Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

smakosz91

Zarejestrowani
  • Zawartość

    196
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

12 Good

3 obserwujących

Ostatnio na profilu byli

753 wyświetleń profilu
  1. bo Maryja to jest język staropolski, weź sobie poczytaj Martyna średniowieczny polski przekład Biblii to też zobaczysz dawne słowa, które już w większości wyszły z użycia. Tak samo jak przed II wojną światową nie było w języku polskim litery Ł, tylko mówiło się L, często można usłyszeć jak starsi ludzie mówią SLOWA przez L a nie SŁOWA przez Ł Tak samo jeszcze 100-200 lat temu rzeka po polsku to była rjeka, język ewoluuje, więc to nic dziwnego że mówi się Maryja, nie rozumiem zatem czemu masz z tym taki problem ;)
  2. bo Maryja to jest język staropolski, weź sobie poczytaj Martyna średniowieczny polski przekład Biblii to też zobaczysz dawne słowa, które już w większości wyszły z użycia. Tak samo jak przed II wojną światową nie było w języku polskim litery Ł, tylko mówiło się L, często można usłyszeć jak starsi ludzie mówią SLOWA przez L a nie SŁOWA przez Ł Tak samo jeszcze 100-200 lat temu rzeka po polsku to była rjeka, język ewoluuje, więc to nic dziwnego że mówi się Maryja, nie rozumiem zatem czemu masz z tym taki problem ;)
  3. bo Maryja to jest język staropolski, weź sobie poczytaj Martyna średniowieczny polski przekład Biblii to też zobaczysz dawne słowa, które już w większości wyszły z użycia. Tak samo jak przed II wojną światową nie było w języku polskim litery Ł, tylko mówiło się L, często można usłyszeć jak starsi ludzie mówią SLOWA przez L a nie SŁOWA przez Ł Tak samo jeszcze 100-200 lat temu rzeka po polsku to była rjeka, język ewoluuje, więc to nic dziwnego że mówi się Maryja, nie rozumiem zatem czemu masz z tym taki problem ;)
  4. smakosz91

    jutro Środa Popielcowa

    a może to nie ciąg przyczynowo skutkowy tylko po prostu prowadzenie Cię przez Pana Boga - Panie Boże proszę Cię, jeśli taka jest twoja wola to proszę daj mi radioodtwarzacz i dużo kaset z muzyką, błagam - Pan Bóg odpowiada - nie dam Ci tego ale mija kilka lat a Pan Bóg dał mu wypasioną wieże i mnóstwo płyt CD! prosisz o walkman, dostajesz mp3, Pan Bóg daje więcej niż prosimy, ale trzeba Mu zaufać, oddać się Jego woli ;) tak samo nie spełnia zachcianek od razu jak za pstryknięciem palcami ale jak to mówią "Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy", ale to ma swój cel, uczy pokory, to też test wiary. My patrzymy na wszystko z naszej ludzkiej perspektywy, a Bóg z innej, Jemu najbardziej zależy byśmy zostali zbawieni, czasami różnymi ścieżkami nas prowadzi, abyśmy na kogoś trafili w swoim życiu, abyśmy coś przeżyli, a dzięki temu coś zrozumieli, ale to wszystko prowadzi do pięknych rzeczy, tylko wystarczy Mu zaufać i poddać się Jego woli, nie bać się że wyprowadzi Cie na manowce czy coś takiego, że jest zły itp bo takie rzeczy to właśnie szatan podpowiada by od Boga nas oddzielić, a Bóg jest miłością :)
  5. Martyna za czasów Starego Testamentu, nie znam dokładnego cytatu z Biblii, ale było coś takiego że choćbyś najmniejsze kłamstewko uczynił w ciągu CAŁEGO życia to już do nieba nie wejdziesz, choćbyś choć najmniejszą rzecz ukradł, do nieba nie wejdziesz, choćbyś raz przeklnął w ciągu całego życia to do nieba nie wejdziesz. W tak ostrej selekcji i odsiewania ziarna od plew 99,999% ludzi szło do piekła, no bo naprawdę trzeba być niesamowicie świętym by przez całe życie nie zgrzeszyć ani razu choćby maleńkim grzechem. Po to też Pan Bóg posłał swojego Syna aby odkupił nasze grzechy umierając za nas na krzyżu. Jezus odkupił nasze grzechy i zapewnił nam zbawienie, wystarczy w niego uwierzyć i przyjąć go jako swojego Pana i Zbawiciela, mamy to z łaski... Wcześniej trzeba było na to zasłużyć, żyć totalnie bezgrzesznie bo choćby malutki grzech powodował to że już do