Gdy już ci bliżej do trzydziestki niż dwudziestki a twoje życie od 5 lat wygląda jak jedna wielka droga krzyżowa to wydaje mi się, że nawet sam Jezus nie podołałby takiej przeprawie.
Żeby dać sobie mentalnie w żyłę stworzyłam bloga, na którym wylałam wszystkie swoje żale bo wydawało mi się, że taka forma katharsis będzie dobrym rozwiązaniem. Oczywiście miałam w tym swój inny cel bo prawdę powiedziawszy, kończą mi się już pomysły na rozwiązanie swoich problemów i wyszłam z założenia, że może dzięki temu mini pamiętnikowi ktoś wykaże się empatią i pomoże. Aczkolwiek wyniki są raczej mizerne. Mamy jednak tę swoją mentalność zamkniętą na czubek własnego nosa. Przynajmniej tak długo, jak długo wydaje nam się, że ktoś może kłamać i wcale pomocy nie potrzebować. Szkoda, że nie mogę podzielić się adresem do bloga ze względów regulaminowych. Wydaje mi się, że znalazłoby się tutaj grono odbiorców, którzy tę lekturę - choć bardzo gorzką w smaku - połknęliby z zaciekawieniem. Gdyby ktoś chciał mnie podbudować chociażby mentalnie to może napisać na email w sprawie tego bloga.
A tymczasem ja się żegnam i życzę wszystkim udanych wakacji. Słońce nas nie oszczędzi w tym miesiącu i bardzo dobrze! W życiu powinno świecić słońce, a od czasu do czasu tylko popadać deszcz, dla orzeźwienia..
pozdrawiam M.