Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

ja jestem nadzieja

Zarejestrowani
  • Zawartość

    337
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Wszystko napisane przez ja jestem nadzieja

  1. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Córka moja, każe mi podpisać jakiś papier do szkoły. Papier ten będzie traktował o tym ,że zgadzam się aby jakiś wymieniony z nazwiska, brazylijski muzyk, przyszedł do nich na lekcje.... Pytam czy to istotne , że akurat brazylijski, bo przecież mógłby być boliwijski i to by przecież nie robiło różnicy; nie jestem ani rasistką ani nacjonalistką; i po co mi jego nazwisko wymieniają, skoro i tak nie znam muzyków z tamtej okolicy. No bo... że co....że może akurat ten nurt muzyczny, mi nie odpowiada... czy jaki kurna grzyb...??!! Okazuje się, że się mylę. Otóż WSZYSTKO MA ZNACZENIE!!! Bo " to mogłyby by być jakieś Szwedki, które mówiłyby , że aborcja jest dobra" ( cytat z pani P.- nauczycielki j. angielskiego, fanatycznej katoliczki) dlatego WSZYSTKIE dane muszą zostać podane do wiadomości rodziców.... Pani powtórzyła swe "ostrzeżenie", ze trzy razy. Moja córka, chodzi do klasy maturalnej państwowego liceum.
  2. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Generator tęczy ??!! Czy to bańki mydlane? Bo, uwielbiam. Nawet dostałam pod choinkę, jedno "opakowanie"
  3. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Kochany jesteś Z tym, że ja nie startuję z piekła i nie potrzebuję latać do nieba. Moim żywiołem jest ziemia i tylko kiedy twardo na niej stoję / leżę, to czuję się bezpieczna .
  4. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Muti :) cholera jasna, jaki Ty jesteś mądry!!! Oczywiście nic nie rozumiem z tego co mi wysłałeś :O i ja, na prawdę nie chciałam robić sobie fejkowych kont, tylko chciałam się dowiedzieć.... ale tak teraz myślę, że może jednak .... ;) Tylko, że akurat w tym przypadku jestem przyjaciółką szefa wszystkich szefów :P i fałszywe konta mi niepotrzebne :D Filozof to świr ale czasem jak coś napisze, to czytam i .... jakbym z dzieciakiem pisała :P np. wymyślił (!!!) :D że jak wprowadził cenzurowanie wpisów, to się może ludzie nauczą i przestaną pisać obraźliwe teksty.... Nooooo, umarłam na amen! Napisałam Mu, co jest pięć ale nie wiem czy tak do końca dał się przekonać.... :P dziękuję Ci a pogo , jest dobre zawsze dziś przyszło mi do głowy, że chyba czas spróbować zioła :) ;) myślę, że jestem już wystarczająco duża
  5. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Jednak, lepiej chyba nie zajmować się tym IP... bo jak zaczęłam o tym czytać, to wiem coraz mniej... I w ogóle, to chyba nie chodzi o IP.... :P :O Tak, że lepiej napisz mi proszę, więcej o namierzaniu tych użytkowników :O Np. czy jeśli korzystam z domowego WI-fI, i wyślę posta z różnych urządzeń, to czy jemu wyjdzie ten sam użytkownik, czy nie? albo, czy możliwe jest że "widzi" , że to ten sam użytkownik (ale różne nicki) a w rzeczywistości, to są inne osoby (ale np. korzystają z jednego , domowego Wi-FI) ?
  6. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Muti, ja Ciebie BARDZO POTRZEBUJĘ! Otóż, chciałabym się dowiedzieć czy adres IP jest taki sam dla wszystkich urządzeń w moim domu, czy dla każdego inny? I jeszcze, dlaczego wujek google mówi, że moje IP jest zlokalizowane tam, gdzie ma siedzibę mój dostawca internetu? I ,jeszcze takie coś: jak ktoś ma władzę nad forum (takim trochę jakby kafeteria) to czy faktycznie może bezbłędnie rozpoznać, że dane nicki to ten sam użytkownik? Jakby coś, to ja nie jestem zagrożona w tej sprawie :) Tylko sprawdzam Filozofa :O ;)
  7. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Pogo mi się marzyło, był klimat... ale nie zaryzykowałam , kręgosłupa :P
  8. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Jadę, posłuchać Future Folk :) :) :)
  9. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Namówiłeś mnie! :) Zmiany są potrzebne !