nieba nie pójdziemy, trzeba było się bardzo bardzo starać, dużo poświęceń wyrzeczeń itp. Poprzez Jezusa Chrystusa i Jego doskonałą ofiarę mamy zbawienie z Łaski, za darmo ;) Pan Bóg zrobił to z ogromnej miłości do nas, wystarczy tylko w to uwierzyć i przyjąć Pana Jezusa. Dziś można powiedzieć, że nasze grzechy się praktycznie nie liczą, ale nie oznacza to że możemy bezkarnie grzeszyć, chodzi oczywiście o to by się starać być dobrym i bezgrzesznym, ale Pan Bóg wie, że jesteśmy grzeszni i że jakieś grzechy zawsze się zdarzą, ale one już nie są przeszkodą w naszym Zbawieniu, nawet prostytutka czy złodziej może dostąpić Zbawienia, ważne że przyjmie Jezusa i odrzuci grzeszną przeszłość i będzie się po prostu starać żyć bez grzechu, a nawet jak coś jeszcze zgrzeszysz to najważniejsze jest to że walczysz z grzechem, że się starasz być coraz lepszym, dlatego Pan Bóg te małe grzeszki przebaczy, bo Jego miłosierdzie jest nieskończone, Jemu zależy na wszystkich, On wszystkich kocha :) On chce aby i sprawiedliwi byli w raju ale również i prostytutki złodzieje itp, byle by tylko się nawrócili, przyjęli Jezusa do swojego serca. Zatem biorąc pod uwagę tak wielką miłość Boga i Jego dobroć, to czy nie uważasz Martyna że naprawdę dla Pana Boga nie ma znaczenia czy jesteś katolikiem czy Ewangelikiem czy prawosławnym czy staroobrzędowcem albo wywodzi się z kościoła asyryjskiego, orientalnego, czy też z kalwinizmu mariawityzmu starokatolicyzmu luteranizmu baptyzmu metodyzmu Chrystadelfian czy mormonizmu? Myślisz że naprawdę ma to dla Niego znaczenie? Wyznań chrześcijańskich na świecie jest mnóstwo, a wszystkich religii to już całkiem kosmiczna liczba, ale o nich teraz nie mówię. Chodzi mi o chrześcijan - przecież oni wszyscy są skupieni na Jezusie, to on jest najważniejszym i centralnym punktem, a czy nie o to chodzi? Zresztą zbawienie osiągnie ten kto uwierzy w Jezusa, kto mu ufa, wierzy mu itd a te wyznania wszystkie to spełniają. Owszem są różnice w obrzędach, tradycji, nawet w interpretacji Biblii ale sedno jest to samo - wiara w Jezusa i miłość do Niego, w to że umarł dla nas na krzyżu, za nasze grzechy i ku naszemu zbawieniu itd Jeśli Pan Jezus przez swoją ogromną miłość i miłosierdzie do nas ludzi, potrafił prostytutce wybaczyć i łajdakowi na krzyżu, jeśli potrafi naprawdę ciężkie grzechy wybaczać, jeśli potrafił oddać życie w męce na krzyżu za nasze WSZYSTKIE, nawet najgorsze grzechy to myślisz że miałby np potępić dobrego wierzącego katolika albo prawosławnego albo baptystę, dla których Jezus był wszystkim? Starali się jak potrafili, czcili i wychwalali Jezusa, wierzyli w Niego i w jego plan Zbawienia dla nas, w to że umarł dla nas na Krzyżu, starali się jak najlepiej żyć dla Niego i dla bliźnich poprzez których mogli usłużyć Jemu samemu i mieli by zostać odrzuceni przez Jezusa i skazani na piekło tylko dlatego że różnili się schematem obrzędów czy innymi mniejszymi sprawami? Wierząc w dobro i miłość Pana Jezusa, wiem że dla niego to nie ma większego znaczenia, on zagląda w serca indywidualnie. Tak samo może być świetny wierzący katolik jak i nie wierzący lub tylko udający że wierzy, tak samo może być z ewangelikiem i innym wyznawcą Chrystusa. Ale jeśli ktoś naprawdę wierzy i jest oddany Jezusowi to uważam że to nie ma znaczenia w jakim obrządku i w jakiej tradycji, w jakim zgromadzeniu będzie tą wiarę praktykować wraz z innymi, a Pan Jezus i tak go przyjmie do siebie. Zważając na Jego miłośc i nieskończone dobro to nie wyobrażam sobie by mogło być inaczej ;) Nie chodzi mi też o żadne licytowanie się które wyznanie jest najlepsze, które najbliżej prawdy a które najgorsze, nie chodzi o spory, o walki między sobą danych wyznawców Jezusa, tylko o zwrócenie na fakt że wszyscy Oni jednakowo wywyższają Jezusa i przyjmują jako swojego Pana. Natomiast same te "wojenki" religijne do niczego dobrego przecież nie