Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

katis

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Mnie najbardziej śmieszy, że kiedy piszę, że nie pdoobają mi się stare imiona typu: Jan, Zofia, Maria, Antoni, Tadeusz, to każdy stwierdza, że w takim razie podobają mi się takie imiona jak: Brajan, Kewin, Jessicka, Wanessa i Pamela. Otóż nie, ponieważ Zosię i Antoniego traktuję na równi z Denisem i Samanthą- po prostu mi się nie podobają i już. Podobają mi się zwykłe imiona jak: Aleksander, Alicja, Wiktor, Karolina itp
  2. katis

    Jaka chwilówka

    Nie ma pożyczek bez BIK, a testowałam swego czasu wszystkie, naprawdę wszystkie. Vivus niby nie sprawdza, a w rzeczywistośc****erwszy leci, żeby sprawdzić. Jednego dnia wysłałam 20 wniosków, wszystkim przelałam po groszu z osobistego konta bankowego i w każdej dostałam odmowę ze względu na figurowanie na liście BIK.
  3. Moja ciotka (siostra ojca) wcześnie wyszła za mąż i wcześnie owdowiała, po śmierci męża zostawiła sobie jego nazwisko, po kilku latach ponownie wyszła za mąż, a jej nowy mąż przyjął jej nazwisko (również nazwisko jej zmarłego męża). Druga moja ciotka po śmierci męża została przy jego nazwisku, a nazwisko kolejnego męża dodała jako drugi człon i teraz ma nazwiska po obu mężach. Sytuacji nazwisk dwuczłonowych mam w rodzinie bardzo niewiele, a większość koleżanek i znajomych przyjmuje nazwisko męża. Mam koleżankę, która pracuje w USC i takich sytuacji gdzie kobieta zostaje po ślubie przy swoim nazwisku mają dość mało i osobiście uważam, że skoro decydujemy się na założenie rodziny, na wspólne mieszkanie, mamy jakieś tam prawa i obowiązki, to powinniśmy nosić takie samo nazwisko. Moja mama wyszła ponownie za mąż po rozwodzie z moim biologicznym ojcem, przejęła nazwisko mojego drugiego ojca, ja oczywiście mam nazwisko swojego biologicznego ojca, ale miałam w szkole z tego tytułu trochę nieprzyjemności, wieczne nieprzyjemności czemu mama nazywa się tak, a ja tak, nawet jak mama podpisywała mi uwagę w dzienniczku, to potem nauczyciele pytali, kto się podpisał, a małemu dziecku było trudno to pojąć, a potem jeszcze tłumaczyć się z tego dorosłym. Potem dziecko pójdzie do szkoły i będzie musiało tłumaczyć się, że mamusia i tatuś są małżeństwem, ale mamusia nosi inne nazwisko, bo tak zadecydowała.
  4. 1.5 szklanki mąki 1 szklanka mleka 2 jajka cukier, może być też waniliowy dla smaku pół szklanki wody gazowanej. Proporcje można zwiększyć, żeby było więcej ciasta. Przede wszystkim białko ubijamy oddzielnie i ta woda gazowana jest ważna
  5. Miałam podobny problem i podobnie wyglądałam. Nie pomogły maści, żele, antybiotyki, płyny. Leczyłam się przez 2 lata i przez ten czas uzbierałam 2 reklamówki po różnych "cudach" na receptę. Pomogła Diane 35, potem nawrót i znowu pomogła Diane. Teraz od 5 lat biorę hormony w celach antykoncepcyjnych i problem już się nie pojawił.
  6. Do małej miski wlewam ciepłą wodę z płynem do mycia naczyń, w tym moczę ścierkę i ścieram kurz z mebli. Potem ewentualnie pronto w sprayu i sucha ścierka
  7. Radziłabym poszukać w mniejszych, niefirmowych salonach jubilerskich. Mnie Apart, Kruk i Yes urzekły jedynie ceną.:-P Jeśli chodzi o woj. kujawsko-pomorskie i np. o Bydgoszcz, to na ulicy Dworcowej, jest kilka przytulnych, świetnie zaopatrzonych salonów, gdzie nie wydasz fortuny, a myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. My mamy złoto łączone- białe z żółtym i na razie odpukać nic się nie dzieje, a tradycyjne z żółtego złota nie są w naszym stylu.
