Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

herbataicytryna

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. herbataicytryna

    jak mam się zachować? Pomóżcie!

    powiem tak... decyzję musisz sama podjąć ale miała tak samo po 7 miesiącach związku. na 5 miesięcy przestał cokolwiek czuć dosłownie ale wiedziałam i chciałam walczyć o to uczucie. Gdy już nie miałam siły powiedziałam mu o tym. Płakałam i mówiłam, że go chce go kochać ale jakoś nie potrafię. Pomógł mi znowu się w nim zakochać. Możesz znaleźć obecną moją wypowiedz. Zobaczysz w jakiej jestem teraz sytuacji. Nie mówię, że u Ciebie będzie tak samo bo to zależy od twojego chłopaka. Ja jestem tak zakochana w swoim że aż to chore bo raczej po tym wszystkim nie powinnam być.
  2. Jestem ze swoim chłopakiem 2,5 roku. Nasz związek zawsze był burzliwy, raczej większość ludzi w naszym otoczeniu nie była zadowolona że jesteśmy razem (no ale nikt nie powiedział tego wprost). Bardzo się kochaliśmy i dalej kochamy ale się psuje. Mam ten problem, że mam bardzo zaborczą mamę i dziadków. Zawsze staram się aby się z nimi nie kłócić bo to moja rodzina i dali mi wszystko. Z nimi kłócę się o mojego ukochanego a z moim ukochanym o nich. Oni wmawiają mi, że on się tylko dla mnie liczy a ich mam gdzieś a on, że dla mnie jest ważna tylko rodzina. I tak to się ciągnie. Cały czas staram się załagodzić sytuacje. Rozmawiam z nimi i z nim próbując nawiązać jaką nić porozumienia ale bezskutecznie. Nie będę wspominać o tonie fałszywych przyjaciółek. Pochodzę z małej wsi a wiadomo tam wiadomości krążą szybciej niż w TVN24. Mój chłopak no cóż zranił mnie kilka razy i to porządnie, najczęściej kłamstwa... wie, że nie toleruje narkotyków ale mimo jego zapewnień, że nie bierze okazywało się inaczej już kilka razy. Przyznawał się sam ale musiałam bardzo naciskać. Znam go i wiem kiedy coś jest nie tak. Wszystko robił z kolegami z mojej miejscowości, on sam pochodzi z miasta. Mówi, że plotki go nie obchodzą... mnie też aż nie okażą się prawdą, którą sam potwierdza. Znam osoby z którymi się spotyka. Często mu tłumaczyłam, że się na nich zawiedzie i tak się najczęściej działo. Wtedy przychodził i płakał a ja go pocieszałam, że jest dobrym ale zagubionym człowiekiem, że mu pomogę z tego wyjść. I tak praktycznie cały czas. Ja odchodziłam bo już nie miałam siły. Zawsze wtedy był płacz i krzyk. Ja płakałam potem on, że się zmieni, że już nie zapali i tak dalej ale ciągle się to powtarza. Moja rodzina najczęściej była światkiem tego wszystkiego co się ze mną działo( czerwone oczy, płacz przez całe noce, brak nastroju). Potem wracał prosił o wybaczenie i było okej przez pewien czas apotem znowu to samo. On na prawdę jest dobrym człowiekiem... nigdy nie podniósł na mnie ręki, jest pierwszą moją miłością a ja jego. Od półtora roku rzadko się widujemy. Studiuję 400 km od mojego domu. On teraz też dostał bardzo dobrą pracę i wyjeżdża za granicę na zlecenia. Mimo wszystko dajemy radę i jest dobrze do puki nie wróci do Polski. Ostatnio dowiedziałam się w sylwestra o rzeczach, które działy się w październiku i listopadzie najpierw od anonimowego telefonu a potem znów jego potwierdzenie. Teraz nie jesteśmy razem ale piszemy dalej. Mi już zaczyna serce mięknąć gdy słyszę jak się pogubił i tak dalej. Chce żebym mu pomogła ale wiem, że on nie będzie chciał z tego skorzystać!! tak jak zawsze. Wiem, że część tych rzeczy dzieje się bo mnie nie ma przy nim. Nie zabraniam mu spotykać się ze znajomymi ale nie chce żeby palił bo wiem, że to mu zniszczy życie i przy okazji i mi. Tłumaczy, że jakbym była tyle ile powinnam być to by nie palił i nie tykałby się całej reszty... wątpię. Muszę wspomnieć, że w maju zostawił mnie. A od marca do waśnie maja brał pokryjomu z kolesiami. Zostawił mnie dla laski ale szybko się opamiętał( on tak twierdzi) i wrócił. Ku mojej radości odciął się od tej grupy ludzi. Ja jemu już jednak nie ufam a ten brak zaufania pogłębia się coraz bardziej z każdym kłamstwem. Jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. Łączą nas wspomnienia, uczucie i walka o siebie nawzajem. Wiele razy on walczył o mnie, pomagał mi się zmienić. Nie umiałam okazywać miłości a on mi w tym pomógł zrobił ze mnie innego człowieka. Nie wiem co mam zrobić. Jaka jest wasza opinia?
  3. herbataicytryna

    Dlaczego przestaje kochać?

    Witam:) Mam niebywały problem ze sobą, nie wiem co mi jest:( od 7 miesięcy mam chłopaka. Mamy całkowicie inne charaktery ale nigdy nie kłóciliśmy się ani nic z tych rzeczy. To mój pierwszy związek. Bardzo mnie kocha. U siebie jednak zauważyłam, że to uczucie gaśnie i nie wiem jak temu zaradzić:( jestem zrozpaczona bo bardzo chce nadal go kochać ale nie umiem tego ożywić, po prostu nie potrafię. Staram się robić wszystko co możliwe aby powróciło ale nie umiem tego dokonać:_( Boję się, że to nigdy nie nastąpi a ja czuje się bezradna. Pewnie to moja wina bo nie mam czasu ostatnio aby z nim pisać cały czas, czy często się widywać bo mam maturę w maju i dużo się uczę. Chcę do czegoś dojść...ale ta moja sytuacja zaczyna mnie dobijać i odbiera mi chęć do wszystkiego. Czuję się bardzo źle z tym. Mój chłopak jest rok ode mnie starszy( ja mam 18 lat). Bardzo mnie kocha widać to. Nigdy nie zrobił mi krzywdy. Czuję się winna, że to uczucie zanika ale ja nie panuję nad tym i chce żeby miłość powróciła. Powiedziałam mu o tym, lekko się załamał ale proszę go cały czas żeby mi z tym pomógł ale on zachowuje się jakby to było już skończone!!! Proszę pomóżcie mi. Może jest tu ktoś kto przechodził coś podobnego choć nikomu tego nie życzę:(
×