prowadzą i też nie sądze aby dobremu Panu Bogu zależało na tym abyśmy się żarli o "szczegóły", często między wyznaniami są to dosłownie tak małe zmiany że aż śmieszne, ale robi się z tego ogromny problem, walczy się kto ma racje a kto nie, a z tego tylko podziały, nienawiść, wrogość jednych do drugich, no i wiele innych złych rzeczy. Jakoś nie sądze by Bogu na tym zależało abyśmy się tak żarli i kłócili ze sobą, raczej to złemu na tym zależy, no nie? A ty co o tym myślisz? ale proszę Cię, własnymi słowami odpowiedz, bo już domyślam się jakie cytaty byś mi zapodała ;p ale ja już je widziałem tyle razy że znam na pamięć, a chodzi mi o twoje zdanie, co o tym myślisz. Miłego wieczoru życzę i dobrej nocy ;)
  6. Najlepsze jest to, że mnie te wątpliwości od dłuższego czasu męczyły i nie dość że lęki do mojego taty, lęki przed życiem to jeszcze przez te wątpliwości z Biblii miałem lęk do Boga i wczoraj już z totalnej niemocy padłem wieczorem na kolana i tak szczerze prosto z serca odmówiłem "Zdrowaś Maryjo" i "Pod Twoją obronę" by Matka Boża mnie wspomogła, by wstawiła się za mną u swego Syna, by pomogła mi to wszystko rozwikłać. Tu raptem ledwo jeden dzień minął i proszę... Bóg postawił mi na drodze ludzi którzy rozwiali wątpliwości :) może jeszcze nie wszystkie, ale wierze że i tamte wydarzenia po prostu źle zrozumiałem, a Pan Bóg jest naprawdę dobry i widzę że mnie prowadzi :) Teraz tylko chodzę i rozmyślam, jak to możliwe że i Ci ludzie z czasów Potopu, jak i dzisiejsi mogą NIE wybrać Boga, jak mogą nie wybrać tej czystej miłości, tego dobra, tylko lecą za grzechem, za szatanem. Nie rozumiem tego, ale tak sobie myślę że może i oni (a przynajmniej część z nich)p też o prostu pewnych rzeczy nie rozumieli? i dlatego wybrali jak wybrali? no ale tego to już się raczej nie dowiemy... jeszcze raz wam dziękuje ;)
  7. @martyna 33 i reszta życzliwych pomocnych osób, przepraszam was. Wybaczcie Proszę was, pomożecie mi rozwiać też całą reszte wątpliwości które tu się pojawiały? z góry wam dziękuje :)
  8. NO W KOŃCU POCZUŁEM JAKĄŚ ULGĘ, CHOĆBY CZĘŚCIOWĄ I za to wam dziękuje, bo w sumie tego potrzebowałem, przedstawiłem w tym temacie kilka filmików z argumentami na nich przedstawionymi się w sumie zgadzam bo są logiczne, spójne i są faktami a nie tylko jakimś bajdużeniem, do tego potrzebowałem wyjaśnienia wielu kontrowersyjnych momentów z Biblii które mnie przerażają. I tylko o to mi chodziło. I okazuje się że już dwie moje wątpliwości zostały rozwiane, za co bardzo wam dziękuje. Ja wiem, że tak miało być, ja to miałem dziś wszystko napisać, wywalić z siebie, miałem upaść by się podnieść, pragnąłem rozwiązania tych wątpliwośći od dawna i przez dzisiejszy dzień i przez was, otrzymałem to! Za co chwała Bogu! Ale jednakowoż to tylko dwa przypadki zostały rozwiązane, inne nadal mnie bolą, ciekawią i nadal ich nie pojmuje, a to budzi lęk. Dlatego może i nad resztą przypadków się zlitujecie i mi to rozjaśnicie? Proszę o to was w imieniu Jezusa, bo on mi właśnie po to was postawił dziś na mojej drodze, by te moje wątpliwości rozwiać, teraz to widze! Ale podsumujmy co się wyjaśniło: 1) Kwestia z pierwszego postu, zakładającego temat - TCHÓRZOSTWO ktoś napisał Już wiem, że nie chodzi o tchórzostwo przed życiem, przed zadaniami, przed wojną itp ale o tchórzostwo które oznacza strach przed szatanem, że mu się poddajemy, temu jak nas kusi, poddajemy się jemu i grzechowi, a przez to oddalamy się od Boga, nie ufamy Mu, tchórzymy przed Bogiem, nie wierzymy że jest z nami zawsze, że chce dla nas dobra, nie ufamy mu i idziemy za szatanem, za grzechem, no i taki ktoś faktycznie nie powinien być w Niebie, bo jak sa wybiera szatana, no to sam wybiera piekło. Może nadal to trochę rozumuje nie tak jak powinienem, ale wydaje mi się że przynajmniej jestem na dobrej drodze i ogólnie ta kwestia bardzo mi się rozjaśniła, bo to