właśnie i mi chodzi o ten sens, żeby go odzyskać... czuję że za bardzo staliśmy się jednością, we wszystkim razem, dlatego teraz jest tak ciężko.. decydowanie o wszystkim w pojedynkę to ciężki kawałek chleba... dziś przeczytałam mądre słowa, to że nasi ukochani odeszli nie daje nam prawa do schowania się w cieniu rozpaczy i rezygnacji z naszego życia, tylko my same możemy o nie zawalczyć... od razu nasuwa się myśl ,,ale po co, kiedy nie ma jego?", nie znam odpowiedzi ale wiem, że gdzieś w głębi chcę żyć i kiedyś, gdzieś jeszcze poczuć spokój i szczęście..życzę tego Nam wszystkim, z każdym dniem pojawia się ,,nowa wdowa", świat idzie naprzód, za chwilę nas nie będzie przyjdą następne zranione kobiety i mężczyźni..życie to tylko mgnienie skrzydeł motyla.