Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Shadow1

Zarejestrowani
  • Zawartość

    10
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral

Ostatnio na profilu byli

Blok z ostatnio odwiedzającymi jest wyłączony i nie jest wyświetlany innym użytkownikom.

  1. Shadow1

    Jak go sprawdzić?

    Witajcie. Przychodzę do Was, bo nie mam pojęcia co zrobić. Jeżeli uważacie, że to co przedstawiłam jest dziecinne to proszę o nie komentowanie tego postu :) Otóż trzy tygodnie temu, z polecenia mojej koleżanki napisał do mnie pewien facet. Chłopak kilka miesięcy temu zerwał z dziewczyną i chyba próbuje na nowo się z kimś poznać. Spotkaliśmy się już 7 razy. Ogólnie facet codziennie pisze, najlepiej chciałby codziennie się spotykać. Szczerze mówiąc bardzo mi się on podoba, jeśli chodzi o charakter to jak na razie też jest wszystko ok. Jest pewien problem... Otóż mam wrażenie, że nie jestem jedyną dziewczyną, z którą on pisze/spotyka się. Otóż ostatnio kiedy szukał czegoś w telefonie zauważyłam, że miał na messengerze otwarte z 4 lub 5 okienek rozmów, nie mogłam jednak dostrzec kto jest na miniaturkach, z resztą głupio mi było mu zaglądać przez ramię. Nie chcę być wścibska. Wysłał też mi screeny jakiś obrazków z fb i na każdym z nich były okienka messengera gdzie było widać jakieś dziewczyny, z którymi pisze. Nie wiem jednak czy te screeny były aktualne, godziny np. się nie zgadzały. Znalazłam je w jego znajomych i doznałam szoku. Są to na prawdę piękne kobiety, ja przy nich delikatnie mówiąc wyglądam słabo. Młode, zgrabne, z buziami modelek. Zrobiło mi się w sumie przykro, bo ja jestem od nich zupełnie inna. Może wyda Wam się to dziecinne, ale zwróciłam uwagę, że tym dziewczynom dał reakcje pod zdjęciami na fb. Mi wcale. Ma on także snapa i instagrama, ale tylko mi się zapytał czy ja mam i to tyle. Nie dodał mnie (tak, wiem to jest głupie i niepoważne, ale jakoś mam przez to mieszane co do niego uczucia). Gdy czasami piszemy to muszę długo czekać na jego odpowiedzi, widzę że jest dostępny, ale mi odpisuje po np 10 lub 15 min... Rozumiem, że może mieć jakieś zajęcia w trakcie dnia i nie mieć po prostu czasu, ale no mam jakieś złe przeczucia co do tego. Facet zaczyna powoli pisać do mnie jakieś czułe teksty, boję się jednak że to wszystko jest nieszczere. Macie może jakiś pomysł, żeby sprawdzić czy on faktycznie wypisuje w jednym czasie do wielu dziewczyn? Chciałabym uchronić się przed jakimś znacznym zaangażowaniem w te znajomość. A powoli chyba ulegam jego urokowi :/ Boję się, że on mnie skrzywdzi. Proszę o poważne odpowiedzi, z góry dziękuję :)
  2. Witam. Mam 21 lat i piszę tu, ponieważ chcę się wyżalić i może znaleźć kogoś kto ma ten sam problem co ja lub przeżywał coś podobnego i jakoś z tego wyszedł. Otóż mój problem polega na tym że nie mam ani jednego przyjaciela, no może oprócz mojej mamy. Gdyby nie ona nie miałabym komu się zwierzać, szczerze porozmawiać, gdzieś wyjść. Wszystkie moje znajomości z innymi ludźmi są "powierzchowne". Niby każdy ze mną rozmawia, jest dla mnie miły, ale nikt nie chce przekraczać pewnych granic. Najbardziej widać to w sytuacjach wyjścia na miasto. Jestem osobą ogólnie nieśmiałą, ale bardzo z tym walczę. Moi znajomi nie chcą mnie ze sobą nigdzie zabierać, umawiają się między sobą pomijając mnie. Staram się zorganizować