Od dawna się zastanawiam nad kwestiami o poszanowaniu prywatności, bądź dóbr materialnych.
Od kilku lat zmagam się w domu z "podkradaczem"; moje rzeczy prywatne dla tej osoby uważane są jako te do użytku publicznego, nie krępuje się nawet zużywać rzeczy za które tylko ja płacę i mam do nich prawo. Pytanie moje więc brzmi czy można taką osobę, która natarczywie używa moim rzeczy prywatnych bez mojej zgody i lekceważącą upomnienia podać na policję? Sama sobie już z tym nie radzę, a jednak za wszystko płacę z własnej kieszeni, więc dlaczego ktoś myśli, iż może mieć prawo do użytku, przecież tylko na tym tracę.