się pojechać na spotkanie grupy sporadycznie.Nie wiem czy to co robi to życie na "dupościsku",mówi że jest mu dobrze z tym jak żyje i że chciałby to utrzymać :) -
Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)
ja jestem nadzieja odpisał ja jestem nadzieja na temat w Życie uczuciowe
" czy Ona ma być taka nie wiem jak to określić taka "bierna"?mam wrażenie,że co tydzień przyjdę wygadać się - o tym co działo się ostatnio.. i to prawie tyle,Ona coś wtrąci o coś spyta,...ale to mogę też zrobić przy koleżance(przy której i tak to robię) ale wracając do terapii...macie jakieś wnioski ,jaki powinien być "dobry" psychoterapeuta? &$$$& Dobry terapeuta,to wg mnie ktoś z kim "czujesz więź".Takie jest moje doświadczenie:)Jeśli chodzi o to,kto mówi.... ;) to na niektórych spotkaniach mówiłam niemal wyłącznie ja :P ale nawet jeśli tylko ja mówiłam to i tak widziałam na jej twarzy co chciałaby mi w tej chwili powiedzieć;czasem wtrąciła tylko 1 słowo pomiędzy mój słowotok,a mi to 1 słowo wystarczało za kilka zdań....Czasem mówiła coś,a ja nie wiedziałam " o co jej chodzi",pisałam wtedy na topiku "co i jak" no i zaraz się okazywało :D Kurcze...to był wspaniały czas :) Na razie się odmeldowuję Pozdrawiam :) https://www.youtube.com/watch?v=vBj5P71Mci4
