Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Wojciu23

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. Ale mieliście takie przypadki, że mimo straconej nadziei oni wrócili/ lub one? Że mieliście nadzieję i ją straciliście a nawet jeśli dalej się tliła to oni wracali?
  2. 3 miesiąc mija, a mój były dalej się nie odzywa, chociaż dopiero od tygodnia przestałem do niego pisać, może 2óch. Chciałem się was zapytać, czy stwierdzenie, że kiedy mi nie zależy to oni wracają, chociaż mogą być z kimś innym i zarzekać się że nie będzie powrotu? Jak to było w Waszych przypadkach. Chętnie wysłucham.
  3. Wojciu23

    Widziałem go z innym.

    Witam, już wcześniej miałem podobny temat. Mój były od miesiąca jest z kimś innym. Do mnie się nie odzywa, zerwał kontakt, wszędzie poblokował. W pracy kazał mówić, że go nie ma. 3 dni temu chciałem z nim pogadać i odwiedzić go w pracy, aż w końcu wyszedł z zaplecza z tamtym. Myślałem że dostanę zawału, a przynajmniej na to liczyłem. Zależy mi na nim, ale on cały w skowronkach z tamtym. Wiem co powiecie, że nie warto. Ale dla mnie jest najważniejszy. Przyznam szczerze, że codziennie piszę mu maile. Po prostu nie chcę, żeby zapomniał o mnie, chcę żeby wrócił. Nie mam siły już. Męczę się. Co mam zrobić. Pomóżcie proszę. Pozdrawiam Wojtek
  4. Wojciu23

    Mój były ma innego

    Przyjechałem tu dla niego, dla nas. On twierdzi, że dla siebie to zrobiłem. Czy może zatęsknić?
  5. Wojciu23

    Mój były ma innego

    Nie wiem, ludzie się zmieniają, on też się zmienił, nie wiedziałem, że może się wypiąć na mnie aż tak. Wiadomo, jak ktoś go wspiera to mu coś łatwo skończyć. Ja się nie umiem wypiąć, nie chcę. Problem w tym, że ja go już 1000 razy prosiłem, błagałem, nawet nie mogłem się powstrzymać z bólu i zacząłem płakać. Wiem, że pokazałem, że jestem słaby i nie mam honoru, że może mnie mieć kiedy zechce i dlatego mnie nie chce. Chyba. Do bójki doszło, bo zacząłem go przytulać, tak tego chciałem a on nie, że się pobiliśmy. To chyba w tym wszystkim najgorsze.
  6. Wojciu23

    Mój były ma innego

    Wcześniej kiedy nie mieszkaliśmy razem dzieliło nas 100 km, Spotykaliśmy się, raz się rozstaliśmy, ale nie chciał wrócić, wrócił dopiero po jakimś czasie. i od razu zamieszkaliśmy razem, było dobrze jeśli nie wspaniale. Nie powiem w sumie byliśmy ze sobą 2,5 roku. Ale wkradła się rutyna, każde z nas robiło coś swojego. Z tamtym natomiast wysyła sobie setki zdjęć, wychodzą non stop co chwila, przynajmniej tak było w ostatnim czasie bo teraz nie wiem i nie chce wiedzieć bo to tylko pogarsza moją sprawę. Czy ktoś miał może podobne zdarzenie? Chodzi mi o powrót osoby, która z kimś przeżywa nowe zakochanie a ciebie literalnie ma w d***e i koło nosa jej lata, że przez nią cierpisz katusze. Ja wiem, że jeśli na co mam nadzieje wrócimy do siebie to ja się muszę zmienić. bo inaczej powtórka z rozrywki. Może to śmieszne, ale cały czas się modlę i proszę o to, by wrócił. Oboje się skrzywdziliśmy nie ma co, ale mi naprawdę zależy na nim. Może to i dziecinne, ale niełatwo się wyłączyć kiedy kogoś się kocha.
  7. Cześć, jestem Wojtek. Nie wiem jak zacząć, pierwszy raz piszę o swoich uczuciach i problemach online. Nie wiem od czego właściwie zacząć. To długa historia i wiele myśli. Miesiąc temu a właściwie na początku lutego mój chłopak mnie zostawił. Powiedział po prostu, że zrywa ze mną, mieszkamy ze sobą pół roku. Nie powiem, mieliśmy wcześniej problemy. Jak się dowiedziałem oczywiście badając jego telefon i FB ( wiem, że tak się nie robi ), on zaczął pisać z jakimś innym chłopakiem. Inny wiadomo z charakteru, świeża znajomość, nowe uczucie i to dosyć silne. Pomijam wiele rzeczy, które wydarzyły się od momentu zerwania ( w tym moje prośby powrotu, płacz, rwanie włosów, nawet raz się pobiliśmy ), by przejść do pytania. Czy on może wrócić. Dzisiaj i ostatnio wiem, że przyszedł pod nasz blok z nowym chłopakiem. On jest w nim zakochany, nie widzi mnie, nie odpowiada mi. Tyle, że ja go dalej kocham i nie mogę sobie poradzić, za parę dni ma przyjechać po swoje łóżko i resztę rzeczy. Jak to przetrzymać i czy mieć nadzieję, a raczej jak się nastawić, żeby mimo nadziei funkcjonować normalnie. Ja nie mogę się z tym pogodzić, on nie miał z czym, praktycznie przeszedł z jednego związku w drugi. I czy jest szansa na to, że wróci, czy mogę jeszcze kiedyś go odzyskać? Czy on mimo tego co zrobił może chcieć wrócić? Pomóżcie proszę, jest ze mną coraz gorzej.
×