Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

sofiaaa

Zarejestrowani
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral
  1. Rok to króciutko. U mnie przez 2-3 lata było idealnie. A pózniej się zmieniło i zaczęło się to marudzenie, o którym Lola pisze. Oczywiście są tygodnie bez marudzenia, ale i tygodnie z marudzeniem. Mój jest mściwym człowiekiem, więc jak zrobie coś nie tak jak on by chciał, to się za jakiś czas odegrywa. Więc pewnie teraz gdybym się do niego odezwała po 2 tyg milczenia, to jestem pewna, że w niedługim czasie by mi sie odpłacił tym samym.
  2. Roleta......widzę, że Ty ze swoim kończysz tak samo jak ja kończę ze swoim i jakoś zakończyć nie mogę. A już od 3 lat mam taki plan, żeby to zakończyć bo to wykańcza psychicznie. Teraz nikt się do nikogo od 2 tygodni nie odzywa i jak na początku było mi cudownie, tak teraz już się zaczynam denerwować. Ale odezwać się do niego nie odezwę. A ciężko się zaczyna robić. Znamy się długo, bo w styczniu minęło 6 lat i przez ten cały czas mieliśmy kontakt codziennie i ze 3 razy w tygodniu się widywaliśmy, czasem częściej. A pisaliśmy przeważnie na pewnym komunikatorze, na którym tylko siebie mieliśmy i nikogo więcej. I widzę, że on dalej tam dzień w dzień siedzi i to mi spokoju nie daje. Gdyby się zwinął stamtąd to i ja bym pewnie dalej była zadowolona z obrotu sytuacji. Pewnie gdyby nie wirus to dalej byśmy pisali i się spotykali, a mi by chodziła tylko myśl po głowie, że może teraz to zakończyć. I tak by to się ciągnęło i ciągnęło. A, że wyszły same ograniczenia z wirusem związane, to i on się wściekł na mnie, że bojączek ze mnie i z domu nie wyjdę i jeszcze trochę epitetów. Po których się wyłączyłam i stwierdziłam, dosyć tego. I tak dni leciały w spokoju, aż 2 tygodnie stuknęły i zaś mnie głowa boli od myślenia, że mogłam to zakończyć jak należy, a nie wyjść i się już nie odezwać.
  3. "No po co ja sie z nim jeszcze spotykam? Marudzil na mnie, ze to I tamto robie nie tak, ja marudzilam na niego. W koncu jak zaproponowal, zebysmy juz moze nie marudzili tylko przytulili sie I Tak sobie trwali , to mi sie wszystkiego odniechcialo". Jakbym czytała o sobie. Może to tak właśnie wygląda w każdym romansie ?
  4. Właśnie. A jak nie jest jego na wierzchu, to zaczyna się dopierdzielanie i tak w kółko.
  5. Takie, że gadaliśmy codziennie przez 6 lat . A raptem dzień po naszym ostatnim spotkaniu, wprowadzili te wszystkie zakazy odnośnie wirusa. I on już wściekły się zrobił, że taki bojączek ze mnie, że pewnie teraz już nie wyjdę. A ja na to, że skoro jest zakaz to nie wyjdę i płakać z tego powodu też nie będę. Jak to usłyszał to dopiero się rozkręcił, zaczął dogryzać, dowalać mi itp. Ja powiedziałam dobranoc i poszłam, bo nie miałam zamiaru się kłócić. I sama przed sobą stwierdziłam, że to najlepszy moment żeby to skończyć. Mijają 2 tygodnie od tego czasu, a mnie dopadły wyrzuty sumienia, że zamiast napisać jemu co i jak to zwiałam. Nie wiem jak się pozbyć tych wyrzutów sumienia. Z moich obserwacji wynika, że to jest toksyczny narcyz, od takich ludzi ciężko się uwolnić. Jak jest wszystko po jego myśli to jest idealnie. Ale jak tylko coś nie tak jak on by chciał to się zaczyna dopierdzielanie itp.
  6. Jeszcze dopiszę, że byliśmy umówieni tak, że to ja pierwsza będę się odzywać. Pisaliśmy głównie na pewnym portalu. Wchodził pokazywał się, że jest i ja się odzywałam. I on wchodzi, pokazuje się, a ja się nie odzywam. Stąd to moje pytanie wyżej.
×