Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

olivia_ecru

Zarejestrowani
  • Zawartość

    0
  • Rejestracja

  • Ostatnio

    Nigdy

Reputacja

0 Neutral
  1. Nie. Poszedł sam beze mnie do psychologa (podobno) i opowiedział swoją wersję wydarzeń :). A że nieobecna strona czyli ja nie mogła się wypowiedzieć na ten sam temat to "diagnoza" psychologa na podst relacji partnera to to, że musimy zacząć pracować "nad komunikacją".. Tyle mi streścił jeśli chodzi o jego wizytę.. Nie ma sensu z nim wdawać się w dyskusję. Ja o kozie on o wozie.
  2. Oczywiście że jestem współuzależnienia. Jestem dzisiaj po 3 sesji z psycho. Ja pracuję nad sobą i swoimi zachowaniami. Na to mam wplyw.
  3. Dziękuję wam za każdą wypowiedź. Będę stanowczo trzymać się tego co postanowiłam.
  4. olivia_ecru

    Jak się z tego podniesc

    Moja droga Ja kilka dni temu wywaliłam z mieszkania mojego toksycznego męża. Sprał mi mózg tak, że sama siebie nie poznawałam. Patrząc w lustro nienawidziłam siebie. Ale z pomocą rodziny i Przyjaciół znalazłam siłę aby zrobić ten ważny krok. Wiem że czujesz się zle. Że czujesz pustke. Ale tą pustkę można wypełnić!! Przypomnij sobie kim.byłaś, jaka byłaś zanim go poznałaś. Co robiłaś robić. Jak spedzalas wolny czas. Wróć do tego!! I sama w sobie odnajdz szczęście. pAMIĘTAj że szczęście możemy dawać sobie sami. Nie potrzebujemy do tego kogoś. Usiądź i pomysl ile rzeczy możesz teraz robić! Może lubisz biegać? Może rower? Siłownia? Kino? Teatr? Dobry film w domu na kanapie z kubkiem herbaty. Jesteś wartościową osobą. A jeśli jest Ci bardzo ciężko to namawiam na psychoterapię. Sama chodzę raz w tyg. To otwiera oczy. Pozwala zajrzec w głąb siebie i zrozumieć to i owo. Trzymaj się!! My kobiety mamy tę moc ! A ch#! Miej gdzieś. Inna sie z nim.męczyć będzie!
  5. do gość z 14:26 Ja również mu się zaczęłam stawiać i mówić "nie". I słyszałam, że mu wszystko zabieram, zagrabiam jak najwięcej dla siebie, że jestem samolubem i egoistką bo np lubię sama ze sobą spedzać czas- poczytać książkę, obejrzeć film, wyjść pobiegać. Nic nie dawało tłumaczenie że jest to jak najbardziej normalne i naturalne. Że wolność w związku to podstawa. Niestety moje tłumaczenia to fanaberie. Robię mu za złość. Kilkunastokrotne prośby o to aby poszedł do psycho tak jak ja chodzę i żeby popracował nad sobą absolutnie nic nie dały. Wiem, że miał trudne dzieciństwo - ale ja nie jestem mu w stanie wynagrodzić tego czego matka mu nie dała. A on chyba właśnie tego łaknie. To ogromny ciężar dla mnie kiedy słyszę, ze jestem za niego odpowiedzialna w każde sferze życia. za jego szczęście, poczucie własnej wartości, za samoakceptację - no jak ja mam być za to odpowiedzialna? Przecież każdy odpowiada za własne szczęście. Kieruje sam własnym życiem. Obarczona tymi negatywnymi emocjami czuję się tak jakbym nosiła kowadło u szyi. Masz mądrego męża, że w końcu dostrzegł co jest nie tak i nad tym pracujecie. Zzdroszczę bo również liczyłam, że uda mi się mojego X przekonać do pracy nad sobą. Niestety on woli nadal zrzucać winę na mnie- że go wyrzuciłam na bruk, że coraz bardziej zaczęłam sie stawiać. Zero autorefleksji że być moze jesgo postawa jest poprostu chora. I jego pojmowanie związku i relacji z drugim człowiekiem. Kompletnie nie dopuszcza do siebie informacji że jest z nim coś nie tak.
  6. Nie. Na Ł.... ma na imię :D ale przez chwilę myślałąm że rozmawiamy o tej samej osobie!!
  7. Do gość z 13:55 Identycznie i u mnie było. Ja do niego że nie moge mam zebranie. A ON: wyśli mi zdj z biura. Albo z miejsca w którym aktualnie jestem!! "bezpieczeństwo"...
  8. Do gość z 13:33 Miałam identyczną sytuację co do sms. Jak nie odpisywałam od razu to wpadał w szał. Na każdą miałam odpowiadać natychmiast. I nie interesowało go czy prowadzę szkolenie, czy mam zebranie z szefem. "Nie wierzę,że nie znalazłaś 30 sek żeby mi sms wysłać!" na ogół to słyszałam.
  9. Do gościa z 13:26 X mogę powiedzieć że "żyje moją osobą". i oczekuje że ja również będę żyć tylko nim.. A aj zanim go poznałam już miałam swoje życie. Ale stopniowo tak mi prał głowę, że dosłownie uwierzyłam mu że to, iż stawiam na swoim - np nie życzę sobie abyś grzebał w moich rzeczach - nie życzę sobie abyś rozliczał mnie z mojego czasu który spędzam w pracy - to jest przejaw agresji z mojej strony, że nie szanuję jego potrzeb i nie wychodzę im na przeciw