  10. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Wyjechali na wakacje...??! :P Wszyscy nasi...??! :O
  11. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Coś znalazłam " TYRAN WE MNIE Tam gdzie brakuje miłość od mamy rodzi się oddzielenie od ciała. Bo mama jest Twoim pierwszym ciałem. Gdy zabrakło mamy (fizycznie, emocjonalnie), ciężko jest połączyć się z własnym ciałem, bo traktujemy je jak mamę - jest niedostępne. Powrót do mamy, to powrót do ciała. Typowa sytuacja: najem się za wszystkie lata! jest taki moment i nagle chaps. Zaczynasz jeść, zachowujesz się jak Twój pies, który pochłania wszystko, co znajdzie na podłodze, z tym że Ty opróżniasz szafki i lodówkę, a nawet półki w Biedronce. W trakcie możesz nie czuć nic albo już nadchodzący wstyd i zażenowanie. Jednak "po" czujesz: ZNOWU TO ZROBIŁAM. Dlaczego ciągle to robię? Przecież tak się staram. Przecież spróbowałam już wszystkiego. Kupiłam 7 diet w tym od Chodakowskiej, bezglutenową, o niskim IG, byłam tylko na sokach, tylko na warzywach, przeszłam kurację chińskiego oczyszczania, pojechałam nawet na głodówkę! CO JEST ZE MNĄ NIE TAK, ŻE NIE MOGĘ SIĘ OGARNĄĆ?! I szereg emocji: wstyd, zażenowanie, poczucie winy, rezygnacja, smutek, bywa że i rozpacz. Co wtedy się dzieje, gdy tak to zostawisz i powiesz OD DZIŚ JUŻ NIC NIE JEM! albo JUŻ NIGDY NIE ZJEM NIC SŁODKIEGO/ PIZZY/ PIEROGÓW. ? Faktycznie nie jesz. Oczywiście trwa to w radosnej wersji kilka/kilkanaście dni. Ponieważ mówisz z głowy do swojego ciała. Twoje ciało nie rozumie nic z tego, o co Ci chodzi. Tyle co niemowlak z wykładu na jakimś uniwerku. Dlaczego jest ten przymus powtarzania? Bo zajmujesz się jedynie objawem (tym, że zajadasz), a nie przyczyną tego zachowania. Wkurzasz się, że tyjesz, odczuwasz niechęć do siebie, bywa że gniew, a także i nienawiść. Masz też złość do ciała, że przytyło. Widzisz ten paradoks? Ty jesz, ale to JEGO wina. Że słaby metabolizm, że niesprawne, niezgrabne, tu wisi, tam się trzęsie. / Wyobraź sobie, jaką tyranię i wieczną krytykę znosi to Twoje niezwykłe ciało. Ja się mu nie dziwię, że ma słabą motywację do zadowalania takiego Krytyka. / Do ciała mów UCZUCIEM. Mów jak do niemowlaka: UŚMIECHEM. ZAUWAŻ jego problem, ZAPYTAJ, czego mu brakuje, co stara się przekazać. Innym kanałem komunikacji się nie dogadasz. Bo ciało bez przerwy mówi swoim językiem do Ciebie, a Ty zazwyczaj nic a nic nie słuchasz. Więc ono wrzaśnie do Ciebie napadem jedzenia. Mówi: EJ TY, NIE JESTEŚ TU SAMA! Tyranizowałam swoje ciało przez 25 lat. Znam się na rzeczy. Prawdopodobnie znam większość Twoich myśli i przekonań. Zapraszam Was (Ciebie i Twoje ciało) do wspólnej przygody podczas kursu BYĆ BOGINIĄ NIE TYRANEM, TY I CIAŁO W BOSKIM TAŃCU. > 14 ognistych dni. > Wspólne warsztatowe spotkania live. > Zadania do pracy "w domu" (praca z lustrem, przekształcanie przekonań, techniki uważności i wiele innych). > Zamknięta grupa na FB. > Możliwość konsultacji indywidualnej. >> Będziemy łączyć się ze swoim ciałem. Fizycznie. Emocjonalnie. Energetycznie. >> Będziemy wyłapywać te myśli, które Wam już nie służą - przetransformujemy Waszą relację. >> Będziemy uczyć się języka ciała. >> Będziemy wychodzi z głowy na spacer sercem. >>> Dam Ci