żyjąca marzeniami 35
Zarejestrowani-
Zawartość
0 -
Rejestracja
-
Ostatnio
Nigdy
Wszystko napisane przez żyjąca marzeniami 35
-
Franka_betty super efekt!!!
-
Asiu ja też mam rozstępy i to nie po ciąży tylko o wiele starsze. najbardziej przytyłam będąc nastolatką w okresie dojrzewania i wtedy one się pojawiły więc sa już "stare" ;-) i nic nie da się z nimi raczej zrobić. Moje ciało już nigdy nie będzie piękne i jędrne za stara już jestem ale robię co mogę peelingi, balsamy oliwki wcieram i masuję;-) Dziś już zakończyłam jedzenie na obiad był grillowany kurczak, porcja kaszy i 2 placuszki warzywne a na kolację już tylko sam kurczak i placuszki. Może jeszcze wypiję szklankę soku warzywnego a poza tym tylko woda woda i woda ;-)
-
Asia Ty to musisz mieć kondycję od tego chodzenia, ja mieszkam na 4 piętrze bez windy oczywiście i wejście z zakupami to już wyzwanie a kilka razy dziennie tak biegać to podziwiam. Zuzka małemu jubilatowi się nie odmawia i na kawałeczek torciku możesz sobie pozwolić jeśli wiesz że na tym się skończy ;-)
-
Czasami się wręcz złoszczę jak mi sugeruje że powinnam to czy tamto i robię "aferę" że niby nie podobam się już taka naturalna:-) Ale jak się zastanowić na spokojnie to ma chłop trochę racji bo chciałby mieć u boku chociaż zadbaną żonkę jak nie jest w rozmiarze 38. Jestem już po 2 śniadaniu (serek wiejski z otrębami i tym co zawsze) i szykuje się na spacerek tylko żal mi budzić małej ale tyle razy już odmawiałam tej koleżance że dziś idziemy. Do przeczytania później piszcie piszcie;-)
-
ja też mam elektroniczna bo od zwykłej dostawałam poplątania zmysłów ;-) ja od kilku sezonów chodzę w jednej czarnej sportowej kurtce aż wstyd, zima zakładam pod spód coś cieplejszego a wiosną wystarczy sama ale ta czerń już mnie dobija a mój piękny wiosenny płaszczyk jasno szary już kolejna wiosnę wisi w szafie i zbiera kurz ale wejdę w niego za 15 kg mniej czyli nie tej wiosny
-
Witaj smerfetko ;-) Franka_betty moja szafa to kolejna motywacja ale też i frustracja bo wiem, że choćbym stanęła na rzęsach to i tak niektórych ciuchów tej wiosny nie założę ;-(
-
Podobna ... my wszystkie jesteśmy bardzo wyedukowane w dziedzinie zdrowego jedzenia ;-) i trzeba naprawdę dużo siły aby wytrwać w postanowieniu dlatego też czasami jest mi źle ale uwierz najgorzej jest zacząć. Po pierwszym tygodniu bez żadnej wpadki będziesz z siebie tak dumna a i waga pokaże mniej a wtedy urosną Ci skrzydła i dale już będzie łatwiej. Pierwszy tydzień bez takiej wpadki to był u mnie 3 tydzień od podjęcia decyzji i założenia tego forum bo na początku dawałam sobie luz a bo jakieś ciastka zostały, a bo nie chciało mi się przyrządzać nic specjalnego dla siebie i jadłam to co mąż albo myślałam sobie dziś jeszcze mogę ale od jutra.......
-
Asia 107 i franka_betty macie już na swoim koncie udane odchudzanie tak samo jak ja, więc wiemy jak się to robi tylko tym razem trzeba mądrzej, ostrożniej aby było już na zawsze. A gdzie reszta moich kompanek? o nikim nie zapominam i chce abyśmy stworzyły naprawdę fajną grupę wsparcia i na to się zanosi tylko nie znikajcie Proponuję aby każda zrobiła sobie stopkę (trzeba się zalogować) i ważymy się co tydzień wpisując aktualna wagę - nawet jak jest o 200g mniej to już motywuje niesamowicie. ALE TO TYLKO PROPOZYCJA ;-)
-
Hej hej witam poniedziałkowo ;-) Szczególnie serdecznie witam i zapraszam nowe dziewczyny i przepraszam, ze tak późno ale weekend nie sprzyjał siedzeniu przy komputerze a mój telefon się psuje :-( Dziewczyny każda z nas ma inną ale w zasadzie podobną historię za sobą, trochę inna liczba wyświetla się na wadze ale zróbmy wszystko aby ta nowa historia która się tworzy była taka sama dla wszystkich: zapał, konsekwencja i regularne spadki kilogramów. Piszcie kochane bo to pomaga. Nie było mnie tu przez 2 dni ale myślami właśnie tu byłam i chciałam się podzielić moimi sukcesami i błędami bo tez były!
-
Gdyby nie one nie byłoby problemów z wagą. Nie znikaj już na tak długo taka samokrytyka jest dobra a tutaj możesz zawsze liczyć na wsparcie. Będziemy się razem cieszyć z naszych małych sukcesów i starać zaradzić niepowodzeniom.