nie Bóg każe tchórzy, tylko po prostu tych którzy mają Boga gdzieś, którzy idą za grzechem, za szatanem, a w sumie to nawet nie jest kara, on nie każe, to ludzie sami się pokarają wybierając szatana i idąc za nim wprost do piekła. Wniosek? myślałem że Bóg jest zły, to mnie rozwalało na łopatki, powodowało lęki i utratę wiary, ale widzę że po prostu źle to interpretowałem i tylko o to mi chodziło, byście te "kontrowersyjne" momenty Biblii mi objaśnili, tak jak ten powyższy przykład, wtedy bym w końcu poczuł spokój, a nie lęk przed Bogiem :/ 2) Potop - Bóg zabija potopem mnóstwo ludzi w tym starców, dzieci itp i ktoś napisał: racja, tego właśnie potrzebowałem, dziękuje Ci. Teraz to w końcu rozumiem. Ludzie mieli szansę, wiedzieli co się stanie ale nie zaufali Bogu i Noemu, unieśli się pychą, wybrali grzech i drogę szatana, gdyby byli z Panem Bogiem, nic by im się nie stało...no racja, jak sami grzeszyli i chcieli iść za szatanem, to po co ich na siłę pchać do nieba, to nie dość że było by sprzeczne z proroctwem że zło ma zostać unicestwione, a dwa co to za raj byłby dla tych normalnych sprawidliwych jeśli mieliby przebywać w niebie z takimi gnojkami ========= w sumie zdałem sobie sprawe że to tak jakbym miał pretensje do Pana Boga za to, że Hitler czy Mengele są teraz w piekle... i obwiniałbym go że to ma być miłość? że człowieka do piekła wpieprzył? że tak ich potraktował i że ich nie uchronił? a to przecież oni sami wybrali i tak samo potop... tak samo to tchórzostwo, to ludzie wybierają szatana zamiast ufać Bogu, sami wybierają... Dziękuje wam, naprawdę wiem że Bóg mi was dziś postawił na mej drodze, by w końcu rozwiać moje wątpliwości, jeszcze nie dokońca, bo chciałbym by i reszte mi wytłumaczono o co bardzo was proszę, ale już czuje ulgę, a dwa wstyd :( bo wiem, że to jednak ja zawiniłem, to ja źle to wszystko odczytywałem z Biblii. Marzyłem o tym byście przekonali mnie że jednak nie mam racji i udało się! nawet nie wiecie jak mi kamień z serca spadł, jaką ulgę poczułem w duchu, to jest niesamowite. Dziękuje wam, Dziękuje Ci Boże, wybacz te chwile zwątpienia, wybacz mi a teraz ide na trening, musze sie konkretnie umęczyć i upocić, należy mi się, a te ciężkości i trudy treningu ofiaruje Bogu na Jego chwałę i jako zadośćuczynienie. Mój Boże, ty mnie naprawdę kochasz i tak pięknie mnie prowadzisz, nawet tych ludzi postawiłeś mi na mojej drodze by mi rozjaśnili to wszystko, bo niestety ale uległem pochopnej ocenie, do czego też pewnie szatan mnie skusił, chcąc mi Ciebie obrzydzić i oddalić mnie od Ciebie. Wybacz mi Panie :/
  9. smakosz91 który pisał wyżej to przemek prawik, największy mój hejter, mimo że ja wiele razy próbowałem mu pomóc, okazać serce, namawiałem go też do zmian, do pójścia na terapie, żeby cokolwiek zrobił, ruszył jakoś, może obojgu byłoby nam raźniej, 2 lata już go namawiam, motywuje, już kiedyś to mojej terapeutce powiedziałem - że innym to ja potrafie doradzić, motywować itd ale żeby samemu wykonać te rady i wcielić w życie to już lęk za duży i Przemka lęk jest jeszcze większy, bo on też od 11 lat siedzi na tym forum i dalej sie wszystkiego boi, a jego jedyną reakcją na moją pomoc i życzliwość jest to że mnie zwyzywa, gnoi i hejtuje, już chyba 2 albo 3 nicki podobne do mojego ma zarejestrowane i z nich wypisuje głupoty żeby mnie gnoić Jak rozpoznać mój prawdziwy nick? mam aktualnie +12 pkt reputacji (przemkowe podszywy mają 0pkt) no i mój nick został założony 9 października 2015, a jego są bardzo świeże, założone nie dawno, max kilka tygodni temu, a ten z którego tutaj napisał założył niecały tydzień temu, ale tak jak mówie ma tych podszytych nicków kilka, administracja oczywiście nie reaguje, nic z tym nie robią, mimo że pisałem do nich kilkukrotnie
