Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

xbiałowłosa

Zarejestrowani
  • Zawartość

    13
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

O xbiałowłosa

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Nie bałaś się, że je przygnieciesz?
  2. Ja się zawsze boje, że je zgniote. Albo mąż. W końcu leży po środku i można je ręka przydusić. Jestem spokojna kiedy śpi na mnie kiedy przysypiam w fotelu w czasie karmienia. Ale w łóżku się boje
  3. Dlaczego miałoby to zniszczyć moje małżeństwo? Nie rozumiem tego
  4. Ale nie ma takiej możliwości. Może w przyszłości. Tak za 5,6 lat. Narazie nawet nie mam partnera życiowego. Żeby zaspokoić moi instynkt od pon do pt jestem opiekunka 2 latka i 4 łatki (w weekendy studiuje). I zajmuje się nimi pół roku i czuje jakby to nie była dla mnie praca. Minęło tak mało czasu a ja kocham te dzieci i one uwielbiają mnie. Myślałam ze praca opeikunkj To będzie wyjście I dzięki temu odechce mi się. Ale nie. Ze dostanę jakieś płaczliwe okropne dzieci, a one nie są najgrzeczniejszy ale mimo to są cudowne i wynagradzają poświęcony im czas. Jest przeciwnie. Co raz bardziej chce dziecko. Czy to kiedyś minie?
  5. Co o tym myślicie. Łóżko o wymiarach 160x200 i tam wasza trójka? Czy to bezpieczne spać z dzieckiem?
  6. Mój mały ma cztery latka. Ja od kiedy się urodził pracowałam zdalnie we własnym małym biznesiku ale nie ukrywam, że wolałabym już wyjść do ludzi. Pracowałabym na niecały etat od 8 do 13. I zastanawiam się co by było lepsze dla małego na ten czas? Opiekunka która brałaby z 12/13 zł/h czy przedszkole na te kilka godzin? Nie chodzi o to co się bardziej opłaca ale co waszym zdaniem lepsze dla takiego 4 latka.
  7. Studiuje zaocznie i dorabiam sobie jako niania. Pewnie pomyślicie sobie, że powinnam znaleźć sobie normalną pracę itp tyle, że mam dużo nauki i potrzebuje czegoś elastycznego 2/3 razy w tygodniu by mieć „jakieś pieniądze” a jednocześnie czas na naukę. Mieszkam z rodzicami. I zawsze dobrze się dogadywaliśmy. Mamy duży dom, traktują mnie jak dorosłą. Ale problem zaczął się kiedy zaczęłam do domu przywozić dzieci którymi się opiekowałam. 2,5 letni chłopczyk i 4 letnia dziewczynka. Kiedy rodzice moi byli w pracy było okej. Ale kiedy wracają cały czas mnie pouczają i uważają, że wszystko przy tych dzieciach robię nie tak. Że za dużo im pozwalam, że na puzzle za małe, ze nie mają zasypiać przy bajkach (a są tak w domu nauczone i co mam zrobić?), że jedzenie powinnam inne zrobić, że nie mają tam siadać, tego dotykać lub że bałagan jest a przecież to dzieci i chyba nie będę co 5 minut sprzątać zabawek po nich które i tak zaraz porozwalają na nowo. Mój autorytet cierpi cały czas. Obawiam się jak to będzie kiedy będę miała własne dzieci. Mam 23 lata, narzeczonego i pewnie za jakieś 2/3 lata może się to stanie. A chciałam zawsze z chłopakiem mieszkać z moimi rodzicami ponieważ niedość że mają duży dom to jeszcze uwielbiam kiedy w domu jest wesoło i gwarno, ja chciałam z chłopakiem zamieszkać na najwyższym niezaadaptowanym piętrze, a oni by mieli dwa piętra dla siebie. Dokładam im się do pensji i po ślubie ze swoim dalej chciałam to robić + zabierać na jakieś wakacje ich albo coś. Ale co raz częściej sobie myśle, że to nie wypali i patrzałam na wszystko przez