narzędzia i wskazówki jak zawsze możesz wrócić do ciała, gdy przydarzy się przerwa w łączności. >>> Pokażę, jak możesz polegać na wiedzy i mądrości ciała. >>> Przedefiniujemy: co znaczy Ciało, być w Ciele, kochać Siebie. >>> Pożegnamy uroczyście to, co zdecydujesz się na teraz oddać do Źródła, ziemi, Wszechświata. Zainwestuj w siebie, jeżeli NAPRAWDĘ chcesz pojednania z ciałem/matką/światem. Jeśli jesteś ZDECYDOWANA być ze sobą szczera i uczciwie pracować. Zapraszam na tę intensywną przygodę tylko te Kobiety, które mają serdecznie dość tyrana w sobie. Te, które chcą być BOGINIAMI w relacji z i do ciała. Jeżeli mówię do Ciebie, jeżeli Twoje ciało drży, gdy to czytasz, to chodź, będzie pięknie!" To zaproszenie na warsztaty ale ja sobie to tutaj zachowam w innym celu; jako wskazówki do przeszukiwania internetów :)
  12. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Księga, to może oznaczać Biblię :) Nie myślałam o tym cytacie co ma w sobie chleb, uśmiech i dobrą radę, tak jak na to zasługiwał. Aż dzisiaj zobaczyłam go szczególnie, kiedy wspominałyśmy Ptaśkę, Margośke i ich topik.... I nasz najpierwszy topik, też wspominałyśmy :) i tamte nicki.... ;)
  13. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Filozof, to Filozof; męża do tego nie mieszajmy :P ale żeby była jasność, mąż wie o Filozofie :D Zrobię sobie fotkę w tej spódnicy i wrzucę, wiadomo gdzie ;) :)
  14. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Filozof, chyba się na mnie obraził jakby albo coś koło tego :O Znów zaczął swoje gierki z manipulowaniem :O ( tak sobie myślę, że On chyba nawet na prawdę nie wie o tym zbyt wiele ) no a ja zaczęłam Go gasić :P Przy okazji, męski szowinizm z Niego wylazł :O i w końcu napisał, że przecież nie muszę z nim wcale rozmawiać a ja do Niego, że " na wzajem".... No chyba Go to trochę ubodło, bo postanowił pójść, film obejrzeć :D :D :D Wciąż, zachwycam się chabrową spódnicą :)
  15. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Suchajcie= czytajcie!!!! :O Wiecie, że Filozof jest j....y w ch....j :P ale to co mi ostatnio napisał, rozłożyło mnie na łopatki i do tej pory nie puszcza....! :O :O :O Otóż napisał On mnie, że w manipulowaniu nie ma nic złego (!!!) wytłumaczył następnie w sposób filozoficzny= blablablabla.... skąd słowo manipulacja , i zapytał mnie czy jest coś złego w "prowadzeniu za rękę ludzi" ...!!!! Umarłam tam na miejscu w żałosnym roześmianiu i "obiecałam" wytatuować sobie to w widocznym miejscu, ażeby Ci którzy mnie kochają ( w domyśle Wy) wiedzieli , że oto jest ze mną źle i potrzebuję ratunku.... :( Filozofia to jak się okazuje, dziwna nauka a ja zawsze myślałam, że mądra.... :P Poza tym, u nas smutek; znaczy u mnie. Naparzanka z Miernotą sięga coraz większych rozmiarów, a we mnie zaczynają się budzić swego rodzaju wyrzuty sumienia. Wracam wtedy, dawna JA. Miejsce w którym mieszkam, wciąż jest gdzieś w latach 90-tych; to dzięki marazmowi, który przez ostatnie 20 lat zafundował nam Miernota :O ale kiedy zadajemy mu kolejny cios, budzi się we mnie jakaś.... nie wiem... litość może.... i to podszyta strachem/ lękiem/ obawą.... Przypominam sobie wtedy, to wszystko co mogliśmy mieć jako społeczność a czego nie mamy; przypominam