  10. Potrafisz powiedzieć coś innego niż tylko mnie wyzywać i oceniać? Nie oceniajcie a nie będziecie oceniani... Dlaczego nie odniesiesz się argumentami do tego co tu zostało wrzucone? i jakie oddalanie od Boga, tam są merytoryczne fakty w odróżnieniu od tego co ty robisz, dlaczego jak wy wszyscy tacy mądrzy jesteście i wierzący w bożą miłość i dobro, nie jesteście w stanie obalić tamtych rzeczy? nie jesteście w stanie obalić okrucieństw Boga które mnie przerażają i oddalają od Niego, to właśnie oddala od Niego a nie mówienie prawdy! Ale widze że z wami to jak z żydkami, jak sie powie prawde to od razu wyzwiska o antysemityzmie, nie ważny jest problem, ważne ze sie powyzywa od antysemitów faszystów i nie wiadomo co jeszcze. I ty robisz podobnie. A prawda jest taka że ja naprawdę szukam Boga i chce być przy nim, ale przeraża mnie ta jego okrutna wizja, mam przez to wątpliwości co do jego miłości i dobroci którą nam sie wciska, rozumiesz? Chciałbym, naprawdę marze o tym aby ktoś merytorycznie argumentami obalił te wszystkie wątpliwości, wtedy byłbym szczęśliwy, ale nie, wy jedynie dowalać potraficie, wyzywać mnie i jeszcze bardziej pogłębiać moje poczucie winy. Czy to jest ta dobra i miłosierna postawa której nauczał Jezus? To tacy z was wierni, że nawet podstaw nie znacie i nie stosujecie w życiu? Sama zatem widzisz jaka jesteś zakłamana i fałszywa. A co do tego co ja bym chciał, to ... mam i nie musze wcale mieć nie wiadomo czego, jedyne o czym marze to miłość Boga, której wciąż nie mogę znaleźć, wciąż jej nie czuje, mimo że tak bardzo staram się go znaleźć, mimo że odrzuciłem grzechy dla niego, staram się w życiu na tyle ile potrafie, dziękuje mu za każdą małą pozytywną rzecz, choćby za to że słońce świeci i jest ładna pogoda, rozmawiam z nim praktycznie w ciągu całego dnia, traktuje jak najlepszego przyjaciela, powierzam mu wszystko, boleści, trudności ale i te dobre chwile i chwale go za to i uwielbiam, ale wciąż nie czuje jego miłości, ciepła, prowadzenia w życiu. Zamiast tego ciągle tylko mam poczucie WINY, że to pewnie ja coś robie źle, ciągle wszystko moja wina, ten ból winy mnie po prostu rozwala, to że oddycham to też przecież moja wina i że sie urodziłem tak samo :/ Ziemski ojciec chlał i miał mnie gdzieś, ale i ten niebieski traktuje mnie podobnie, to mnie boli najbardziej, bo to że ludzie są grzeszni i słabi, że większość to mendy to ja o tym wiem, ale że nawet mój Tatuś niebieski mnie tak traktuje jak śmiecia, jak trędowatego, to mnie boli najbardziej, bo im bliżej Niego staram się być, tym to bardziej boli, to jego odrzucenia, ta jego niewzruszoność, to że udaje że go nie ma. Ani żadnego znaku, ani nic, nawet o śmierć go nie jestem w stanie ubłagać. Po co mnie stworzył? jest taka piękna modlitwa o poznanie woli Ojca, ale On nadal nic, nie wiem po co tu jestem, co mam odegrać za role na tym świecie, jaka jest Jego wola co do mnie, nie wiem nic i nie czuje nic z Jego strony, tylko obojętność, olanie mnie. No i oczywiście to moja wina zapewne prawda? no dowalcie mi że to moja wina, bo zapewne coś źle robie i choćbym był wręcz święty, co staram się aby tak było, aby mu się podobać, to to i tak nic nie daje :/ Podobno zbawienie jak i miłość jest z łaski, a nie z uczynków, ponoć wcale nie trzeba sie specjalnie męczyć żeby na nią zasłużyć, bo ona jest podobno za darmo, z łaski, wystarczy ją przyjąć, ja chce ją przyjąć, szukam go codziennie, wołam proszę bądź przy mnie, daj się poczuć, prowadź mnie Jezu, ale niestety nadal nic. To zapewne też moja wina... Czy naprawdę nie znajdzie się nikt kto by rozwiązał argumentami, faktami, a nie wyzywaniem mnie, wszystkie wątpliwości co do Boga, wypisane w tym temacie? Marzę o tym, by wreszcie ktoś ukazał że jednak nie mam racji, pragne tego, wtedy by mi kamień z serca spadł i poczułbym ulgę i szczęście, ale niestety, potraficie tylko wyzywać, a fakty są jakie są i wy podobno wierzący w miłość i dobro nie jesteście w stanie wytłumaczyć tych wszystkich k,u,r,e,w,s,t,w