różowe okulary. Już teraz mnie bardzo pouczają czego nienawidze i nigdy bym się tego nie spodziewała bo we wszystkim traktują mnie normalnie jak dorosłą osobę, a sama nie sądzę, żebym źle się tymi dziećmi zajmowała. Bawię się z nimi ciągle, wychodzę na dwór, pilnuje by się nie uderzyli, byli bezpieczni. Po co to całe pouczanie. Przecież nie trzeba mnie Od razu pouczać kiedy 2 latek nie posłucha i wdrapie się na coś. Przecież to ja jestem odpowiedzialna i chyba ja powinnam ustalać zasady i reagować. Coraz częściej myśle, że nie wytrzymam z rodzicami jak będę miała własne dzieci jeśli będą cały czas się wtrącać. co o tym wszystkim myślicie?
  8. Żadnych problemów z tym że mały nie będzie chodził do szkoły? Jestem w szoku. Tak czy siak jak dla mnie to dziwne, że chłopak nie będzie miał stabilizacji ani nie będzie przebywał z rówieśnikami tylko pomieszkiwał z rodzicami raz w Stanach, raz w Tajlandii w tych różnych kulturach i stylach zycia. O ile rozumiem rodziców bo są dorośli i mogą żyć jak chcą tym bardziej ze maja prace mobilne i miejsce u rodziców do którego mogą wrócić to jednak ja sama bałabym się ze takie życie może zaszkodzić dziecku.
  9. Moja koleżanka ma synka. Niebawem kończy pięć latek. Razem z mężem wiele podróżują i mieszkają na poddaszu w domu u jej rodziców. Wszystko mają wyremontowane i ładnie tam. Z jej rodzicami żyją w zgodzie i jest tak że czasami są w domu 7/8 miesięcy w roku a resztę podróżują a czasem tylko 4 a resztę podróżują i pomieszkują w różnych częściach świata. Bardzo im zazdroszczę i w ogóle i wcale nie pytam o to z zawiści tylko zwyczajnej troski o tego chłopca. Otóż gdy pytałam o to co będzie jak chłopak będzie musiał iść do zerówki, jak będą żyć, a oni na to, że będzie miał edukacje domową i bedą go uczyć w miejscu w którym aktualnie przebywają. Tak w ogóle można?? Jest to zgodne z prawem?
  10. Termin na połowę grudnia. Ale znając moje szczęście dzieciątko będzie uparte i posiedzi sobie w brzuszku do świąt. To będzie moje pierwsze, mam 22 lata i będzie to chłopiec. Wybraliśmy imię Noe. Zawsze po prostu bardzo mi się podobało, mąż również nie miał nic przeciwko i wiele nad nim nie myślałam. Ale teraz może przez to, że tak niewiele czasu zostało mam wątpliwości.. uwielbiam tę imię, ale czy mój chłopiec też będzie je lubił ?
  11. xbiałowłosa

    Jak kupujecie ubrania

    Bluzy, koszulki, = aliexpress, Allegro, zdarza się ze z zary Topy, jakieś udziwnione bluzki, torebki kombinezony, kurtki, płaszcze, creepersy, etui do telefonu = aliexpress ew amazon bo taki wybór ze huh buty = normalna sieciówka bo ciężko dobrać i łatwo zwrócić Torebki, zegarki, okulary, portfel = czasem ze z Egiptu lub Turcji przywiozę jakieś podroby Gucci czy Chanel. Mimo pozorów całkiem niezła jakość
  12. Ja mam termin na grudzień i co prawda jestem z Pomorza ale nie wybrałabym żadnego z powyższych szpitali. Moja koleżanka rodziła właśnie w Gryficach i może nie było źle ale atmosfera i podejscie do pacjenta godne pożałowania. Najpierw obiecują znieczulenie a kiedy się zaczyna mówią ze nie ma anestozjologa. Dla mnie masakra. Ja będę rodzić w prywatnym szpitalu. Wole trochę więcej zapłacić ale mieć wybór i wszystkich przyjazne nastawienie i pomoc na każdym kroku. Nie chce stresem dzielić się z dzidziusiem
×