Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

kindzia85

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. kindzia85

    Życie z tesciową

    Mieszkam z moim chłopakiem u jego rodziców. Dom duży, oni obydwoje po 70tce ale energii mają wiecej niż nie jeden 40 latek. Jego ojciec prowadzi własną firmę, matka na marnej emeryturze bo nigdy nie zdążyła zapracować na lepsze pieniążki. Dom jest ruiną. Kiedy pierwszy raz przyjechałam to aż mi włosy się zjeżyly. Dom zaniedbany, dywany czarne z brudu, kuchnia klejąca, czarna od brudu i oleju (podloga , szafki), lodówka z grzybem i zlew pełen naczyń.Półki pokryte 1cm kurzem. Teściowa od razu mi sie przyznała , że nie nawidzi sprzątać, i dopóki jej mama żyła to nie musiała a teraz nie ma kto. Zajęło mi miesiąc jako takie dosprzatanie ale oczywiście dywanów nie dam rady wyprać i wątpie czy to 50letnie dziadowstwo jest tego warte. Planujemy teraz z chłopakiem wyłożyć nowy. Ja z moim chłopakiem żyjemy sobie w jednym pokoju. Korzystamy tylko z łazienki i kuchni. Jego rodzice maja dwa koty i psa - duzego, włochatego, wszystkie stworzenia lenią sie niemilosiernie, na dole futro wala się po podłodze dosłownie już w godzinę po odkurzaniu. Ja, kiedy gotuję to od razu myję garnki i patelnię, żeby póżniej mieć tylko telerze i sztućce, moja teściowa brudzi prawie wszystkie naczynia , które stoją w zlewie czasami nawet dwa dni, wtedy przegrywam "walkę" i myję za nią. Codziennie po pracy sprzątam kuchnię, po co? nie wiem, bo godzinę od sprzątania jest tak jakbym nawet nie wytarła blatów, i nie umyła podłogi, co ona tam robi - nie wiem, może jest po prostu złośliwa? Chcieliśmy im płacić za prąd i wodę ale oni odmówili, mój chłopak więc zdecydował, że bedzie pracował z ojcem za malutkie pieniążki, ale ojciec przestał mu płacić. Na początku nie było problemu, bo ja miałam dobrą pracę, ale zamknęli mój dział i wylądowałam na pół etatu. Nasze marzenie o własnym mieszkniu runęło w gruzach. Żyjemy za moją skromną wypłatę, robię plan jedzeniowy na cały tydzień a póżniej kupujemy tyle, żeby starczyło na posiłki , po prostu jesteśmy na budżecie. Nie ważne ile razy tłumaczyłam to mojej wiecznie nienasyconej teściowej, ona i tak "pożycza" sobie ode mnie jedzenie (bez ostrzeżenia) i czesto okazuje się że brakuje tego, czy tamtego, żeby coś ugotować. Mój chłopak i ja rozmawialiśmy z nią o tym , że skoro nie chce nam odkupić, to niech nam chociaż powie , że sobie wzięła. Teściu zarabia dużo kasy, ale ona trzyma rękę na jego koncie. Ona żyje sobie jak królowa. Wychodzi 4 razy w tyg na drogie obiadki i herbatki i ciągle zamawia ciuchy z drogich internetowych sklepów a cokolwiec z kasy zostnie to wpycha w swoją dorsłą córke, tak więc zanim miesiąc się skonczy, ona już marudzi, że nie ma na rachunki. Jej mąż na nią krzyczy, ale na tym się kończy. Jeżdżą do drogich sklepów na cotygodniowe zakupy i niczego im nie brakuje tak więc, kiedy ja i mój chłopak kupimy sobie ciasto raz na jakiś czas, a ona sobie zjada pól od razu to mnie szlag trafia, bo my jej jedzenia nie możemy dotknąć, no ale jak mi kiedyś powiedziała TO JEST JEJ DOM. Nie dociera do niej, że to ZA MOJE PIENIADZE. Kupiłam fajny zestaw do gotowania, taki co nic się nie przykleja, to mi przejechała tą metalową skrobaczką, bo gąbki nie miala pod ręką ;(. Kupiłam żelazko. Kiedyś raniutko sie prasowałam i zostawiłam żelazko do ostygnięcia na kuchence (jedyne miejsce gdzie wiedziałam , że nic się nie spali) i nie uwierzycie ---- ROZTOPIŁA żelazko na kuchence, bo przysięgła, że nie widziała, że tam jest i jeszcze mi wmawia, że to moja wina. Czerwone żelazko, duże , na małej, taniej, elektrycznej kuchence, nie widziała, do tej pory nie mogę uwierzyc ;(. Ostatnio wyjechalśmy z chłpakiem na wakacje na 2 tyg, po powrocie narzekała , ze już nie jest sama w domu bo jej tak fajnie i cicho było ( my siedzimy w pokoju praktycznie cały czas, godzinke w kuchni na gotowanie). Teraz sie okazało, że jestem w ciąży, co mnie bardzo cieszy bo mam już 32 lata, ale jest mi też smutno, że jesteśmy tutaj, w tym domu z tą kobietą , która doprowadza nas do szału ciągłym nachodzeniem do pokoju, wypytywaniem ile mamy kasy na koncie,gdzie i po co wychodzimy, staniem nad nami kiedy rozpakowujemy nasze zakupy i komentowaniem tego co kupiliśmy, wydzieraniem z rąk jakichkolwiek ciasteczek (tak, to prawda, szok). Mój chłopak ciągle się z nią kłóci i błaga, żeby dała nam spokój. Często sobie myślę, jakby sie potoczyło nasze życie,gdybym nie ugięła się namowom mojego faceta. Jemu bardzo zależało by zostć z rodzicami, bo starzy, bo on chce się zająć a nie wysyłać do domu strości. Na moje oko to oni jeszcze ze 20 lat pożyją. Gdyby wtedy to on przeprowadził się do nie to nadal miałabym swoje mieszkanie i prywatność :( . Życie tak dziwnie się czasami toczy. Jestem z nim przeszczęśliwa, bardzo ale to bardzo go kocham, niestety nie moge tego powiedzieć o jego matce, pomimo tego , że się staram. Wiem, że powinnam być wdzięczna za to, że mamy gdzie mieszkać, ale plan był inny, to miało być tymczasowe a wyszło tak jak wyszło. A jak wam sie układa z teściowymi?
×