jakieś wyjście, nadgaduje o różnych fajnych wydarzeniach w mieście, ale nikt zbytnio na to nie odpowiada. Zwykle padają teksty typu: "no trzeba by było gdzieś wyskoczyć", "oo fajnie, może pójdziemy", ale przychodzi co do czego to nikt nie ma czasu itp. Natomiast po jakimś czasie widzę jak wspólnie moi znajomi gdzieś wychodzą i nawet mi nie wspominają o tym ani słowa. Są też sytuację, gdzie np. wchodzę do pomieszczenia, słyszę jak gadają że idą tu i tu, wchodzę ja i jest cisza... To bardzo dołujące, bo czuję się jak ostatni .... Zastanawiam się co jest przyczyną, że tak mnie traktują. Nikt wprost nigdy mi nic nie powiedział o mnie, że coś komuś we mnie nie pasuje. Wiadomo każdy ma wady, mam i ja, ale nie wydaje mi się że jest ze mną bardzo źle. Dochodzi teraz do sytuacji, że analizuje wszystko to co mówię, myślę w domu czy kogoś nie uraziłam mówiąc to i owo. Jest mi ze sobą źle, bo nie rozumiem zachowania moich znajomych. Jestem osobą bezkonfliktową, zawsze staram się zrozumieć innych, jeżeli zdarza się że ktoś mi "pociska" staram się nie robić tego samego w stosunku do tej osoby, no chyba że zaczyna się na mnie ostry hejt- co zdarzyło się 2/3 razy. W sumie do dziś nie wiem czemu akurat tak mnie wtedy atakowano, ale nie będę w to wnikać. Staram się być miła dla każdego i nie skreślać kogoś tylko dlatego, że np. jakaś tam koleżanka powiedziała o innej że jest taka i owaka. Może ludzie przez to myślą że się każdemu podlizuje lub coś w tym stylu. Ale dlaczego miałabym nie rozmawiać z kimś kto nic mi nie zrobił? Jeżeli ktoś prosi mnie o dyskrecję w czasie rozmowy to nigdy niczego nie rozpowiadam. Popadam w jakiś obłęd i doszukuje się w sobie złych cech, analizuje wszystko. Jestem już tym wykończona. Skoro ja akceptuje innych takimi jakimi są to czemu oni nie mogą? Tak bardzo mi brakuje wyjść z kimś, pogadać od serca. Z mamą na wszystkie tematy nie mogę rozmawiać, bo jest jednak ta granica że to rodzic. Chociaż jestem osobą nieśmiałą to z reguły znajomi odbierają mnie jako wesołą dziewczynę, lubię iść do klubu trochę wypić, potańczyć. Mam w sobie iskierke szaleństwa, więc nie wydaje mi się żebym była nie wiadomo jak nudna. Niestety widocznie jest coś co odpycha ode mnie ludzi. Wiele razy zauważyłam, że chociaż jakieś osoby w gronie moich znajomych zachowuje się wobec innych źle to od razu jest to im wybaczane, a jeśli ja powiedziałam coś komuś (co zdarza się na prawdę rzadko- ktoś musi wtedy na prawdę przesadzić z zachowaniem w stosunku do mnie np. ciągłe obrażanie mnie bez przyczyny) to wszyscy mi to wypominają :( Nie mogę sobie wejść przecież na głowę, prawda? Jestem mi także przykro w momencie kiedy inne dziewczyny kupią sobie coś nowego. Od razu jest wokół każdej wianuszek dziewczyn, każda zachwala itd. Dołączają się chłopacy którzy też wszystko zachwalają, a gdy ja sobie coś kupię to jest cisza i tylko widzę spojrzenia. Nie mówię, że mają mnie chwalić, absolutnie nie w tym rzecz. Tylko zauważam wtedy po prostu jacy są dla siebie a jacy są dla mnie :(Nie wiem już co mam robić... Czuję się jakbym dla wszystkich była kulą u nogi. Czy ktoś z was miał tak samo? Jak sobie radzić z tymi samotnymi wieczorami, widząc jak inni świetnie się bawią? Chcę też dodać, że ostatnio rozstałam się z chłopakiem i strasznie mnie to wszystko dobija z zdwojoną siłą :(
  3. Shadow1

