Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

maciek678

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. maciek678

    Osobisty problem

    Witam,nazywam się Maciej,mam 18 lat i chodzę do liceum,mieszkam w dużym polskim mieście,nie piszę w jakim,by ktoś mnie nie rozpoznał na podstawie opisanego problemu. Otóż pomimo mojego wieku nigdy nie miałem dziewczyny,owszem gdybym pisał tego posta za czasów głębokiej komuny to nie byłoby to nic nadzwyczajnego,ale nie oszukujmy się,dzisiaj nawet 14 latki już mają drugą połówkę.Mi po prostu brakuje tego i doskwiera samotność a nie dlatego że taka moda. Wiem że nie mam i nigdy nie będę miał....... Otóż cierpię na dziwną przypadłość. Znajomy i bliscy mówią że jestem niczego sobie i dużo gorsi mają fajne dziewczyny. Ta dziwna przypadłość to moje rozkminy typu laska coś zagaduje,uśmiecha się,patrzy się,nie i tak nie zagadam bo ona mnie nie podrywa,ja mam urojenia lub się ze mnie nabija. Możliwe że tak jest,ale ja nigdy nie zagadam bo z góry wiem że mnie wyśmieje lub myślę: nie taka fajna nie może mnie podrywać,to urojenia itp. A wiadomo że facet musi pierwszy bo takto żądna nie zagada jako pierwsza tylko laski czekają na krok,którego nigdy nie zrobię,blokada psychiczna. Raz zdarzyło się że prawie chodziłem z taką.... Otóż gadaliśmy na gadu i ja robiłem podchody itp aż w końcu powiedziała co Ty na to by się jutro gdzieś spotkać,cieszyłem się ale posypało się bo pomimo wspólnego języka itp to byłem podobno nachalny i natręt a tymczasem ja dbałem o to coś jak o perłę drogocenną i jak tu k**wa być mądrym,albo będziesz olewatorem albo natręt no k**wa! Sorry za słownictwo ale mnie to irytuje! Co mam robić i jak się przełamywać?
  2. maciek678

    Problem z dziewczynami.

    Witam,nazywam się Maciej,mam 18 lat i chodzę do liceum,mieszkam w dużym polskim mieście,nie piszę w jakim,by ktoś mnie nie rozpoznał na podstawie opisanego problemu. Otóż pomimo mojego wieku nigdy nie miałem dziewczyny,owszem gdybym pisał tego posta za czasów głębokiej komuny to nie byłoby to nic nadzwyczajnego,ale nie oszukujmy się,dzisiaj nawet 14 latki już mają drugą połówkę.Mi po prostu brakuje tego i doskwiera samotność a nie dlatego że taka moda. Wiem że nie mam i nigdy nie będę miał....... Otóż cierpię na dziwną przypadłość. Znajomy i bliscy mówią że jestem niczego sobie i dużo gorsi mają fajne dziewczyny. Ta dziwna przypadłość to moje rozkminy typu laska coś zagaduje,uśmiecha się,patrzy się,nie i tak nie zagadam bo ona mnie nie podrywa,ja mam urojenia lub się ze mnie nabija. Możliwe że tak jest,ale ja nigdy nie zagadam bo z góry wiem że mnie wyśmieje lub myślę: nie taka fajna nie może mnie podrywać,to urojenia itp. A wiadomo że facet musi pierwszy bo takto żądna nie zagada jako pierwsza tylko laski czekają na krok,którego nigdy nie zrobię,blokada psychiczna. Raz zdarzyło się że prawie chodziłem z taką.... Otóż gadaliśmy na gadu i ja robiłem podchody itp aż w końcu powiedziała co Ty na to by się jutro gdzieś spotkać,cieszyłem się ale posypało się bo pomimo wspólnego języka itp to byłem podobno nachalny i natręt a tymczasem ja dbałem o to coś jak o perłę drogocenną i jak tu kurwa być mądrym,albo będziesz olewatorem albo natręt no kurwa! Sorry za słownictwo ale mnie to irytuje! Co mam robić i jak się przełamywać?
×