-
Droga Marto trzeba uświadomić swojego M że albo rybki albo akwarium :-) Mój to ciężki przypadek dosłownie też bo ma ok 105kg ale jest wyższy i na facecie to taka waga inaczej wygląda ale do sałatek na kolacje nie chce się przekonać a dziś na obiad serwuje mu zapiekankę ziemniaczana z serem śmietaną i szynką a niech się chłop naje. Dla siebie przewiduję grillowanego kurczaka z przyprawami i warzywa z patelni no i może porcja jakiejś kaszy. Nie będzie łatwo bo pracujesz, masz dziecko które też coś je i jeszcze takie zmiany. Na początek musisz ogarnąć jedzenie a później przyjdzie czas na jakiś ********ie wszystko na raz bo można się szybko zniechęcić. Spokój, rozsądek i wiara w Siebie. Czasem trudno w to uwierzyć że się uda ale trzeba.
-
Mi najbardziej szkodziły: -słodycze - późne tłuste kolacje; - duże porcje - dużo węglowodanów mało warzyw - PODJADANIE
-
To zacznij już dziś, koniec basta z podjadaniem i towarzyszeniem w niezdrowym jedzeniu. Jak nie chce się przestawić z Toba to go nie zmuszaj dasz rade sama. Musisz się zastanowić co najbardziej tobie szkodzi i spróbować to zmienić.
-
No to tak jak ja krytycznie potrafię oceniać innych z nadwaga ale sama to chodząca piękność w rozmiarze XXXL :-)
-
Dzisiejsze menu wygląda dokładnie tak samo tylko na obiad będzie pomidorowa z makaronem dla mnie bez śmietany a kolację zjem wcześniej, wczoraj złapałam opóźnienie ze względu na zakupy ale chociaż pobiegałam po galerii :-) Jak ktoś zajrzy to nie ma miły dzionek
-
Jak odchudzanie jakoś idzie to pojawił się inny problem - sama nie wiem co się dzieje z moim nastrojem - stałam się bardzo płaczliwa. Mąż już mam mnie dosyć bo to on zwykle powoduje ten płacz zwykłymi głupstwami, z których zwykle śmialiśmy się oboje. Nie potrafię nad tym zapanować, czy to efekt tej diety ale nie powinien bo nie chodzę głodna i zła wręcz przeciwnie ogólnie się cieszę a później bum. Ze skrajności w skrajność - czy to moje hormony się tak rozszalały czy co. Jak tak dalej pójdzie to przestanie się do mnie odzywać w obawie, że znowu zacznę płakać no masakra jakaś :-(
-
10 kg mniej gdzie jesteś???
-
Moja pociecha ma dopiero 9 miesięcy i dlatego jeszcze sobie siedzę w domku i zażywam spacerów o dowolnej porze dnia. Nie ukrywam dziś zaczęło mnie nosić, miałam wielka ochotę się najeść tak naprawdę do syta czyli objeść. z tego tytułu zjadłam nadprogramowo śledzia, kilka suszonych pomidorów w oleju i kilka łyżek jogurtu greckiego no i oczywiście moje 5 posiłków. Na szczęście do słodkiego mnie nie ciągnie a byłam w sklepie - ludzi dzikie tłumy i nakupiłam dużo warzyw aby mieć czym zaszaleć w razie kolejnych kryzysów, mam nadzieje że do jutra mi przejdzie. Trzymajcie się kobietki
-
O to imprezowo!!! U mnie z alkoholem chociaż nie ma problemu nie miałam go w ustach od 1,5 roku najpierw ciąża teraz karmienie piersią i spokój bo on też nie sprzyja diecie. Nie tęsknię ale czasami lubiłam troszeczkę się napić :-)
-
Tym razem podsumowujące tydzień ważenie zrobiłam sobie w poniedziałek i to motywuje żeby w weekend się pilnować - taki przebiegły pomysł. Zawsze ważyłam się w sobotę i jak wynik był zadowalający to z tej radości świrowałam a w poniedziałek klapa i walka od nowa - uczę się na błędach.
-
1,5h spaceru z wózkiem zaliczone. Jest taka piękna pogoda, że aż się nie chce do domu wracać no ale obiad sam się nie zrobi :-)
-
Dobra passa trwa i trzeba to wykorzystać, chodzę najedzona sporo piję nie mam chęci na podjadanie ba nawet lody mnie nie kuszą a mąż codziennie serwuje sobie deserek lodowy które sama zresztą mu kupiłam ale ja ani ociupinki. Oby tak dalej - trzymam za nas kciuki. Bo jak nie my to kto...? :-)
-
Ja nie mam w domu nic słodkiego bo inaczej bym się chyba nie oparła pokusie. Co to za praca taka stresująca?
-
Rzuciłam się w wir sprzątania i trochę pomogło :-) Jak tam zakupy? po zrzuceniu 10kg chyba sprawiają przyjemność jak w końcu można kupić coś mniejszego niż zwykle.
-
Dziś jeszcze zrobiłam 10 min na orbitreku po kolacji na podkręcenie metabolizmu :-) Naczytałam się dużo fajnych rzeczy na wątku :"proste odchudzanie" - fajne kobitki fajnie piszą. Polecam do poczytania:-)