sobie, że żyjemy w zastraszeniu, bylejakości, tresowani do poczucia bezradności itp. i wtedy wiem, że mamy rację; ale tamta "niepewność" wciąż jest gdzieś z tyłu głowy.... Wiem, że jako niewielka świadoma część naszej społeczności, jesteśmy jedynymi którzy mogą TO zrobić ale chciałabym łagodnie, bezboleśnie. Niestety, nie da się w taki sposób; już wiemy, że się nie da inaczej niż poprzez radykalne działania, nawet bardzo radykalne powiedziałabym..... I niby wszystko to wiem ale pojawia się ten dyskomfort, taki wyrzut.... że gościa kopiemy. Dawna Ja, wciąż jeszcze nie umarła :( Kocham Was :)
  16. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Nie fikaj, Młodzieńcze bo Ci napiszę, żeś sam jest średni 🦸
  17. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Ale masz wypasione emotki, Marusiu!!! :)
  18. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Wróćcie, proszę Nie jest fajnie być samą, tutaj.
  19. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Zostałam jakby celebrytką :O Nie gwiazdą szołbizu, bynajmniej ! :D Tylko kimś takim, co mu się pod kołdrę/ do garnka/ przez płot zagląda.... :P Pierwsze zetknięcie z tą sytuacją, to oczywiście adrenalina :P bo jakby, nie?! A teraz to już musi pójść z górki :) bo przecież "wilki, nie przejmują się tym co mówią o nich barany" (jakoś tak, to szło ;) )
  20. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Tak, Różo :)
  21. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Kiedy mówię filozof, to "widzę" niskiego, starego, chudego gościa z siwymi włosami i w okularach . Wszystko było inaczej ! :O jedynie okulary się zgadzały :) ale tylko przez chwilę- bo, do czytania. Głównie rozmawialiśmy, więc nie używał okularów. W prawdziwym świecie, Filozof okazał się mniej porąbany niż w necie ;) ale... nie, żeby zaraz normalny... :D
  22. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Deszcz pada. To trochę dobrze :) Ja się szykuję na wieczorne spotkanie. Z Filozofem. Trochę mam stresa ale nie z powodu Filozofa, raczej z powodu lokalu :P Ostatni raz byłam tam 30 lat temu :O to wiele zmienia :D Ubrać by się trzeba było JAKOŚ ale cholera wie jak :P 30 lat temu, to nie miało żadnego znaczenia :) bo nawet gdyby, to nie miał człowiek kasy :( a z klasą to wiadomo że była- ... maturalna :) dziś już niestety jest 30 lat później :O a może i stety :) ...
  23. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Jesteście cudowni
  24. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Super wygodnie, powiadasz.... Noooo, ja np. żeby zahamować, postanowiłam wcisnąć sprzęgło ;) bo to przecież naturalne :) :D Ostatecznie, wróciliśmy cali i zdrowi; auto też bez szwanku :) tylko kolega redakcyjny, nie wiedział kto mu macha z tego krążownika i tylko Zrobił Wielkie Oczy :D
  25. ja jestem nadzieja

    Terapia itd. czyli święto na naszej ulicy :)

    Będę się dziś uczyła, jeździć "automatem" :P Mąż kupił ( mówi,że dla mnie) wielką , srebrna rotundę "w automacie" a ja się tego boję :O Nie dość, że strasznie szeroki, to jeszcze długi a do tego podejrzanie "bezobsługowy".... :O No i dzisiaj zdecydowałam się spróbować to okiełznać :) a droga u nas, taka wąska ,że właściwie to mieści się na niej tylko za gąską , gąska :P
×