Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Judizet

Zarejestrowani
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutral
  1. Judizet

    Trudny związek.

    Podziwiam kobiety które sa w takich zwiazkach ja chyba faktycznie sie do takiego nie nadaje. Nie wiedziałam do konca na co sie pisze z góry założylam ze na pewno poradze sobie. Nie narzucam lecz chce ten czas spedzac razem nie a nie ze jest weekend ja w mieszkaniu on gdzieś tam. Nie wiem czy bym była zazdrosna poniewaz nie mam wlasnego dziecka a wiec nie wiem . Nie widze zadnego rowazania zeby było dobrze poprostu nie potrafie sobie tego wyobrazic nawet juz chodziłam z tym problelem do psychologa ale to nic nie pomogło. 21 lat mialam jak poznalam partnera teraz mam 25 lat i wydaje mi sie ze juz nikogo nie poznam bo wszysyc jakos sobie to zycie poukładali jestem w totalnej rzopsypce psychicznej . Dziekuję za odpowiedź !! Mam teraz nad czym rozmyslać.
  2. Judizet

    Trudny związek.

    Witam wszystkich czytających mój temat i proszę o jakieś porady bo już nie daję sobie rady z tym wszystkim . A więc zacznijmy od początku w wieku 21 lat po cięzkim i traumacznym zwiazku poznałam obecnego pratnera jesteśmy juz razem 4 lata pomyślałam sobie że to on juz bedzie tym jedynym na całe zycie ale bylo jednak małe ale na samym początku poinformował mniej mój facet że ma dziecko z pierwszego małżeństwa powiedziałam ok może dam rade nie bedzie to takie ciezkie do zaakceptowania. Ogólnie rzecz biorąc w ogólnym codziennym zyciu układa się nam wszystko dobrze wiadomo są kłotnie o jakieś blache rzeczy ale to jak w każdym innym normalnym zwiazku. Ale to dziecko jest przeze mnie nie akceptowane ponieważ na samym poczatku zawiazku bylismy od siebie odizolwani przez niego bo weekendy u tatusia to musza spedzac sami beze mnie pomyslalam ok nie znamy sie na tyle wiec zaakceptowałam ale nie podobało mi sie to i zawsze robiłam awantury jak przypadał ten weekend ponieważ zawsze siedziałam sama i mnie to denerwowało bo zamiast spedzac czas razem on miał dziecko. Po 2 latach zamieszkalismy razem i powiedziałam ze nie wyobrazam sobie ze co któryś weekend on bedzie wyjezdzal bo zabiera swoje dziecko no wiec uzgodnilismy ze ok spedzamy je razem ale temu dziecku sie to nie spodobalo bo on jak przyjezdzal chciał spedzac czas z ojcem sam albo jechac do swoich rówieśników i z nimi spedzac caly weekend i grać na komputerze do nocy na nastepny dzien wstac zjesc pograc do wieczora i jechac do domu . za kazdym razem od 2 lat jest awantura jak on przyjezdza poniewaz ja nalegam ze on ma zostac u nas w domu i siedzimy razem a dziecko tylko wsiada do samochodu i odrazu mowi ze on sie juz umowil z kolegami i on tam chce jechac i koniec jak proponuje zebysmy pojechali na lody gdzies cos zjesc czy na spacer to jak jedziemy to dziecko nawet nie potrafi sie zachowac i tylko komentuje i co tu takiego fajnego jest i co bedziemy tak chodzic . dziecko jest zamkniete w sobie wogole sie nie odzywa nie mowi nawet dzien dobry ani do widzenia jest to bardzo trudna relacja przez niego nasz zwiazek sie popsuł bardzo moj partner mowi ze ja go oddzielam od dziecka ze kaze mu wybierac albo ja albo on ale to samo wychodzi ode mnie nie potrafie tego powstrzymac i zawsze jestem zdenerowowana krzycze i wyzywam od najgorszych . Kocham mojego faceta ale to co sie dzieje z powodu jego przeszlosci przechodzi ludzkie pojecie powiedział mi ze ze mna to on juz nie chce miec nawet dziecka bo popełni kolejny blad i bedzie miał do konca zycia problemy a ja strasznie chciałam miec z nim dziecko partner tez duzo pracuje nigdy go nie ma w domu a wiec bardzo malo czasu przez tydzien spedzamy razem a ja jestem osoba ktora chce spedzac duzo czasu razem . czy myslicie ze ten zwiazek ma jeszcze jakies szanse czy jest sens dalej to ciagnac ? co mam zrobic z soba zeby sie nie odzywac uspokoic i akceptować to ? nie mam juz na to pomyslu :(
×