Mieszkam w dzikiej Skandynawii. Jedno mnie uderzylo.Jest bardzo duzo Pan ktore wybieraja sie z druga polowka na bezdroza,dzikie odstepy.Wedkuja z facetami,spia w namiotach szalasach,pija kawe znad ogniska a jedynym swiatlem jest Zorza nad glowa.Nie straszne im zimno,lod czy mroz.Ciesza sie natura,prostota zyja tym co znajda,zlapia.Niestety zauwazylem ze nie ma zadnych Polek :(.
Czy Polki tylko lubia wygode? Ktora z Was odwazylaby sie na taka wyprawe?