  10. Witajcie Chciałabym poznać waszą opinię - być może byliście w analogicznej sytuacji jak ja jestem w chwili obecnej. Od 3 tyg. jestem pod opieką psychologa-terapeuty. Poszłam tam z moim partnerem. Wybrałam taką opcję aby i on mógł powiedzieć jak widzi ten związek i co mu w nim nie pasuje. Ponieważ od niemal początku znajomości odnosiłam wrażenie że próbuje mnie całkowicie sobie podporządkować. Stopniowo zaczęłam rezygnować ze swoich pasji - bo wszystko mamy robić wspólnie! Oczywiście wszystko było ubrane słowami: potrzebuje stałego kontaktu z Tobą, muszę wiedzieć gdzie jesteś, co robisz, z kim. Mam się nim piekować jak dosłwnie niepełnosprawnym dzieckiem! Rozliczał mnie nawet z mojego czasu pracy. I stale wpędzał mnie w poczucie winy, że za mało dla niego robię. Jestem za mało czuła, za mało opiekuńcza, za mało empatyczna, za mało się troszczę. Dochodziło do takich sytuacji kiedy szedł do toalety i krzyczał z niej do mnie "halo kochanie ja tu jestem- dlaczego się mną nie zajmujesz" k###a no jak człowiek na kiblu siedzi to co innego ma robić?? kolejny przykład jesteśmy wśród znajomych razem oboje - rozmawiamy - a on mi wysyła sms że dlaczego mu nie poświęcam uwagi.. dlaczego się na nim nie skupiam... O stałej kontroli mojego telefonu zarówno prywatnego jak i służbowego nie wspomnę, Przegrzebał mi cały komputer - przeczytał wszystkie wiadomości z fb i sms z tel. Rozliczał mnie z mojej przeszłości że miałam innych. Doprowadził do tego, że bez pytania nie wychodziłam z domu i nie mogłam spotkać się ze znajomymi. Apogeum miało miejsce kilka tyg temu jak zrobił mi awanturę w pracy bo szkolenie przedłużyło się o 30 min. A skoro powiedziałam że będzie do 14 to o 14 mam wyjść i koniec, plus jakim prawem zmieniłam sobie zdj na fb na którym jestem sama bez niego. Ale w końcu obudziłam się z tego chorego układu. Założyłam blokadę na telefon - nie nie dlatego że miałam coś do ukrycia - ale dlatego, że mój X za grosz nie szanował mojej prywatności. Każdy dźwięk mojego telefonu skutkował pytaniem: od kogo ten sms? Ale żebyście widzieli jego reakcje na tą blokadę.. myślałam że szału dostanie. Przez 2 dni trząsł się i telepał tak, jakby alkoholikowi zabrać ostatnią butelkę wódki. Tragedia. Wrócę do sesji z psychologiem. Na drugie spotkanie poszłam sama. Mój X doszedł do wniosku że nie będzie marnował pieniędzy na takie głupoty. I od psycho usłyszałam, że to co stosuje X to nic innego jak znęcanie się psychiczne nade mną, przemoc psychiczna, pranie mi mózgu i tresowanie mnie do określonych zachowań, manipulowanie mną w każdym aspekcie. O poważnych zaburzeniach emocjonalnych wspominać nie będę. Podejrzewałam to wszystko ale jednak usłyszeć to z ust specjalisty a czytać w internecie to 2 różne sprawy. Kubeł zimnej wody na łeb. Ja jestem świadoma swoich braków i chcę nad sobą pracować pod okiem specjalisty. Po ostatniej akcji jaką wykręcił mi X - opublikował na fb treści po których moja całą rodzina przestała się do mnie odzywać - kazałam mu się spakować i wynosić z - mojego na szczęście - mieszkania. O dziwo nie protestował. A mnie po jego wyprowadzce psychicznie ulżyło. owszem odczuwam pewną pustkę - ale jestem dużo spokojniejsza. Nie żyję w ciągłym lęku, że znowu nie stanę na wysokości zadania i X będzie niezadowolony bo go za mało pogłaskałam po głowie. Teraz wypisuje mi sms że tęskni umiera cierpi... Na co ja że musi popracować z psychologiem bo nikt inny mu nie pomoże. Wiec on znowu że tylko ja mogę mu pomóc bla bla.. Czy waszym zdaniem osoby o tak niskiej samoocenie i o niskim poczuciu własnej wartości są w stanie wypracować w sobie te pozytywne uczucia? Czy życie z takim człowiekiem ma sens? Z kimś komu 10x razy dziennie trzeba mówić że jest najlepszy na świecie i 1000x w ciągu dnia wyznawać miłość? Czy takie osoby mogą wypracować te złe emocje i uczucia i w ich miejsce nauczyć się nowych? Zdrowych? pozdrawiam i przepraszam za tyle tekstu
×