Mam przyjaciółkę,jedyną najlepszą...mieszkamy kilkaset metrów od siebie...znamy się jak łyse konie.Ona w życiu miała często pod górkę,ale wreszcie poznała kogoś fantastycznego i chce z nim wyjechać za granice,niby na jakiś czas,ale praca tam lepsza i zarobki.Nie wyobrażam sobie,że jej tu nie ma,zawsze była,zawsze a teraz widziałybyśmy się pewnie raz na rok.Dla mnie to jest horror,koszmar którego nie mogę sobie wyobrazić.Ciesze się jej szczęściem,ale nie wiem jak mam sobie z tym poradzić...