które są w Biblii. To jak nie wy to kto? To w takim razie czy wy wogóle wiecie w co wierzycie? Czy udajecie że wiecie? a może udajecie że nie widzicie tej złej strony Boga i tylko tą dobrą dopuszczacie do siebie? Czy tak się da? oszukiwać samego siebie? Ja tak nie potrafie. A co do pomocy Bożej to tak jak wcześniej wspomniałem proszę go o Jego miłość + miłość kobiety bo sam Pan powiedział "nie dobrze jest aby mężczyzna był sam" Moje serce głodne jest miłościi chce się na kimś oprzeć. Bóg wie że chce mu służyć, chce iść razem z nim przez życie, proszę go o dobry wybór partnerki życiowej - żony, Daj mi wybrać Panie tą, która mnie w tym podtrzyma i razem ze mną będzie pełnić Twoją wolę. Daj mi znaleźć kobiete - przyjaciółke, której bezpiecznie zaufam i w której dostrzege także Ciebie. Czy to jest coś złego że proszę o miłość? Mi się nie marzą wille z basenem, Ferrari i nie wiadomo co jeszcze, pragnę tylko miłości a nawet i na to nie mogę zasłużyć, a może to też jest złe i Bóg mnie chroni dlatego mi nie pozwala? no to jeśli miłość jest zła, to ja już nie wiem... Mam tez problemy życiowe, lęki które utrudniają mi start życiowy, wyjście do ludzi, pójście do pracy itd w domu radze sobie świetnie, aktualnie mieszkam sam, wszystkie obowiązki domowe na mojej głowie, pranie sprzątanie, gotowanie, zakupy, palenie w piecu, wszystko, niose ten krzyż, ale daje radę, w tym pomocy nie potrzebuje, nawet mnie to cieszy ze tak fajnie sobie daje rade, że to wszystko tak naturalnie mi przychodzi, problem jest na zewnątrz - pójście do pracy, przebywanie z ludźmi. Prosiłem tylko Pana Jezusa o rozwiązanie tego lęku, o rozwiązanie tego problemu, byłem na 2 terapiach, ale nawet sam Pan Bóg wie że to mi nie pomoże. Prosiłem go o siłę, o wyzwolenie z lęku - czy to jest coś złego o co proszę? czy to są wille z basenem? Szatan mnie czasami kusi na samobójstwo i tak już od 4-5 lat, ale nie daje mu się, wciąż trwam przy Bogu wierząc że otworzy mi jakieś drzwi, wskaże furtkę przed którą będę mógł ucieć szatanowi, dzięki której razem z Bogiem wygramy z szatanem, ale wciąż nic :/ Miłość kobiety też by mnie uleczyła, dałaby siłę, motywacje, odwagę, sens itd Jeden psychiatra mi powiedział że to jest bardzo ciężko, nie mając żadnego wsparcia wyjść z tego, że przez chlanie ojca utraciłem już w dzieciństwie fundament życia. To tak jakby budować dom bez fundamentu, czy się da? może i początkowo tak ale wiadomo że się rozleci i potem znów budujesz bez fundamentu i znów sie rozleci, syzyfowa praca... Dodatkowo Pan Bóg zabrał mi moją dobrą mame 4 lata temu, czemu nie zabrał mojego ojca? zostawił mnie z nim po czym zaczęła się moja nerwica, atak nerwicy, lęku, psychiatryk. Teraz mieszkam u siostry, ale oni siedzą za granicą, ja tylko u nich mieszkam w pustym domu. Nie mam żadnego fundamentu, nikogo... Myślałem że chociaż na Panu Bogu będę mógł się oprzeć, w sumie to TYLKO On by mi wystarczył, czując go, widząc Jego miłość, to że mnei prowadzi, byłbym przeszczęśliwy i może już bym nawet ziemskiej miłości nie potrzebował, żony itd On byłby dla mnie pełnią - miłością, oparciem, gwarantem bezpieczeństwa, fundamentem, wszystkim! ale niestety, nawet i On mnie odtrąca, jest zimny, niewzruszony, traktuje mnie tak jak mój ziemski ojciec, a to tylko pogłębia moje lęki i brak zaufania do świata, do kogokolwiek, to boli najbardziej