    Niestarający się facet

    Nie będę się teraz z nim kontaktować. Albo sam się odezwie albo to będzie koniec. Niech pokaże jak mu na mnie zależy i czy w ogóle. Dosyć szłam mu na rękę i odpuszczałam, teraz niech on coś zrobi żeby między nami było dobrze. Jeżeli będzie bierny to dam sobie z nim spokój na zawsze... Niech szuka innej, której wszystko będzie odpowiadać i na nic nie będzie narzekać... Ja już mam dosyć...
  4. Shadow1

    Niestarający się facet

    Z tego co widzę, to określa sobie jakiś cel i gdy tylko go osiągnie to za chwilę pojawia się kolejny i tak w kółko...ciagle mówi że musi kupić to lub tamto. Jak to kupi to wymyśla że znowu musi coś kupić... Niekończąca się opowieść. Wielokrotnie z nim rozmawiałam na ten temat, niby słucha, niby mówi że postara się to zmienić ale nic w tym kierunku nie robi. Takie gadanie po to żeby mnie uspokoić na chwilę. Na początku mu wierzyłam ale po tym co dalej robi to już mu w tej kwestii nie ufam :( Wydaje mi się także ze bardzo zazdrości innym, jeśli ktoś z jego kolegów co kupi to on od razu też by chciał to mieć. Tłumacze mu ze nie ma co patrzeć na innych i im zazdrościć, bo zawsze ktoś będzie miał coś lepszego/fajniejszgo... Nie wiem czy prwcoholicy tak mają, w sensie wymyślają sobie byle jakie cele żeby jakoś mieć powód do ciągłej pracy :/
  5. Shadow1

    Niestarający się facet

    Pewnie masz rację, ale to bardzo ciężkie zrezygnować z kogoś kogo się kocha z takiego powodu jak praca :( Powinno się pracować po to żeby żyć, a nie żyć po to żeby pracować, kocham go ale może lepiej zakończyć to teraz niż później :( Może on mnie nie kocha i jest ze mną bo najbardziej mu odpowiadałam i nie czepiałam się o pracę na początku... Mamy teraz ciche dni, bo wczoraj obiecał mi że do mnie przyjedzie i w ostatnim momencie zadzwonił i powiedział że nie da rady przyjechać :( coś we mnie teraz pękło i chyba oznacza to tylko zakończenie tego związku...Chciałabym mu pokazać, że w życiu można przeżyć tyle pięknych chwil bez pracy, ale jest pewnie tak jak piszesz, dla niego piękne chwile to tylko praca, tylko to go cieszy :( Ja nie daję mu tego co daje mu praca... Smutne ale prawdziwe
  6. Shadow1

    Niestarający się facet

    Jeśli chodzi o założenie rodziny to on już jest na to przygotowany. Rodzice zapisali mu nowo wybudowany dom, samochód też ma dobry. Ma dużo oszczędności i stałą pracę. Wydaje mi się, że już mógłby sobie trochę odpuścić. Nie krytykowałabym go, gdyby nie fakt że praca zajmuje mu 90% życia. Ledwo się wysypia. Martwię się też o niego, że przez to że tyle pracuje wydarzy się tragedia. Tak ciężko to zrozumieć? :/ Po za tym, skoro zdecydował się na dziewczynę to chyba nie po to, żeby przyjeżdżać do niej trzy razy w miesiącu i jeszcze szybko u niej zasypiać i nigdzie z nią nie wyjeżdżać. Jakie mam wspominać z nim chwile jak wszystko się kręci wokół tego że siedzimy w domu i on śpi :( Po prostu czuję się przez niego pomijana...nieważna dla niego... Chyba tak nie powinno być w zdrowym związku? Ja pamiętam o jego urodzinach, imieninach i rocznicach. Kupuję mu fajne prezenty związane z jego zainteresowaniami. Słucham go dokładnie, a on nie pamięta kiedy mam urodziny a imieniny to już w ogóle... To dla mnie przykre. Sądzę że nawet nie wie dobrze co ja lubię robić...
  7. Shadow1

    Niestarający się facet

    Myślicie, że da się go trochę zmienić? Z biegiem czasu zaczynam dostrzegać, że na początku on się trochę maskował z tym, że tyle pracuje. Pewnie tylko po to żeby mnie zdobyć. Po jakimś czasie pokazał swoją prawdziwą twarz :(
  8. Shadow1