  8. Ja z dużego, przestronnego domu przeprowadziłam się do bloku do mieszkania 2-pokojowego i nie brakuję mi domu, tej przestrzeni, własnego ogrodu, ciszy i spokoju. Gdybym teraz miała wybór i 500 tys. w nadmiarze, to wolałabym duże, dwupoziomowe mieszkanie w apartamentowcu, aniżeli własny, przytulny dom ze sporym ogrodem. Oczywiście mam na myśli dom za miastem, a mieszkanie w centrum miasta, bo ceny domów w centrum, albo o krok od miasta są zabójczo wysokie. Moi znajomi pouciekali do domów za miastem, codziennie dojeżdżają do pracy ileś kilometrów, dzieci nie bardzo mają się z kim bawić, ogrzewanie pobiera ogromne sumy, ale twierdzą, że dom, to dom.
  9. "dodam ze osoby z wyzszym wyksztalceniem daja archaiczne typu Amelia, Jan, Zofia etc" Faktycznie Amelia jest archaiczna.:-P Chyba nie znam popularniejszego i gorzej brzmiącego imienia. Wanessa- nawet nie wiem, jak to się pisze i nie chcę wiedzieć:-P
  10. Ten mi się podoba: http://slubowisko.pl/files/userslibraryphoto/bukiet_z_cukierkow_12_1.jpg Nas cieszyło wszystko oprócz kwiatów (wina, maskotki, kupony lotto), bo kwiatów dostaliśmy mnóstwo i szkoda było po kilku dniach wyrzucać, to wszystko na śmietnik.
  11. oczywiscie ze nie lubienie---> Zgadzam się z tobą, że w okresie niemowlęcym i przedszkolnym również byłam człowiekiem i miałam swój charakter, poglądy, wiedziałam co dobre, a co złe. Może wyrażę się inaczej: Lubię ludzi dorosłych, o określonych poglądach, sposobie zachowania. Dzieci zachowaniem, sposobem mówienia i czynnościami, jakie wykonują różnią się od dorosłych. Nie potrafię do dziecka dotrzeć, drażni mnie odpowiadanie na setki pytań, zabawa, czy ogólne zachowanie. Z dorosłymi, osobami starszymi, emerytami, albo nawet nastolatkami dogaduję się inaczej. Oczywiście są osoby, które lubię mniej, a które bardziej, ale z dorosłymi łatwiej mi się porozumieć. Oczywiście, że dzieci są różne, ale ja mam bardzo dużą rodzinę, znam wiele dzieci i nie znam żadnego, o którym mogłabym powiedzieć, że go lubię. Nie lubię dzieci jako ogółu.
  12. Co ma nie lubienie dzieci, do nie lubienia ludzi? Argumenty: każdy był kiedyś dzieckiem do mnie nie przemawiają, bo większość z nas tego okresu nawet nie pamięta. Poza tym z opowieści mamy i osób, które miały ze mną kontakt już od maleńkości pamiętają, że od samego początku byłam anty dzieci. W piaskownicy wieczne krzyki, bicie innych dzieci. Najczęściej wyglądało to tak, że jak samolub siedziałam sama na drugim końcu piaskownicy. Zaczęło się przedszkole, zerówka, szkoła i zaczął się koszmar: zawsze na uboczu, z dala od innych dzieci. Na egoistkę nie wyrosłam, od zerówki do teraz mam jedną najlepszą koleżankę, z którą utrzymuję stały kontakt. Mam również świetne relacje z młodszą siostrą, choć z racji tego, że nie lubię dzieci, nasze wspólne dzieciństwo było dość trudne. Teraz będę ciocią, oczywiście obejdzie się bez brania siostrzeńca na ręce, chodzenia z nim na spacerki i zabawy, bo do tego się nie nadaję, ale będę rozpieszczać go prezentami i przede wszystkim będę do niego mówić, jak do człowieka, a nie jak do niedorozwoja: oj ti ti, jaki śliczniusi masz dzióbeczek.
  13. katis

    ile za bukiet

    yelonek---> przepiękny bukiet. Inny niż wszystkie:-)
  14. katis

    ile za bukiet

    60 zł*
  15. katis

    ile za bukiet

    Ja robiłam bukiet w zaprzyjaźnionej kwiaciarni, gdzie nie liczono za słowo "ślubny", ale mimo to róże są dość drogie- sztuka 3 zł, a do mojego bukietu bukieciarka potrzebowała około 30 róż, to już daje 30 zł. Do tego klej, inne ozdoby, mikrofon i 110 zł, co i tak uważam za mało.
×