  11. Kurcze czemu nadal nie potrafie poczuć Bożej miłości? zgłębiam tak bardzo, szukam, proszę, modlę się, a wciąż nie mogę go poczuć, moje serce tylko rozrywa ból i tęsknota za Bogiem i za Jego miłością, ale On wciąż nie chce dać się poczuć, nie chce mnie pokochać, bym to poczuł, doświadczył, łakne tego najbardziej na świecie, ale wciąż nic :( a te wszystkie pytania stawiam po to by rozwiewać wątpliwości, bo rozwiewane wątpliwości umacniają wiarę. Dla wszystkich którzy nie wierzą: Mówisz, że nie wierzysz w Boga, to co powiesz o Biblijnym opisie Mesjasza(w Starym Testamencie),w którym jest około 200 Jego Cech i że Naród Wybrany Go nie przyjmie a nawet zabije, że poganie Go przyjmą.Opis zawiera(Psalmy), że narodzi się z Dziewicy w Betlejem z Rodu Dawida, że Zawiśnie na drzewie, że kości Jego nie bedą łamane, że umarłych będzie przytaczał do życia, że wzrok będą odzyskiwać, chroni będą chodzić, że Zmartwychwstanie po trzech dniach.Wymieniłem z pamięci te określenia dotyczące Jezusa , które uznałem za kluczowe w Jego identyfikacji i nawet one , nieliczne zmuszają do zastanowienia nad określenia prawdopodobieństwa występowania ich w Jednej Osobie.Jest tylko jedno stwierdzenie:że jest to nieprawdopodobne aby coś takiego zaistniałe w a Jednym Człowieku, a jeśli zaistniało, to Ci ludzie co byli tego świadkami na pokolenia zapamiętali te cuda nie mówiąc o nauce Tego Człowieka, jeśli Był Człowiekiem.Opis pasuje tylko do Jezusa. Aby przekonać Cię, że coś w tym jest niezwykłego, to los Narodu Wybranego, który na Jezusa ustami kapłanów Sanchedrynu wydał wyrok śmierci na oczekiwanego przecież Mesjasza.Los musiał być tragiczny i był, o tym świadczy jego historia, czyli coś realnego i tworzącego pewną spójną zastanawiajacą całość.Dla Żydów nadal jesteśmy Gojami, dla Mułzumanów Kafirami, czyli czymś gorszym w obu przypadkach, a Oni dla Nas Chrześcijan Dziećmi Boga.Kto w/g Ciebie ma właściwą postawę wobec drugiego Człowieka ?. @martyna 33 Ja wierzę, Ufam i pragnę Boga i jego obecności, ale ciągle nie mogę doprosić się Jego miłości, ciągle mnie odrzuca, nie czuje go, nie widze, mimo że szukam, pragnę, modle się, odrzucam grzech, proszę, błagam, a wciąż nic, rozumiesz Martyna? niczego więcej mi nie potrzeba do pełni szczęścia jak tylko Jego miłości, ale wciąż jej nie moge poczuć i tylko poczucie winy, że to ciągle moja wina że mnie nie kocha, że tego nie czuje, ciągle tylko ja mam wine :( dlaczego Martyna ty to czujesz, doświadczyłaś Pana po wypadku, a ja wciąż nie mogę liczyć totalnie na nic z Jego strony? ciągle jest zimny, niewzruszony, udaje przede mną że Go nie ma, to tak bardzo boli :( Martyna prosze Cie przeczytaj ten cały temat post po poście i rozwiej wszelkie wątpliwości, błagam Cie, może to właśnie Ciebie Pan postawił na mojej drodze bym dzięki Tobie odkrył Go do końca, ale czy to sprawi że nagle poczuje Jego miłość? no i kolejne pytanie, kolejna wątpliwość, ehh :/ Albo bardzo bym chciał abyś obejrzała te dwa filmy i odpowiedziała na pytania ateisty, jak ty mi to wytłumaczysz to po prostu będzie szok, tylko nie rób tak samo jak księża że powiedzą "taka tajemnica wiary" i koniec... https://www.youtube.com/watch?v=HxPCLp78TEM 1 godzinę temu, Gość gosc napisał: 4 Doświadczenia, Przez Które Zostałem Ateistą Facet zna Biblie od deski do deski, wiele czytał szukał i z mocno wierzącego chrześcijanina został ateistrą, pokazuje bzdurność Biblii i nauczania chrześcijańskiego https://www.youtube.com/watch?v=sXXblCpIjLA albo tego wyżej, bo to się naprawdę Martyna kupy nie trzyma, fakty zupełnie przeczą bożej miłości i temu że jest dobry :/ to jest normalnie dramat... a człowiek w tym wszystkim i tak jest głupi i jest nikim, śmieciem, pyłem marnym nic nie znaczącym, tego się wszystkiego po prostu nie da pojąć, wszystko jest tak nielogiczne i porąbane że tego sie nie da pojąć, albo że gdybym urodził się w Indiach miałbym innego Boga i ty Martyna tak samo, a w Afganistanie byłabyś muzułmanką i tak samo jak teraz zażarcie jesteś za Jezusem, wtedy byłabyś za Kriszną czy Allahem. Człowiek jest w tym wszystkim nikim... i co się nie zrobi i tak będzie źle, bo zawsze będzie można kota ogonem obrócić, to tak jak dobry prawnik który potrafi uniewinnić złodzieja czy inną mende, jak Bóg będzie chciał to i tak zrobi tak jak zechce, nie ważne jak żyłaś i w co wierzyłaś, zawsze jest furtka do tego by obrócić kota ogonem, ehh...