    Niestarający się facet

    Poznaliśmy się właśnie w pracy :/
  9. Witam, piszę na forum, bo kompletnie nie wiem co robić :( Jeśli ktoś dotrwa do końca to będę bardzo wdzięczna. Mam 20 lat i jestem w związku od 9 miesięcy. Chłopak ma 23 lata. Dużo pracuje, wiedziałam o tym od samego początku i nawet mi to imponowało że jest taki zaradny, lecz wtedy nie miało to takiej skali jak teraz. Na początku się starał. Spotykaliśmy się 2 razy w tygodniu, a dokładnie w sobotę i niedzielę. W sobotę przyjeżdżał około 20, a niedzielę spędzaliśmy ze sobą całą. Po jakiś 3 miesiącach zaczęło się robić źle. Na początku sytuacja wyglądała tak, że przed przyjazdem w sobotę wieczór cały dzień pracował. Efektem tego było to, że przyjeżdżał do mnie kompletnie zmęczony i od razu zasypiał jak tylko położyliśmy się razem w łóżku. Nie czepiałam się, starałam się zrozumieć że miał ciężki dzień itd. Nie nakłaniałam go do żadnych wyjazdów. Stwierdziłam, że może ma ciężki czas w pracy i za jakiś czas to minie. Myliłam się, takie sytuacje zaczęły się powtarzać co weekend. Przyjeżdżał, chwilę pogadaliśmy, trochę pocałunków, pieszczot i zasypiał. Bardzo mnie to smuciło, bo po całym tygodniu ogromnie mi go brakowało i chciałam z nim trochę pobyć, pogadać. Ale to nie było najgorsze. Po jakimś czasie zaczęły zdarzać się sytuacje, że przyjeżdżał w niedzielę znacznie później lub wcale :( zaczęły się wymówki, że nie mógł odmówić szefowi, bo akurat była trudna sytuacja w firmie. Dochodziło też do tego, że w sobotę wyjeżdżał ode mnie już o 23 lub 24, bo musiał znowu jechać do firmy. Zapomniałam dodać, że jest to firma transportowa więc praktycznie działa 24 godziny na dobę. Mówiłam mu, że mi to przeszkadza, że takie coś miało się zdarzać losowo, a nie co weekend. Ostatnio ciągle przestawia godziny spotkań lub wogole je odwołuje. Mam pewność, że mnie nie zdradza, bo ciągle wysyła mi snapy gdzie jest i co robi. Z tego co wiem, nie ma potrzeby tyle pracować. Ma dużo zaoszczedzonych pieniędzy, mało wydatków. W jego rodzinie też jest wszystko ok pod tym względem. Nie rozumiem dlaczego wybiera pracę zamiast mnie :( Dołuje mnie także to, że praktycznie nigdzie nie wyjeżdżamy. Ciągle siedzimy w domu albo u mnie albo u niego. Muszę go bardzo mocno prosić żeby jechać wogole do jakieś restauracji, a najczęściej to jedziemy do maka żeby było szybko. Przez cały związek byliśmy tylko 2 razy w kinie i za każdym razem zasnął i musiałam oglądać film sama. Powiedziałam mu, że bardzo bym chciała jechać latem nad morze, a on stwierdził że nigdzie się nie wybiera, bo tam nie ma nic ciekawego. Mamy ze sobą coraz mniej tematów, bo on ciągle gada tylko o pracy. Mieliśmy pół roku związku i myślałam że do mnie tego dnia przyjedzie, ja zrobię coś do jedzenia lub gdzieś pojedziemy i spędzimy miło czas. Myliłam się, on to kompletnie zignorował. Wolał pracować. Zaczynam coraz częściej myśleć o rozstaniu. Widzę jak oddalamy się od siebie przez jego prace. Teraz praktycznie pracuje codziennie! Czy to jest normalne? Rozumiałabym gdyby miał trudna sytuację finansową lub gdyby w pracy był jakiś kryzys, ale on z własnej woli tyle pracuje :( Jestem młoda i chcę jeszcze trochę zabawić się, coś zwiedzić, zaszaleć. Te ciągłe siedzenie w domu i czekanie na niego mnie dobija. Z resztą nawet jak się spotykamy to on jest wiecznie zmęczony, bez życia. Co wy byście zrobili w tej sytuacji? Walczyć o ten związek czy się poddać? :( jestem kompletnie zdezorientowana...moze to ja się czepiam... Sama już nie wiem
×