Mam problem, nie wiem, czy jechać z pewnymi kolezankami na wakacje. Generalnie kończę właśnie studia i mam dobrą pracę. Po rozstaniu z ex w grudniu straciłam trochę znajomych i mam teraz tylko dwie koleżanki takie bliższe, jednak one się nie znają. Raz wychodzę na miasto z jedną, raz z drugą. Ta pierwsza zaproponowała mi, abym jechała z nią i jej koleżankami do Wiednia. Nigdy nie byłam z nią na żadnym wyjeździe, ale w sumie powiedziałam, że chętnie pojadę. Były urodziny tej koleżanki i poszłyśmy do kompleksu restauracji, ogólnie cały czas mówi jak to chciałaby mieć dużo starszego, bogatego faceta, założyła tindera na tych urodzinach i serio szukała sobie dużo starszego. Knajpa do której poszłyśmy też była pełna starszych facetów, mimo że ja się źle czułam w takim klimacie, bo jak byłam w związku to byliśmy w równym wieku. Ale ok. Potem zaczęłyśmy szukać innego miejsca, żeby zmienić bar. Ona negowała wszystkie moje wybory i wreszcie sama wybrała jakąś i ja mówię, że usiądźmy w środku, a ona że wytrzymam na zewnątrz i że poprosi dla mnie o koc. Już nie wiedziałam, co powiedzieć, bo źle się czuję jak ktoś za mnie decyduje. Cały czas było takie chodzenie tylko i patrzenie na tych starych facetów. Ogólnie to nie jest jakaś moja bliska koleżanka, ale jak mówię po rozstaniu straciłam paczkę znajomych, bo to byli początkowo ex znajomi, więc albo pojadę z nią i jej koleżankami na te wakacje, albo wcale, bo ta druga koleżanka studiuje medycynę i ma w wakacje praktyki, nie da rady. Ogólnie nie wiem, może nie będzie tak źle jak jeszcze jadą jej koleżanki, które kojarzę, one chyba nie są aż takie na kasę. Ale też się tak dziwnie czuję, bo nie założyły ze mną grupy razem na messengerze, żeby szukać noclegu, tylko wysyłają coś między sobą, a ta koleżanka mi osobno wysyła, co wybiorą. Myślicie że jechać? Czy nie przejmować się, że nie założyły ze mną wspólnej grupy na messengerze?