  12. Przemek przestań się pode mnie podszywać w końcu
  13. A jeśli naprawdę chcesz poznać Pana Jezusa i jego miłość i dobroć i chcesz zaprosić go do swojego życia, to przeczytaj sobie tych kilka tematów. Dodam tylko że każdy grzech oddala od Pana Boga, wierzyć ufać się, modlić się i dalej grzeszyć, to ta wiara modlitwa i ufność, nie mają żadnego sensu, bo dopóki grzeszysz dopóty jesteś bliżej szatana niż Boga. Prawdziwe nawrócenie polega na tym by grzechy z którymi walczymy od lat, które się powtarzają, odrzucić raz na zawsze, a nie tylko na tydzień a potem dalej robić swoje. Ja dla Pana Boga odrzuciłem 3 najczęściej powtarzające się w moich życiu grzechy: masturbacja, oglądanie p,o,r,n,o (od tych dwóch jestem już całkowicie uwolniony, a Pan Bóg mnie w tym umacnia, w sumie to jest cały Jego wysiłek w tym że tego nie robie, a robiłem przez lata... to On za mnie z tym walczy, to On mnie umacnia, to On mnie broni przed kuszeniami szatana, ale mnie już to nie rusza, coś co wcześniej wydawało się nie możliwe by z tym skończyć bo było to praktycznie uzależnienie, przyszło mi z ogromną łatwością odkąd zaufałem Panu, odkąd mu oddałem te problemy, odkąd mu się zawierzyłem, bez robienia tego czuje się znacznie lepiej niż gdy to robiłem, a prawda jest taka że p,o,r,n,o i masturbacja niszczy mózg, wykrzywia obraz świata człowieka kobiety... prowadzi tylko do coraz większych deprawacji i upadku moralnego, a z tego cieszy się tylko i wyłącznie szatan) oraz trzecim mym powtarzającym się grzechem był hejt, z tym ostatnim ciągle walczę, bo czasami niestety zdarzy mi się nadal komuś pocisnąć, ale to już raczej z totalnej bezsilności, gdy żadne argumenty nie trafiają, ale wiem że Pan mnie poprowadzi i całkowicie mnie z tego wyleczy, poza tym sam widzę że dobrem i życzliwością można więcej osiągnąć niż hejtem, wyzwiskami, ogólnie nienawiścią do drugiego człowieka. Zło, dobrem zwyciężaj... to naprawdę działa https://f.kafeteria.pl/temat-7493582-wiara-w-boga-nie-polega-na-tym-czy-wierzysz-ze-bog-jest-czy-go-nie-ma/ https://f.kafeteria.pl/temat-7529325-trojca-wiary-wypelniona-miloscia-pan-bog-ja-i-blizni/ https://f.kafeteria.pl/temat-7528686-badz-z-bogiem-na-dobre-i-na-zle-a-nie-tylko-jak-trwoga-to-do-boga-czy-tez-chcielibyscie-byc-tak-traktowani-i-wykorzystywani-a-jak-nie-jestescie-potrzebni-to-won/ https://f.kafeteria.pl/temat-7528678-jezu-ty-sie-tym-zajmij-postepuj-tak-we-wszystkich-twoich-potrzebach-postepujcie-tak-wszyscy-a-zobaczycie-wielkie-nieustanne-i-ciche-cuda-to-wam-poprzysiegam-na-moja-milosc/ a tutaj jeszcze przykład tego do czego prowadzi grzech i życie bez Boga, on chce nam tak wiele dać... ale problem jest taki że ludzie nie chcą brać, nie chcą Mu zaufać, oddać się Jego Świętej woli, boją się że ich wyprowadzi na manowce (to oczywiście podpowiada ludziom szatan by odciągnąć od Boga), no i niestety wybierają proste drogi bez Boga, zamiast krętych z Nim, a z Nim każda droga i tak staje się prosta :) https://f.kafeteria.pl/temat-7529402-narkoman-zaszlachtowal-35-letnie-dziecko-i-jego-matke-to-jest-wlasnie-efekt-zycia-bez-boga/
  14. Mowa o Bogu Ojcu, Synu Bożym (zapowiedź) i Duchu Świętym jest już w Księdze Rodzaju. Pan Jezus głosił: (Ewangelia według św. Jana, rozdział 14) "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. 7Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście". 8 Rzekł do Niego Filip: "Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy". 9 Odpowiedział mu Jezus: "Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: "Pokaż nam Ojca?" 10 Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. 11 Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie - wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła! 12 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. 13 A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. 14 O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.".Tu jest mowa m.in. o Bogu Ojcu i Synu Bożym oraz o ich jedności, są tym samym - Bogiem (dogmat o Trójcy Świętej), o Duchu Świętym też można znaleźć podobne cytaty w Biblii, nie aż tak bardzo w prost, ale są
×